Hejka.Pisze tutaj bo już wariuję.Rozstałam się z chłopakiem po 2 latach pięknego związku.Bylo cudownie.spacery,rozmowy.WSZYTSKO.wiele przeszkod pokonywaliśmy.Wszytsko co stawało nam na drodze nie bylo w stanie zepsuc tego co jest miedzy nami.Poprostu cudownie.Nagle z dnia na dzien pisze do mnie ze nie mozemy być razem i przeprasza.Pisze ze bardzo mnei kocha.Jest naprawde uczuciowy.Taki bynajmniej byl dla mnie.Taki chłopczyk potrafił byc z niego.Taki uczuciowy."Przytulaśny".Był moim zazdrośnikiem.nagle jak juz wspomniałam napisał mi ze nie mozemy byc razem.nastepnego dnia zadzwonił.Przeprosił ale mowił ze musi wyjechać.Problemy rodzinne.I zostawił mnie tu.Nie odpisuje na wiadomosci nie odbiera telefonow.Napisał ze to koniec.I mam nac mu spokoj.Ale przeciez bylismy tacy sobie bliscy.Jka mozna z dnia na dzien tak zmieniać zdanie.Mielismy zaplanowaną przyszłość.duzo o tym rozmawialiśmy.Plany marzenia.i zostawił mnie z tym wszytskim.Kochał mnei wiem to.Bylam dla niego jak rodzina.Wiele razy udowadniał mi ze jestem najwazniejsza.nie slowami lecz czynami.Mogłabym duzo pisać.Ale chodzi o to ze siedze od 3 dni w pokoju.nie jem nie wstaje praktycznie.Placze.W piatek sie spotkalismy i obiecywał ze zawsze bedzie ze mna a juz nastepnego dnia takie coś.Wiele razy rozstawalismy sie ale zawsze na krotko.w ten ostatni piatek powiedział ze nie umie bezemnie zyć.a juz nastepnego dnia koszmar .. dramat dla mnie.. Jak mam sobie ztym poradzić? płacz lamet.To wszytsko mnie przerasta.widze nas razem.jak mnie przytula.czuje jego zapach.Usmiech.Był moim kochaniem ! POMOCY
nie wytrzymuje juz.;( Przez cale 2 lata nie bylo ani jednego dnia zebysmy nie pogadali. zawsze spotkania rozmowy smsy. I nagle koniec ! po rozstaniach powinno sie odrazu umierac ; ((( Eh.
Napisal Ci,ze to koniec,zalatwil taka sprawe przez telefon?? po 2 latach zachowal sie,jakby mial 15 lat(a moze ma?) i skonczyl wasz zwiazek w taki sposob?? dlaczego nie pojechalas do niego,nie probowalas wyjasnic,o co chodzi??ja bym od razu pobiegla do niego i nie wyszla,dopoki nie dowiedzialabym sie o co mu chodzi. Czy on juz wyjechal?
Dodam ze wszytsko mi go przypomina.Kazde miejsce.Kazda piosenka.Film.DOSŁOWNIE WSZYSTKO.gdzie bym nie poszła to tam byłam z nim . NIe moge patrzec na nasze wspolne miejsca.nie słucham juz nawet piosenek.Bo kazda wywołuje rozpacz.Rece mi sie trzęsą.Serce wali jak oszalałe.a ja sama.Bez niego.Nazywał mnie swoją zoną.Miał sie mna opiekować.Słysze jego glos.jak mowi do mnie.Wieczorne telefony.Nasze wygłuupy.Wspolne smutki.wspolne łzy.Jak sie podniesc po tym wszystkim skoro był dla mnie wszystkim a odszedł i zostałam z niczym ? gdy był wszytsko bylo idealne.nawet drobne zeczy mnie cieszyły.Pasowalismy do siebie jak mało kto.i to jest najgorsze do przezycia teraz dla mnie.Zebylo cudownie.TYLKO WTEDY BYŁAM SZCZESLIWA.
Jak zadzwonił to pytałam dlaczego tak ?? ze chce chociaz znać powod.powiedział ze nie moze mi powiedziec i nie moze zostac ani dnia dłuzej.Rozłaczył sie słowami " pa skarbie nigdy cie nei zapomne".Tego dnia pisałam do niego.bez odzewu.Przeciez 2 lata z nim to nie 2 miesiąće.nastepnego dnia wypisywałam do niego. i nic. napisałam chyba z 50 wiadomosci.dzwoniłam.Ale rozlaczał i nie odbierał.Napisałam ze zaraz sie ubieram i wychodze i bede czekac w naszym miejscu.A on wtedy dopiero sie odezwał " jestem juz w niemczech.zostaw mnie." to do niego niepodobne.Był najuczuciowszym człowiekiem jakiego kiedykolwiek poznałam.
a jego rodzice,rodzenstwo?? moze oni wiedza,dlaczego wyjechal?
6 2013-02-14 20:39:32 Ostatnio edytowany przez malina.m (2013-02-14 20:42:02)
Wspólczuje Ci,sytuacja jest trudna :)Moze faktycznie warto poprosic o wyjasnienia jego rodzinę ![]()
Tym bardziej ,ze w sytuacjach niewyjaśnionych,człowiek wpedza sie sam w poczucie winy.
Tylko ze tutaj mieszkał z ojcem i jego zoną.Z nimi nie da sie pogadac.Jestem na 80 procent pewna ze to jej wina.Jego siostra własnie przez nia rowniez pare lat temu wyjechała.Do matki jak i on.
Tylko ze zawsze obiecał ze wytrzyma dla mnei jeszcze rok.Pozniej zamieszkamy razem.Obiecał ze nie zostawi mnie.Wiele razy rozmawialismy o tym.Obiecał mi.Obiecał.A teraz nie znam powodu tak naprawde.zawsze mi mowił co sie dzieje w domu.Wszystko mowił.A teraz nie mogł mi powiedziec jaki jest powod.Błagałam.Płakałam przez telefon.Lecz nie powiedział mi.Teraz jedyne co mi zostało to wyleczyc sie .Nie dosc ze Go kocham Tesknie !! jak szalona!!! to jeszcze nie potrafie mu wybaczyc tego co zrobił.Poprostu nie umiem.Po tym wszystkim co przeszlismy.Boze. Nie potrafiłabym mu tego zrobić.Teraz ja tu on tam.Nienawidze tego swiata.Nigdy nie przechodziłam takiego piekła.NAJGORSZE DNI W MOIM ZYCIU.
Bylismy jak małzenstwo.Nie umielismy bez siebie zyć.Ciagle razem.Nawet osobno nigdzie nie wychodzilismy.Na jakies zabawy.Wszedzie razem.i niektorzy czuli by sie ograniczeni.A MY WŁASNIE TAK BYLISMY SZCZESLIWI.najszczesliwsi na swiecie.Teraz czuje ze sobie nei poradze.JESZCZE NIGDY NIE BYLO ZE MNA TAK ZLE. jestem na skraju wytrzymania.Czuje jak umieram w srodku.Wszystko co robie nie ma sensu bez niego.Niedługo bede zywym trupem.
odpuść temat.. nie drąż, daj mu ochłonąć. Jak kocha wróci to pewne , jak nie to znaczy ,ze wszystko minęło , nie było stałe ,udawał ?? wydawało mu się? ciągłym nrzucaniem sie nie zdziałasz nic , bedzie uciekał..kazdy zforum Ci to powie..wez sie w garść dziewczyno..
Odpusciłam.Nie dawałam mu spokoju tylko wtedy gdy chcialam wiedziec czemu! kazdy był by w szoku.nie wiedziałam co robic.dzien wczesniej wszystko dobrze a nagle co ? kazda normalna konieta chciałaby wyjasnien ! gdy napisał ze mam dac spokoj dałam mu spokoj.On ju znie wroci.Zamieszka tam.U Matki.To koniec. Kochał mnie !! jestem tego pewna !! ale nie poradził sobie tutaj .
Nie jestem w stanie wybaczyc czegos takiego. Teraz tylko chce wyjsc z tego.uleczyc sie.NIE MAM POJECIA JAK.zostawił mnie z naszymi planami.zostawił mnei ze wszystkim tutaj samą.On bedzie miał nowe otoczenie.Jak wyjdzi ena dwor to kazde miejsce nie bedzie mu przypominało mnie.Tak jak ja mam tutaj.ale nie mam mozliwosci przeprowadzki.uciekłabym od tego stad.ale niestety.Zycie nie zawsze na to pozwala.
Bywa w zyciu ,że kochaja i odchodza , nic na to nie poradzimy..Czasmi nam sie wydaje ,że kochaja , facetom łatwiej przechodza te słowa przez gardło, mówia ,że kochaja ai nagle znikaja,,pełno tutaj takich historii...
Mowił ze nasza milosc jest inna.Ze ludzie zdradzają i wgl.a my tacy nie jestesmy.ze nasza milosc nie jest taka jak wiekszości z naszego otoczenia.te obietnice bolą najbardziej.Slysze je wszystkie jakby powiedział dzisiaj.Eh.ten ostatni piatek.Nawet nie bylam swiadoma ze widze go ostatni raz ;( Nie pozegnalismy sie.W piatek poszłam do domu jak gdyby nigdy nic.Bo przeciez mielismy sie spotkac na nastepny dzien.A tu nagle swiat sie wali.I nie chce sie zyć.Z dnia na dzien zmienia sie wszytsko.
Wspomnienia wspomnienia wszedzie. Dusze sie nimi.
Moja Droga ja tez słyszałam wiele rzeczy ,takich ,że wiedziałam ,ze on sie boi mnie stracić , dowodem na to ,ze tez było to coś wyjatkowego porzucił swoja narzeczona z ktora był 7 lat.. notabene nie układało im sie juz od jakiegos czasu,,wiem to od niej.. wiec myslałam ,ze bedziemy trwac razem..stało sie inaczej...więć jak teraz widzę różne rzeczy sie przydarzaja..niestety...
Jak sobie poradziłas ? Doradzisz mi cos ? Jak na dzien dzisiejszy marnie widze moje zycie.zycie bez tego co miał byc na zawsze.
Nie radziłam sobie , wciaż zyłam nadzieja ,ze wszystko sie ułozy,, jak ja sie nie odzywałam On sie odzywał ale po co jak dochodzilo do rozmowy nie widział cd on chce miec swiety spokoj , bo ja zaborcza i zazdrosna.. haha jak mialam nie byc jak wciaz jakies baby wystepowały na necie i w fonie..ale on tylko rozmawial ..hhah taa smsy co 3 minuty.. wpadałam w szal ublizalam, itd . dzisiaj wiem po przeczytaniu tutaj madrych postów tych wszystkich doświadczonych przez los ludzi , że trzeba było olać zostawić , wyć , ale nie poniżąć sie.. Zaczełam chodzić na basen , sprzatac , wychodzić gadac z ludzmi na necie i jakos pomału emocje sie wyciszały,, nawet piłam , a paliłam jak parowóz. musiałam tez brac srodki na uspokojenie i na sen, bo nie mogłam spać ,,budziłam sie po 2 godzinach z e starchem ,zlana potem.. koszmar.. Wiesz...KOCHAM Go wciaz jak cholera , ale wiem ,ze juz nie wróciłabym do niego,,to bez sensu. tym bardziej ,ze on juz jest z inna ..wiec wszystko mineło bezpowrotnie . Najgorszy jest pierwszy miesiac ,ale DASZ RADE ..MUSISZ....ZYCIE PRZED TOBA trzymaj sie ..poczytakj tutaj posty i bedzie Ci lzej...
Dziękuje.Nawet nie wiesz jak Bardzo mi pomogłaś.Bardzo ci Dziękuje.Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzieczna !
Dziękuje.Nawet nie wiesz jak Bardzo mi pomogłaś.Bardzo ci Dziękuje.Nawet nie wiesz jak jestem ci wdzieczna !
PO to tutaj wszyscy jestesmy ,żeby sie nawzajem wspierac..przechodziliśmy , przechodzimy to samo lub podobnie więc głowa do góry ..minie , bedzie lepiej ,,dasz rade,,zapomnisz z czasem. Poznasz Kogos fajnego i bedziesz sie po czasie smiała. W sumie nasze zycie to pasmo upadków i triumfu..wszystkie takie przezycia nas wzmacniaja i ucza na przyszłość..
Choc ciezko uwiezyc ze moze byc dobrze wierze ze masz racje.Czuje sie jakbym straciła wszytsko.Czeka mnie ciezka praca.
Mowi sie tez ze co nas nie zabije to wzmocni nasze drinki hehe.
Choc ciezko uwiezyc ze moze byc dobrze wierze ze masz racje.Czuje sie jakbym straciła wszytsko.Czeka mnie ciezka praca.
Mowi sie tez ze co nas nie zabije to wzmocni nasze drinki hehe.
dokładnie co nas nie zabije,...... ciężka praca nad soba sama..żeby prztrwac uwierzyc w siebie.. i nie pisz do niego itd zniknij tak jak on to zrobil
Napisałam mu w ostatnim smsie ze znikam na jego własne zyczenie i oby tego nie załował nawet nie odpisał.Napewno szybko mu minie bo nowe otoczenie.No tak.... Nie wierze ze bylismy tacy bliscy.i znow łzy cisną sie do oczu.To co nas łaczyło.Ta wiez.nie tylko taka jak w zwiazkach.TO BYLO COS O WIELE WIELE WIECEJ.ale dam rade.Przeciez zawsze dawałam.Dam rade.DAM. Moze dotrzyma chociaz jednej obietnicy.i nie zapomni o mnie. Nawet nei wie co stracił.NIKT GO TAK NIE BEDZIE KOCHAŁ JAK JA ! NIKT MU NIE BEDZIE TAK ODDANY ! moze kiedys pozałuje.Oby.
Napisałam mu w ostatnim smsie ze znikam na jego własne zyczenie i oby tego nie załował nawet nie odpisał.Napewno szybko mu minie bo nowe otoczenie.No tak.... Nie wierze ze bylismy tacy bliscy.i znow łzy cisną sie do oczu.To co nas łaczyło.Ta wiez.nie tylko taka jak w zwiazkach.TO BYLO COS O WIELE WIELE WIECEJ.ale dam rade.Przeciez zawsze dawałam.Dam rade.DAM. Moze dotrzyma chociaz jednej obietnicy.i nie zapomni o mnie. Nawet nei wie co stracił.NIKT GO TAK NIE BEDZIE KOCHAŁ JAK JA ! NIKT MU NIE BEDZIE TAK ODDANY ! moze kiedys pozałuje.Oby.
jakbym siebie czytała, tez tak myslałam..w sumie myśle...
ile mineło od waszego rozstania ?
ile mineło od waszego rozstania ?
3miesiace
belus a jaka on mial sytuacje w domu?
pisalam w innym temacie o mojej kolezance. byla z chlopakiem kilka lat i zerwal z nia nagle podobnie jak twoj. z dnia na dzien. z tym ze powiedzial jej ze nie kocha juz jej. cierpiala okrutnie. przez miesiac cos takiego. potem bylo troche lepiej. po prostu sie przyzwyczaila do tej mysli. natomiast ja ci powiem jak ja sobie poradzilam z rozstaniem. najgorszy byl pierwszy tydzien. potem zawzielam sie w sobie zarejestrowalam na stronie typu sympatia i szukalam faceta:)dla rozrywki, byleby z jakims porozmawiac poflirtowac, troche pomoglo. ale najlepszym lekiem jest miec zajecie zeby nie myslec i ponownie sie zainteresowac jakims mezczyzna..ale wszystko z dystansem ![]()
Czyli tez swieza rana.Mam nadzieje ze dam rade i dozyje do 3 miesiecy
gdyby mi powiedział ze mnie nie kocha byłoby mi łatwiej.pomyslałabym ze jest dupkiem i jakos bym sobie bardziej to poukładała.Juz wolałabym zeby mnie zdradził, zeby zrobił cos po czym mogłabym go znienawidzic.teraz zranił mnie jak jeszcze nikt ale .. ale kocham Go.Nie wierze ze to koniec.Poprostu nie wierze.Budze sie rano i wiem ze przezyje kolejny pusty dzień.Ciekawe ile porankow minie az wkoncu przestane witac nowy dzien łzami na dzien dobry.
belus uwierz ze nie wolalabys zostac zdradzona. to by sie przyczynilo do utraty poczucia wartosci. zostalam raz zdradzona. boli jak cholera do dzis. nie mysle o tym na codzien ale czasem samo do glowy wpadnie..nie jestes w stanie pozniej zaufac mezczyznie przez dlugi czas...nie zycze nikomu.
chlopak cie zostawil nie wiesz czemu. moze problemy rodzinne moze inny powodd. ale wiesz przynajmniej ze jestes dla niego kims. albo ze bylas dla niego kims. uwierz ze wolisz ta swiadmosci niz to ze jestes gorsza niz jakas inna panienka
wydaje mi sie ze wolałabym sie tak czuć.wtedy bym go znienawidziła.wiedziałabym ze to dobrze ze sie rozstalismy.Byłabym szczesliwa na złosc jemu.a teraz ; (( eh. Mysle ze to tez kwestia charakteru.
wydaje mi sie ze wolałabym sie tak czuć.wtedy bym go znienawidziła.wiedziałabym ze to dobrze ze sie rozstalismy.Byłabym szczesliwa na złosc jemu.a teraz ; (( eh. Mysle ze to tez kwestia charakteru.
Tak Ci sie wydaje..najgorsze jest poczucie odrzucenia i myśl ,że jestes beznadziejna ...okropne..
Byłam juz w takiej sytuacji.i o wiele łatwiej bylo mi sie z tym pogodzić.No coż mi pozostało.Czas pokaze kiedy bede mogła znow poczuc ulge.
Przeżywam coś podobnego od miesiąca. Chłopak zostawił mnie twierdząc, że bardzo mnie kocha, ale nie może poradzić sobie z sobą, nie jest pewny, czy chce nadal związku, pociągają go inne kobiety itd. Nie zdradził mnie, ale ...
Było tak samo, jak u Ciebie. Po prostu wspaniale do ostatniego dnia. To był naprawdę związek idealny, snuliśmy wspólne plany na przyszłość, mieliśmy razem zamieszkać, właściwie byliśmy w trakcie procesu przeprowadzki. Rany, wiem, jak to boli. Myślałam, że umrę przez pierwsze dwa tygodnie, schudłam bardzo, nie mogłam spać, jeść, oddychać .
Będzie lepiej, uwierz mi. Musimy sobie uświadomić, ze tak naprawdę żadna z nas nie chce, aby ktoś był z nami na siłę. Chcemy być kochane, wybrane, jedyne. Ja chcę i jestem pewna, że Ty też. Skoro on uznał, że takie rozwiązanie jest lepsze zaufaj życiu, że tak jest. Widocznie nie kochał Cię na tyle,żeby z Tobą o tym porozmawiać, żeby o Was zawalczyć. Mogliście razem przez to przejść, ale ...
Wiem, że boli. Będzie bolało długo pewnie, rana i wspomnienia pozostaną na zawsze, ale po jakimś czasie nie będą już tak bolesne. Wierzę w to bardzo.
Nie szukaj z nim kontaktu. Jeśli zrozumie, że Cię kocha znajdzie Cię wszędzie, a wtedy Ty zdecydujesz, co zrobić z tą miłością. Nie proś, nie pisz do niego. To nie ma sensu. Daj czas jemu, daj czas sobie na pogodzenie się z nową sytuacją.
Jak się pogodzić ? Płacz, nie powstrzymuj łez. Będziesz czuła złość, smutek, nienawiść, to normalne. Po tej huśtawce wyjdź do ludzi, zajmij się czymś, może nowe hobby: kurs językowy, kurs tańca itd.
Ja zostałam sama, w obcym państwie, w obcym mieście, bez pracy i przyjaciół. Ale mam na szczęście kilka życzliwych osób wokół. Mimo wszystko postanowiłam tu zostać i ułożyć sobie życie od początku. Powoli organizuję sobie wszystko, pracę, poznaję ludzi.
Nadal mam dni głębokiego smutku i wiem, że będę je miała długi czas, ale to normalne w takich sytuacjach. Potrzebujemy czasu. Na maile ze strony byłego nie reaguję. Nie ma sensu. Chciał czegoś innego, potrzebuje czasu, proszę bardzo, niech ma czego chciał. Ty też daj swojemu to, czego chce. Jeśli do Ciebie kiedyś wróci to będziesz pewna, że to miłość, jeśli nie, nie będziesz mieć wyrzutów kiedyś do siebie, że zmarnowałaś czas na rozpaczanie o nim.
Głowa do góry, życie pełne jest niespodzianek, dobrych i tych mniej sympatycznych. Nie unikniemy ich, ale możemy nauczyć się podchodzić do wszystkiego z dystansem.
Trzymam za Ciebie kciuki. My kobiety jesteśmy silne, damy radę.
Powoli zaczynam odzyskiwac wiare w siebie.Jest lepiej niz przez ostatnie pare dni.Kto by pomyslał ze wstane dzis rano i nie zaczne dnia od potoku łez.W dalszym ciagu sprawdzam czy przypadkiem nie napisał,ale oducze się tego.wszystko przyjdzie z czasem.Przynajmniej tak sobie prubuje wmowic.Twoja wiadomość podniosła mnie na duchu.Dała mi duzo do myslenia.Jesli sie kocha nie szuka sie wymowek.Zrobiłam co mogłam.A walczyc za nas dwoje nie moge.Ja nie mam do siebie pretensji to chyba teraz najwazniejsze.bo wiem ze zrobiłam co tylko mogłam.
Belus myślę, że on Ciebie już nie kochał. Jeżeli by kochał to zachowałby się inaczej. To jest zwykły tchórz, który nie miał odwagi powiedzieć Ci prawdę prosto w oczy.
Dziewczyno dasz radę, czas leczy rany.
On nie zasługiwał na Twoją miłość.
Możesz wymyślać tysiące różnych powodów dla których odszedł, ale jedno jest pewne i niepodważalne: jak się kogoś kocha, to się go nie zostawia. A już na pewno nie zostawia się z dnia na dzień, bez słowa wyjaśnienia. Kto normalny tak postępuje? Czy tak zachowuje się mężczyzna, który naprawdę miał zamiar z Tobą mieszkać i opiekować się Tobą do końca życia? Raczej nie?
Wybacz ostre słowa, ale dla mnie tak zachowuje się tylko zwykły tchórz. Paskudny egoista, któremu nawet nie starczyło odwagi, żeby powiedzieć Ci prosto w oczy, że to koniec.
Wiem doskonale jak to boli, wiem też że człowiek po czymś takim sam bije się z myślami; tyle obietnic, jak mógł tak postąpić? Być może mógł, ponieważ? kłamał. Może prawdziwa w tym związku byłaś tylko Ty i Twoje uczucie, a cała reszta znaczyła dla niego samego o wiele mniej niż dla Ciebie. Niestety, prawda czasem jest tak bolesna, że ciężko z nią żyć na co dzień?
Może to frazes, może brzmi jak pocieszenie gimnazjalistki ale uwierz, że on nie zasługiwał ani na Ciebie, ani tym bardziej teraz na Twoje łzy. Wiem ? ból jest straszny. I fizyczny i psychiczny. Wiem ? wszystko go przypomina, a Ty pewnie zdajesz sobie sprawę, że facet zachował się poniżej krytyki. Mimo wszystko nadal kochasz, może nawet masz nadzieję na jego powrót.
Kochana, zapamiętaj jedno: to minie. Każdy, nawet największy ból i cierpienie w końcu minie. A Ty będziesz jeszcze szczęśliwa, uwierz w to. Na razie staraj się żyć i w miarę możliwości skupiać na jakichś prozaicznych czynnościach, które pozwolą Ci na chwilę zapomnienia. Książka, spotkania ze znajomymi, filmy, gry, spacery, siłownia, cokolwiek. I powtarzaj sobie jak mantrę jedno: gdyby kochał i na Ciebie zasługiwał, nie zakończyłby tego związku w taki sposób. Bo moim zdaniem zachował się poniżej jakiejkolwiek krytyki?
Dziewczyny, musimy dać jakoś radę. Ja miałam dzisiaj paskudny dzień chociaż już 5 miesięcy za mną. Autorko - jakoś trzeba dalej żyć, chociaż wydaje się to trudne i niemożliwe.
naprawde, zastanawiam sie dlaczego odszedl tak nagle... czy od dawna to planowal? Jakiego uzywa telefonu? Nie widzialas go nigdzie na ulicy?
To jest straszne i okrutne , jak on mogl ci to zrobic
nigdy nie zrozumiem takeigo zachowania... ale tak jak hera napisala kady z nas ma jakas historie...
Im wiecej czyta sie tutaj takich historii tym człowiek bardziej zaczyna watpić w szczerość ludzi i ich intencji..zaczyna bać sie uczucia ,żeby kolejny raz nie zostac zranionym...nie wierze juz w miłość..to tylko słowa..ktore potrafia zabić.. dzisiaj moj eks napisał tylko ..reszte rzeczy wysłałem...niby nic , niby tego chciałam ,ale wciąż się łudziłam ,że jednak mnie dalej kocha i coś zrobi.... UMIERAM SETNY RAZ....
Im wiecej czyta sie tutaj takich historii tym człowiek bardziej zaczyna watpić w szczerość ludzi i ich intencji..zaczyna bać sie uczucia ,żeby kolejny raz nie zostac zranionym...nie wierze juz w miłość..to tylko słowa..ktore potrafia zabić.. dzisiaj moj eks napisał tylko ..reszte rzeczy wysłałem...niby nic , niby tego chciałam ,ale wciąż się łudziłam ,że jednak mnie dalej kocha i coś zrobi.... UMIERAM SETNY RAZ....
Ja tez strasznie cierpialam - strasznie !!! ale teraz jestem z kims i kochaaaaaam bardzo, najbardziej! Nauczylams ie duzo! Ale nadal sie boje.
Moj eks mnei zdradzil w paskudny sposob i teraz caly czas zyje z podejzeniami, ze moj obecny chlopak w jakims sensie mnie tez zdradzi :'(
zycie jest okrutne ale chyba nauczylo mnie to czegos i z kazdym dniem, miesiacem, rokiem jestem bogatsza o nowe doswiadczenie.
Mam 27 lat i jak mysle o tym kiedy mialam 20-24 smiac mi sie chce
No ale widocznie tak mialo byc.