A ja proponuję tłuszcz i mięsko.
Jak się dobrze przyjrzymy, co organizmowi potrzebne, to zobaczymy:
1. Białko - budulec. Ok.1g na 1kg wagi ciała na dobę (lub mniej, nawet 0,5g na 1kg wagi ciała, jeśli o dobrym składzie aminokwasowym, więcej jeśli skład niedobrany dla nas).
2. Energia. I tu mamy wybór. Węglowodany (prawie) konieczne - energia dla mózgu, ok. 50g na dobę. Tłuszcze konieczne - zawierające NNKT - łyżka. Reszta energii może pochodzić z węglowodanów lub tłuszczów - do wyboru, do koloru (może też z białek, ale to bez sensu, bo można sobie uszkodzić nerki).
I teraz: dietetycy upierają się przy węglowodanach, przeważnie jemy jedno i drugie (co stanowi mieszankę zabójczą i tuczącą niemożebnie), a dr Kwaśniewski proponuje tłuszcze.
Argumenty przemawiające za węglowodanami mnie nie przekonują. Cukry najpierw niszczą zęby, potem wywołują cukrzycę, nieustanne wahania poziomu glukozy we krwi odpowiadają za nasze - zmienne - nastroje. Tłuszcze tych wad nie mają. Wpadają do krwi, krążą sobie i dają czystą energię.
Ludzie się boją tłuszczów nie wiadomo dlaczego - na tłustej diecie z małą ilością węglowodanów nie tyje się: nie da się zjeść dużo tłuszczów, przypomnijcie sobie, że jak się opchamy bitą śmietaną, to na skwareczki nie chcemy nawet patrzeć. Ale landrynkę, truskawkę - zawsze. Mała przerwa i znów.
Węglowodany we krwi = wyrzut insuliny. Insulina = głód. Dojadamy, węglowodany trafiają do krwi. I tak w kółko.
Na tłustej diecie nie ma wahań poziomu cukru, nie ma głodu co chwilę, nie ma czegoś takiego, że po obiedzie łaknie się deseru. Zauważyłam, że ochota na "słodkie", często nie jest ochotą na słodkie, tylko na tłuste (bo dlaczego nie chcę po obiedzie landrynki, tylko ciastko z kremem? Dlaczego śmietanowiec? Dlaczego bitą śmietanę albo tłuste lody, a nie lizak czy sorbety?).
Nigdy bym nie zaczęła tłustej diety, gdyby nie zaproponowano 14 dni. Tylko 14. Ale bez odstępstw.
Latami byłam wegetarianką, wcześniej z kiełbasy wydłubywałam "tłuściochy". Chude mięsko, bo chude dobre. Guzik tam dobre. Marzłam, tyłam, byłam nerwowa. Podobnie na diecie wegetariańskiej. Teraz mi ciepło, chudnę i jestem spokojna jak nigdy wcześniej.
Podobno ludzie z grupą krwi A mogą być wegetarianami i im to nie szkodzi. Ja nie mam A.