zapytam poprostu, jak sie wyleczyc z chorej zazdrosci?? czy jest na to jakies lekarstwo??
Sama ostatnio zadaję sobie to pytanie, aczkolwiek w mojej sytuacji to nie chora zazdrość, lecz odczuwanie czasem smutku na myśl o innych kobietach, które otaczają mojego M. zero złości czy wkurzania się, bo powodów nie mam żadnych, ale cały czas w mojej głowie rodzą się głupie sytuację. Na dodatek dodam, że jestem raczej pewną siebie kobietą, która nie cierpi na brak zainteresowania, a mimo to miewam problemy z uwierzeniem w siebie. Podłączam się, jak to wyleczyć?
hmm, intrygujace.. tzn ze wogole lepiej z nim nie rozmawiac na ten temat.. niby mu ufam w to co mi mowi, ale i tak analizuje kazde slowo ktore powiedzial i doszukuje sie jakiegos podtekstu, a moze jest gdzie indziej.. a moze jednak nie jest tak jak mowi.. chore zachowanie, jak spojrze na to 'zdrowym' okiem, ale jak jestem w tym 'szale' sprawdzania i analizowania, to wszystko wydaje mi sie, ze jest inaczej anizeli jest w rzeczywistosci.. czy mozna jakos to zwalczyc?? dodam, ze bylam w dwoch zwiazkach, w ktorych bylam nie tylko oszukiwana, ale rowniez zdradzana.. moze to sie z tego bierze, ze boje sie komukolwiek zaufac.. juz sama nie wiem.
zapytam poprostu, jak sie wyleczyc z chorej zazdrosci?? czy jest na to jakies lekarstwo??
To jak z leczeniem gorączki - musisz wyleczyć przyczynę.
Może kwestią jest nerwica natręctw, może poczucie niższości albo kompleksy, może chorobliwa potrzeba kontroli, może, może, może...
Może po prostu cieszyć się każdym dniem i nie martwić się aż tak za bardzo o jutro. Co ma być to i tak będzie.
"Wczoraj to już historia, jutro to tajemnica, a dzisiaj to dar losu, a dary są po to, by się nimi cieszyć."
Natalcia, problem w tym, że jeśli wystarczy sobie po prostu tak powiedzieć, to chorobliwa zazdrość nie jest chorobliwa. ;-)
No i przede wszystkim myśleć pozytywnie i mocno wierzyć w to że będzie dobrze. Mocno uwierzyć w to że pomimo wcześniejszych zdrad jest osoba która naprawdę cię kocha i pragnie być tylko z tobą:-) nie z jakąś mis piękności tylko po prostu z tobą i z nikim więcej;-)
Natalcia, problem w tym, że jeśli wystarczy sobie po prostu tak powiedzieć, to chorobliwa zazdrość nie jest chorobliwa. ;-)
Chodziło mi o to żeby nie martwić się tym czy facet zdradzi czy nie zdradzi...i myśleć o tym non stop..
Jeśli facet będzie chciał oszukać laskę i ją zdradzić to i tak zrobi a jak szuka wielkiej miłości to choćby miał 10 lasek pod nosem to nie zdradzi tej swojej jedynej. Więc po co się tym martwić? Tyle rzeczy na co dzień nam umyka. A jeśli zdradzi to trudno to nie koniec świata, ten człowiek nie był nas wart. a tego kwiatu jest pół światu...=)z czasem przyjdzie następna miłości, o nasze doświadczenia bogatsza:)
Nie doszukuj się podtekstów. Zapewne jak będzie chciał Ci coś powiedzieć, to powie.
Zastanów się przede wszystkim skąd bierze się ta zazdrość. Może jakieś kompleksy, może uważasz że nie zasługujesz na niego?
Tutaj szukaj rozwiązania - nadmierna zazdrość wynika z jakiejś przyczyny. Wyeliminujesz przyczynę - pozbędziesz się i chorej zazdrości
Vian napisał/a:Natalcia, problem w tym, że jeśli wystarczy sobie po prostu tak powiedzieć, to chorobliwa zazdrość nie jest chorobliwa. ;-)
Chodziło mi o to żeby nie martwić się tym czy facet zdradzi czy nie zdradzi...i myśleć o tym non stop..
Ja zrozumiałam, o co Ci chodziło, rzecz w tym, że jeśli da się to tak logicznie sobie wytłumaczyć i się do tego zastosować, to nie ma po prostu chorej zazdrości. Chora zazdrość z definicji nie poddaje się racjonalnym tłumaczeniom. ![]()
jezeli nie mozna racjonalnie okreslic definicji chorej milosci, to skad to sie bierze?? jestem kobieta raczej mocno stompajaca po ziemi i nie ma dla mnie rzeczy nie mozliwych, jednak przychodza takie momenty kiedy obsesyjnie zaczynam sie bac i nie wierzyc w jego slowa.. szczerze sie przyznac, ze zaczyna mnie to juz denerwowa. wpadam w panikie, zaczynam sie trzasc i plakacx, tak ze nie moge sie uspokoic, palic papierosy jeden za drugim (gdzie normalnie nie pale) i co najgorsze pic.. wystarczy np. jedno zdjecie na fejsie i ja juz mam swoja interpretacje.. zastanawiam sie czy nie isc do jakiegos specjalisty, gdyz boje sie zeby tto sie nie posunelo za daleko..
jezeli nie mozna racjonalnie okreslic definicji chorej milosci, to skad to sie bierze??
Ech, przeczytaj uważnie, co napisałam...
Nie napisałam, że nie można racjonalnie określić DEFINICJI chorej miłości, a jedynie, że osoba chorobliwie zazdrosna nie może sobie racjonalnie wytłumaczyć, że nie powinna być zazdrosna. Bo wtedy by to nie była chorobliwa zazdrość.
zastanawiam sie czy nie isc do jakiegos specjalisty, gdyz boje sie zeby tto sie nie posunelo za daleko..
Idź.