Witam,
piszę do Was, ponieważ nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi na nurtujące mnie ostatnio pytanie. Chodzi o to, że mieszkam z koleżanką, która kłamie prosto w oczy- wiem bardzo dobrze, że zrobiła lub wzięła coś, mam na to logiczną argumentację, ale ona się tak wypiera, że po chwili jej wierzę i daję spokój. Tylko problem w tym, że nadal wiem, że jest np czemuś winna, wzięła coś mojego bez pytania. Opowiada nam wszystkim (mieszkamy we czwórkę, same koleżanki) jak to jej facet mówi jej to i tamto, zaprasza ją tu i tam a w rzeczywistości, nigdy tak nie jest. przykładowo ostatnio tak fascynowała się pewną premierą kinową, mówiła że ten jej specjalnie do naszego miasta przyjeżdża, aby pójść razem do kina i zobaczyć nowy film. Zapierała się, że to on tak bardzo nalega, a de facto stanęło na tym, że on ją wyśmiał, powiedział, że nigdzie nie idzie, że nienawidzi kina i jedynie na co może z nią iść to na reklamy trwające max. 15 min!
Wiem, że jest jakaś choroba związana z takim właśnie zachowaniem, zaczynam się zastanawiać, czy ona właśnie nie cierpi na coś takiego, bo tego jest na prawdę całe mnóstwo, powtarza się cały czas i nie wiem już co z tym robić. Dodam, że ma takie gadane, że nawet we trzy razem wzięte nie jesteśmy w stanie czasem przekonać jej do czegoś w czym absolutnie nie ma racji...!
Czasem jest mi strasznie za nią wstyd jak jesteśmy np w sklepie, bo potrafi takie teksty rzucać...
Ogółem jest fajna dziewczyna, ale ... coraz bardziej się nakręcam przez te jej 'fascynacje' i niestworzone historie. do tego bierze nasze rzeczy bez pytania!