Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

1

Temat: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Witam! Jestem z moją dziewczyną już dobry rok, ja mam 18 ona 16 lat. Wiem, że dla was to znowu jakiś małolat wypowiadający się na tym forum ze swoim wielkim i dramatycznym problemem o ilości zeszłorocznego śniegu, ale bardzo zależy mi na waszej pomocy, ponieważ nikt inny mi jej nie udzieli. Problem polega na tym, że moja dziewczyna bardzo zaczęła wykorzystywać mój "pantoflarski" charakter. Na początku (jak zwykle w takich młodzieżowych związkach) było cudownie, ptaszki śpiewały, kwiatki rosły, ale po pewnym czasie moja dziewczyna pokazała mi bardzo trapiącą część swojego charakteru, aczkolwiek chodzi tu o przeolbrzymią zazdrość o wszystko co dot. kobiet, jak i (co dziwne) moich zainteresowań. Ogólnie posiadam dwie pasję: kolej, i ornitologie. Jak wiadomo ornitologia wymaga wyjazdów w teren, uczestniczenia w różnych zjazdach ornitologicznych itd itd. Na początku nie stanowiło to problemu, ale po pewnym czasie, kiedy nie było mnie przy moim "władcy", zacząłem dostawać miliardy sms'ów o tym, że już jej nie kocham, że mam już jej dość, że jej unikam. Z mojego punktu widzenia nie wyglądało to tak ponieważ widywaliśmy się praktycznie codziennie. Po pewnym czasie zaprzestałem rozwijania mojej pasji, i cały wolny czas poświęcałem mojemu władcy (tak wiem, najgłupsze co można zrobić). Po tym przez 1-2 miesiące było całkiem normalnie, ale po pewnym czasie urodziła się ogromna zazdrość o wszystko. Podam przykład: siedzimy razem i oglądamy jakiś serial, występuje tam kobieta, i nie ważne czy jest ona ładna czy brzydka dostaje mi się za to, że oglądam ten serial (chcę dodać, że taka sytuacja zdarza się codziennie). Moi rodzice są po rozwodzie, mieszkam z matka, ojciec mieszka miasto obok (jakies 5-10km), z racji tego, że wychowałem się w miejscowości gdzie mieszka ojciec mam tam znajomych. Kiedy próbuje jej powiedzieć, że chce tam pojechać i spędzić czas z ojcem lub z kolegami wybucha wielka afera i w konsekwencji rezygnuje z wyjazdu (pragnę przypomnieć, że takie sytuacje są na porządku dziennym). Afery potrafią być o wszystko, o to, że nie chcący ją szturchnąłem, o to że język od butów nie schowałem pod spodnie, że spóźniłem się 7 min, że wyszedłem sobie SAM na spacer czy patrzyłem się na karierkę kiedy płaciłem jej za zakupy. Przed chwilą wspomniałem, że są afery o mój spacer lub o to, że jadę się przejechać samochodem. Jej głupim myśleniem jadę wtedy na jakiś podryw i znowu jest kłótnia. Kształcę się na elektryka, totalnie zawaliłem naukę (jestem w technikum) przez jej wieczną chęć widywania się ze mną i kontrolowania mnie nie mam czasu na naukę, a jak sam dobrze wiem elektryk jest bardzo wymagającym kierunkiem i przynajmniej 3-4h dziennie musiałbym poświęcić dziennie na naukę. Niestety od 16;00 do 22;00 jestem z nią, każda próba oznajmienia jej, że chcę pobyć chwilę sam, ze chcę się pouczyć albo, że chcę spędzić czas z rodzina czy ojcem kończy się aferą. Nie jestem zwolennikiem kopania dziewczyn w dupę i latania z kwiatka na kwiatek, bardzo kocham moją dziewczynę (i właśnie to 3ma mnie cały czas przy niej). Nie raz próbowałem rozwiązać problem rozmową, niestety nic z tego. Mimo młodego wieku współżyjemy ze sobą (jeśli w ogóle można to tak nazwać), w tych sprawach również pokazuje swój egoizm z racji tego, że to ja musze być cały czas machinką do robienia "dobrze", od dawna nie czułem satysfakcji ze stosunku w sensie od jej osoby. Przez ten związek zatraciłem swoja tożsamosc, czuję sie jak jej poddany nie wiem jak mam sobie z tym poradzić. Może powody jakie podałem to błahostki, ale uwieżcie mi, że, jeśli powtarzają się one dzien w dzień od dobrych 8 miesięcy potrafi to zrujnować psychikę człowieka. Od 8 miesięcy nie mam kolegów, koleżanek, nie spotykam się z ojcem, z rodziną, ogólnie zero człowieka. Zwracam się z problem do Was (kobiety), bo nie chcę wysłuchiwać od osobników mojej płci, że jestem totalnym pantoflem, i nieudacznikiem. Bardzo bym prosił o jakaś pomoc z Waszej strony, jakieś porady czy da sie to jeszcze jakoś ustabilizować, bo ja już sobie nie daje rady z jej zazdrościa i zaborczościa. Za jakies niespójnosci czy bledy w moim pisaniu przepraszam ale jest 03;00 w nocy i prawie śpie :PP

Pozdrawiam, Kuba smile

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Wychodzę z założenia, że o związki warto walczyć, choć jeśli miałabym być całkiem szczera nie wiem czy Twój ma rację bytu.
Jeżeli chcesz z nią być to dobrze byłoby wyznaczyć pewne granice i konsekwentnie się ich trzymać. Nie może być tak, że zawalasz naukę i tracisz przyjaciół. Naprawdę nie warto.
Poobserwuj swoją dziewczynę. Zakładam, że jej ogromna zaborczość i czepianie się nawet oglądania telewizji ma podłoże w tym, że ma jakieś przeokrutnie duże kompleksy, nie czuje się Ciebie warta i ma poczucie niższości. Jeśli tak jest faktycznie, to praca nad tym mogłaby zmniejszyć jej zaborczość.

I pamiętaj jedną ważną sprawę - jak teraz zawalisz zdobywanie zawodu możesz mieć problem całe życie. To nie są żarty. Kiedyś pojawi się na horyzoncie żona, dziecko, może dwójka, może więcej. Będziesz głową rodziny, a to wiąże się także z tym że dobrze jesc móc zapewnić bezpieczeństwo finansowe. Jak zawalisz szkołę będzie to utrudnione

3 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2013-01-02 09:12:53)

Odp: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Kuba, wcale nie przesadzasz, a Twoje problemy to nie błahostki.

Twoja dziewczyna manipuluje Tobą, wysysa z Ciebie energię, a Ty niestety robisz najgorszą rzecz, czyli podporządkowujesz się temu.
Nie wiem jak się ten Wasz związek skończy, ale wiem co z pewnością powinieneś zrobić.
Po pierwsze. Wziąć się za naukę. I koniec.
Po drugie. Rozwijaj na nowo swoje pasje.
Po trzecie. odwiedzać rodzinę i przyjaciół.

A Twoja dziewczyna nie ma koleżanek? Ona się uczyć nie musi? Przyczepiła się Ciebie jak huba.
Ona też ma problem, niestety ze sobą. I albo zacznie akceptować Ciebie i Twoje życie, albo droga wolna.
Musisz być konsekwentny.
"Jadę bo się umówiłem z ojcem"
"Dziś się nie spotkamy bo za kilka dni mam sprawdzian"
"Dawno nie wychodziłem z chłopakami. Dziś wychodzę"

Bądź asertywny.

4

Odp: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Jeżeli wciąż będziesz jej ustępował i tym samym pokazywał, że jej fanaberie są w porządku, to problemu na pewno nie rozwiążesz. To, co robi Twoja dziewczyna jest niszczące i niezdrowe, a jeśli chcesz żyć normalnie, musisz jej pokazać, że nie będziesz się zgadzał na takie traktowanie. Jedynym sposobem, który może Ci pomóc utrzymać ten związek i go "uzdrowić", jest Twoja bezwzględna asertywność i trwanie przy swoich racjach. Nie kłóć się, nie krzycz - ale spokojnie wytłumacz jej, że nie możesz przystać na jej warunki i że to ona musi poskromić swoją zaborczość. Możesz zasugerować jej wizytę u psychologa i zaoferować swoje wsparcie, ale nie uległość. Nie chcesz chyba stracić własnego życia i autonomii na rzecz chorych urojeń Twojej partnerki?

5

Odp: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Jesteś w toksycznym związku, wiesz o tym, prawda? Twoja dziewczyna wymaga od Ciebie czegoś co w normalnym związku się nie zdarza. Ona w ogóle zdaje się nie zauważać Twoich potrzeb, chce żebyś poświęcał jej cały wolny czas i nieważne jest to że wtedy nie masz się kiedy pouczyć. Dla niej możesz siedzieć po nocach i zakuwać do sprawdzianów czy przygotowywać się na kolejny dzień do szkoły, najważniejsze jest to, zebyś siedział z nią każdego wieczoru. Ona wymaga i tak musi być. Zacznij myśleć o sobie w tym "związku", bo ja widzię, że wszystko jest podporządkowane Twojej dziewczynie.

Nie rozwijasz swoich pasji, bo ona sobie tego nie życzy.
Nie spotykasz się z kolegami, bo ona sobie tego nie życzy.
Nie spotykasz się z tatą, nie jeździsz samochodem, nie chodzisz sam na spacery, bo ona sobie tego nie życzy.
Nie masz satysfakcji w łóżku, bo ona myśli tylko o swoich potrzebach, a o Twoich zapomina.
Nie przykładasz się do nauki, bo ona chce żebyś po szkole poświęcał jej cały wolny czas.

Ona potrzebuje terapii i to natychmiast. Bez tego się nie obejdzie, żadne rozmowy nie pomogą... Wiem, bo sama przerabiałam coś podobnego. Kilka lat temu miałam chłopaka który też był zazdrosny o byle co. I zrobiłam tak jak Ty, czyli podporządkowałam mu się. Teraz z perspektywy czasu wiem, ze była to najgorsza rzecz jaką mogłam zrobić. Gdybym od początku nie dała sobą manipulować, nie ustępowałabym na każdym kroku, on by musiał mnie zaakceptować taką jaka jestem albo droga wolna. Ale cóż, człowiek uczy się na błędach. Wtedy bardzo mi zależało na naszym związku, więc dla świętego spokoju, żeby nie było kłotni o wszystko, to robiłam i postępowałam tak, jak on chciał. Też straciłam znajomych, nie rozmawiałam z żadnym chłopakiem, bo on nawet w zwykłym "cześć" upatrywał się zdrady. W szkole potrafił mnie szpiegować, przez dziurkę od klucza patrzył z kim siedzę na lekcji, nie daj Boże żeby to był jakiś kolega, bo na przerwie już miałam awanturę. Założyłam sobie portal społecznościowy, to po 2 tygodniach musiałam go usunąć, bo on suszył mi głowę, że po co założyłam, że pewnie piszę z chłopakami cały czas, że większość moich znajomych to faceci, że on sobie nie życzy żeby tak było. I codziennie, dopóki nie usunęłam swojego profilu był w złym humorze, czepiał się o coś, nic mu nie pasowało. Jak tylko wspomniałam coś o tym, że w wolnym czasie weszłam na gg, to było przesłuchanie: z kim pisałam, że znajomi są ważniejsi niż on, że wolałam poświęcić tą godzinę na siedzienie na gg, niż rozmowę z nim. On nie przyjmował do wiadomości, że potrzebuję trochę czasu dla siebie, co wcale nie oznaczało ze kocham go mniej. Przeglądał też mój telefon, jak kiedyś znalazł sms-a z życzeniami świątecznymi od kolegi to zaczął się wypytywać skąd się z nim znam, czy długo się znamy, jak często piszemy i co to w ogóle ma być, że on mi wysyła życzenia. Jak chciałam spotkać się z koleżankami to oczywiście też były wielkie pretensje, nie zgadzał się na to, powiedział że po co chcę się z nim spotykać, czy on mi już nie wystarcza? A jak już się uparłam i posżłam na to spotkanie, to obrażał się na mnie i wysyłał swoich kolegów żeby mnie szpiegowali. Jeszcze było wiele takich sytuacji gdzie on pokazywał swoją zaborczość, ale już nie pamiętam. Tak poz tym wszystkim co tu opisałam, układało się nam całkiem nieźle. Zapomniałam dodać, ze on zachowywał się tak pomimo tego, że codziennie powtarzałam mu jak bardzo jest dla mnie ważny, że nie potrzebuję nikogo innego, że bardzo go kocham i koledzy to tylko koledzy i nie ma o co być zazdrosny. Ale on dalej swoje....

W końcu po 2 latach powiedziałam sobie dość, nie pozwolę się dalej tak traktować, że też mam prawo do normalnego życia. W któryś dzień powiedziałam mu, że nie mogę tak dalej, że nie wiem czy go kocham, że potrzebuję przerwy. On się przejął, na początku nie wiedział dlaczego, co takiego robił źle, że chcę przerwy. Dla niego taka zaborczość była normalna. Twierdził że tak jest dlatego, bo mu na mnie zależy. Po chwili stwierdził że pewnie mam kogoś i dlatego chcę przerwy, że na pewno go zdradziłam...... Dla mnie to było absurdalne, ale on miał takie domysły. Po jakimś okresie przerwy on zadzwonił do mnie, rozmawialiśmy ponad godzinę. Powiedział że wszystko przemyślał, że wie że jego zachowanie było złe, że zmienił się i prosił o jeszcze jedną szansę. Długo zastanawiałam się czy się na to zdecydować, ale w końcu pomyślałam że może faktycznie będzie inaczej, bo jeśli mu na mnie zależy tak bardzo jak mówi, to nam się uda. Tydzień było super, nie kłóciliśmy się, nie miał pretensji, nie czepiał się o byle co. Tyle że to w sobie tłumił. W drugim tygodniu zaczął się dopytywać, ale nie tak jak dawniej: ze złością, tylko spokojnie. Zrozumiałam się ze nic się nie zmienił, tylko forma dociekań i kontrolowania była "łagodniajsza". Z resztą po tej przerwie ja nie umiałam się już normalnie zachowywać.... Miałam zniszczoną psychikę i tak przestawioną, ze nadal kryłam się jak rozmawiałam z jakimś kolegą, nie wiedziałam jak mam się zachować, bo a nuż gdzieś by mnie zobaczył mój chłopak i nie wiem jaka by była jego reakcja.....

Zachowanie Twojej dziewczny jest wyniszczające zarówno dla niej, jak i dla Ciebie. Postaraj się coś zacząć robić w tej sprawie. Pierwszą rzeczą jaką bym Ci poradziła to to, żebyś nie spędzał z nią każdego popołudnia i zaczął się w końcu uczyć, bo jak zawalisz szkołę, to za ciekawie nie będzie. Po prostu powiedz że nie spotkacie się dzis, bo musisz się uczyć. I nie reaguj na jej fochy, nie przejmuj się ze się obrazi, że będzie robić awanturę. Najważniejsze jest to, żebyś nadrobił zaległości, bo na pewno masz ich sporo. Powiedz ze przyjdziesz do niej, jak wyrobisz się ze wszystkim i tego się trzymaj. Bądź nieugięty. Wiem że to będzie BARDZO trudne, ale tak trzeba. Ona będzie zachowywać się jak mała dziewczynka, będzie się obrażać i tupać. Powiedz jej że jest dla Ciebie bardzo ważna, ale zarówno ważne jest dla Ciebie to, żebyś skończył szkołę. Powodzenia!!!

6

Odp: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Dziekuje Wam, za bardzo budujace porady, jednak jak sie okazalo nie jestem jedynym, ktory znalazl sie w takiej sytuacji. Bardzo dziwnie czyta mi sie, ze to chlopak potrafil byc taki zazdrosny i zaborczy. Dzis przez caly dzien myslalem o tym jak zmienic ten zwiazek, ze jednak powinienem miec troche czasu dla siebie, na nauke oraz nawet na glupie lenienie sie w domu przy kompie. Niestety jak latwo bylo sie domyslec, po przekazaniu moich planow dziewczynie, wybuchla afera, ze znowu jakis pierdol sie naczytalem, ze jestem taki smaki i owaki. Bardzo trudno bylo mi zignorowac to i wyjsc z jej domu, ale w pewnym momencie po prostu cos mnie naszlo i wyszedlem z jej domu bez slowka. Jakos z 40 min temu dostalem niezwyykly telefon ze slodkimi przeprosinami, ze jutro mnie wytuli, wycaluje i ze jestem najlepszym chlopakiem na tej ziemi. Jednak wiem, ze za pare dni bedzie to samo, jesli oznajmie jej to, ze np chce wyjsc na piwo czy po prostu sie pouczyc. Nie wiem czy postapilem dobrze, wydaje mi sie, ze tak, nie mniej jednak boje  sie, ze po kilku-kilkunastu takich moich akcjach po prostu mnie zostawi (tak wiem mam myslenie typowego nastolatka i pantoflarza. ). Myslicie, ze takie wychodzenie, zostawianie, danie czasu na ochloniecie po jej wybuchach da jakies pozytywne zmiany w jej zachowaniu w najbliszej przyszlosci?

7

Odp: Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Ona będzie reagować tak za każdym razem jak będziesz chciał gdzieś wyjść, pouczyć się, posiedzieć w domu czy zwyczajnie spotkać się z tatą. Musisz być na to gotowy i nie uginać się. Ona musi zrozumieć że nie jesteś w stanie poświęcić jej całego swojego czasu, że ona jest bardzo ważna, ale masz też inne rzeczy do zrobienia, a doba ma tylko 24 h smile i nie możesz obawiać się tego że ona Cię zostawi. Jeśli na prawdę Cię kocha, to zaakceptuje taką zmianę i będzie z Tobą nadal. Wiadomo że to będzie taka rewolucja w waszym życiu, ale musi przywyknąć do tego smile

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wykańczająca zazdrość/zaborczość dziewczyny

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024