Witam
Mam problem z określeniem własnej osoby (nie chodzi tu o orientacje). Jestem 24 letnią dziewicą (wiem, że to w obecnych czasach "niemodne"). Z jednej strony bardzo chciałabym poczekać na kogoś wyjątkowego, kto zdobyłby moje zaufanie i razem z nim stracić dziewictwo. Kogoś kto byłby dla mnie tym jedynym i z którym mogłabym stworzyć wspólny dom ( na takie wyobrażenia składa się sposób w jaki mnie wychowano). Jednak czasem chciałabym poddać się jakiemuś pędowi i oddać się komuś kto "zdobyłby" mnie w mniej delikatny sposób . Czasem do głosu dochodzą fantazje np o seksie z dwoma lub trzema partnerami (boje się jednak ze po czymś takim straciłabym do siebie szacunek dlatego też jeszcze nic takiego nie zrobiłam). Jest to kłopotliwe połączenie. Jak myślicie co powinnam robić? Czy czekać na kogoś? Czy zrobić coś szalonego co potem mogłabym żałować lub nie...