Muszę sie w końcu wygadać bo zwariuję. Od 2,5 lat jestem mężatka , mąż jest dla mnie i synka rocznego dobry, niczego nam nie brakuje ale jest typem samotnika, piwko ,komputer ,wiadomości, ryby , to sprawy które go interesuja. Ale ja wciąz tęsknie za byłym co noc wypłakuje morze łez, nie potrafie sobie z tym poradzić. Rozstaliśmy sie w gniewie, i w złości szybko poznałam innego i wyszlam za mąz , nawet w dzień ślubu myślałam że się zjawi i mnie porwie bo wiedziałam że poza mna świata nie widzi, nie zjawił się a ja zostałam z obrączka na palcu. Teraz chciałabym rozwodu ale szkoda mi synka on jest jeszcz taki mały i tyle zła przed nim. Jak ja mogłam dopuścić do tamtego rozstania. Moje życie be.z mojej miłości nie ma sensu i wegetuje jako mężatka bez ochoty chociaz na mały sexik.
...jest jeszcz taki mały i tyle zła przed nim. Jak ja mogłam dopuścić do tamtego rozstania. Moje życie be.z mojej miłości nie ma sensu i wegetuje jako mężatka bez ochoty chociaz na mały sexik.
To zło już jest w Twojej głowie i na razie je wypłakujesz. I rób tak dalej. Może zrozumiesz, że miłości nie można budować na czymś tak płynnym jak łzy, ale można budować na woli odwzajemnienia dobra.
Twoja miłość nie ma sensu, bo nie widzisz w niej sensu. Utrudniają Ci to zapłakane oczy.
To, że zrobiłaś krzywdę sobie, to Twoja sprawa.
Ale to, że krzywdzisz męża (i to świadomie), to już makabra.
Nikt Cię do ślubu nie zmuszał - trzeba było myśleć przed.
Teraz już jest po fakcie.
Możesz dalej płakać lub wziąć się w garść. Możesz też zacząć od nowa.
nawet w dzień ślubu myślałam że się zjawi i mnie porwie bo wiedziałam że poza mna świata nie widzi, nie zjawił się a ja zostałam z obrączka na palcu
Jeszcze napisz, że to był ślub kościelny, i przysięgałaś mężowi, że "póki śmierć nas nie rozłączy", jednocześnie zerkając cały czas na drzwi i marząc o innym mężczyźnie...
Chciałam napisać, że jesteś głupią smarkulą. Ale nie, ty jesteś po prostu PODŁA.
Mam wrazenie ze on sam mnie zniecheca do siebie wiecznym piciem alkocholu , po 4 piwach jest tak ululany jak pacynka a 3 dziennie to standard . Jak mam miec ochote na sex następnego dnia jak dzień wcześniej sie napatrze na niego. Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
Mam wrazenie ze on sam mnie zniecheca do siebie wiecznym piciem alkocholu , po 4 piwach jest tak ululany jak pacynka a 3 dziennie to standard . Jak mam miec ochote na sex następnego dnia jak dzień wcześniej sie napatrze na niego. Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
I co z tego?
Trzeba było nie wychodzić za niego za mąż. ![]()
Sama tego chciałaś, powtarzam, nikt Ci nie kazał, zwłaszcza, że myślałaś o innym facecie... I do tej pory myślisz.
kleosia87 napisał/a:nawet w dzień ślubu myślałam że się zjawi i mnie porwie bo wiedziałam że poza mna świata nie widzi, nie zjawił się a ja zostałam z obrączka na palcu
Jeszcze napisz, że to był ślub kościelny, i przysięgałaś mężowi, że "póki śmierć nas nie rozłączy", jednocześnie zerkając cały czas na drzwi i marząc o innym mężczyźnie...
Chciałam napisać, że jesteś głupią smarkulą. Ale nie, ty jesteś po prostu PODŁA.
Slub był tylko cywilny bo jestem jego drugą zoną. Oczekiwałam jakichś porad a wy jesteście takie oschłe.
Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
Albo dotarło do niego, że masz go gdzieś, i cały czas myślisz o kimś innym? Też bym piła na jego miejscu.
kleosia87 napisał/a:Mam wrazenie ze on sam mnie zniecheca do siebie wiecznym piciem alkocholu , po 4 piwach jest tak ululany jak pacynka a 3 dziennie to standard . Jak mam miec ochote na sex następnego dnia jak dzień wcześniej sie napatrze na niego. Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
I co z tego?
Trzeba było nie wychodzić za niego za mąż.Sama tego chciałaś, powtarzam, nikt Ci nie kazał, zwłaszcza, że myślałaś o innym facecie... I do tej pory myślisz.
To miało trochę inny wygląd niż wam sie zdaje dziewczyna ze wsi z dzieckiem a na wsi sami faceci pod sklepem młodzież o niczum innym nie myśli tylko o tom komu wjeb... bałam sie że zostane sama . myslałam że miłośc przyjdzie z czasem ....
kleosia87 napisał/a:Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
Albo dotarło do niego, że masz go gdzieś, i cały czas myślisz o kimś innym? Też bym piła na jego miejscu.
A może ma problem akloholowy o którym wcześniej nie mialam pojęcia...?
BabaOsiadła napisał/a:kleosia87 napisał/a:nawet w dzień ślubu myślałam że się zjawi i mnie porwie bo wiedziałam że poza mna świata nie widzi, nie zjawił się a ja zostałam z obrączka na palcu
Jeszcze napisz, że to był ślub kościelny, i przysięgałaś mężowi, że "póki śmierć nas nie rozłączy", jednocześnie zerkając cały czas na drzwi i marząc o innym mężczyźnie...
Chciałam napisać, że jesteś głupią smarkulą. Ale nie, ty jesteś po prostu PODŁA.
Slub był tylko cywilny bo jestem jego drugą zoną. Oczekiwałam jakichś porad a wy jesteście takie oschłe.
Nie jesteśmy oschłe. Ale nie możemy ci napisać, że dobrze postępujesz, bo to by było kłamstwo. Cały czas, świadomie, kochając innego mężczyznę, okłamywałaś męża, wzięłaś z nim ślub (po cholerę właściwie?), a do tego powołałaś na świat dziecko!
Porady? Proszę bardzo:
-możesz rozwieść się z mężem: ty będziesz szczęśliwsza, mąż też, bo dasz mu szansę znalezienia sobie kobiety, która go pokocha. Dziecka tylko szkoda.
-możesz dalej żyć z mężem, a z byłym nawiązać romans (jeśli wasze sumienia na to pozwolą)
-możesz spróbować naprawić twoje małżeństwo, a o byłym zapomnieć.
Innych opcji nie ma, przykro mi.
marzysz o kimś kto jest nierealny. Gdybyś za niego wyszła za mąż to okazałoby się że jest bardzo podobnie. Ten ktoś tylko wydawać się może fantastycznym facetem, a przy dłuższym byciu razem okazał by się też innym człowiekiem
13 2013-01-23 22:22:01 Ostatnio edytowany przez BabaOsiadła (2013-01-23 22:32:11)
BabaOsiadła napisał/a:kleosia87 napisał/a:Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
Albo dotarło do niego, że masz go gdzieś, i cały czas myślisz o kimś innym? Też bym piła na jego miejscu.
A może ma problem akloholowy o którym wcześniej nie mialam pojęcia...?
Owszem, to też możliwe.
Jeśli kochasz nadal byłego to rozwiedź się , bo nie ma sensu być z kimś kogo nie kochasz.A czy jesteś pewna tego co czujesz za byłym,nie jest to tylko tęsknota za tym co było,lub poprostu chęć spróbowania czegoś innego?
A w jaki sposób doszło do tego, że wyszłaś za mąż za tego mężczyznę? Trochę to dla mnie niepojęte, skoro nigdy go nie kochałaś.
BabaOsiadła napisał/a:kleosia87 napisał/a:Po ślubie bardzo sie zmienił i poczuł sie pewniej.
Albo dotarło do niego, że masz go gdzieś, i cały czas myślisz o kimś innym? Też bym piła na jego miejscu.
A może ma problem akloholowy o którym wcześniej nie mialam pojęcia...?
To wygląda bardziej, jakbyś szukała usprawiedliwienia dla samej siebie.
A w jaki sposób doszło do tego, że wyszłaś za mąż za tego mężczyznę? Trochę to dla mnie niepojęte, skoro nigdy go nie kochałaś.
Niech na to odpowie Autorka:
To miało trochę inny wygląd niż wam sie zdaje dziewczyna ze wsi z dzieckiem a na wsi sami faceci pod sklepem młodzież o niczum innym nie myśli tylko o tom komu wjeb... bałam sie że zostane sama . myslałam że miłośc przyjdzie z czasem ....
Czyli dla wygody.
Znam to,narzeczony,którego kiedyś bardzo kochałam,który publicznie oświadczył mi się na kolanach,po prostu rozpłynął się któregoś dnia we mgle.Zniknął.Szybko wyszłam za mąż za człowieka,którego mało znałam,byłam w ciąży,rodzina nalegała...Ze strachu przed samotnością,z bólu,z rozpaczy...Bo ten mnie chciał...
Kochałam tamtego,zawsze marzyłam o tym,żeby znowu go spotkać,żeby było tak,jak dawniej.Całymi latami.I spotkałam-mieszkamy w tym samym mieście.Przypadkowo.Wypiliśmy parę razy kawę.U mnie w domu.
I wiesz co,nie poczułam nic,oprócz radości,że z nim nie jestem.Kochałam latami wyobrażenie o nim,a nie jego samego.Bo to już był ktoś inny,wcale mi nie potrzebny.Bo ja byłam już inna...
Nie patrz na to,co było,Ty byłaś kimś innym,on był kimś innym.Skup się na tym,co masz teraz,jeśli problem-rozmawiajcie o tym.Trzeba umieć oddzielać od siebie to,co ważne,od tego co nieważne ![]()
Dałyście mi do myślenia . Dziękuje . nie warto chcieć czegoś czego nie ma , może faktycznie nie byłoby tak jak to sobie wyobrazam. Chyba potrzebowałam kilku ostrych słów aby cos do mnie dotarło. Faktycznie wspominam to co było nie to jak by było.... dzieki
jednak wasze słowa otwierajaoczy
Obejrzyj sobie "Noce i dnie"...:P bo kogoś mi trochę przypominasz...A może spróbuj jednak spędzić fajnie wieczór z mężem, obejrzyj z nim film, pogadajcie, wypijcie winko...może się okaże, że on sie czuje bardzo samotny i dlatego pije?
Kleosia
Bardzo Ci wspolczuje,ze nie jestes szczęsliwa w małzeństwie.Moze warto porozmawiac z męzem i powiedziec jak sie czujesz kiedy nie wyraza ciekawosci Twoja osoba.Przeprowadzic rozmowe bez krytykowania ,obwiniania.
Dla mnie osoba pijaca towarzysko nie upija sie 4 piwami i nie pije 3 razy dziennie...Do zastanowienia czy to nie jest juz picie ryzykowne.
.Warto sie zastanowic nad tym czy dam rade tak dalej zyc,czy dzievcko bedzie szczesliwe w rodzinie gdzie mama i tata rozmijaja sie.Dzieci wszystko widza i nie da sie stworzyc rodziny udajac przed dzieckiem ,ze wszystko jest ok.Zaburzone sa relacje i zeby nie wiem jak sie starac to i tak rodzina nie jest zdrowa.Poza tym dzieci nie chca miec sfrustrownych i nieszczesliwych rodziców.Ja bym przemyslała czego oczekuje ,co jestem w stanie zniesc i na co mam zgode.Jednak bycie z kims tylko dla strachu przed samotnoscia nie daje satysfakcji.