Wiatam na forum.
Jestem kobietą tzw. po przejściach po rozwodzie.
Z mężęm rozwiedliśmy się dwa lata temu, do rozwodu skłoniło na wiele czynników chociaż dwa były przeważające.
Pobraliśmy się jako niezbyt młodzi ludzie ale jednak mimo wszystko nie mieliśmy własnego mieszkania, co dwa, trzy lata zmienialiśmy lokum co po narodzinach dziecka stanowiło dużą uciążliwość, mąż pracował zarabiał w sumie nieźle ale o kupnie własnego lokum bez kredytu mogliśmy zapomnieć.
Wzieliśmy kredyt na dom, z czasem coraz trudniej było nam wiązać koniec z końcem, aż w końcu przy nadażającaj się okazji podjęłliśmy decyzję że ja wyjadę za granicę by mąż mógł utrzymać sałe i jedyne źródło naszego utrzymania.
Na początku nie było mi tam łatwo, brak języka, znajomych, tęsknota za dzieckiem ale częste telefonowanie, rozmowy na skypie, od czasu do czasu krotki powrót do Polski by nie stracić stanowiska pracy dodawały mi sił i wiary że za chwilę nie będziemy się już musieli martwić o kredyt i wszystko się unormuje.
W tej gonitwie za pieniędzni straciliśmy siebie, po spłacie kredytu mąż oznajmił mi że nie dał rady i poznał kogoś i jest z tym kimś, świat mi się zawalił bo w jednej chwili prysły moje marzenia jak bańka mydlana.
W amoku wróciłam spowrotem za granicę, w czasie przyjazdu na Wielkanoc gdy emocje opadły złożyłam pozew rozwodowy. Zdradę przetrawiłam w sobie no może w dniu, w którym się o niej dowiedziałam darlam się jak szlana ale ogólnie rozstaliśmy się narmalnie bez wyzwisk,krzyków na tzw. przyjacielskiej stopie.
Dziecko zostało z nim bo przcież mój wyjazd miał być tylko na góra dwa lata, a w miedzyczasie dziecko poszło do szkoły, nie chciałam mu wywracać świata do góry nogami i wydzierać ze świata,otoczenia kolegów, rodziny (babć i dziadków).
Dom został przepisany na mnie ale były mąż mieszka tam ciągle z naszym dzieckiem i nie mam mu tego za złe bo jest wspaniały ojcem dla tego skarba.
Z kochanką nie mieszka za względu na na nasze dziecko,które by tego nie zaakceptowalo i po części na mnie bo powiedziałam mu że nigdy nie zaakceptuję sytuacji gdzie obca kobieta będzie miała wpływ na moje dziecko on powiedział że akceptuje moje warunki i będzie je respektował.
Po roku od rozwodu poznałm kogoś .Ten nowy człowiek w moim życiu mnie kocha, na początku myślałam że mimo przegranego życia coś mi jeszcze los zaoferował, wynagrodził ale to chyba było z mojej strony zauroczenie chęć pokaznania byłemu, że ja też mogę kogoś mieć, że nie jestem za stara, itd.(W sumie duszę się w tym nowym związku.)
Jednak to chyba nie jest miłość bo nie ma dnia żebym nie myślała o ex, poza tym nie wywiązałam się ze swojego zadania jako matka a to strasznie boli i nie daje mi normalnie funkcjonować.
Z byłym mężem jesteśmy w stałym kontakcie ze względu na dziecko on otwarcie mówi że nic nie czuje do tej kobiety z którą poniekąd jest w związku, prosi żebyśmy spróbowali jeszcze raz. Z drugiej strony w tym wszystkim są jeszcze inni ludzie których skrzywdzimy mój obecny partner, jego partnerka.Oprócz tego boję się że jak nam nie wyjdzie a dziś już jestem kobietą po 40 nie mam jakiegoś świetnetegogo wykształcenia, że zostanę bez środków do życia nie mogąc znaleźć pracy w Polsce, a z dugiej strony jest moje dziecko, które jest dziś nastolatkiem.
Tu za granicą nie mam sielankowego życia, staram się coś odkładać lub wysyłam synowi to takie życie polegające tylko na pracy, pracy od czasu przerywanej krótkim czasem wolnego to też jest jakimś czynnikiem który przemawia do powrotu.
Dziś nie mama we mnie jej nagatywnych emoscji w stosunku do ex męża dlatego ciągle nurtuje mnie myśl czy nie spróbować powrotu do niego, czy jest sens rozwalać sobie życie, które w jakiś sposób sobie posklejałam dla ex, który już kiedyś zawiódł.
Co byście zrobili drodzy forumowicze na moim miejscu?
Z góry dziękuję za każdą sugestię