jestem tu pierwszy raz,czytam wasze wypowiedzi ,które utwierdzaja mnie w tym ,że rodziców z podobnymi problemami jest sporo i muszę się przyznać,że mam poważny problem ze swoją nastolatką który rozwija się w zastrasząjacym tempie i wymyka mi się spod kontroli...
ale od poczatku...moja córeczka długo była oczekiwana i z chwila kiedy przyszła na świat czułam się tak bardzo szczęśliwa a jednocześnie wiedziałam że będę ją bardzo kochać i zrobię wszystko aby była szcęśliwa.samo dzieciństwo beztroskie otoczona miłoscią gdzie niczego jej nie brakowało..zrezygnowałam z pracy aby móc więcej być razem z moją córeczką zabierałam w rózne ciekawe miejsca,tłumaczyłam,opowiadałam ,czytałam ,śpiewałam zrodziłam u niej pasję do muzyki ,czytania pogłebiania wiedzy..do szkoły podst..nie było żadnych problemów..wzorowa uczennica z czerw.paskiem nagrodami w szkole jak i po za nią..wszędzie razem jezdziłam doradzałam wspierałam i byłam zawsze z niej dumna ze tak fantastycznie się rozwija i ma piekne pasje w których ma niezłe już osiągniecia..pisze jezdziłam a nie jeżdziliśmy bo mąż zawsze pochłoniety był tylko pracą i bardzo rzadko miał czas dla córki mimo ze był w domu..pod koniec szkoły podst moja córeczka poznała podczas koncertu młodych ludzi ,którzy zafascynowali ją swoim wygladem muzyką tak mocno ze zaczeła się spotykać po szkole nie bardzo chcąc mnie o tym informować bo wiedziała wcześniej jakie mam zdanie o grupie ludzi tzw metalach(nie wszystkich bo sama do dziś znam sporo fantastycznych osób)i zaczęła spotykać się regularnie z osobami starszymi na wet 10 lat.tłumaczyłam jej ze jeszcze ma czas na kluby imprezy wyjscia wieczorami bo jest niepełnoletnia itd...jest już w gimnazjum..grono to się powiększyło spotkania imprezy pózne wracanie do domu..czesc tych ludzi poznałam z opowiesci innych osób lub od córki i jestem przerazona gdyż na tych imprezach ,głosnej muzyce pije się alkohol pali nie tylko papierosy a co najgorsze wciagnieta została w to moja córka...bardzo ja kocham próbowałam tłumaczyć ze to nie dla niej towarzystwo ze wciagna ja na zła drogę(mąz praktycznie sie nie wtraca bo przestał sie tym interesować a w zasadzie budzi sie w tedy jak juz trzeba interweniować szukac dzwonić...w szkole też stopnie spadają na dół...zrezygnowała ze swoich pasji...tańca gry na fortepianie śpiewu..zaczęła chodzić ubrana jak metal..glany skóra arafatki ostry makijaż itd...dzis w nocy pierwszy raz uciekła z domu...jetem zrozpaczona...boze wierze w nią ze jest madra i nic złego nie zrobi ale bardzo boję się...w głowie mi się nie mieści ze ona to zrobiła..tyle się w domu rozmawiało o niebezpieczeństwach które czyhają na młodych ludzi...zmieniła swój jezyk do nas rodziców który stał się wrecz agresywny...Ci już pełnoletni ludzie ,którzy uwazają się za ,,metali,,nawet nie zdaja sobie sprawy ile złego wyrzadzaja takiej młodej osobie i jej bliskim wciągając w świat uzależnień itp.....tez byłam młoda i tez czasami buntowałam się rodzicom (nie było w moim rodzinnym domu zadnej patologii a wrecz przeciwnie panowała miłośc szacunek) ale nigdy nie w taki sposób i nie do tego stopnia...nie potrafie zrozumiec co się dzieje z moją kochaną córką..dlaczego oni taki wpływ maja na nią...nie odbiera tel...nie wiem gdzie jest...zostawiła list w którym pisze ze jak powiadomie policję to strace ją......bardzo ja kocham wierzę w nią ze się otrząsnie z tego i zrozumie ze nie tęndy droga...jestem bezradna...czekam....K