flores18261 napisał/a:Mnie zawsze motywowała miłość by żyć dla tej drugiej osoby a teraz żyje dniem dzisiejszym... i każdy dzień jest gorszy od dnia poprzedniego...
jeeli chodzi o mnie to moze nie 'dla' ale 'z', 'razem'
razem ze soba spedzac czas, poznawac, dzielic sie nim, radosciami i smutkami
nawet zwykle siedzenie na kanapie i przytulenie sie daje poczucie sensownego spedzenia czasu, czasu, ktory ma znaczenie
a teraz moge robic mnostwo roznych rzeczy a i tak czuje, ze dzien jest stracony i zmarnowany
ja tylko po to wstaje zeby doczekac konca dnia
a nastepnego dnia znowu na nowo i tak jakos sie kreci, mija dzien za dniem
skad sile? bo juz ani nadziei ani wiary nie ma
i to wcale nie nadzieja umiera ostatnia, a milosc...
ja nie mam sily ale korzystam z kazdej mozliwosci
staram sie nic nie odrzucac, zadnej mozliwosci rozmowy, spotkania, wyjscia z domu
bo chociaz tej najwazniejszej dla nas wciaz osoby nie ma przy nas, to nie mozna zapominac, ze sa inni, dla ktorych jestesmy wazni, a nawet najwazniejsi