Witajcie
Postanowiłam dzisiaj opisać swój problem trwa on już od kilku lat jednak przyczynę odkryłam stosunkowo niedawno. Może zacznę od początku...
Mając prawie 13lat przeprowadziłam się z mamą i młodszą siostrą do dziadków przyczyna ? rozwód rodziców. Musiałam zmienić szkołę na całkiem obcą zupełnie mi nie znaną.Dałam rade mimo ogromnego stresu który mi towarzyszył . Pierwsze tyg były oki byłam nową nieznaną osoba ''atrakcją'' potem pamiętam że zaczęło coś nie grać byłam coraz bardziej sfrustrowana rozwód rodziców ,ciągłe ich przepychanki ,sądy, wizyty u ''psychologów'' i wiele spraw z tym związane ale w szkole też zaczęło dziać się coś nie tak. Początkowo drobne sprzeczki, potem jakaś koleżanka nagadała reszcie jakiś głupot na mnie i cała klasa się ode mnie odwróciła, były kłótnie miedzy nami dochodziło do bójek ,dyrekcja rozkładała ręce ,czułam się z każdej strony osaczona. Rodzice nie zwracali uwagi na nas byli bardziej pochłonięci swoją własną grą i kłótniami o to kto ma się nami opiekować niż tym co się z nami dzieje z nami.
Nie chciałam chodzić do tej szkoły płakałam w autobusie na myśl o tym ze za kilka min będę musiała wejść do szkoły...
wieczorami z nerw dostawałam silnych bóli brzucha ,robiło mi się słabo, dostawałam temperatury. Mama nie potrafiła minie wysłuchać i zrozumieć...
wszystko trwało jakieś 0.5 roku
Po tym czasie zaczęło wszystko wracać do normy.
TERAZNIEJSZOŚĆ
Mam18 lat chodzę do LO szkoła jest bardzo przyjazna ,miła atmosfera ,wychowawczyni jak najbardziej oki, klasa tym bardziej.... jednak ja nie potrafię się zmusić aby chodzić tam regularnie, ciągle opuszczam zajęcia na samą myśl o szkole robi mi się nie dobrze... wieczorem przygotowuję się do zajęć staram się samą siebie przekonać że jutro pójdę do szkoły i wg. Kładę się spać i ze zdenerwowania nie mogę zasnąć ,rano po nieprzespanej nocy z duszą na ramieniu idę się ogarnąć i do szkoły... gdy jestem już gotowa do wyjścia coś mnie hamuje nie potrafię tego opisać ogarnia mnie taki lęk, nie mogę się przemóc aby wyjść z domu a jak mi się to nawet uda to przed bramą szkolną ogarnia mnie panika i wracam do domu.
Najgorsze jest to że ja chcę chodzić do szkoły bo wiem że bez wykształcenia nic nie osiągnę lecz nie potrafię zapanować nad lękami opisałam wam moją przeszłość bo wydaje mi się że to właśnie przez tamte wydarzenia nie mogę teraz zapanować nad terazniejszością...
Byłam u psychologów rozmawiałam jednak u mnie w mieście nie ma nikogo rozsądnego. Psycholodzy to starzyści którzy owszem wysłuchiwali mnie ale zero komentarza i rad jak mogę sobie poradzić, a niestety nie stać mnie żeby jezdzić do innych miast w poszukiwaniu psychologa... Dlatego proszę was o pomoc netkobietki możecie mi coś doradzić co ja mam zrobić ? nie chcę zawalić szkoły
Przepraszam ze cały mój post jest taki chaotyczny, ale pisałam go pod wpływem wielu emocji dlatego proszę o wyrozumiałość... ![]()