Witam wszystkie Panie...chciałbym, aby ktoś poradził coś osobie tak mało ugruntowionej i małomyślącej, czyli mi... 23-letniemu facetowi, który jest 3lata z kobietą, którą kocha...
Nie będe bardzo sie rozpisywal. Napisze jedynie, że jestem ze swoją dziewczyną już 3 lata i jak to bywa w życiu raz wzloty raz upadki...problem albo sytuacja jest taka, że jakiś miesiąc temu dowiedziałem się że bede tatą, ogólnie jestem człowiekiem słabo przewidującym kobiety i nie ciężko mi coś z tym zaradzić, ale nie o tym chce pisać.
Od jakiegoś czasu rozmawialiśmy z dziewczyną o ślubie, o wyjeździe bo mieliśmy razem przenieśc sie do innego miasta, no ale dzidzi bedzie takze troche zmiana planów... i tutaj zaczyna się najgorsze... bo nie było mi dane oświadczyć się mojej ukochanej..ja tłumacze sobie to brakiem pieniędzy, ona troche inaczej na to patrzy.
Wracając do kwestii ślubu byliśmy u księdza i wstepnie wszystko ustalilismy... ale moja kobieta jest bardziej wymagająca i dziś podczas rozmowy, pokłóciliśmy się dość mocno o to że ja mało sie angażuje i do tego wszystkie jej koleżanki są zarenczone...a my bedziemy sie żenić bo jest dziecko....musze do jutra coś wymyślić...nie wiem sam czy proszę o pomoc czy poprostu musiałem gdzies to wyrzucić...