ostatniego dnia maja tego roku rozwiązałam z pracodawcą umowę na czas nieokreślony za porozumieniem stron - wyjeżdżałam do pracy za granicę. poszliśmy sobie nawzajem na rękę - powiedziałam mu o tym na niecały miesiąc wcześniej, a na znalezienie i wyszkolenie kogoś na moje miejsce potrzebował więcej czasu. ale się dogadaliśmy. problem powstał przy omawianiu kwestii niewykorzystanego urlopu- za 5 miesięcy przepracowanych należy mi się ekwiwalent z racji tego, że do ostatniego dnia umowy musiałam pracować. usłyszałam, że z powodu ciężkiej sytuacji finansowej firmy, nie są w stanie wypłacić mi tego ekwiwalentu, co ujęli w świadectwie pracy. ponieważ zależało mi na szybkim i płynnym odejściu, powiedziałam że w takim wypadku zgłoszę się po moje pieniądze w późniejszym czasie. do dnia dzisiejszego nie jestem w stanie wyegzekwować od nich ekwiwalentu za 5 miesięcy mojej pracy!!!
wobec tego PROSZĘ was o pomoc w tej sprawie : czy mam podstawy do zgłoszenia tego do Sądu Pracy? przeczytałam że mam na to 3 lata, ale czy oni MUSZĄ wypłacić mi te pieniążki, czy jest tak jak od eks-szefa usłyszałam, że mogę sobie ten urlop wybrać u pracodawcy w Hiszpanii ( pytałam-wyśmiali mnie tam!), bo to jest w UE ?
proszę o konstruktywne opinie