Boże czy tylko ja mam taki problem, że jak dążę do równowagi w mojej głowie będąc sama i wszystko jest na dobrej drodze, pojawia się facet, który burzy to wszystko w 5 min i po 5 minutach się zmywa?
Ostatnie 3 przykłady to takie, że poznałam kogoś i wszystko fajnie a potem okazuje się, że on ma ciężką sytuacje w związku i musiał się poznać kogoś nowego (zapewne w celu dowartościowania się). Dodam, że za każdym razem zapominają poinformować o "statusie w związku". Do niczego nie dochodzi, ale moja równowaga sięga dna po takich znajomościach.