Kochane moje... Długo zanosiłam się z zamiarem pisania tu... Może próbowałam sama siebie oszukać że nie jest aż tak źle...
Pamiętam jak byłam mała i wyśniłam sobie życie... Jedynie piosenka Varius Manx- WSTYD określa sytuacje w jakiej jestem...
Powiem Wam że jeszcze nigdy prze nigdy nie byłam taka samotna jak we własne 25 urodziny... 7 Stycznia miałam- nie były udane. Awantura w domu, wypominanie kto komu i co. Smutne że nawet urodziny mój mąż zarezerwował dla siebie- dobry powód do napicia się... 12 organizowałam imprezę. Tak się głupia cieszyłam, kupiłam tyyyle jedzenia... Niestety pech chciał że zachorowałam i mój szwagier z żoną i dzidzią nie mógł przyjść. Przykro mi było im napisać sms-a że mają się zastanowić czy przyjdą bo wiedziałam że praktycznie nikt nie przyjdzie... Miało być ok 14 osób nie licząc mnie, męża i małej... Każdy się wymiksował... Brat z żoną i dzieciakami wybrał imprezę u kumpla-tam zawsze jest weselej... Babcia- pomimo że nie przepadam za nią- też mnie olała... Tate jak co roku zachorował- dziwne że zawsze na moje urodziny coś mu dolega
Mama pracuje w szpitalu i niby nie chciała przyjść bo w szpitalu mają wirusa ale za dosłownie sekundę jak powiedziałam że nie musi przychodzić usłyszałam "To fajnie odpocznę sobie po pracy ale pamiętaj że ja nie chce was czymś zarazić!" Moja siostra jest w Niemczech z siostrzenicą ;( Przyszła teściowa teść i babcia męża. Serce mi pękało bo mój mąż zawsze na moją rodzine narzeka a ja ich bronie...
Przejechałam się na własnej rodzinie... Znosiłam upokorzenia typu ja tego nie zjem lub ja już nie pije bo mam postanowienia... Jakimś dziwnym trafem wszystkie te postanowienia znikają na urodzinach męża (marzec)...
Obiecałam sobie że nie dam się już tak poniżać... Obiecałam sobie że już teraz moje urodziny będą najlepszym dniem w moim życiu!!! Spędzę je z moją córeczką... Bez awantur, bez krzyków, bez żalu... Nie zorganizuje już żadnej imprezy! Nie będę płakać przez ludzi którym i tak nie zależy na moim szczęściu... Jedynie córcia mnie kocha... Żyje dla niej...
1 2013-01-13 22:53:00 Ostatnio edytowany przez Złośnica88 (2013-01-13 23:10:44)
eh:(współczuje, walcz o związek, dzieci rosną i odchodzą, a potem my matki zostaniemy same, w pustym gnieździe:(
Żeby to było takie proste... Od około roku jest między nami bardzo źle... On widzi jedynie czubek własnego nosa... Z córką się nawet nie pobawi bo to strata czasu... Lepiej grać na Xboxie i popijać piwa po pracy... a teściowa na to jedynie tyle że mu się należy bo z pracy przyszedł... Ja z mojej pracy nie wychodzę... 24/h muszę być na chodzie...
wspolczuje:(
mój chłop chodzi na spacery i bardziej sie dzieciakiem zajmuje niz mną, czasem sama sie od niego odsuwam, jak sie brzydko odezwie.
To przykre... czasem tak jest, że w ten wyjątkowy dzień mamy nadzieję, że będzie wyjątkowo i przez to nastawienie i zaangażowanie, kiedy coś wychodzi nie tak, rozczarowujemy się podwójnie... To naturalne i chyba nie da się inaczej. Nie mam żadnych porad, mam jedynie dobre słowo: Pamiętaj, że po burzy zawsze wychodzi słońce
Trzymam kciuki, żeby się ułożyło. Może poważna i spokojna rozmowa z mężem pomoże? Buziaczki dla malutkiej!
rozżaliłas sie, a moze byc tak ze wszyscy owszem cie lubia, a nikt nie ma czasu
jezeli tesciowa jest na mnie obrazona, ze nie jedziemy to jak mam jej wytlumaczyc:
chce miec normalna rodzinna niedziele, bez gosci, sami we 3?
Na pewno jestem rozżalona bo to były moje urodziny!
Ja na ich muszę być zawsze! Widzę ich raz na ruski rok i jeszcze na dzień w którym powinni dla mnie być zawiedli... TAK jestem na nich zła i TAK jestem rozżalona! Powoli moje emocje opadają więc i reakcja jest bardzie agresywan bo smutek zamienia sią w gniew!
Nika29 Nie zrozumiałam tej części o teściowej i o dzieciach?
Na pewno jestem rozżalona bo to były moje urodziny!
Ja na ich muszę być zawsze! Widzę ich raz na ruski rok i jeszcze na dzień w którym powinni dla mnie być zawiedli... TAK jestem na nich zła i TAK jestem rozżalona! Powoli moje emocje opadają więc i reakcja jest bardzie agresywan bo smutek zamienia sią w gniew!
Nika29 Nie zrozumiałam tej części o teściowej i o dzieciach?
ze oczekują ode mnie ze bede co niedziele u nich na obiad, a niedziela to wolny czas tylko dla nas a nie w gosci, dlatego tesciowa jest obrazona
Skad to znam! Ja też czasami musze bo ktoś chce inaczej ![]()
dlatego ja urodzin juz nie robie od paru lat!
rodzina to wiesz nie istotne, mnie matwi twoje kontakty z mezem, szkoda. macie dzieciaczka
a teraz pare pytan
jestescie po slubie?
czy masz zamiar coz zmienic w swoim zwiazku czy nie da sie tego zmienic?
w jakim wieku jest cora?
Tak. Teraz we wrześniu będzie 4 lata po ślubie. Znamy się dłużej w sumie już 8 lat. Moja córeczka ma 2 latka i jest najwspanialszą "rzeczą" jaka mogła mnie w życiu spotkać!!!
Czy zamierzam coś zmienić?? Bardzo bym chciała bo dziecko zasługuje na zdrową rodzine (ja pochodze z rozbitej). Zawsze zależało mi na tym by moje dzieci miały lepiej ode mnie ale ni jak potrafie się z nim porozumieć! Rozmawiamy... NIby jest ok ale za dosłownie sekunde znów coś jest nie tak. Jak jest wypity potrafi być do rany przyłóż ale jak jest na kacu byle drobiazg go denerwuje i awantury są o wszystko!
Wiem, na pewno Ci jest przykro, ja juz nie urządzam imprez urodzinowych, bo tez rzadko kto pamieta o nich. Znajdz sile zeby pogadac z mezem, moze sytuacja sie jakos poprawi, mam nadzieje.
zlosnica wydaje mi sie ze jesli facet popija piwko codziennie po pracy zaniedbujac rodzine to idzie w kierunku uzaleznienia od alkoholu i odsuwania sie od rodziny. czasem da sie to naprawic a czasem to jest walka z wiatrakami
Złośnica88 Przecież napisałaś, że byłaś chora, więc o co chodzi? Impreza odwołana z powodu choroby.
A kto powiedział że była odwołana?
16 2013-01-24 14:25:39 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2013-01-24 14:26:15)
Złośnica88 Przecież napisałaś, że byłaś chora, więc o co chodzi?
ZŁOŚNICO DAJESZ sprzeczne sygnały, nie uważasz?
Poza tym nie da się wszystkich zmusić by dobrze się bawili na imprezie, na którą cieszysz się TYLKO TY... DLACZEGO wszyscy tak zgodnie postąpili? Może wskutek TYCH sprzecznych sygnałów nie wiedzą jak się zachować... I tak źle i tak nie dobrze. A jak jeszcze głośno manifestujesz swoje niezadowolenie, to ludzie głupieją... znam takie sytuacje.
Dobrze. Niech i tak będzie.
Dobrze. Niech i tak będzie.
Czyli po raz kolejny się obraziłaś; najpierw na całą rodzinę a teraz na nas?;)
Złośnico- przede wszystkim na pewno nie przyszłabym na imprezę do chorej osoby.Każdy ma pracę,której opuszczać za bardzo z powodu choroby nie może,ma dzieci,których zarazić nie chce.Ty także powinnaś o tym pomyśleć i nie narażać swoich gości.
Jesteś urodzona w tym samym dniu co moja ośmiolatka:).I dla niej ten dzień był ważny- zrobiłam jej imprezę w sali zabaw- były wszystkie zaproszone dzieciaki.
Dzień urodzin czy impreza ważna jest dla dzieciaków- dla dorosłego chyba nie powinna.
Nie robię nigdy imprezy.Życzenia osobiście składają mi najczęściej mąż i rodzice- dla nich jest zawsze jakieś ciasto i wino jeśli przyjdą.Jakoś nie wyobrażam sobie mojej imprezy dla kilkunastu osób:).
To dziecinne,że przeżywasz sytuację,że akurat na Twoją imprezę nikt nie przyszedł.Może Twoi goście nie potraktowali tego zbyt poważnie- bo to zbyt poważne nie jest,sorki.