Czy wystarczy mi siły? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy wystarczy mi siły?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 19 ]

Temat: Czy wystarczy mi siły?

Drodzy

jestem tu od prawie roku. Odnalazłam to forum ponieważ dokładnie rok temu dowiedziałam się, że zostałam ponownie zdradzona. Opisałam swoją historię w innym (nie swoim wątku) więc nie będę się nad nią bardzo rozpisywać. Napiszę krótko. ponad 25 letni związek, żadnych patologii, normalne wydawałoby się "szczęśliwe" życie. 5 lat temu mój wtedy jeszcze mąż zakochał się w dużo młodszej dziewczynie. Jak się wydało wyprowadził się, potem był rozwód. W międzyczasie starłam się walczyć o niego, nic to nie dało, w końcu odpuściłam. Jednak zeszliśmy się. Wyprowadziliśmy do Warszawy. Żyliśmy w sielance 2 lata. Do zeszłego roku. Nowa "laska" mojego faceta jest w wieku naszego syna. Na początku oczywiście kajanie się, potem jak się szybko okazało gra na 2 fronty. Wiem powinnam go wtedy kopnąć w tyłek ale tak nie zrobiłam. Mieszkam w jego mieszkaniu, wtedy nie miałam pracy a nie chciałam wracać do swojego mieszkania w rodzinnym mieście bo tam właściwie nie ma już dla mnie miejsca. Mieszka tam nasz syn z dziewczyną. Do tego wiadomo w Warszawie jest praca, są dobre zarobki. On nie chciał słyszeć o wyprowadzce. Więc tak sobie żyliśmy. Na początku kłócąc się non stop. Potem w coraz większej zażyłości. Aż w końcu jak mąż z żoną.  Wydawało mi się, że tamten związek się skończył. Wiedziałam jednak, że będą się widywali od czasu do czasu z racji kontaktów służbowych. Stale jednak okazywało się, że on poszukuje nowych wrażeń. Przynajmniej kilka razy znalazłam smsy od różnych lasek. Zawsze to samo tłumaczenie, a ja już nie chciałam słuchać nowych kłamstw. Wielokrotnie mówiłam mu, że jestem nieszczęśliwa, że nie chce już być oszukiwana, że zasługuje na to aby traktowano mnie jak księżniczkę. Wiedziałam że między nami już nic się nie zmieni. On zawsze będzie mnie zdradzał, szukając innych wrażeń a ja będę bezpieczną przystanią, na którą można liczyć, która pocieszy, wesprze. Pomału zaczynałam się buntować, wiedząc że w końcu nadejdzie ten dzień kiedy stwierdzę, że mam dość.
I chyba wczoraj ten dzień nadszedł. On ma taką pracę, że 3-4 dni spędza służbowo poza domem (idealne warunki do zdrady), dodatkowo w ten weekend pojechał na jakiś kongres. Widziałam maila w tej sprawie więc wiem, ze to nie ściema. Wczoraj zadzwonił do mnie z trasy ale nie mogłam z nim rozmawiać więc powiedziałam, że niedługo oddzwonię. Nie odebrał. Od razu się wkurzyłam bo jestem przewrażliwiona na tym punkcie. Nie robiłam jednak paniki. Ciśnienie mi się podniosło po 3 telefonach i 2 godzinach bez kontaktu. Wiedziałam, ze jechał samochodem więc nie było możliwości zaśnięcia, wyjścia bez telefonu itd. On zresztą przecież wiedział, że miałam oddzwonić. Rano po moim kolejnym telefonie, dostałam smsa, że teraz nie może ze mną rozmawiać bo, uwaga!, padły GPSy (sic!) i on musi pilotować swoich gości jadących na kongres. No rozwalił mnie kompletnie tą wymówką. Zadzwonił po jakimś czasie. Przepraszał, że nie oddzwonił, dając jakąś nie trzymającą się kupy wymówkę. Pokłóciliśmy się oczywiście. Powiedział, że zadzwoni później jak będzie mógł i od tej pory cisza. A ja od tej pory myślę, łamię się i podejmuje decyzje.

Ponieważ tak jak napisałam mam dość takiego życia postanowiłam, że wyprowadzę się, wynajmę sobie coś i zacznę wreszcie normalnie żyć. Wiecie jak to jednak jest z decyzjami. podejmować jest je łatwo a dotrzymać dużo trudniej. Dodatkowo za miesiąc skończę 44 lata i będę musiała zaczynać od zera 3 raz, co mi się uśmiecha średnio. Boje się samotności, zmian. Boje się, że nie wytrwam w postanowieniu. Dlatego pisze. Wiem, ze potraficie dać dużo wsparcia na które bardzo liczę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Moj Boze, skad ja to znam.
Moja sytuacja byla podobna - maz wolny zawod, pobyty w domu krotkotrwale, mozliwosci "kontrolowania" zadne. Charakter typu "nie potrafie odmowic", przy tym mily, sympatyczny, potrzebujacy wsparcia.
Malzenstwo trwalo na zasadzie rozstania-powroty. W miedzyczasie przygody mniej lub bardziej powazne.
Po ostatniej przygodzie poiwiedzialam dosc. Stan na dzis - ni to maz ni nie maz, w zasadzie tylko tytularny, no i jeszcze nie odpuscilam mu zadnej ulgi finansowej. Cala reszta poszla sie walic - wszystko we mnie umarlo - przyjazn, wyrozumialosc, poblazanie nie mowiac o milosci.
Rozwodu nie mamy, bo on bardzo tego nie chce , mnie z kolei nie chce sie tego zalatwiac.
Podejrzewam, ze Twoj zwiazek bedzie wygladal podobnie. Powoli dochodzisz do sciany - dluzej sie nie da karmic klamstwami,kolejnym kretactwem. On tez z gatunku tych co to nie odmowi sobie jak sie trafi.
Prawdopodbnie , podobnie jak moj JM, ma z tylu glowy obawy przed ostatecznym rozwiazaniem problemu. Przez lata przyzwyczail sie, ze w razie czego ma jakies ladowanie, nie mowiac juz o "specyficznej" formie przywiazania do Ciebie.
Coz pozostaje w tej sytuacji ?
Rozumiem Twoja zlosc, ze znowu Ty musisz organizowac sobie zycie na nowo, bo facetowi sie zachcialo....
Mnie moze latwiej, bo chalupa duza, jego pobyty w domu niezbyt dlugie -idzie wytrzymac w takim igloo.
Wydaje mi sie, ze po pierwsze powinnas dac sobie spokoj z informacjami co robi, gdzie byl. To uruchamia chora wyobraznie i samodreczenie.
Lepiej przyjac do wiadomosci , ze nic dobrego zapewne nie robi i nie dowalac sobie wnikaniem w szczegoly.
Na dzien dzisiejszy nie rob moze rewolucji w sensie wyprowadzki, reorganizacji swojego zycia w sensie technicznym. Popracuj raczej nad swoja psyche - mnie pomoglo odciecie sie od jego poczynian. Zajelam sie soba, swoim zyciem towarzyskim, sportem. Zorganizowalam swoj swiat, do ktorego go juz nie dopuszczalam. Z czasem doszlo ograniczenie servisu - typu zarcie, pranie itp.
Byc moze z czasem zechcesz juz zupelnie sama zyc, wtedy cos z tym zrobisz.
Wiem nie jest milo stanac w prawdzie i sobie powiedziec "to wszystko psu na bude", ale da sie....,..
Istnieja limity kochania kogos, limity wybaczania, limity robienia sobie krzywdy..

Powiem Ci, ze nie bylo wiekszej ulgi jak w momencie, kiedy przestalo mnie interesowac co i z kim robi i DLACZEGO.

Pozdrawiam B.

3 Ostatnio edytowany przez basiula42 (2013-01-12 11:56:45)

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Kochamkonwalie witaj jestesmy w podobnej sytuacji , tyle ze ja w odwrotnej , bo to ja pracuje za granica i musze wyjezdzac z domu , tam zostaje moj Partner razem mieszkamy od 6 lat , mam to samo uczucie ,gdyz rok temu dokladnie zostalam zdradzona , pani ktora poznal na jakims portalu randkowym bardzo ale to bardzo chciala nim zawladnac , przeszlam ten bol niemoc rozgoryczenie i zal mam go do dzis zreszta , ale udalo sie jesli tak mozna to nazwac skonczyl romans po dwoch miesiacach i zaczelismy od nowa , ale coz niepewnosc i strach jeszcze mi towarzysza za kazdym razem kiedy wyjezdzam znow do pracy , chociaz przysiega ze juz nigdy wiecej , placze jak jade to ja nadal jeszcze sie boje tym bardziej ze owa pani znow sie odezwala po roku na swieta smsa przyslala powiedzial mi o tym zaraz dal przeczytac i nie odpisal bo jak stwierdzil nie warto tego znow nakrecac prosil zebym sie nie denerwowala bo nic juz nigdy nie zrobi poza moimi plecami i przeciw mnie , a jednak mnie znow uklólo , ciagle jeszcze sie boje ciagle mam strach , ale staram sie zaufac znow moze dlatego ze kocham , ? chce ci powiedziec ze bardzo cie rozumiem i wiem co mozesz przezywac jesli nie odbiera tel albo nie pisze , mnie to kosztowalo duzo nerwow i zdrowia , ale powoli nauczylam sie pomogla mi terapia i kobiety tu na forum , tobie tez pomoga tu naprawde sa mądre kobiety pozdrawiam wszystkie

4

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Jak zwykle nie zawiodłam się na forum.

Betina

Ja nie potrafię mieszkać z nim jak z obcym człowiekiem, ciągle jest wtedy więź, którą trzeba zerwać. Ja chcę to zrobić dla siebie. Dać sobie swoją przestrzeń a przede wszystkim poczucie godności i szacunek. Tak jak mówisz stanęłam przed ścianą i albo będę przed nią stała waląc głową w mur albo się odwrócę i pójdę w swoją stronę. Piszesz, że mam sie nie zastanawiać co robia. Uwierz mi ja nie siedzę i nie rozkminiam. Generalnie radzę sobie z taką sytuacją tyle że to zdarzenie z telefonem uświadomiło mi jak w głębokim poważaniu ma mnie facet z którym mieszkam. Bez względu na to co robił należy mi się kontak. Rozumiem, można być zmęczonym ale wtedy można powiedzieć że nie ma się ochoty na pogawędki, naprawdę to zrozumiem. Ktoś kto liczy się z uczuciami drugiej osoby tak nie robi. Po prostu.

Basiula

Można wybaczyć, czasem nawet zapomnieć. Trzeba sobie dać szansę. Ja taką szanasę dałam i przez 2 lata temat zdrady nie istniał. Żyliśmy szczęśliwym życiem. Przynajmniej tak mi się wydawało. Sądzę, że Twój mąż ma szczere intencje skoro pokazał Ci smsa od niej.

5

Odp: Czy wystarczy mi siły?
kochamkonwalie napisał/a:

Jak zwykle nie zawiodłam się na forum.

Betina

Ja nie potrafię mieszkać z nim jak z obcym człowiekiem, ciągle jest wtedy więź, którą trzeba zerwać. Ja chcę to zrobić dla siebie. Dać sobie swoją przestrzeń a przede wszystkim poczucie godności i szacunek. Tak jak mówisz stanęłam przed ścianą i albo będę przed nią stała waląc głową w mur albo się odwrócę i pójdę w swoją stronę. Piszesz, że mam sie nie zastanawiać co robia. Uwierz mi ja nie siedzę i nie rozkminiam. Generalnie radzę sobie z taką sytuacją tyle że to zdarzenie z telefonem uświadomiło mi jak w głębokim poważaniu ma mnie facet z którym mieszkam. Bez względu na to co robił należy mi się kontak. Rozumiem, można być zmęczonym ale wtedy można powiedzieć że nie ma się ochoty na pogawędki, naprawdę to zrozumiem. Ktoś kto liczy się z uczuciami drugiej osoby tak nie robi. Po prostu.

Basiula

Można wybaczyć, czasem nawet zapomnieć. Trzeba sobie dać szansę. Ja taką szanasę dałam i przez 2 lata temat zdrady nie istniał. Żyliśmy szczęśliwym życiem. Przynajmniej tak mi się wydawało. Sądzę, że Twój mąż ma szczere intencje skoro pokazał Ci smsa od niej.

Tak jak pisalam, mnie latwiej, bo pobyty JM krotkie, chalupa duza.
Oczywiscie w Twoim przypadku , to moze byc trudniejsze, tym bardziej , ze wiezi nie zerwane calkowicie.
Pozostaje zatem bolesne, ale ostateczne ciecie.
Jak znam zycie, Twoj maz bedzie wierzgal i bronil sie przed tym, bedzie szukal sposobow by jeszcze cos wg niego uratowac (tak bylo u mnie), bo w jakis pokretny sposob jest uzalezniony ( ja byc moze swoja wczesniejsza postawa zaklepywalam status quo).
Skoro to ma jednak zle wplywac na Twoje poczucie godnosci, to faktycznie tylko rewolucja.
Nie przekladaj swojego myslenia, co powinien robic przyzwoity czlowiek, on przyzwoity po prostu nie jest.
Obojetnie, co postanowisz, co zrobisz - nikt Cie nie pozbawi szacunku i godnosci do siebie. Albo Cie sytuacja zmeczy, albo zobojetniejesz calkowicie, ale trudno sie obwiniac, ze kochalas.........
Zycze powodzenia i spokoju B.

6

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Kochamkonwalie, jak ochłoniesz po tym numerze z telefonem, to moze na chłodno się zastanów co jest dla Ciebie najlepsze.
Co możesz zrobić. Plany, za i przeciw.
No i dlaczego twój mąż jest z tobą.
Czasem warto komuś uświadomić co się opłaca.
Co go łaczy z tymi młodymi laskami.
Jest niedowartosciowany.
Co innego romans z kobietą równorzędną tobie.
Jaką mają przyszłośc te jego romanse.
Z czym zostanie.
Te dziwczyny będą go kantować. Nie będą wierne.
Są z nim , bo ma już pewną pozycję, bo daje im to czego nie da młody. Nie stać ich na fajnego partnera w swoim wieku to wybierają podstarzałego.

Musi mieć tego świadomość. Chce tak sobie skakać z kwiatka na kwiatek.
Czy możesz w jakiś sposób ukrócić jego słabość.
To, że wyjeżdża ma też swoje plusy.

Oni kalkulują. Chyba bardziej niż my.
Będziesz co najwyżej życ sama, albo podobnie jak on.
On też musi mieć coś do starcenia.
Jednak wraca do Ciebie.
Nie chodzi o bezpieczną przystań. Oni czasem nie chcą drugiej rodziny, nowego życia.
Seks, rozrywka, dowartościowanie się, po to są młode d...

7

Odp: Czy wystarczy mi siły?
kochamkonwalie napisał/a:

Jak zwykle nie zawiodłam się na forum.

Betina

Ja nie potrafię mieszkać z nim jak z obcym człowiekiem, ciągle jest wtedy więź, którą trzeba zerwać. Ja chcę to zrobić dla siebie. Dać sobie swoją przestrzeń a przede wszystkim poczucie godności i szacunek. Tak jak mówisz stanęłam przed ścianą i albo będę przed nią stała waląc głową w mur albo się odwrócę i pójdę w swoją stronę. Piszesz, że mam sie nie zastanawiać co robia. Uwierz mi ja nie siedzę i nie rozkminiam. Generalnie radzę sobie z taką sytuacją tyle że to zdarzenie z telefonem uświadomiło mi jak w głębokim poważaniu ma mnie facet z którym mieszkam. Bez względu na to co robił należy mi się kontak. Rozumiem, można być zmęczonym ale wtedy można powiedzieć że nie ma się ochoty na pogawędki, naprawdę to zrozumiem. Ktoś kto liczy się z uczuciami drugiej osoby tak nie robi. Po prostu.

Basiula

Można wybaczyć, czasem nawet zapomnieć. Trzeba sobie dać szansę. Ja taką szanasę dałam i przez 2 lata temat zdrady nie istniał. Żyliśmy szczęśliwym życiem. Przynajmniej tak mi się wydawało. Sądzę, że Twój mąż ma szczere intencje skoro pokazał Ci smsa od niej.

8

Odp: Czy wystarczy mi siły?

tak masz racje mozna wybaczyc , czasem nawet uda sie zapomiec na chwilke , i nagle ona z przeszlosci daje znac o sobie , i znow natlok mysli czy on mnie nie klamie czy jest szczery ? pytania pojawiaja sie jedno za drugim, ale tak mysle teraz juz sie nie boje on jest tu kolo mnie i nawet nie ukrywa tego ze napisala , czyli stara sie wiec musze dac mu szanse on wie ze to on o nia prosil i ja dostal od niego zalezy jak ja wykorzysta pozdrawiam cie kochamkonwalie trzymaj sie dzielnie i nie poddawaj glowa do gory

9

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Bet, a co ma dac zastanawianie sie, dlaczego zadaje sie z mlodymi laskami, co go dowartosciowuje  a co nie?
Jak mozna uswiadamiac co do priorytetow zyciowych mezczyzne, ktory ma lat ponad 40?
Co maja mnie obchodzic intencje lasek, z ktorymi sie zadaje.
Maz Kochamkonwalie dostal szanse po zdradzie, ale biedaczek zapomnial z jakiego powodu te szanse dostal.
Dawanie kolejnej najwyrazniej go tylko oswoi z mysla, ze tak wlasnie zyc mozna.
A to, ze ona w miedzyczasie sie poharata, ze bedzie czula sie z tym coraz gorzej - to jakby mniejsza o to!
Pisalam - sa limity wybaczania, tolerancji, jest i limit kochania.
Po przekroczeniu - wszystko staje sie chore, badz nazywa sie uzaleznieniem.

Nie jestem zwolenniczka pojscia na zywiol, ale jezeli sytuacja zaczyna byc niszczaca - trzeba sobie powiedziec dosc!!

10

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Bet

Pewnie emocje wzięły górę ale czasem trzeba się nakręcić, żeby podjąć ważne decyzje. To po prostu przelało czarę mojej goryczy. On nie ma potrzeby posiadania gniazda, rodziny, związku. Po za mną i naszym synem jest absolutnie sam i przelotnymi znajomościami rekompensuje sobie swoje deficyty, podbudowuje swoje ego, leczy kompleksy. Dla mnie dlaczego nie ma żadnego znaczenia. Większe ma dlaczego nie chce. Mamy pewne oczekiwania wobec swojego partnera, z jakiegoś powodu jesteśmy z kimś. A jeżeli większość z nich w, tym pewność kontaktu, to pozór to po co być razem. Po co oszukiwać samą siebie. Bet bo ja się oszukiwałam. Ale mam już dość. Wierzę, że zmiany nawet najbardziej bolesne są dobre i mam nadzieję, że tak będzie tym razem. Że za jakiś czas będę mogła Wam napisać, warto było, jestem szczęśliwa. Bo teraz niestety nie jestem.

11

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Kochamkonwalie, rozumiem Twoją decyzję.
Absplutnie nie namawiam do pozostania w tym układzie, albo do odejścia.
To są Twoje decyzje.
Jest granica.
Namawiam jednak do podejmowania decyzji na chłodno.
Wiem jak jest , kiedy się w nas gotuje. Już nie chcemy, pragniemy zmiany natychmiast.
Każda z nas chce być szczęśliwa.

O tym co kieruje mężem pisałam dlatego, że sama przyznałaś łączy Cię z nim więź.
Znacie się doskonale.


Mąż, żeby mi dopiec zapytał: co daję mężczyźnie...
Chamstwo totalne, myślałam, że ze złości się rozsypię. 
Odpowiedziałm mu spokojnie, że mam męża, któremu dałam czwórkę dzieci i szacunek w oczach innych.

Resztę może dać każda, to daję tylko ja.
Kochanka mimo , że bardzo chciała dziecka nie urodziła.

Obojetne jaką decyzję podejmiesz, Twój mąż na pewno w jakiś sposób korzysta na tym, że z Tobą jest. Może warto go uśwaidomić chociaż na koniec.

Chyba, że jesteś już na takim etapie, że nie masz nawet ochoty na rozmowę.

Wiesz najlepiej co jest dla Ciebie dobre.

12

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Owszem Bet - zona daje to, co tylko ona dac moze( dzieci, wspomienia mlodosci itp). Jest jedno ale.........
Jezeli druga strona ma to gdzies - to swiadomosc, ze laczylo nas cos wiecej niz ekscesy z panienkami pociecha dla mnie zadna.
Widocznie to nie ma znaczenia.
A zabawa w przeciaganie liny jest na dluzsza mete meczaca i pozbawiajaca wlasnej wartosci.
Nie bede sie stawiac w porownaniu do jakiejs panienki i licytowac, ktora ma jakie zaslugi.
Fundowanie sobie piekla z recydywista-kretaczem optymizmem nie napawa.
Bo pozostaje czujnosc 24 godz. na dobe, nieufnosc, ciagle pytania, zagubienie samej siebie i swoich potrzeb.
Zycie mimo wszystko ma tez inne uroki. Mnie pozostaje zalowac, ze dawalam szanse zbyt dlugo.......

13

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Betina, myślę, że nie warto się zadręczać i czegokolwiek żałować.
Zrobiłaś coś, bo tego chciałaś, nikt na tym nie ucierpiał.
A że nie wyszło to trudno. Być może jakbyś nie dała szansy, to teraz byś tego żałowała.

To prawda, że czasem po kims spływa to co mówimy.

Mężczyźni to często egoiści. Nie intersuje ich co czujemy , myślimy.
Myślą o sobie. Co dla nich jest najlepsze. Dawać im jasne komunikaty i realizować własne cele.

Nie namawiam Kochamkonwalie do pozostawiania w tym układzie.
Ale nie ma co żałować tego co było. Może ten czas był potrzebny, sytuacja finansowa jest inna itd.

14

Odp: Czy wystarczy mi siły?
betina2 napisał/a:

Owszem Bet - zona daje to, co tylko ona dac moze( dzieci, wspomienia mlodosci itp). Jest jedno ale.........
Jezeli druga strona ma to gdzies - to swiadomosc, ze laczylo nas cos wiecej niz ekscesy z panienkami pociecha dla mnie zadna.
Widocznie to nie ma znaczenia.
A zabawa w przeciaganie liny jest na dluzsza mete meczaca i pozbawiajaca wlasnej wartosci.
Nie bede sie stawiac w porownaniu do jakiejs panienki i licytowac, ktora ma jakie zaslugi.
Fundowanie sobie piekla z recydywista-kretaczem optymizmem nie napawa.
Bo pozostaje czujnosc 24 godz. na dobe, nieufnosc, ciagle pytania, zagubienie samej siebie i swoich potrzeb.
Zycie mimo wszystko ma tez inne uroki. Mnie pozostaje zalowac, ze dawalam szanse zbyt dlugo.......

W 100 % się z Tobą zgadzam betina. Można żyć udając, że jest dobrze. Jeszcze niedawno chciałam tak żyć ale przychodzi taki moment że mówisz sobie dość. Jestem niezależna finansowo, poradzę sobie bez niego. Złoszczę się, że będę musiała wydawać pieniądze na wynajem posiadając nieruchomości. Mogę się wściekać, że ponoszę konsekwencje nie swoich działań. To jest jednak moje życie, nikt inny za mnie jego nie przeżyje.

15

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Ten temat tylko potwierdza moją teorię, że wierność i uczciwy związek na całe życie nie istnieje. To mnie bardzo zniechęca do tego wszystkiego (sama też przeżyłam już pierwszy zawód miłosny, ale to zapewne nic w porównaniu do wieloletniego małżeństwa)...

Kochamkonwalie, czyje jest mieszkanie, w którym obecnie mieszkacie?

16

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Kochamkonwalie, podejrzewam , że myslisz o tym już od jakiegoś czasu.
A obecna sytuacja pomogła podjąć Ci ostateczną decyzję.
Nie wiem jak to jest. Nie mieszkam z mężem, ale też nie sama.

Masz dorosłe dziecko, jesteś po rozwodzie.
Podziwiam wytrwałość i dobre chęci.

A z wynajmem nie masz możliwości coś pokombinować.
Oddajesz synowi mieszkanie. Może mąż powinien się dołożyć.

17

Odp: Czy wystarczy mi siły?
Duality napisał/a:

Ten temat tylko potwierdza moją teorię, że wierność i uczciwy związek na całe życie nie istnieje. To mnie bardzo zniechęca do tego wszystkiego (sama też przeżyłam już pierwszy zawód miłosny, ale to zapewne nic w porównaniu do wieloletniego małżeństwa)...

Kochamkonwalie, czyje jest mieszkanie, w którym obecnie mieszkacie?

Tu w Warszawie mojego byłego męża

Bet

Do czego miałby się dołożyć?Do wynajęcia przeze mnie mieszkania? Nie sądzę, z drugiej strony dlaczego miałby to robić. Jesteśmy przecież całkowicie niezależni od siebie finansowo. A w moim mieszkaniu syn tylko mieszka, ono nie jest jego. Gdyby zdecydował się tu przyjechać mieszkał by w jego mieszkaniu.

18

Odp: Czy wystarczy mi siły?

Piasałaś, że złościsz się, że bedziesz musiała wydawać pieniądze posiadając nieruchomość.
Nie ważne...

Jeśli dojrzałaś do zmiany, nie czujesz się dobrze w tym co teraz, nie widzisz już żadnych szans to czemu nie miałoby starczyć Ci siły?
Masz siłę i dasz radę.

Posty [ 19 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Czy wystarczy mi siły?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024