To jakim ktoś jest człowiekiem, nie jest zależne od wyznawanej religii. Najważniejsze, żeby nauczyć się szacunku do innych ludzi. A nie każdy człowiek rzekomo wierzący i przede wszystkim praktykujący jest dobry. A tego powinna uczyć religia, żeby szanować drugiego człowieka, niezależnie od wyznania, czy poglądów. A niestety każda religia zakłada, że ta jest właśnie jedyną i słuszną. To właśnie z powodu religii od wieków toczą się wojny i one wyrządziły najwięcej krzywdy. To człowiek, a nie Bóg stworzył religię. A według mnie Bóg jest ponad wszystkimi religiami.
Mam znajomą, dorosłą kobietę, bardzo wierzącą i bardzo praktykującą, która na początku próbowała mnie trochę wciągnąć w chodzenie do kościoła, zbliżyć do Boga. Na początku nawet mi się podobało, powiedzmy, że uznałam to za znak. Tylko, że potem coraz częściej zaczęła mi mówić, co wolno, czego nie wolno, że to grzech i to grzech. Zauważyłam też, że czuje się lepsza od innych wywyższa się i nie szanuje innych. Ciągle narzekała na swoje życie, mówiła, że coś złego się dzieje, jeździła na jakieś spotkania zorganizowane przez kościół, a nie widziała swojej winy, że to przez jej zachowanie ludzie się odsuwają itp. Więc taka postawa na pewno nie zachęca
Ale mam też mnóstwo ok. 20-letnich koleżanek, które są praktykujące, chodzą do kościoła itp. i są o wiele bardziej tolerancyjne, niż 40-letnia kobieta.
Ja sama niestety nie jestem praktykująca, wiele razy próbowałam chodzić do kościoła, nawracać się, ale po jakimś okresie ktoś skutecznie mnie zniechęcał, albo jakiś ksiądz gadający w kościele o polityce, albo zbytni fanatyzm niektórych wiernych.