Mam 25 łat, chcę zostawić swoją córeczkę małżonkowie po rozwodzie, pochodzę ż Ukrainy z typowej wsi, nie ma tam pracy, ani normalnej szkoły, przychodni, do najbliższego szpitala 30 km. Bardzo ją kocham, lecz mieszkania z teściami mi wykończyło, nie mogę ją wychowywać tak jak chcę, ubierać, nawet dawać mleko jak uważam za potrzebne, teściowa tylko i daje rozkazy jak wszystko trzeba robić, nie wie jaki ma humorki moja mała, co lubi, czego nie. Z krzykiem że ja przekarmiam małą, trzymam ją głodną i staram się zabawić żeby ta emerytka nie darła się na mnie, i tym samym robię krzywdę swojej malutkiej, wszystko robię nie tak, nic nie pasuję ma przepuklinę pępkową od urodzenia ? moja wina ponieważ przekarmiam, niekształtną główkę ? nieprawidłowo karmie, a ni jednego razu mi nie zostawała z małą żeby ja nawet do sklepu wyszła, zajmuje się swoimi starszymi wnuczkami, i z przedszkola zabiera, i na weekendy zabiera do nasz, one głośne, krzyczą, ja nawet uwagi nie mogę zwrócić, już będzie obrażona chodziła i one nie będą chciały przyjeżdżać.
Mój małżonek ogólnie jest bardzo dobry, pracuję jako kierowa ciężarówki, przyjeżdża tylko na weekend czasami tylko w sobotę, dawała sobie sprawę kiedy brała z nim ślub że będziemy rzadko z nim widywać się, no jakoś nie pomyślała że będę siedziała z teściową 24h codziennie. Małżonek uważa że ja przesadzam ze wszystkim, mi wydaje się, dla niego jest wszystko dobrze, on nie widzi jak ja cierpię z tego powodu.
Żłobek nie wchodzi do gry, nikt z ją wnuczków do żłobku nie chodził, ona zawsze z nimi zostawała jak trzeba było, a teraz, ona nie ma czasu, ja muszę tylko i wyłącznie zajmować się małą, to jest mój obowiązek, ona wszystko robi żeby mi i do głowy nie przyszło zostawić jej małą.
Niedawno, starsza wnuczka nie chodziła do przedszkola ponieważ była chora, na następny dzień moje złotko też zaczęło pokaszliwać, katarek ? zaraziła się po prostu, ja zaczęłam mówić że Oliwia zawsze przychodzi chora i zaraża moją małą, i na co to ja powiedziała ? Teściowa na mnie z krzykiem i nerwami że to ja wychodziła i przyniosła infekcję na ubraniu, nie umyłam ręce (ogólnie wychodzę z domu może raz na miesiąc) , a Oliwia ma alergie. Wcześniej (z miesiąc temu nie zaraźliwą trzydniówkę - moja na następny dzień też ją miała - teściowa tłumaczyła że ja przy oknie małą przeziębiła. Jeszce kiedyś wychodziły gliny, nie był katar, a po prostu wychodziły sobie, później kaszel ? no to alergia).
A tak naprawdę to mogę nawet książkę napisać i to wielotomową ? komediową, na temat, jaj moja teściowa udaję głupiego, i chcę żeby wszyscy jej wierzyli, i to tak broni swoją 5 letnią wnuczkę, i nic złego w tym nie widzi. A przecież można powiedzieć że ona chora, rodzice w pracy, wszyscy rozumieją jak pracodawca patrzy na chorobowy, tylko czemu oszukiwać i udawać? mogę z małą siedzieć na górze, oni na dole, tylko sporadycznie do kuchnie przyjść mleko podgrzać, albo zupkę. Kiedyś odsunęła wózek z małą od Oliwii, komentarz teściowej - przesadzam, przesadzam i ogólnie ona nie chcę w kulko Ołiwii mówić żeby ta nie podchodziła do malej ona nie papuga.
Nie stać nas nawet na wynajęcie mieszkania, mój małżonek, nie chcę nawet myśleć o tym, jemu jest dobrze z jednej strony z mamusia z drugiej ja, jedna posprząta, druga ugotuję.
Nie możemy przeprowadzić się do mnie, dobrze ja b miała pracę, a mój małżonek co robił, siedział z moją mamą nawet porozmawiać nie mógł, i ogólnie bałam się b za niego, u nas nie jest normalne społeczeństwo, miał by problem z akceptacją i t.p.
Ta i nie chcę patrzeć na niego, jestem pewna że będzie czuć się tak samo jak teraz ja, niepotrzebna, bezużyteczna, bez znajomych, upokarzana ze wszystkich stron?
On powiedział że po rozwodzie córka nasza zostanie z nim, a jego mama będzie nią opiekować się jak on będzie w pracy.
Chcę wrócić do siebie, nie da mi mój zezwolenia na wywożenia malej za granicę. Wrócić bez malej, jak? Chcę ją z sobą zabrać, jestem bezrobotna teraz, no myślę że moje rodzice mi pomogą. nie widzę innego rozwiązania.
jestem w takim stanie że mogę nawet bez malutkiej wrócić, mam nadziej że będę mogła choć czas od czasu ją widywać, i mam nadzieję że w przyszłości ona mi zrozumie, no tak szczerze wątpię, ja b swojej mamie nie wybaczyłam, jak by ona mnie zostawiła samą z ojcem na pastwie losu.
Co może mi poradzić? (a typu największe marzenia Ukrainek to ślub z obcokrajowcem, może też być i Polak, to ominiemy już nasłuchałam się)
Nie znam jak w Polsce odbywa się proces rozwodowy, gdzie składać potrzebne wnioski, ile kosztuję, i mam szansę zabrać z sobą małą?