Witam, nie bylo mnie tu dawno. Kiedys pisalam tu o mojej sytuacji. Wkazdy razie za kilka dni moja pierwsza rozprawa rozwodowa.
Pisze bo nie wiem co robic, glowa mi juz od tego wszystkiego peka. Pozew zlozylam kilka mies temu. Wpozwie wnosze o rozwód z winy meza. Juz od dwana byl agresywny po alkoholu. Klotnie, wyzwiska, szarpanie, popychanie itp. Po kazdej klotni, jak juz wytrzezwial- plakal i przepraszal. Wyprowadzilam sie od niego z dzieckiem, ale nie spieszylo mi sie do skladania pozwu. Do czasu, za pewnego dnia bobil mnie- tym razem juz tak pozadnie. Zrobilam obdukcje, zlozylam pozew. W ciagu ostatnich kilku mies jakos sie dogadywalismy, poszlam na ugode, obnizylam kwote alimentow na dziecko, tak, zeby mu odpowiadalo, zgodzilam sie na nieorzekanie o winie.
On jest bardzo za dzieckiem. Nie widuja sie czesto, bo maz mieszka za granica. Ale rozmawiaja przez tel, na skypie itp.
Pozew pisalismy w porozumieniu, bylo to krotko po tym pobiciu. Przestraszyl sie tego, ze mam obdukcje i zgodzil sie na swoja wine. Niedawno byl u adwokata, ktory powiedzial mu, ze obdukcja nie wystarczy, zeby udowodnic mu wine, wiec zmienil zdanie. Ale ja mam swiadka, ktory byl przy calej sytuacji.
Rozpisalam sie strasznie, pewnie troche chaotycznie, ale wlasciwie to chodzi mi o to, czy jest sens klocic sie w sadzie i udowadniac mu wine? Mysle, ze udaloby mi sie to wszystko udowodnic, ale czy oplaca mi sie to? Wyciagac wszystkie brudy, dlugie miesiace czekania na wyrok. Mieszanie wspolnych znajomych w to wszystko! Wtym wszystkim jest jeszcze dziecko, napewno odczuje skutki naszych klotni! Dziewczyny, pewnie wiele z was jest po rozwodzie z orzekaniem o winie, napiszcie, czy nie zalujecie.
Nie mam do czynienia z rozwodami, ale twoim celem teraz jest zabezpieczenie swojej przyszłości, a nie orzekanie o winie. Chodzi o alimenty, o to abyś miała gdzie mieszkać, co jeść i pić, aby dziecku się komforotowo żyło i aby dorastało w spokoju.
Wiem, ja to wszystko robie wlasnie dla dziecka. Zgodzilam sie na ta ugode, po to, zeby dziecko nie stracilo kontaktu z ojcem i nie odczulo az tak naszego rozwodu. Poprostu czuje sie skrzywdzona przez niego i tak na kilka dni przed sprawa zastanawiam sie czy dobrze robie godzac sie na rozwod bez orzekania o winie.
4 2013-02-18 14:36:35 Ostatnio edytowany przez ban (2013-02-18 14:37:13)
Ja bym szedł zgodnie z prawdą, choćby nie wiem co się działo -- jeśli rozwód jest z jego winy, to orzekać o jego winie. A z tego co piszesz, to jest z jego winy. Dlatego masz rację -- to rozwód z jego winy.
Alimenty -- wg mnie powinny być sprawiedliwe, czyli takie że Ty w jego sytuacji byś też takie chciała płacić.
Dziecko nie straci ojca, jeśli on się od dziecka nie odsunie, a Ty dziecku nie ograniczysz kontaktów. A po rozwodzie to nawet możecie żyć razem, ale już na innych, bezpiecznych dla Ciebie warunkach.
Ale oczywiście to tylko moja opinia "żółtodzioba" jeśli chodzi o takie sprawy.
Wiem, ja to wszystko robie wlasnie dla dziecka. Zgodzilam sie na ta ugode, po to, zeby dziecko nie stracilo kontaktu z ojcem i nie odczulo az tak naszego rozwodu. Poprostu czuje sie skrzywdzona przez niego i tak na kilka dni przed sprawa zastanawiam sie czy dobrze robie godzac sie na rozwod bez orzekania o winie.
Jak mozna godzic sie na ugode ?Po tym jak byłas traktowana.Co ma z tym wspolnego dobro dziecka?
I tak jest rozwód i tak.Bedzie to miało wpływ na wasze dziecko bez wzgledu na długosc czy rodzaj orzeczenia rozwodu.A co ma wspolnego z orzeczeniem kontakt z dzieckiem?Domyslam sie ,ze to znowu szantaz męza..
Twoj maz Cie zwyczajnie zmanipulował ,ma stracha kolo spodni to nagle stał sie potulny i mozecie sie dogadac,ciekawe dlaczego wczesniej nie moglisci?
Nalezy Ci sie orzekanie jego winy.Wtedy on pokrywa koszt sadowe, ma obowiazek płacic alimenty równiez na Ciebie ,nie tylko na dziecko.jak bedziesz miałą zła sytuacje materialna bedzie musial Cie utrzymywac.A jak pojdziesz na ugode to zostaniesz z niczym.
Nie daj sie zmanipulowac ,nie jest to łatwe,ale walcz o swoje prawa.Masz jakiegos adwokata?
Nie mam adwokata. Piszac, ze dla dobra dziecka mialam na mysli to, ze jesli zostane przy orzeczeniu o winie, zacznie sie wojna w sadzie. On jest cholernym materialista, az go szlag trafia na mysl, ze moglabym chciec od niego alimenty na siebie! Jest w stanie zrobic wszystko, zeby do tego nie dopuscic. Zarabia dosc duzo, stac go na adwokata- mnie nie. Jestem pewna, ze bedzie podstawial lewych swiadkow itp. Poprostu nie mam juz sily na to wszystko i dlatego zastanawiam sie co zrobic? Moze lepiej odpuscic, rozejsc sie w zgodzie i miec swiety spokoj?
7 2013-02-18 20:07:59 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2013-02-18 20:10:18)
Ja mam rozwód z orzeczeniem winy męża. Pozew rozwodowy zlozylam 2.12.2011 a sprawa zakonczyla się w sadzie apelacyjnym 24.01.2013. Przeszlam wiele ale gdybym miała jeszcze raz decydować się na orzekanie jego winy zrobiła bym to samo. Teraz mam przynajmniej spokój i co najwazniejsze o alimenty na siebie zawsze mogę złożyć pozew, bo nie muszę żyć w niedostatku czy chorobie, ponieważ tak mówią przepisywać.
Ja nie zmieniala bym pozwu na bez orzekania o jego winien ale to Twoja sprawa i Ty musisz podjąć decyzje. Musisz wiedzieć że sady nie lubią gdy zmieniać się decyzje, po za tym nie lubią jeśli wystepuje się samemu bez pelnomocnikow, chyba że jesteś biegła w tych sprawach.
Nie wiesz również co szykuje na sprawe twój mąż? A możesz się bardzo zdziwić - niestety ![]()
Tak czy inaczej przesylam Tobie trochę mojej pozytywnej energii ![]()
Pozdrawiam
Lady_AL/F To swietnie, ze Ci sie udalo! Wiem, ze i ja powinnam tak zrobic. Nie mam doswiadczenia w sprawach rozwodowych, nie stac mnie na adwokata. Wiem, ze jesli nie zgodze sie na ugode to zacznie sie prawdziwa wojna. Powodem mojej decyzji o rozwodzie jest jego agresja po alkoholu. Od poczatku malzenstwa mieszkalismy za granica, wiec ciezko bedzie mi udowodnic jego agresywne zachowanie. Mam dowody tylko na ostatnia sytuacje, kiedy mnie pobil, tu w polsce. Obdukcje i swiadka, ktory wszystko widzial. Czy to wystarczy?
Lady_AL/F To swietnie, ze Ci sie udalo! Wiem, ze i ja powinnam tak zrobic. Nie mam doswiadczenia w sprawach rozwodowych, nie stac mnie na adwokata. Wiem, ze jesli nie zgodze sie na ugode to zacznie sie prawdziwa wojna. Powodem mojej decyzji o rozwodzie jest jego agresja po alkoholu. Od poczatku malzenstwa mieszkalismy za granica, wiec ciezko bedzie mi udowodnic jego agresywne zachowanie. Mam dowody tylko na ostatnia sytuacje, kiedy mnie pobil, tu w polsce. Obdukcje i swiadka, ktory wszystko widzial. Czy to wystarczy?
Jeśli świadek zgodzil się zeznawać, masz obdukcje i najwazniesze umiesz trzymać nerwy na wodzy, to ta sprawa należy do Ciebie.
Generalnie przebiego spraw w sadzie jest inny niż mamy om wyobrazenie, bo tam wszystko dzieje się bardzo szybko. Jeśli czegoś nie będziesz rozumiała to proś sąd o odroczenie sprawy i skonsultuj to z prawnikiem. Bezplatne porady udzielaja w Centrum Praw Kobiet - wygoogluj sobie, to zjdziesz adres.
Pozdrawiam
10 2013-02-18 21:16:20 Ostatnio edytowany przez Lady_AL/F (2013-02-18 21:42:01)
Lady_AL/F To swietnie, ze Ci sie udalo! Wiem, ze i ja powinnam tak zrobic. Nie mam doswiadczenia w sprawach rozwodowych, nie stac mnie na adwokata. Wiem, ze jesli nie zgodze sie na ugode to zacznie sie prawdziwa wojna. Powodem mojej decyzji o rozwodzie jest jego agresja po alkoholu. Od poczatku malzenstwa mieszkalismy za granica, wiec ciezko bedzie mi udowodnic jego agresywne zachowanie. Mam dowody tylko na ostatnia sytuacje, kiedy mnie pobil, tu w polsce. Obdukcje i swiadka, ktory wszystko widzial. Czy to wystarczy?
Jeśli świadek zgodzil się zeznawać, masz obdukcje i najwazniesze umiesz trzymać nerwy na wodzy, to ta sprawa należy do Ciebie.
Generalnie przebiego spraw w sądzie jest inny niż mamy o nich wyobrażenie, bo tam wszystko dzieje się bardzo szybko. Jeśli czegoś nie będziesz rozumiała to proś sąd o odroczenie sprawy i skonsultuj przebieg sprawy z prawnikiem. Bezpłatne porady udzielaja w Centrum Praw Kobiet - wygoogluj sobie, to znajdziesz adres.
Sprawy rozwodowe nigdy nie są łatwe właśnie ze wzgledów emocjonalnych ale jeśli jesteś opanowana wszystko da się załatwić.
Tak jak wspominałam nie wiesz tak naprawdę co przygotuje na sprawę Twój mąż. Musisz być przygotowana na wszystko, bo w rzeczywistości to wszystko zupełnie inaczej wygląda i możesz bardzo się zdziwić. Już nie jedna kobieta na tym forum przekonała się, że nie można wierzyć bezgranicznie a wszelkie wcześniejsze ustalenia idą w .....
Nie chcę Cie straszyć, tylko chcę abyś się przygotowała na ewentualności, które podczas sprawy wynikną.
Czy powołałaś tego świadka czy dopiero masz zamiar?
Pierwsza sprawa zazwyczaj jest pojednawcza na niej również mozna składać wnioski, również ustnie ale najlepiej mieć przygotowany pisemny wniosek z uzasadnieniem.
Pozdrawiam
Narazie mamy 2 swiadkow, dostali wezwania, musza sie stawic na pierwszej sprawie. Osoba, ktora to wszystko widziala, to jego swiadek- szwagierka. On twierdzi, ze bedzie zeznawac na jego korzysc, ale nie sadze, zeby tak bezczelnie klamala. Nie wiem co robic, pchac sie w to g.. czy odpuscic? Cala noc nie spalam, bo meczy mnie to strasznie. Wczoraj rozmawialismy przez tel. Przepraszal, mowil, ze wie, ze to jego wina, ale na sprawie sie nie przyzna. Na koniec stwierdzil, ze jesli ja chce to mozemy zaczac wojne w sadzie. Jesli nie zgodze sie na ugode to on zatrudni adwokata a w tedy nie wiem jak dam sobie rade sama.
Ale kochana. Co nie dasz sobie rady. Nie masz nic do stracenia. W najgorszym wypadku Sąd uzna dowody na jego winę za niewystarczające i orzeknie o wspólnej winie za rozpad małżeństwa. Ale jeśli udowodnisz winę, możesz ugrać wszystko.
Tak na marginesie to koszty Sądowe to również ewentualny Twój prawnik. Idź po poradę, poważnie.
Wlasciwie to faktycznie, nie mam nic do stracenia. Bardziej chodzi mi o ten stres i nerwy zwiazane z ciagnaca sie dlugo sprawa. Bylam u adwokata, mowi, ze mam szanse wygrac, ale jego adwokat mowi mu to samo. Ugoda, ktora on chce to- bez winy, dziecko ze mna i alimenty 1500 zl. Moze lepiej odpuscic?Ale z drugiej strony mam wrazenie, ze znowu wszystko musi byc tak jak on chce! W pozwie, ktory pisalismy w porozumieniu, byla jego wina i alimenty 2500 zl- sam zaproponowal. Nie chodzi mi o kase, alimenty 1500 sa ok, tylko wiem, ze to ewidentnie jego wina!
To powiem inaczej. W sytuacjach kiedy Sąd uzna obopólną winę za rozpad małżeństwa, dopuszcza się możliwość alimentacji tego współmałżonka, który popadł w niedostatek (nie dotyczy to tylko wtedy gdy jeden jest winny).
I może się tak zdarzyć, że za kilka lat, jak mężowi się nowa powinie, że poda Cię o alimenty... Tylko rozwód z orzeczeniem o winie daje CI pełną gwarancję, że do takiej sytuacji nie dojdzie.
Jutro musze isc do adwokata i dobrze sie przygotowac. A czy wiecie jak wyglada przesluchanie swiadkow? Czy swiadkowie sa obecni na sali przy przesluchaniu stron? Czy mozemy zadawac im pytania itp?
Jutro musze isc do adwokata i dobrze sie przygotowac. A czy wiecie jak wyglada przesluchanie swiadkow? Czy swiadkowie sa obecni na sali przy przesluchaniu stron? Czy mozemy zadawac im pytania itp?
Świadek jest na sali tylko na przesluchaniu. Sprawy rozwodowe są niejawne. Tak można zadawać swiadka pytania a nawet trzeba, tylko jak będziesz sama bez pelnomocnika, to niewiadomo czy sąd dopuści Cię do głosu, chociaż powinien. Jeśli będziesz miała mądry i dobry skład sędziowski to oni sami będą zadawać za Ciebie pytania.
Juz jutro pierwsza sprawa. Jeszcze nigdy w zyciu tak sie nie stresowalam. Brzuch mnie boli z nerwow, nie moge spac. Zobaczymy co z tego wyjdzie, trzymajcie kciuki!
Juz jutro pierwsza sprawa. Jeszcze nigdy w zyciu tak sie nie stresowalam. Brzuch mnie boli z nerwow, nie moge spac. Zobaczymy co z tego wyjdzie, trzymajcie kciuki!
Trzymam kciuki i zupełnie za drmo przesyłam dodatkowo pozytywną energię, tylko dla Ciebie
![]()
Nie stresuj się, bo szkoda zdrowia ![]()
Pomyśl dlaczego się denerujesz? Czy to ma sens?
Przyjmij zasadę, że co bedzie to będzie ![]()
Pozdrawiam serdecznie ![]()
No i po wszystkim! 30 min to trwalo! Krocej niz slub! Jednak poszlam na ugode. Jakos nie mialam ochoty wywlekac burdow przed obcymi ludzmi! Po wyjsciu z sadu wlasciwie nie czulam nic. W czoraj dopiero dopadla mnie jakas depresja. Dzisiaj tez nie jest najlepiej. Ciagle mysle czy dam sobie rade sama. Ale mam nadzieje, ze niedlugo mi przejdzie!