Witam wszystkich czytających. Ja czytam te forum od kilku tygodni, jak bajki przed snem;)
Może ktoś przeczyta, może ktoś wyciągnie wnioski dla siebie bo jak mówią najlepiej uczyć się nie na swoich a na cudzych bledach.
W 2007 roku poznałam Holendra to było w maju, na początku tylko email, po kilku tygodniach telefony, codziennie, rozmowy o wszystkim i o niczym, powoli zapoznawalismy się.Bylam tez u niego dwa razy zanim zdecydowałam się na przeprowadzkę.Zakochalam się i pomimo sprzeciwu rodziny i porzucenie studiów zdecydowałam się na wyjazd.
Dodam ze razem z moja córka, mój ex ma dwoje dzieci z poprzedniego związku.Przyjechalam w wakacje, dzieci się poznały i utrzymują ciagle kontakty, powiem ze stały się przyjaciółkami, tyle jeśli chodzi o dzieci, teraz my.
Nie wiem kiedy coś zaczęło być nie tak, nie wiem.Jestem zamknięta osoba, ale daje tez wiele. Zajelam się domem, sprzątanie, gotowanie, pomagalam mu w sklepie, zawsze dbalam o siebie.Nie pracowałam,a lubię samodzielność finansowa.Po roku zaczęłam sprzątać u mojej sąsiadki żeby mieć coś dla siebie i dziecka, bo chociaż na początku mówił ze o ubrania i takie tam nie muszę się martwić, to jakoś z czasem chyba zmienił zdanie;)więc co zarobiłem u sąsiadki przeznaczalam dla mnie i mojego dziecka.
Dodam ze przez okres dwóch lat on nie płacił za mnie składek zdrowotnych i rodzinne jakie otrzymywałem na moje dziecko wpływały na jego konto, nigdy ich nie otrzymałam, bo jedzenie i życie kosztuje;)
Po roku pobytu jadę do mojej rodziny na wakacje i dostaje email nie chce żebyś do mnie wracała, itp.Szok bo muszę się przyznać ze raczej nic na to nie wskazywało, z tego szoku dzwonilam stałam maile,pan powiedział,ze łaskawie mogę wrócić.
Po powrocie i wyjaśnieniu tej sytuacji, on stwierdził ze nie akceptuje jego dzieci, życie potoczylo się swoim torem.tzn ja dwa razy w tygodniu do sąsiadki, oprócz tego dziecko do szkoły wyszykowac, śniadania, obiady, kolacje, sprzątanie, pomagania w sklepie, często zostawalam sama bo on jechał do klientów.
W weekendy często gdzieś wychodziliśmy , spacer, plaża, albo tak po prostu do miasteczka po sklepach i coś wypić na mieście.Nawetnczesto mówił ze kocha, ale...
Chyba powoli zaczęłam się czuć jak służąca
Znalazłam sobie dodatkowa prace, tylko rano, wstawalam o 5:30 żeby wszystko rano przygotować,jedzenie zawszebrano na stole było, wszystko top przygotowane, on musiał tylko zawieźć moje dziecko do szkoły, tu muszę dodać ze kontakty pomiędzy nim a moja córka zawsze były super.
Tak minął kolejny rok, wyjezdzalismy tez na wakacje, wszyscy razem.Caly czas było niby dobrze a jednak nie dobrze, jakieś ciche konflikty, w domu musiało być zawsze jak on chciał,każdy kwiatek stał w miejscu które jemu pasowało,przez okres dwóch latotrzymalam od niego kurtkę za 40 euro, dwie pary spodni i butów.nogdy nie miał na takie rzeczy pieniędzy;)
I niebzgadzalismy się co do sposobu, wychowywania dzieci, o to,bylynnasze największe konflikty.
Po trzecim roku i po wakacjach, na których zupełnie mnie ignorować przez trzy tygodnie postanowiłam wrócić do polski.
Zamieszkałam u rodziców, pomogli mi, znalazłam prace, podjęłam studia, jakoś było.
Cisza z Holandii i chociaż bolało,nie szukałam kontaktu.
Wysłałam tylko życzenia świąteczne , na które otrzymałam odpowiedz znacznie pózniej.napisal mi tez ze jest w nowym związku i tyle.
Bolało , bolało jak nie wiem.
Po kilku tygodniach dostałam email, służbowy, na który odpisalam i tak jakoś odnowił się kontakt.
Od słowa do słowa, ponowny szał, rzucilam ponownie studia, wszystko i wyladowalam w Holandii.
Początki znowu dobre, ale w miarę upływu czasu, znowu powrót do rytmu z wcześniej.Praca w domu, robiłam naprawdę wszystko, on nigdy nie pomagał w niczym.Jedyne co zrobił to dowodził moje dziecko od czasu do czasu do szkoły.
Zaczęłam szukać pracy i ja znalazłam, tym razem praca po osiem godzin i na zmiany, ale ja ciagle jeszcze robiłam wszystko w domu i pomagalam jemu w jego sklepie, i jeszcze opieka nad dzieckiem.
Nie wiem nie czułam się jak partner, w 2010 roku wyprowadzilam się na swoje, pomogli mi tutaj moi sąsiedzi.Mialam naprawdę super domek, inna już prace, stały kontrakt.
Ale coś nas z ex ciągnęło do siebie, zaszlam w ciążę będąc już na swoim odkryłem to i go poinformowalam.otzymalam odpowiedz ze muszę coś z tym zrobić bo zostanę sama w obcym kraju z dwójka dzieci.
W szoku umowilam się z klinika, na konsultacje to nawet on mnie zawiózł.Przyszedl dzień aborcji. On w tym czasie pojechał zevswoimi dziećmi do swoich rodziców a ja autobusem do kliniki, ciagle jestem w szoku, jak o tym myśle, usunelam moje dziecko dwa lata temu w lutym.
Wróciłam krwawiac tez autobusem i jeszcze praca iż nikim nie mogłam o tym porozmawiać, nie mam tutaj nikogo bliskiego.
Zerwalismy kontakt, ale znowu jakoś sie odnowił, od maja 2011 zaczęłam mieć leki, drgawki dziwne bóle głowy, ciagle odczuwalam niepokój.
Jakoś jeszcze mnie to nie zaniepokoiło, byłam zajęta praca i właśnie zaliczałem egzaminy z języka holenderskiego.
Wakacje znowu spędziliśmy razem, powoli znowu spedzalam wiecej czasu u niego niż u siebie.W kwietniu 2012 zrezygnowalam mojego domku i znowu zamieszkalam u Nigo w domku, porositeit mnie o to.
Zarabiajac dziesiec razy mniej niz on, musialam kupowacjedzenie do domku, oprocz tego oplacac wszystkie koszta zwiazane ze mna i moja corka.Nawet jak kieds raz zaplacil za chinszczyzne 20 euro to musialam oddac.
W lutym 2012 nerwica zaatakowala mnie maksymalnie, psychiatra, psycholog, terapia, leki.
Powiedziano mi ze to co sie ze mna dzieje to wynik mojej przeszlosci.
W ostatnie wakacje znowu zdecydowalam sie na poszukanie swojego kata, czulam sie niekochana, nieszanowana, sama po prostu sama w zwiazku.
Zaczelam sypiac oddzielnie, ale mieszkalismy razem i cala reszta sla normalnie.Tzn. Ja pomimo nerwicy, depresji, szlam do pracy i robilam, zmuszalam sie do prac w domu, normalnie spedzalismy czas ze soba.
Tak bylo az do grudnia, kiedy znowu zaczelismy spac ze soba.
Nie wiem kiedy, ale jednego wieczora umowil sie z kims i nastepnego mi powiedzial ze sie zakochal i nigdy jeszcze nie przezyl co's takiego.
To bylo przed swietami.Wigilie spedzil ze mna, pierwszy dzien swiat, tez u jego rodzicow.
W sylwestra, przeniosl mnie, bo wyszykowal mieszkanko, tymczasowe, w innej czesci jego domu.
Wyrzucil mnie z dnia na dzien i juz nastepnego tygodnia,ta nowa pani u niego nocowala i powoli, chyba sie przeprowadza.
Po tym co sie stalo, byl u mnie i nawet mielismy sex, moj szacunek do siebie jest zero.
Powiedzialam w jednej sytuacji jak ich razem zobaczylam Zeno przyszedl do mnie na sex, to zostalam k... i idiotka i pewnie maja racje.
Podsumowujac, zostalam tutaj sama z 12 letnim dzieckiem, czasowo mieszkam w garazu u mojego ex, gdzie codziennie musze sie konfrontowac z jego nowa relacja.
Straat sie o mieszkanie, ale to troche trawa;)
? tymczasem wykanczam sie psychicznie, o on w kazdej chwili moze mnie na bruk wyrzucic.
Boje sie tez ze moja depresja, ciagle jeszcze biore leki, wroci.
No coz, jak sobie poscielisz, tak sie wyspisz.