Jestem... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 33 ]

Temat: Jestem...

juz zmeczony.

Nie mam sily, przestaje wierzyc w to, ze kiedys bedzie dobrze, w siebie przestalem juz wierzyc dawno temu... Probowalem, staralem sie cos zrobic, zmienic siebie, brnac do przodu, miec jakis cel, odzyskac pasje, ale wszystko potoczylo sie zupelnie inaczej, a ja nie mam juz sily cokolwiek zmienic. Mam ochote pojechac gdzies daleko, na totalne zadupie, z dala od tego wszystkiego, cywilizacji i zyc nikomu nie przeszkadzajac.

3 lata temu stracilem kogos, po kim myslalem, ze sie pozbieralem jakos, ale okazuje sie, ze wcale nie. Nie stracilem kogos kogo tylko kochalem, ale wraz z nia marzenia, ze w koncu spotkam kogos, z kim bede mogl zalozyc rodzine, kogos, z kim mialem gorsze chwile i potrafilem sie klocic, ale bylem bardzo szczesliwy i wiele rzeczy docenilem jak bylo juz za pozno.

Ostatnio zupelnie przypadkiem sie z nia spotkalem, odnowilismy troche kontakt. Jest to moment, kiedy akurat ma trudniejszy okres w zyciu, ciezka praca non stop, przemeczenie, stres, smutek, zrezygnowanie. Jako, ze swieta spedzala sama, uruchomil sie we mnie tryb "na pewno nie!" i w sumie prawie wprosilem sie z piernikiem, rybka i spedzilismy troche czasu wspolnie i bylo fajnie. Siedzialem i wpatrywalem sie jak zajada sie i az poliki sie jej trzesa, posmialismy sie i normalnie rozmawialismy.

O nic mnie nie prosila, tak samo jakos to wyszlo. Jak ja przytulalem zaplakana w pewnym momencie, zdalem sobie sprawe, ze budza sie znow we mnie te same instynkty i zmysly, ktore sprawialy, ze mialem ochote sie nia opiekowac, byc wsparciem, kopniakiem w dupe kiedy trzeba. Tym kims, kim sie jest, jak sie kogos kocha...

Nie wiem, czy przestane ja kiedykolwiek kochac, pewnie czesciowo sobie idealizuje jak bylo, ale tak na prawde poza malymi kryzysikami, to ja bylem z nia bardzo szczesliwy. Ona miala jednak dosc...

Pokochalem ja kiedys za to, ze po prostu jest, ze sie usmiecha, ma takie dobre serducho. Pokochalem jej cholernie trudny charakter, znosilem wybuchowosc, nadwrazliwosc i zmienne nastroje. Pokochalem po prostu caly pakiet, ktory byl w tym opakowaniu stu piecdziesieciu paru centymetrow wzrostu.

Wydawalo mi sie, ze po rozstaniu nauczylem sie ja kochac ze swiadomoscia, ze nigdy nie bedziemy razem. Przestac kochac mi sie nie udalo, im bardziej sie staralem tym gorzej wychodzilo. Chcialbym strasznie, zeby znow bylo mi dane obok niej sie budzic i patrzec na siebie tak, jak kiedys. Cholernie wiele bym za to oddal, poswiecil lata zycia zeby zyc krocej ale po prostu z nia w tym moim zyciu.

Wiem jednak, ze po prostu chce zeby byla szczesliwa i coz, skoro jest jej lepiej beze mnie w jakiejkolwiek formie w jej zyciu, to niech tak bedzie.

Strasznie jednak trudno sie z tym pogodzic... Rozstalismy sie w momencie, kiedy mielismy trudny okres i sporo sie klocilismy, nie tylko z przyczyn zwiazanych z nami, ale przez stres z pracy, nauki. Mielismy dac sobie czas na zastanowienie, co dalej... Ja przemyslalem wszystko i bylem pewien, ze chce sprobowac bo zrozumialem swoje bledy i nasze wspolne oraz wiedzialem jak je rozwiazac. Ona niestety postanowila odwrotnie...

Z tym nigdy chyba sie potrafilem pogodzic. Moze kiedys mi sie uda.

Mam 30 lat i juz od jakiegos czasu ciagnie mnie do zalozenia rodziny. Ona jest jedyna kobieta z ktora bylem, ktora jak trzymalem w rekach i jak patrzylem w oczy to wiedzialem, ze chce zeby byla matka naszych dzieci.
Niewazne jak sie stresowalem w pracy, jak denerwowalem, kiedy zasypialismy w objeciach, nic innego nie mialo znaczenia.

Nie wiem po co to Wam pisze, chyba mam taka potrzebe, chocby nawet nikt tego nie przeczytal.

Zaluje, ze sie taki urodzilem, zbyt wrazliwy na faceta i chyba ze zbyt widealizowanym podejsciem do pewnych spraw.

Kocham a nie jestem kochany i bez szans na bycie z kobieta, ktora bezgranicznie kocham. Nikt o tym nie wie a ja to tlamsze w sobie i staram sie zyc z dnia na dzien, ale od jakiegos czasu jest to coraz trudniejsze.

Albo sie wykoncze zdrowotnie z nerwow i zgryzoty, albo umre w samotnosci.

Mam nadzieje, ze Wam sie lepiej uklada i jestescie szczesliwsi :)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Jestem...

Ehhh żeby mnie ktoś tak kiedyś pokochał...
Choć jestem młodsza... też przeszłam nie jedno. Teraz znów kolejna nieszczęśliwa miłość... On tylko mnie lubi... szkoda, że ja czuje coś więcej. Otworzyłam dla niego serce... a on pobawił się mną i się wycofał... Przestałam wierzyć, że będę kiedyś szczęśliwa już tyle razy się sparzyłam....

Są Święta... ta samotność sad

3

Odp: Jestem...

A dlaczego nie miałoby się Wam udać?

Jeśli do siebie pasujecie, będziecie razem. Daj losowi szansę.

4

Odp: Jestem...

Powiedzmy, ze ona co najwyzej mnie teraz lubi, poza tym caly czas ma uraz do mnie o pare rzeczy ktore wydarzylo sie po rozstaniu, dluga historia.

Ja ja kocham i pielegnowalem same dobre wspomnienia, ona mnie lubi ale ma do mnie uraz przez pare wydarzen, a jest cholernie pamietliwa i latwo traci zaufanie.

Nie byla do konca ze mna szczesliwa, mowila pod koniec, ze sie dusila choc to zaprzecza temu co mi mowila, jak bylismy razem, co mi pisala. Ja wiem, czemu potrafila sie zle czuc, czemu stalo sie tak a nie inaczej i najgorsze jest to, ze wiedzialem i wiem jak to zmienic. Ale za pozno sie zorientowalem...

Zycie to nie bajka, nie wierze w los, to gdzie teraz jestem jest wynikiem moich dzialan, mej glupoty i nie moznosci dostrzezenia wtedy i zrozumienia wielu spraw.

Trudno mi sie z tym pogodzic, uwazam jej strate za najwieksza glupote mojego zycia...

5

Odp: Jestem...

Mijają 4 miesiące od rozstania a ja nadal tęsknię... i zamiast być łatwiej jest coraz trudniej.

6

Odp: Jestem...

un hombre

moze nie wierzysz w los... kazdy ma parwo, ale zgadzam sie z jedym z wyzszych wpisow "daj szanse"... nigdy nie wiesz co sie zdarzy w zyciu. Ja nie jestem szczesliwsza... stracilam calkiem niedawno, boli i to bardzo.... ale moge jedynie poczekac na to co przyniesie kolejny dzien i zycie. Parwda jest taka ze jesli jest Ci pisana to i tak bedziecie razem cokolwiek sie w niej teraz dzieje, a jesli nie jestescie sobie pisani w najmniej oczekiwanym momencie zorientujesz sie ze jej nie ma w Twojej glowie bo jest w niej ktos inny ten ktos kto jest obok i to ona bedize matka Twoich dzieci:)

kurcze sama przezywam pustke po porzuceniu ale nie umiem powiedziec nic innego jak tylko idz do przodu, ten przod jest gdzies przed Toba wciaz.... bo sama chyba takie cos chcialabym uslyszec:)

7

Odp: Jestem...

Un hombre, masz wyjątkowy talent do opisywania swoich przeżyć, w taki sposób, że wychodzi na to że jesteś po prostu anioł. Nie... ja nie neguję tego. Tylko w tym kontekście się zastanawiam, co tak naprawdę jej się w Tobie nie podobało na tyle, żeby zaważyć o rozstaniu? Może zacznij od wyjaśnienia tej drobnej kwestii.

8

Odp: Jestem...

Witaj Un Hombre....

Przeczytaj sobie wątek... wiesz który big_smile
Dla wielu byłeś i nadal jesteś mentorem, guru który wskazał drogę ku własnemu szczęściu, a co za tym idzie szczęściu w związku.
Może teraz pora przenieść to, co pisałeś dla innych - na siebie.
Obejrzyj też sobie film-wykład, o którym w tym wątku jest mowa. Choć nie jesteś jeszcze w małżeństwie polecam Ci dwie pozycje:
- film "Ognioodporny" - zwróć uwagę na to, co tam mówią, gdyż jego przesłanie jest budujące dla związków w każdej postaci.
- seminarium na DVD "przez śmiech do lepszego małżeństwa.

Może jesteś swojego rodzaju Ryśkiem Riedlem, skazanym na bluesa w Twoim wydaniu, życiowym outsajderem... ale nie zapominaj o jednym: "Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi, bo..." nigdy nie wiesz, kto może zakochać się w Twoim uśmiechu i w Tobie. smile

Pozdrawiam.

9

Odp: Jestem...

Autorze powyzszego postu UWIELBIAM CIE

Autorze watku, przeczytaj to i zastosuj!!

A ciekawa jestem ktory to ten watek wiesz ktory:) zdradzi ktos??:)

10

Odp: Jestem...

To "Prawo Przyciągania a odzyskanie ex" jeden z ważniejszych wątków na tym forum.

11

Odp: Jestem...

Dzieki dziewczyny i chlopaki za mile slowa smile

Wiecie jak to jest, czasem jest latwiej radzic niz sie do tych rad stosowac samemu.
Zreszta czlowiek doskonale wie, co powinien zrobic a mimo tego i tak tkwi w przeszlosci i jakims dziwnym, troche chorym swiecie, skazanego na cierpienie "romantyka".

To prawdopodobnie wynika tez z depresyjnego w moim zyciu teraz okresu, jestem troche zagubiony w zyciu i staram sie odnalezc cel i sens... Na razie go nie widze.

Chcialbym moc cofnac sie w czasie do momentu, kiedy ja poznalem i powstrzymac sie przed tym, spojrzec sobie prosto w oczy i sklamac mowiac, ze nie warto. Dla mnie warto, jestem cholernie wdzieczny za to, ze pojawila sie w moim zyciu ta istota i na 1.5 roku dala mase szczescia. Mimo tego, ze od 3 lat sie motam, staram wypelnic puske, choc mi sie nie udaje.
Nie warto bylo jednak dlatego, ze ja jej sprawilem sporo przykrosci podczas rozstania, kiedy to zachowywalem sie ponizej krytyki, nachodzac ja doslownie, blagajac, a nawet gadajac glupoty w stylu, ze mam ochote pierdzielnac se w leb, bo nie widze zadnego sensu.

Nigdy nie zapomne jak czulem sie wtedy, gdy dowiedzialem sie, ze nie chce byc ze mna. W jednej chwili cale moje male plany zostaly przekreslone a reszta przestala miec jakiekolwiek znaczenie do tego stopnia, ze budzenie sie kazdego dnia wydawalo sie byc strata czasu.

Za wiele rzeczy sie wstydze, nie chce o nich tu pisac. Nie cofne czasu, ale przez te lata tak na prawde nie bylo okresu, zebym choc przez chwile nie myslal o tym, ze dalbym wszystko za druga szanse, choc tak na prawde niewiele mam. Postawilbym wszystko na jedna karte, dal z siebie wszystko co sie nauczylem i zrozumialem i jesli by to nic nie dalo - trudno.

Ale tylko sprobowac...

Natomiast w takim stanie to co najwyzej nadaje sie do pomarudzenia Wam na forum tongue

12

Odp: Jestem...

A może napisz jej list z tym wszystkim o czym nam tu piszesz. Chyba nic nie ryzykujesz, do stracenia nie masz nic a do zyskania wszystko wink

13

Odp: Jestem...

ja mysle ze nie powinienes uzywac stweirdzen "marudzenia nam na forum"; nie wiem czy Inni forumowicze sie ze mna zgodza, ale np ja nie odbieram tego jao marudzenie tylko wylewanie siebie bo tak trzeba zeby nie oszalec a tak czasem bywa latwiej niz do ludzi w okol ktorzy widza sytuacje na zywo... jesli chodzi o mnie mozesz "marudzic" smile

z drugiej strony powiem Ci ze jak czytam Ciebie to staram sie wzaic z tego duzo dla siebie. Mam nadzieje ze ja nie bede za 3 lata wspominac mojego zwiazku z mysla ze dalabym wszystko za szanse.

Kurcze moze Ty sobie teraz nie dajesz szansy na cos fajnego? moze sie zamekasz i przez to nie odpuszczasz do siebie czegos co stoi za rogiem i probuje sie dobijac? wydajesz sie fajnym gosciem, co to sie dzieje??

14

Odp: Jestem...

Za dobrze ja znam, gdybym cos takiego napisal, uznalaby mnie za zalosnego czlowieka (i moze by miala w tym duzo racji), bo w miedzy czasie tez wydarzylo sie pare rzeczy, ktore skomplikowaly nasze stosunki. Prawda jest taka, ze przy jej charakterze i pamietliwosci to watpie, zeby kiedykolwiek przestala na mnie patrzec przez pryzmat tychnwydarzen, ktore nas tak poroznily po rozstaniu...

Na dzien dzisiejszy jestem prawdopodobnie nic nie znaczacym wspomnieniem w jej zyciu, owszem, mamy mase cudownych wspomnien, tych intymnych, o ktorych tylko my wiemy, jak pieszczotliwe odzywki, zarty, jak spedzalismy czas, nawet jak sie specyficznie przytulalismy hmm

Ale to na dzien dzisiejszy nie ma znaczenia, tego jestem pewien, zreszta to ona chciala sie rozstac, miala ku temu powody. Ci z Was, ktorzy swiadomie sie z kims rozstali wiedza, ze nie ma sensu wracac do pewnych ludzi, bo to pewnie strata czasu... Ona pewnie tak mysli i nie sadze, zeby przez najblizsze pare lat jej myslenie wzgledem mnie sie zmienilo.

Jest jeszcze bardzo mloda, swiat przed nia, po co mialaby tracic czas. Co prawda to, co nas cholernie laczylo to to, ze jestesmy strasznymi romantykami i przez to trudno nam sie znalezc w tym swiecie, i straszne pieszczochy tez jestesmy. Chocby pod tym wzgledem sie dobralismy... Ale dusila sie przy mnie, ja wtedy zaczalem przechodzic kryzys ktory zawazyl na tym, ze moj stres przechodzil na nia... Ona sie stresowala z kolei nauka, czasem wyladowywalismy to na sobie, klotnie i rezultat tego widac...

Tez mam nadzieje, zeby zadne z Was nie stalo w miejscu uczuciowo, tak jak ja to robie. Choc poznalem pare kobiet w tym czasie, to jednak nie bylo to i marnie wychodzily w porownaniu z nia.

Miedzy innymi dlatego tez napisalem tamten watek, zeby dac Wam nadzieje, wskazac mozliwa droge i cieszyc sie niezmiernie, jesli komus jakos bylem w stanie pomoc. Bo tamto co napisalem dziala i,jesli sie zastanowicie, jest calkiem logiczne nawet.

Dla mnie problem jest w tym, ze oprocz nieszczesliwej milosci, za porazke ktorej nie potrafie sie przestac obwiniac, nie znajduje sie w obecnych realiach, rzeczywistosci... Minalem sie z powolaniem jesli chodzi o zawod, 5 lata studiow poszlo sie chrzanic i pracuje w zawodzie w ktorym nigdy nie bede bardzo dobry, bo nie jest moja pasja.

Mieszkam za granica i nie wie, czy powinienem wracac, bo tesknie za Polska.
Ona tu mieszka, ale poki co ma cholernie pod gorke, z praca, czasem, marzeniami troche deptanymi przez rzeczywistosc...

Chcialbym znalezc jakies rozwiazanie...

15

Odp: Jestem...

Jestem młodsza i moje związki nie były tak poważne, jak Twój, niemniej po ostatnim dochodziłam do siebie przez prawie pół roku wink Teraz wychodzę na prostą i wiesz co?  Radzę napisać list, tak, jak mówiły osoby wyżej. Nie licz na nic, po prostu napisz szczerze, co czujesz. Wiem, że to trudne, bo nasza duma nas od tego odwodzi, ale wydaje mi się, że takie jej przezwyciężanie jej pomaga zamknąć za sobą pewne drzwi i uniknąć gdybania.  Jeśli tęsknisz za Polską ( ale z innych powodów niż Ona) - wracaj, ale nie utrzymuj z nią kontaktów. Wiem, że z Twojego punktu widzenia to bzdurne, bo ją kochasz... Ale tak będzie lepiej dla Ciebie. Przyjaźń z kimś, kogo się bez wzajemności kocha, tylko rani. Radziłabym też wygadać się komuś bliskiemu - nie mówię, że trzeba sobie przyklejać kartkę do czoła " nieszczęśliwie zakochany", ale na pewno masz jakiegoś przyjaciela, siostrę, kogoś, kto Cię bezinteresownie wspiera. Te oklepane banały mówiące o oczyszczających właściwościach rozmów są prawdziwe;)

16

Odp: Jestem...

a ja dochodze po pierwszym i już chyba ostatnim 3,5 roku.... ciągle kocham.... ciągle czekam.... będę czekać....

17

Odp: Jestem...

dlatego tak ważne jest by zatrzymać się tu i teraz i zastanwoić się kogo mamy obok siebie!
bo później jest płacz "jaki to ja głupi/głupia byłam" ..o matko....

18

Odp: Jestem...

Tak, dlatego jest wazne doceniac i pielegnowac to co sie ma smile

19

Odp: Jestem...

un hombre ja bym Ci radziła utrzymywać z nią kontakt. Na razie listu nie pisz, ale może warto o nią jeszcze za walczyć? Spróbuj. Co Ci szkodzi? Ona jest teraz sama? Nie ma nikogo? Spotykaj się z nią.;)

20

Odp: Jestem...

Jest sama, spotykam sie z nia jako przyjaciel choc tak na prawde trudno mi byc tylko na stopie kolezenskiej, bo automatycznie wlacza mi sie tryb "opiekunczosci"...

Tzn ona jest teraz przemeczona, rozkojarzona przez to, chyba ja dopada deprecha, mam nadzieje, ze tylko chwilowa. Ja sie o nia cholernie martwie, moze nie powinienem, ale ona nie je regularnie, wiele rzeczy jej nie wolno ze wzgledu na jelita, ale mimo tego sie nie powstrzymuje i wcina nie to co trzeba... Potem boli ja brzuch, cierpi, wcina leki jakies. Przeziebia sie z przemeczenia... To ja oczywiscie musialem kupic jej jakies ziolka na wzmocnienie, ciepla czapke. I takie male duperelki, za ktore czasem ochrzan dostaje, bo nerwowo reaguje na tego typu opiekunczosc teraz. Fakt, czasem nachalny potrafie z tym byc i musze sie hamowac hmm

Po mnie byl jeden chlopak, taki roczny zwiazek, nie wyszlo im, mimo, ze byli bardzo dobrymi przyjaciolmi przedtem...

Po nim to natrafiali sie tacy co szukali tylko dupy do lozka a ona nie jest tego typu osoba, takze dala sobie spokoj i jest teraz na etapie "wszyscy faceci to swinie" i nie ma ochoty z nikim byc. Jak to mowi, mysli o pozostaniu lesbijka.. smile

Wiem, ze kiedys byla we mnie zakochana bardzo, az glupio sie czulem, jak patrzyla sie czasem we mnie jak w jakis obrazek... Praktycznie caly czas za rece chodzilismy, nawet na tygodnie przed rozstaniem... Tak to uwielbialem...

Ale nie wiem, czy mnie kochala, moze to tylko zauroczenie bylo minelo, nic wiecej?

Moze jestem po prostu kims, kogo lubi, o kim w ogole nie mysli tak jak ja o tych ludziach, ktorzy pojawili sie na chwile w moim zyciu a o ktorych teraz w ogole nie pamietam.

Albo tym, czym dla Gotye jego byla milosc, jak w piosence:

"...Now you're just somebody that I used to know"

Ale ja nie przestalem jej kochac, choc latwiej mi bylo z tym zyc wczesniej a teraz znow sie zaczynam czuc jak tuz po rozstaniu, chore to jest sad

21

Odp: Jestem...

Dziwne to, że ma pretensje do Ciebie, że o nią dbasz.
Ja bym się z tym źle czuła, gdybym przynosiła czapeczki, szaliczki, tableteczki a ktoś by mnie ochrzaniał za to. Pewnie bym przestała przynosić.

22

Odp: Jestem...

un hombre
Twój wcześniejszy wątek, sądzę że pomógł nie tyle odzyskać tych z którymi związki się porozpadały, co po prostu wielu czytelnikom, uczestnikom stanąć po prostu na nogi.
Myślę, że poniekąd tworząc go, chciałeś zracjonalizować emocje które towarzyszyły końcowi związku. Poprzez te próby zrozumienia, sądzimy że ogarniemy emocje temu zdarzeniu towarzyszące, poczucie utraty, odtrącenia, żalu, czasem złości...
Niejednokrotnie podczytywałem Twój wątek i u mnie "happy endu" nie ma, ale wiem jak wiele pomogło mi to co wówczas tam znalazłem, zresztą na dzień dzisiejszy mogę powiedzieć, że nawet bym tego happy endu nie chciał, co też pojawiało się w tym co pisałeś wcześniej.  Aczkolwiek emocje są...

Dziękuję Ci za to smile

Wierzę, że emocje, które teraz Ci towarzyszą są już dużo mniejsze, ale nadal są...
Myślę że dla wielu uczestników Forum, to co napisałeś stało się drogowskazem do odbudowy samych siebie, tudzież budowy na nowo.

Po tym co teraz piszesz, nasuwa mi się słynne przysłowie o szewcu, niemniej rozumiem że są pewne fazy naszego życia, które czasem wznoszą nas na szczyty naszych możliwości, a czasem spychają w ich dolinę.

To że teraz piszesz, w swoim słabszym momencie, a przede wszystkim forma w jakieś to przedstawiasz, świadczy o Twojej dużej dojrzałości zarówno intelektualnej, jak i emocjonalnej. Szacuneczek smile

Pisz, wywalaj to z siebie, z pewnością nie jest to ani płacz, ani marudzenie, to wypowiedzi prawdziwego, mającego kontakt ze sobą faceta smile

Pozdrawiam.

23

Odp: Jestem...

Dzieki, za mile slowa, Cash.

Tak, przyslowie z szewcem samo sie nasuwa, ironiczne to jest, czyz nie? :)

Podejrzewam, ze to wszystko przez to, ze mam bardzo melancholijny okres w swoim zyciu i w takich momentach rozgrzebuje wspomnienia mi najwazniejsze.

Bo moze tomzabrzmi zalosnie, przy niej spedzilem najfajniejszy okres w swoim zyciu, ot tak po prostu.

Nie potrafie sobie wybaczyc za to, ze tak to sie skonczylo zwlaszcza dlatego, ze bylem sporo lat starszy i do pewnych rzeczy nie powinienem byl dopuscic, konflikty inaczej rozwiazywac, lepiej ja sluchac i rozumiec co sie dzieje. Ale nauczylem sie na bledach, szkoda, ze tak pozno.

Moze kiedys sobie wybacze, problem jest w tym, ze chyba zbyt wiele od siebie oczekuje.

Przy niej czulem, ze moge byc soba, ze swoimi glupimi zartami i pomyslami wlacznie :)
Z nikim innym nie wydurnialem sie i nie bawilem tak jak z nia, wystarczylo, ze ktores z nas wpadlo na jakis dziecinny wrecz czasem pomysl i juz mielismy odprezajacy i odstresowujacy czas.

Czesto o tym mysle i cholernie mi przykro w kontekscie tego slyszec od niej, ze mnie lubi i widziec, jak traktuje jako zwyklego znajomego, kolege... Czasem wypomni jakies smutne wydarzenie ze wspolnej przeszlosci, jakby tylko one byly istotne...

A ja juz bylem przygotowany na to, ze jesli koniec swiata przyjdzie i zacznie sie np deszcz meteorytow, to zaslonie ja wlasna piersia... :)

Dlaczego nie jestem bezuczuciowym macho jakims, co ma wszystko w dupie?

Czasem sie zastanawiam, czy nie jechac w swiat w najtrudniejsze zakatki swiata, zeby zycie mnie zahartowalo w bolu, niedostatku, cierpieniu, moze glodzie.

Za duzo mysle.

24 Ostatnio edytowany przez trelemorele (2012-12-28 11:17:02)

Odp: Jestem...

Po części rozumiem um hombre , bo przyjaźn z kimś kogo się bardzo kocha jest bardzo trudna. Opowiem to na swoim przykładzie gdzie rozstałem sie z nią w marcu i spotykałem jako przyjaciel. Od  końca sierpnia bardzo mi na niej zależy , lecz ona już nie chce dać szansy. rozmawialiśmy dalej a ja sie łudziłem. Od konca listopada nie mieliśmy kontaktu i jeden telefon w wigilie znisczył mi poprostu głowe od nowa smile Mialem o tyle gorzej,ze nasz związek był na odległość i każde spotkanie po rozstaniu bylo na pare dni.. a zaliczyliśmy nawet wspólne wakacje i wlasnie po nich uswiadomilem sobie ,ze to kobieta mojego zycia. Nie ma nic gorszego ,niz wlasnie swiadomosc bledu ,ktory popelnilismy. Swiat wtedy staje sie szary, nawet jesli wmawiamy sobie ,ze bedzie dobrze i robimy wszystko ,zeby zapomniec. Tak naprawde oszukujemy siebie... Moim zdaniem prawdziwa milosc zdarza sie tylko raz a pozniej sa tylko zastepstwa a myslami zawsze jestesmy przy bylej? Nie mam za duzego doswiadczenia bo jestem mlody (22l.) ale po rozmowach z wieloma osobami , tak to wlasnie odczuwam. Jeżeli chcialby ktos,pomoc pogadac to zapraszam do tego watku http://www.netkobiety.pl/viewtopic.php?pid=1317197#p1317197 . Wlasnie liczylem ,ze um hombre zajrzysz do niego bo podobal mi sie twoj temat o przyciagniu i masz wiele ciekawych wnioskow na rozne tematy.

25 Ostatnio edytowany przez un hombre (2012-12-28 16:13:36)

Odp: Jestem...

Nie wierze, ze prawdziwa milosc sie moze trafic tylko raz, jest nas tyle miliardow na swiecie i sa tysiace kobiet prawdopodobnie, z ktorymi kazdy facet stworzylby udany, szczesliwy zwiazek.

Czasem udaje sie nam natrafic na jedna z nich, sam nie wiem, czy ona do nich nalezy.
Wiem, ze mimo jej skomplikowanego charakteru, jak sie sprzeczalismy, bylem cierpliwy i szybko zapominalem o klotniach a jak wszystko bylo ok, to czulem sie przy niej jak paczek w masle.

Czasem budzilem sie wczesniej jak spala, zeby na nia popatrzec i posluchac jak oddycha... Potem bezczelnie ja budzilem calusami, jak juz nie moglem wylezec z nudow, ale nawet nie dostawalem ochrzanu... smile

Ehhhh...

26 Ostatnio edytowany przez Bullinka (2012-12-28 16:43:31)

Odp: Jestem...

Wiesz... mam przedziwne wrazenie, ze ona Cie ochrzania nie dlatego, ze uwaza, ze zle robisz. Po prostu JEJ jest zle z tym, ze o nia dbasz, gdy nie musisz, ze jestes, gdy nie musisz. Moze w tym byc glebsze dno. Ona nie chce bys o nia dbal, bo... gdzies tam cos sie jeszcze tli i ona sie tego panicznie boi. Byc moze nie wierzy w powroty, bo gdy sie wraca to juz nie do tej samej osoby, nie do tego samego zwiazku.

Spotykaj sie z nia, badz itd. Cos czuje, ze to nie koniec Twojej historii smile smile

Oby nowy rok przyniosl Ci pozytywne rozwiazanie smile

27

Odp: Jestem...

Dziekuje, za ta opinie, ale to nie dlatego sie zlosci. Owszem, jest jej z tym źle, ze dbam i pomagam ale dlatego, ze wlasnie moze czuc i obawiać sie tego, ze traktuje ja tak jak przedtem a ona tak nie chce. Poza tym ona ma silna chec byc niezależną i nie lubi takiego dbania, bo ona to traktuje jako litowanie sie, doslownie.

To jest tez taka wewnetrzna duma polaczona byc moze z lekka obawa, ze czasem nie radzi sobie tak dobrze jak by chciala. Nie jestem psychologiem w sumie.

Znam ja doskonale, jak bylismy razem to tez jej to przeszkadzali ale glownie dlatego, ze nie mogla sie zreflektować tym samym, bo nie pracowala a ja nie zalowalem czasu i środków na nic.
Nie rozumiala, ze nie chciałem nic w zamian i wiem, ze gdyby role sie odwrocily to mesja duma by mi przeszkadzala.

Nie mogę sobie robić nadzieji, zobaczymy co czas przyniesie.

28

Odp: Jestem...

Love is not a place
To come and go as we please
It's a house we enter in
And then commit to never leave

Lock the door behind you
Throw away the key
We'll work it out together
Let it bring us to our knees

Love is a shelter in the raging storm
Love is peace in the middle of a war
If we try to leave, may God send angels to guard the door
No, love is not a fight but it's something worth fighting for

To some, love is a word
That they can fall into
But when they're falling out
Keeping that word is hard to do

Love is a shelter in the raging storm
Love is peace in the middle of a war
If we try to leave, may God send angels to guard the door
No, love is not a fight but it's something worth fighting for

Love will come to save us
If we'll only call
He will ask nothing from us
But demand we give our all

Love is a shelter in the raging storm
Love is peace in the middle of a war
If we try to leave, may God send angels to guard the door
No, love is not a fight but it's something worth fighting for

I will fight for you
Would you fight for me?
It's worth fighting for

29

Odp: Jestem...

jakbym o sobie czytał...

30

Odp: Jestem...

Dlaczego ja nigdy na takiego faceta nie trafiłam? A mam już trochę lat. hmm

31 Ostatnio edytowany przez thepass (2014-08-28 23:30:07)

Odp: Jestem...
elewina114 napisał/a:

Dlaczego ja nigdy na takiego faceta nie trafiłam? A mam już trochę lat. hmm

A odrzuciłaś choc jednego? Nigdy nie wiesz kto by sie kim okazał gdybyscie sprobowali. Sam nie jestem zbytnio chojrakiem, wiec obracam sie w gronie ulozonych i mysle, ze kazdy z nich jest taki jak wyzej wymienieni. Jak myslisz ilu z nich zmienia partnerki co chwile i ma okazje? Albo sa sami albo maja kobiety co jakis dlugi okres, ale jak juz maja to maja na dlugo. I tak to one zrywaja.

32 Ostatnio edytowany przez Lovelka17 (2014-08-28 23:49:19)

Odp: Jestem...
un hombre napisał/a:

Czasem budzilem sie wczesniej jak spala, zeby na nia popatrzec i posluchac jak oddycha... Potem bezczelnie ja budzilem calusami, jak juz nie moglem wylezec z nudow, ale nawet nie dostawalem ochrzanu... smile

Ehhhh...

chyba się rozpłynęłam właśnie.... smile

bardzo pięknie piszesz o swojej miłości, aż nie chce się wierzyć, że z tego już nic nie będzie...albo może tylko ty tak myślisz, a czas swoje zrobi smile

Posty [ 33 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024