Witajcie mam problem z ktorym nie potrafie sobie poradzic
ja i moje byla dziewczyna (para homo) bylysmy ze soba 14 miesiecy .. ostatnimi czasami zaczelo sie cos sypac nie dogadywalismy sie moja zazdrosc sie zwiekszala nie potrafilam jej do konca ufac .. osattnio mi powiedziala ze ona chce odejsc ze juz mnie nie kocha
nie moglam w to uwierzyc zapytalam jak z dnia na dzien mozesz przestac kochac ? powiedziala ze to trwalo juz dluzej ale starala sie walczyc z uczuciami .. odeszla wczoraj juz na stale nie widzi powrotu ani totalnie niczego .. mam 21 lat ona 26 i wiem ze ja kocham przeszlam wiele zwiazkow ale ten jest wyjatkowy .. kocham ja namietna szczera miloscia
nie wiem co robic nie potrafie sie z tym pogodzic ciagle placze pale papierosy pije kawe nie moge jesc bo nie potrafie przelknac
a do polowy lutego jestesmy skazane na mieszkanie razem
co ja mam robic ?
Jedyne co mozesz zrobic, to poprosic o ostatnia szczera rozmowe. Porozmawiac o swoich i jej uczuciach i ostatecznie stwierdzic wspolnie, czy nie ma szansy na uratowanie tego zwiazku...
Jesli dziewczyna szansy nie dojrzy w tym wszystkim, to musisz sie z tym pogodzic...
Ani kawa, ani fajki, ani zaglodzenie sie na smierc...nic tu nie dadza. Uczucia sa uczuciami...sa w nas...plona...a czasem gasna... Nie ma recepty na nie...
rozmawialismy nie raz . przysiega ze mnie nie kocha zebym odeszla ze ona chce byc sama dawala nam szanse walczylam kazdego dnia ona tego nie doceniala miala to gdzies osobiscie mi to powiedziala ![]()
Więc nie zostaje Ci nic innego jak pogodzić się z tym. Nie da się nikogo zmusić do uczuć. Nigdy jedna strona nie jest w stanie "zawalczyć" na tyle skutecznie aby sie wszystko ułożyło na nowo.
"Bo do tanga trzeba dwojga..."
najgorsze jest to ze po tym wszystkim emocje nie wytrzymaly i przydusilam ja lekko sumienie mnie gryzie nie potrafie z tym zyc ;(
Nic jej nie będzie. Skoro kiedyś Cię kochała, to zrozumie i żalu mieć nie będzie. Zapomni...
A żyć trzeba... każdy potrafi... prędzej czy później radzimy sobie z każdym problemem...
Sporo z nas, miało kiedyś "coś" co wydawało się problemem nie do przejścia, czymś z czym "nie da się żyć"...
Czas leczy rany i łagodzi wszelkie bóle i problemy...
Zajmij się czymś i nie analizuj każdej sekundy... wyjdź z domu, idź ze znajomymi na piwo...
Dziennie masa związków się kończy...
Jednak życie toczy się nadal... trzeba być silnym...
Impossiblee, jesteś zbyt młoda aby popadać w depresje z powodu nieudanej miłości,teraz wszystko widzisz w ciemnych barwach, ale to przejdzie.
Margolinka ma racje, gdy coś się nam nie układa, to popadamy w taki stan gdzie wszystkie problemy samoistnie sie wyolbrzymiają.
Twoja była, bardzo Cie zraniła, więc nie obwiniaj sie że trochę Cie poniosło, dla mnie nie jest to nic niewybaczalnego.
Głowa do góry, poprzez czyny możemy" iść do przodu" więc zacznij żyć pełnią życia, nie rozpamiętuj tego co było a z czasem na wszystko spojrzysz z dystansem. ![]()
wydaje mi sie ze tylko czas ci pomoze
aby ona cie nieznawidzila to daj jej juz spokoj a sama placz krzycz i radz sobie z uczuciami jak potrafisz ale to przykre co powiem ale to juz nie jej sprawa...
to bardzo ciezkie gdy ludzie sie rozchodza ale pomalu pomalu zacznie wszytsko sie ukladac
NIE MASZ INNEGO WYJSCIA JAK TYLKO TO PRZETRWAC
Moze macie racje ale ja tak nie umie
pierwszy raz w zwiazku takie cos przechodze tzn no po zwiazku
jej przyjaciolki mowia ze ona predzej czy pozniej wroci ze potrzebujemy troche odpoczac od siebie czy moge liczyc na to ze wroci ? wczoraj po tym co zrobilam nie umiem spokojnie zyc.. ciagle to wchodzi w moja glowe nienawidze sie na to a to boli czuje jak sumienie mnie gryzie siadam w koncie i pekam z bolu dlaczego to zrobilam ;( nigdy nie uderzylam dziewczyny ![]()
Ludzie w sytuacjach ekstremalnych, którym towarzyszą silne emocje zachowują się nieobliczalnie. Ja też biłam męża gdy dowiedziałam, że mnie zdradził. A wydawało mi się, że nie byłabym w stanie nikogo uderzyć.
Daj jej odejść. Chciałabyś być z kimś kto cię nie kocha? Jest z tobą tylko dlatego, że go o to prosisz?
Dziewczyno, świat się nie zawalił... nie rozbiłaś jej głowy, nie zraniłaś... nie przesadzaj aż tak bardzo...
Ona też tak siedzi i płacze ciągle z tego powodu, że ją uderzyłaś? Nie sądzę... więc nie przejmuj się aż tak bardzo...zdarza się w emocjach (choć oczywiście nie powinno)... przeprosiłaś ją? Jeśli nie to ja przeproś ... nic więcej nie możesz zrobić w tej chwili...
Czy wróci...? Może tak...może nie... pewności nigdy nie ma... możesz czekać... Ale do niczego jej nie zmusisz, nawet płaczem...
Przechodzisz to pierwszy raz, dlatego robisz z tego taką tragedię... ale uwierz mi...jeszcze nie raz w życiu możesz spotkać się z problemami w związku (choć życzę Ci oczywiście abyś nie musiała)... musisz podejść do tego bardziej dojrzale... przyjąć to do siebie i żyć dalej... bo tak przechodząc każdy problem... ani nerwy Twoje, ani zdrowie tego nie wytrzyma...
Uspokój się ... daj jej spokojnie odejść... jeśli zatęskni to wróci... jeśli nie... to i tak tego nie zmienisz...