Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Od tygodnia męczę się z problemem osobistym i bardzo potrzebuję ,żeby ktoś spojrzał na to z boku i powiedział mi swoje zdanie na ten temat.
Rozstałam się z chłopakiem.Tydzień temu.Byliśmy ze sobą 2 lata, bardzo szczęsliwe i raczej pozbawione większych problemów.Jesteśmy młodzi,mamy po 20 lat,ale dla każdego z nas ten związek był bardzo ważny.Jeszcze niedawno padały z jego ust pytania,czy chcę w przyszłości mieć dziecko,kiedy będę gotowa na ślub,czy potrzebowałabym jeszcze jakiegoś partnera,czy on już mi wystarczy.Bo on bardzo by tego chciał.
Żadne z nas nie chciało już bawić się w głupie miłostki,mieliśmy ten etap za sobą i byliśmy świadomi,że oboje traktujemy siebie poważnie.Nasze rodziny się poznały,spędzaliśmy we dwoje wakacje,ja odwiedzałam jego,on mnie.Moja matka ufała mu bezgranicznie,byla zachwycona jego dojrzałością,co jest naprawdę niesamowite,bo ciężko ją przekonać do ludzi z mojego otoczenia...od 2/3 miesięcy mieliśmy gorszy okres.Trochę się kłóciliśmy,jednak byłam pewna,że to nic wielkiego,patrząc na tego faceta wiedziałam,ze swiata poza mną nie widział...to się po prostu czuje Mój (już były) chłopak to człowiek,który nie lubi zwierzać się z niepowodzeń,woli udawać twardego faceta,którego nic nie boli.Wiedziałam,że ma klopot na uczelni,w domu też było nieciekawie,a on zaczął uciekać do kolegów z dzieciństwa,resztę ludzi zupelnie odrzucił.Wielu jego kumpli (z liceum,naszych wspólnych)pytało,co z nim,czemu ten facet,dotychczas dusza towarzystwa ,unika kontaktu z nimi.nie umiał mi wyjaśnić,czemu zerwał dużo ważnych dla niego kontaktów,czemu tak dużo czasu spędza w domu(głownie grając w gry z kumplami z dziecinstwa,szczerze- nie przepadalam za nimi,bo to tacy chlopcy bez ambicji.....).Mówił,że źle sypia(to też niepodobne do niego...)Martwiłam się o niego,ale nie wiedziałam jeszcze,co nas czeka.W końcu cos w nim pękło-powiedział,że ostatnio dziwnie się czuje w naszym związku.Że od jakiegoś czasu myśli o rozstaniu.Że mnie kocha,tego jest pewien,ale przez te nasze ostatnie kłótnie (no faktycznie,to był nasz najgorszy czas,ale zawsze w koncu jest kryzys,to normalne )trochę się to wszystko wypaliło,trochę mniej szczęścia czuje.Ale ,że chce ze mną być,to wie .Że przeprasza,ale ciężko mu mówić o uczuciach,o tym z czym ma problem.I dlatego tak nagle mi to wykłada na ławę.Płakał bardzo(nigdy nie widziałam,jak płacze...) i spytał,czy chcę to z nim naprawić.Ograniczyć kłótnie,zachowywać się jak dawniej.Zeby wrócił dawny spokój i szczęście.Robiłam co mogłam,ale po 2 tygodniach znów ze łzami powiedział,że czuje się wypalony,przytłoczony.Martwi się o mnie,kocha mnie wciąż,ale bardzo potrzebuje odpocząć i dlatego uważa,że lepiej się rozstać....ze jak pojawia się problem,to go ucina,nie umie sobie poradzić z wszystkim.
Nie powiem,zaskoczył mnie znów.Nikt nie rozumie tej decyzji.Moja rodzina(która mu tak zaufala i go pokochała) ,jego rodzina,jego kumple.Piszą do mnie i pytają,czy już się uspokoił i ogarnął,czy wrócił.bo tez w to nie wierzą.Pamiętają,jak bardzo kiedyś o mnie walczył i ile dla niego znaczyłam.
Spytałam przy rozstaniu(starałam się być spokojna,on płakał i mnie tulił...to aż nie pasuje do tego pewnego siebie i opanowanego faceta) czy chodzi o inną dziewczyne.Powiedział,że nie i wierzę mu,bo wiem,że ostatnio nawet nie miał żadnej gdzie poznać aż tak,żeby skończyć dla niej udany związek.
Jestem skołowana,nic nie rozumiem,a wraz ze mną wszyscy nasi znajomi i rodzina.Martwię się o niego i ciężko mi uwierzyć,że to tak po prostu koniec.Jeszcze niedawno był czuły,kochany,wiem,ile radości sobie dawaliśmy,wiem ile dla niego znaczyłam-byliśmy najlepszymi przyjaciółmi,mówił,ze nigdy nikt tak o niego nie dbał,że cieszy się,ze mnie ma...jak myślicie,co się z nim stało?Jego słowa o tym,ze potrzebuje odpocząć dają mi wiarę,że wszystko przemyśli i coś zrozumie.Mam cholerny żal,że tak po prostu stchórzył przed problemem.Kocham go,ale nie prosiłam,zeby ze mną został.Zerwałam kontakt i czekam.Niech myśli i zastanawia się,czego naprawdę chce.Ale cholernie mi ciężko...jak można aż tak się zmienić w tak krótkim czasie?podświadomie czuję,że rozwalenie związku to jakaś jego ucieczka,że nie do końca tego chciał-sam fakt,że miotał się z tym 2 tygodnie i sam prosił,aby to naprawić...)
(w międzyczasie opowiedziałam mu,że mój kolega z uczelni zostawił dziewczynę po 2 latach,bo nie chce jeszcze się wiązać na stałe,choć ją kocha.Ma za malo lat i chce więcej doświadczeń,niedojrzały jest jeszcze.Boję się,że go 'zainspirowałam',jakkolwiek idiotycznie to brzmi).
Pomoże ktoś?Chociaż cokolwiek zrozumieć?Może ktoś miał podobną sytuację?Pamiętajcie,że jestem w rozsypce,więc poważnie proszę o wyrozumiałość...za kilka dni byłaby nasza rocznica,szykowalam mu juz prezent,a teraz leze i wyje w poduszkę..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Poznał kogos i ma dylemat ...

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

nie dziwię się,że 20latek może mieć dylematy,czy np jestem TA JEDYNA,sama czasem mam dziwne myśli....ale związku z nim bym nie przekreśliła....
a jeśli chodzi o niego-facet,któremu dziewczyny same podawały się na tacy,więc moze miec kazda w kazdej chwili...sęk w tym,ze jeszcze niedawno chciał tylko mnie....a teraz KOCHA,MARTWI SIE ,ALE CHCE ODPOCZĄĆ(plus łzy i panika).nie wiem juz co robic,kazdej z nas wydaje sie,ze zna swojego faceta,a tu  taka niespodziana dla calej rodziny..,że nie zdradził WIEM,ale co teraz zrobi,to juz nie.jestem prawie pewna,ze go dopadły przemyslenia,ze to koniec wolnosci i spanikował.Wypowie sie ktos jeszcze?Przeciez nikt nie mowil tu,ze slub,ze razem na zawsze,ale POKI CO bylo bardzo dobrze....

4

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Ale przecież nikt pod grożbą i siła nie ciągnie Go do oltarza itd , ajk ma watpliwości to poprostu wystarczy powiedziec, że jestescie jeszcze młodzi ,,za młodzi i Swiat stoi przed Wami otworem , przyjdzie czas , przyjda tez poważne decyzje..Może Ty za bardzo naciskasz na niego ??  A jezeli nic z tych rzeczy to faceci sie tak zachowuja ja sie Ktos pojawi inny..

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

btw ostatnio pojawiały się takie dziwne sprawy-matka pytająca,czy my tak na powaznie te 2 lata, babcia (lat ponad 90) mówiąca,ze zamiast mnie ZWODZIC,powinien sie oswiadczyc....ja wiem,smieszne,moglo go przerazic,zmusic do przemyslen,taka presja na 20latkow, mlodych, wolnych,szkajacych wlasnej drogi...ale miejsce na milosc chyba mozna znalezc? takie zwykle,codzienne szczescie,na razie bez dalekosieznych planow.... dlatego tak boli....

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

bo przeciez to nie jest tak,ze majac 20lat nie angazuje sie w 100procentach,wrecz przeciwnie...znam ludzi,co w moim wieku rodziny maja (nawet jego była dziewczyna,bliski przyklad). ale nie naciskalam,wrecz sie smialam z tego,myslalam,ze z nasza wolnoscia mu dobrze,ze chce mnie i sie nie zastanawia,co dalej...wiec chyba problem inny.Ale dookoła tyle było rozstan,ze martwilam sie troche...widac slusznie.Jego kuzyna rzucila dziewczyna,'bo niedojrzaly'.choć kocha.cala rodzine najpierw na to przygotowala,zeby sie nim zaopiekowali.nie ma nikogo do dzis,po prostu nie chcala byc z gowniarzem...kolejny moment na zastanowienie dla mojego byłego? a razie minal ponad tydzien i kontaktu brak(a mowil,ze ma nadzieje cholerna,ze kontakt bedzie,ze nie uznamy sie za obcych)ale tez o innej dziewczynie nie slyszalam....swoja droga ciezko uwierzyc,ze jeszcze niedawno tak szczesliwy i zakochany facet moglby o innej myslec,wypieram to z mysli...ciagle powtarzam,ze jednak go znam...inne opcje? ludzie wciaz pytaja,czy zmadrzal...

7

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Dziewczyno chcesz Go przywiązac w w ieku 20 lat węzłem małżenskim  ?? mijesce na miłość zawsze jest ,ale nie karz składac deklaracji młodemu chlopakowi , ktory dopiero wchodzi w życie i nie wie jeszzce co i jak ?/ a wykształcenie ? a jkaies realizacje siebie , chociazby wypady z kumplami ,i inne przyjemnosci ?? jasne obarcz Go dziecmi , praca na dwa etaty ,zżeby was utrzymac i gwarantuje Ci ,że za 5 lat juz bedzie u boku innej..

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

ale gdzie ja napisalam o obarczaniu? napisalam wlasnie,ze kompletnie tego nie wymagalam,ze wrecz sie z tego smialam i mowilam,ze jest fajnie jak jest. napisalam jedynie,ze jego rodzina (glownie babcia) pytala go o przyszlosc,bo zapewne chcialaby doczekac jego wesela ,a poza tym kiedys byly inne czasy i malzenstwa sie zawieralo jeszcze wczesniej ,niz w wieku 20...
wlasnie o to chodzi,kompletnie zadnych wymogów nie miałam hero: )

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

wrecz mowilam,zeby cos zaczal robic,bo tak jak napisalam w 1 poscie-dziwnie zamknal sie w domu,odseparowal od kumpli,a ja probowalam go namowic,zeby sie do nich odezwal.stad zaniepokojenie-dziwna zmiana w jego zachowaniu,w stosunku do nich,a ostatecznie tez do mnie.

10

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Więc daj mu spokój , niech sobie przemysli wszystko w swojej jaskini..sam wyjdzie ..

11

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

hmm ogólnie dziwna sytuacja, wydaje mi się, że raczej nie miał powodów żeby przestraszyć się odpowiedzialności i tego że to taki poważny związek "na zawsze" przecież nie dawałaś mu takiego poczucia.Raczej pisałaś że to wręcz on wspominał temat dzieci i ślubu, spróbuj się jakoś dowiedzieć czy na pewno nikogo nie poznał, może np zrobił coś głupiego a że Cię kocha, boi się do tego przyznać. Dziwne jest to że nie próbuje się nawet skontaktować.

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

mysle,ze nie probuje sie skontaktowac,bo to swieze.co ma powiedziec kobiecie ,ktora bez pewnosci zostawil tydzien temu?kocham cie ,ale zostawiam-troche glupie ,nie?sam musial to widziec.ma po tygodniu podskoczyc i krzyknac 'to jednak to!'? chcialabym,zeby tak bylo,jednak nie uwierzylabym.ja tez potrzebowalabym czasu,zeby zaufac.jak odezwie sie dajmy na to za jeszcze 2 tygodnie, 3,moze miesiac-nie bedzie nikogo mial i powie,ze zrobil blad-wybacze.jednak na razie zastanawia mnie,co go do tego sklonilo.co,milosc wygasa w ciagu 2 tygodni?

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

i na pewno zdaje sobie sprawe,co przezywam.ile mnie kosztuje rozstanie..jednak jak sam nie jest pewny,co dalej,to chyba przerwa jest dobrym sposobem na przemyslenie,skoro przy mnie myslec nie mogl...jak kocha,to wroci.jak nie,to gówniarz.wolalabym jednak,zeby to sie dobrze skonczylo.. wiem tez,ze zakochanie i te cholerne motyle mijaja po pewnym czasie, po 2 latach to nie ta sama intensywnosc,co kiedys,jednak zostaje jakas stabilnosc i prawdziwa milosc,prawda?a jesli on sie tego przestraszyl,i jego uczucie'jest inne niz kiedys' (stad to jego mniej szczescia...)bo zakochanie troche przeszlo,to mu wspolczuje, nic nie trwa wiecznie,moze cale zycie bawic sie w zakochania albo zrozumiec,ze z ta jedna konkretna   kobieta chce cos budowac i o cos dbac...kurde,myslenie mnie zabija

14

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Nie chcę Cię straszyć ale po takiej przerwie może też zrozumieć coś się wypaliło, czas pozwolił zapomnieć, minie ta największa tęsknota i stwierdzi że bez Ciebie też może żyć, wydaje mi się że takie sprawy trzeba jak najszybciej wyjaśniać. Jeżeli się kocha to nie potrzeba przerw. podczas takiej dłuższej przerwy można np zrobić coś czego będzie się żałowało, a później jest tłumaczenie, że przecież nie byliście wtedy razem...

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

tylko ze on sam nie nazwal tego przerwa,a rozstaniem.ja juz nic nie zdzialam-przeciez nie bede sie narzucac komus,kto mowi,ze nie chce ze mna byc,prawda?....nie wiem kurcze...gdybym znala PRAWDZIWY powod,moze bym cos wymyslila?ale ja nie wiem co znaczy 'wypalenie,mniej szczescia'.wypalenie brzmi dla mnie jak'nie kocham cie',to po co mowil,ze kocha,ze martwi sie? chyba nie dla swietego spokoju,prosilam go o szczerosc...brak mi wiary w happy and,a tak bardzo bym tego chciala...niedlugo nasza rocznica,moze wtedy cos go ruszy...

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

swoja droga dziekuje za odpowiedzi,zawsze razniej podzielic sie z kims wątpliwosciami...: )

17

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Dokładnie, wszystko zależy od tego jaki jest prawdziwy powód tego rozstania, masz rację nie narzucaj się. on i tak wie jak przez to cierpisz, jeśli Cię kocha to na pewno go to poruszy.

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

blackangel,myslisz ze to mozliwe,ze uczucie samo sie wypala (po 2 latach szczescia..) ,przez kilka klotni,troche niefajnych chwil i facet rezygnuje z kobiety,ktora niedawno nazywal 'miloscia zycia'? wciaz mam w glowie te slowa,a tu taka dziwna akcja...
boje sie,ze uznal,ze MY nie mamy sensu,a dla zapomnienia rzuci sie w wir innych znajomosci..a moze to zrobic,bo duzo kobiet je mu z reki(jedna rzuca facetow za kazdym razem,gdy on jest wolny,po czym atakuje:))wtedy wiadomo-nie wart niczego,ale jak ja to przezyje?....:( chyba strace wiare w milosc.juz trace.

19

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

jesli jest to niedojrzale uczucie to wlasnie przez takie pierdoly moze sie wypalic

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

przykre tylko,ze u mnie sie nie wypaliło.

21

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Wydaje mi się(a to tylko moje skromne zdanie) że musiało się coś stać, jeżeli wcześniej wszystko się układało to nie zostawiłby Cię ot tak do tego płacząc przy tym. To że coś się wypaliło to dla mnie średnie wytłumaczenie. Jeżeli się odezwie to postaraj się to z nim jakoś wyjaśnić, w końcu byliście razem te 2 lata.

22

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Rozmyślaniem sprawy nie rozwiążesz. Piszesz, że studiujesz - to chyba jakoś sesja za niedługo? Może zamiast się zadręczać, lepiej pouczyć się do egzaminów.

Jeśli ktoś kocha to nie odchodzi z byle jakiego powodu. Wyobrażasz sobie, że będziecie ze sobą 10-20 lat, dzieci, kredyt, pojawią się jakieś problemy, a on sobie tak o, po prostu odejdzie? Czy może wolisz czuć się bezpiecznie i nie zastanawiać się kiedy Twój chłopak / narzeczony / mąż znów będzie miał rozterki uczuciowe?

23

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Żeby to było takie łatwe kierowanie się rozumem, odkochanie się na pstryknięcie palca, nie byłoby tego forum. Ale niestety serce zna racje, których rozum nie zna... I tak to już niestety było, jest i będzie. Będziemy wylewać hektolitry łez, zadawać tysiące pytań "dlaczego ja?". Krzyczeć, opadać bez sił, obwiniać się, załamywać... W imię czego? Chyba nieszczęśliwej miłości. Życie daje nam po tyłku, nie jest tak kolorowo, jak byśmy chcieli. Wszystko dzieje się po coś...

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

spytałam podczas ostatniej rozmowy,gdy mówił,że chyba lepiej będzie się roztsać-nie kochasz mnie,to o to chodzi?(chociaz po tych 2 latach nie uwierzyłabym,ze az tak da rade udawac milosc...)
a on,że nie i wcale nie tak łatwo się odkochać.przytulił mnie,pocałował,powiedział,ze 2 lata ze mna byly cudowne.popłakał i poszedł.skoro sam to przyznał,to nie wiem skąd zwątpienie.kocha,odchodzi.
pewnie mu nieźle dałam po dupie ostatnio i odpuścił.cholera,zaczynam się obwiniać,a wiem,że nie powinnam.
tylko coś się musiało spieprzyć,bo masochistą raczej nie jest,zeby na sile ze szczescia zrezygnowac...tylko w takim razie
co się stało z tym szczęściem?pewnie znajdzie jakas inna,zapomni o mnie,a ja juz zawsze bede myslec,co nie wyszlo(tak,wiem bez sensu,ale tak działa ludzka psychika i choć z tym walcze,to chyba za wczesnie jeszcze zeby sie uspokoic...dobrze,ze moge sie wam powyżalać)
i tak,zbliża się sesja.Tyle że koncentrowanie się na nauce jakoś mi nie idzie.moje wyniki zaczynaja wyglądac zalosnie ,a przeciez probuje sie uczyc.nie jest łatwo....

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

mata hari,znasz faceta,ktory nigdy nie miał rozterek....? nie wierze,ze taki istnieje, kazdy czlowiek czasem wątpi,nie ma w zyciu nic pewnego...coz,jego pieprzony wybor,mam nadzieje,ze bedzie zalował.zeby tylko nie za pozno.

26

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Piszesz, że częściej się kłociliście. Wtedy się rozmawia, nie odchodzi ze słowami - kocham, ale tak będzie lepiej. Przez to nie znasz nawet powodu, dlaczego odchodzi. Słysząc, że on mówi, że Cię kocha, to bardziej się zadręczasz niż gdyby powiedział, że nie chce mieć z Tobą nic wspólnego - wtedy szybciej by Ci przeszło. Teraz żyjesz nadzieją. Ale nadzieją na co, skoro nawet nie znasz powodu jego decyzji? Nie jest masochistą. Nie bierze pod uwagę Twoich uczuć - tego, że gdy Ty słyszysz najpierw, że kocha, a potem, że nie możecie być razem - to świadczy o jego zachwianiu emocjonalnym. Wszyscy mamy rozterki, ale w sytuacji, gdy podejmujemy decyzję (Twój chłopak) powinniśmy być konsekwentni. Gdyby Twój były chłopak był konsekwentny to by odszedł, a nie wywlekał przed Tobą swoje wątpliwości, jednocześnie nie rozmawiając o niczym konkretnym ("chciałbym, ale nie mogę, ale nie wiem dlaczego").

Polecam odciąć się od niego, nie pisać, nie dzwonić. Zajmij się studiami, wyjdź ze znajomymi. Wtedy szybciej minie.

I to nie jest tak, że łatwo mi się pisze. Wiele osób straciło trochę swojego czasu na niepotrzebne roztrząsanie problemu, zamiast ten czas zainwestować w siebie. Przecież rozpamiętywaniem niczego nie zmienisz.

27

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Zastosuj się do tego - metoda 34 kroków przeznaczona co prawda dla małżeństw w kryzysie:
1. Nie śledź, nie przekonuj, nie proś i nie błagaj.
2. Nie dzwoń często.
3. Nie podkreślaj pozytywnych elementów związku.
4. Nie narzucaj się ze swoją obecnością w domu.
5. Nie prowokuj rozmów o przyszłości.
6. Nie proś o pomoc członków rodziny.
7. Nie proś o wsparcie duchowe  - z tym bym trochę polemizował jeśli ktoś Nas faktycznie i szczerze wspiera.
8. Nie kupuj prezentów.
9. Nie planuj wspólnych spotkań.
10. Nie szpieguj jej. To cię zniszczy. Jeżeli chcesz to zrobić dla spokoju umysłu, wynajmij profesjonalistę.
11. Nie mów ?Kocham Cię?.
12. Zachowuj się tak, jakby w twoim życiu wszystko było w porządku.
13. Bądź wesoły, silny, otwarty i atrakcyjny.
14. Nie siedź i nie czekaj na żonę ? bądź aktywny, rób coś, idź do kina, wyjdź z przyjaciółmi, itp.
15. Będąc w kontakcie z nią (jeżeli to ty zazwyczaj rozpoczynasz rozmowę) postaraj się mówić jak najmniej.
16. Jeżeli zawsze pytasz, co robiła w ciągu dnia twoja żona, PRZESTAŃ PYTAĆ.
17. Musisz sprawić, że twój partner zauważy w tobie zmianę i zda sobie sprawę, że jesteś gotowa żyć dalej, z nim lub bez niego.
18. Nie bądź opryskliwy czy oziębły ? po prostu zachowuj dystans i obserwuj, czy twój partner zauważy i, co ważniejsze, zda sobie sprawę, co traci.
19. Bez względu na to jak się DZIŚ czujesz, pokazuj jej jedynie zadowolenie i szczęście. Niech widzi osobę, z którą chciałby być.
20. Unikaj wszelkich pytań dotyczących związku do chwili, gdy Ona zechce o tym rozmawiać (co może potrwać jakiś czas).
21. Nigdy nie trać kontroli nad sobą.
22. Nie okazuj zbytniego entuzjazmu.
23. Nie rozmawiaj o uczuciach (to tylko wzmacnia te uczucia).
24. Bądź cierpliwy.
25. Słuchaj tego, co naprawdę mówi do ciebie ona.
26. Naucz się wycofać w chwili, kiedy chcesz zacząć mówić.
27. Dbaj o siebie (ćwicz, śpij, śmiej się i skoncentruj się na pozostałych elementach swojego życia).
28. Bądź silny i pewny siebie; naucz się mówić cicho i spokojnie.
29. Pamiętaj, że jeżeli zdołasz się zmienić to twoje wszystkie KONSEKWENTNE działania będą mówiły więcej, niż jakiekolwiek słowa.
30. Nie pokazuj rozpaczy i zagubienia nawet w sytuacji, gdy cierpisz najbardziej i jesteś zagubiony.
31. Rozmawiając z nią, nie koncentruj się na sobie.
32. Nie wierz w nic, co słyszysz i w mniej niż 50% tego, co widzisz. Ona będzie wszystko negowała, ponieważ jest zraniona i przestraszona.
33. Nie poddawaj się bez względu na to, jak jest ciężko i jak źle się czujesz.
34. Nie schodź z raz obranej drogi.

Nie ujawniaj się Jej z tą metodą, że ją znasz... bo jak dobrze je poczytasz i zrozumiesz, to one są skierowane na Ciebie i zmiany w Tobie a nie do Niego czy też o Nim. Poza tym te pkt nie są po to by przełamać niechęć partnerki/partnera do ratowania związku, tylko o pokazanie Twojego szacunku do samego siebie, kreowania nowego, lepszego 'ja'.

Remedium na lepsze jutro to udany i pełen uśmiechu dzień dzisiaj

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

mata hari,tak właśnie próbuje robic.na pewno nie bede szukac kontaktu,skoro chcial odejsc,moze potrzebuje byc sam.albo z kims innym,eh.
dobrze,ze mam wsparcie w rodzinie i przyjaciolach:) mam nadzieje,ze wszystko sie dla mnie dobrze ulozy,z nim czy bez niego.

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

ktoś miał podobną sytuację i może coś dodać? trochę się męczę...pewnie dlatego,ze nie wychodzilam z domu,bo przygotowywalam sie na zajecia...i dopadaja mnie smutne rozmyslania ,jak tak sama siedze:(

30

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Witam wszystkich ! Ja też mam problem. Prawie 2 tyg.temu facet mnie zostawił. Nie umiem się pozbierać. Na przemian raz myślę o swoich wadach, że to z mojej winy, potem, że to on... Tak na prawdę oboje to zniszczyliśmy chyba. Często się kłóciliśmy... z tym, że ja jestem taka, że jak najszybciej chce się pogodzić, za bardzo się bałam że mnie rzuci bo to nie jest już pierwszy raz kiedy powiedział mi, że to koniec. Widzę swoje błędy. Facet jest na prawdę w porządku. Tyle, że miał taką wadę... jak się kłóciliśmy to on był w stanie mi tak naubliżać... że mnie nienawidzi, że jestem okropna... że najchętniej posłałby mnie na księżyc. Wiem, że bardzo często za bardzo mu się narzucałam. Ale starałam się to zmienić. Wiem, że się bardzo czepiałam o byle co, starałam się często "za dwoje" zamiast coś olać ale nie potrafiłam... wiem że to były błędy ale wiecie, łatwo się mówi... czuję, że byłabym w stanie się zmienić, ale on już powiedział, że to definitywnie koniec, że nie widzi szans...Byliśmy ze sobą 4 lata... nie umiem się z tym pogodzić.... wierzyć, że wróci ? Nie umiem bez niego żyć...Pomóżcie !!! Już nie daję sobie z tym rady. Często rozmawiam z mamą, przyjaciółką, przez chwilę jest dobrze, ale jak zacznę się obwiniać, wiedząc jaka jestem i jaki mam charakter, że chce wszystko naprawiać, pomimo że mnie nie szanuje...to ja dzwonie i prosze zebysmy sie pogodzili, że nie ma sensu się tak kłócić choc była jego wina akurat... co robić ???

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

na pewno przestań dzwonić i prosić-to chyba podstawowa rada forumowiczek.Ty już dość zrobiłaś.Im bardziej się będziesz narzucać,tym bardziej go zniechęcisz.Ja też z tej rady korzystam(sama na to wpadłam!:)),widziałam jaki był zawiedziony jak powiedziałam,że w związku z tym,iż mnie zostawia, kontakt uważam za zerwany.Niech się zamknie sam w pustym domu i myśli.
Tylko,że ja po ponad 2 tygodniach coraz częściej myślę,że już bym mu tego nie wybaczyła...trzymaj się Nina,jesteśmy na podobnym etapie,ale przejdziemy przez to...:)

32

Odp: Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Hej. Nie uwierzysz, ale wlasnie przechodze przez to samo! Prawie ten sam schemat. Az jestem z szokowana..

Wrociliscie do siebie?

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Niezrozumiałe rozstanie,2 lata związku.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024