Witam wszystkie forumowiczki.
Na wstępie chciałabym krótko się przedstawić - mam 24 lata, 4 - letnią córeczkę oraz męża. Parę miesięcy temu skończyłam studia i zastała mnie stagnacja, brak perspektyw życiowych, lęk oraz samotność. Nie pracuję (mąż również) i prawdopodobnie nie wiem czy kiedykolwiek znajdę jakieś zajęcie, więc ciągła zależność od innych to, jak sądzę, najbliższy kierunek mojej przyszłości. Nie mam nikogo z kim mogłabym tak szczerze o czymkolwiek porozmawiać, nie posiadam żadnych przyjaciół ani znajomych. Tkwię sama w obcym mieście, do którego przeprowadziłam się pięć lat temu. Mąż owszem, jest mi osobą najbliższą i najważniejszą, jednak nie przepada on za rozmawianiem ze mną, gdyż rozmowy takie często potem kończą się kłótnią bądź brakiem porozumienia. Innymi słowy brakuje mi przyjaciółki, znajomej, kogoś do rozmowy, kogoś kto mógłby doradzić, pocieszyć, bardziej trzeźwo spojrzeć na moją kiepską egzystencję. Byłabym wdzięczna za jakikolwiek przejaw zainteresowania, dodam jeszcze, że jestem osobą bardzo nieśmiałą, wstydliwą i skrytą, więc niezwykle trudno nawiązać mi z kimkolwiek bezpośredni kontakt..