Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Jestem ze swoim mezem prawie 6 lat, mielismy swoje wzloty i upadki i rozstalismy sie raz ale wrocilismy do siebie, choc nie bylo latwo...
Jestesmy juz w malzenstwie ponad 3 lata. Bywalo roznie, ale jak cos sie dzialo miedzy nami to poszlibysmy jeden za drugim w ogien...
Jestesmy mlodym malzenstwem jesli chodzi o nasz wiek zarowno rocznikowo i stazem, duzo trudnosci przezylismy ze soba, ale jakos zawsze potrafilismy z tego wybrnac...
Mianowicie niedawno poszlam do skzoly na caly etat i szczegolenie on wspieral ta decyzje, wiedzielismy ze jak skoncze szkole to bede zarabiala dobre pieniadze i robimy to dla nas, dla naszych przyszlych dzieci, itd... On jest niesamowitym mezczyzna, dba o mnie, jest cierpliwy i znosi moje humory , potrafi pocieszyc, aczkolwiek nie zawsze potrafil docenic mnie jako kobiete, prawie nigdy nieslyszalam komplementow, ani slowa kocham... czulam sie zaniedbana pod tym wzgledem.... niedawno spotkalam faceta ktory mis ie spodobal, i wiem ze ja jemu tez i flirtowalismy ze soba wiem ze to bardzo zranilo mojego meza, ale po tym zaczelo sie tylko gorzej dziac... byl bardzo zazdrosny (rozumiem go) i nie moglam niczego robic, a jak rozmawialam z chlopakami to nie ufal mi, ostatnie tygodnie to byla kolejka gorska, walka o siebie i przeciwko sobie, wiem ze go zranilam swoim zachowaniem, swoimi slowami.... Zaproponowalam rozstanie, powiedzielismy naszym rodzicowm i rodzenstwu... nie umielismy sie dogadac, pozniej chcialam zebysmy wrocili do siebie ale on nie byl pewien czy bedzie mi w stanei zaufac.... powiedzial ze mnie kocha ale nie sadzi ze bede w stanie odbudowac jego zaufania. Prosze was panowie , chce poznac meski punkt widzenia, co takiego moge zrobic zeby mu pokazac ze jestem kobieta ktora potrafi byc przykladna zona i jak do tej pory mowil jedyna osoba ktorej sie otworzyl... co mam zrobic by wzbudzic w nim uczucie plomyczku i nadzieji ze nam sie moze udac,
on chce zebym sie wyprowadzila bo potrzebuje czasu zeby to wszystko poukladac w swojej glowie, chcialabym mu dac ten czas ale boje sie ze jak sie wyprowadze to juz wtedy wszystko bedzie przekreslone miedzy nami, a z drugiej strony nie chce zeby czul ze go naciskam i przesladuje jesli postanowie zostac i starac sie ....
prosze o porady!!!!!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Ja nie Pan smile mam nadzieję, że nie obrazisz się jak się wypowiem big_smile

A co ty byś chciała w takiej sytuacji, jeśli on by cię oszukał właśnie w taki sposób?
Zdradziłaś go czy tylko flirtowałaś?

Ja jakbym była na Twoim miejscu bym się wyniosła na trochę, nie brała wszystkich rzeczy - dałabym mu czas na przemyślenia.
Ale też możesz porozmawiać z nim, że żałujesz tego co się stało, że już nie cofniesz tego ale chcesz walczyć o Nas i nie pozwolisz mu odejść, że się nie wyprowadzisz ale dasz mu czas.. tyle ile będzie potrzebował.. Że będziecie razem mieszkać ale osobno, niech robi co chce a w tym czasie pokaż mu, że się starasz...

Trudno odbudować zaufanie, bardzo trudno sad

3

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

chodzi o to ze nie zdradzilam, tylko flirtowalam, ale np pozniej siedzialam z kolegami i rozmawialam przyniesli piwo i wypilam z nimi, i moj maz wtedy myslal nie wiadomo co, i obwinial mnie za to ze nie powinnam byla tam byc, i ja to rozumiem dopiero teraz.... wiem ze nic nie robilam zlego tylko znimi rozmawialam, ale w zaistnialej sytuacji napewno myslalabym to co on o mnie.... wiec ze go zawiodlam i tak bardzo tego zaluje, ale czasu nie cofne... wiec ze moge przyszlosc zmienic a nie przeszlosc,
wiem ze powinnam sie wyprowadzic, tylko ze on chce tak od razu wszystko podzielis, zamknac bramke za nami....
dzis mu powiedzialam ze bede walczyc o nas, ze nie oczekuje ze bedzie mi rzucal sie w ramiona, poprosilam go tylko o to zeby nie bronil sie przed moimi gestami, zeby umial je przyjac, czy to bedzie gest troski, milosci , czy zwyklego uczynku, chce mu pokazac ze jestem kobieta ktorej mial do tej pory, a nawet lepsza bo rozumiem moje bledy,
w zasadzie on nie ma nic przeciwko probowaniu ale powiedzial ze za kazdyn=m razem jak mnie widzi to rany sie otwieraja i wszystko mu sie przypomina, ze to wszytsko jest takie swierze.....
ja mu wierze i "pluje sobie w brode" ze bylam taka glupia i go ranilam... ale wiem ze jest jeszcze milosc, wiec jest nadzieja...
chcialabym mu dac to czego pragnie , czyli spokoju i wyprowadzic sie ale nboje sie ze jak sie wyprowadze to juz wsyztsko bedzie stracone i przepadnie....

4

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!
plomienna napisał/a:

dzis mu powiedzialam ze bede walczyc o nas, ze nie oczekuje ze bedzie mi rzucal sie w ramiona, poprosilam go tylko o to zeby nie bronil sie przed moimi gestami, zeby umial je przyjac, czy to bedzie gest troski, milosci , czy zwyklego uczynku, chce mu pokazac ze jestem kobieta ktorej mial do tej pory, a nawet lepsza bo rozumiem moje bledy,
w zasadzie on nie ma nic przeciwko probowaniu ale powiedzial ze za kazdyn=m razem jak mnie widzi to rany sie otwieraja i wszystko mu sie przypomina, ze to wszytsko jest takie swierze.....

więc nie wyprowadzaj się i walcz o niego, jeśli nie ma nic przeciwko. No niestety rana będzie się otwierać i będzie boleć ale z czasem się troszkę zagoi choć ślad zostanie na zawsze.. daj mu czas...

5

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Nie chce sie wyprowadzac, ale on powiedzial ze w takim razie to on sie wyprowadzi na jakis czas zanim ja sobie czegos nie znajde....
Bardzo mnie to boli ze tak to wszystko sie potoczylo, ze tyle czasu to wszystko budowalismy a teraz miesiac z naszego zycia potrafi zniszczyc nasz zawiazek....
Ps. Dziekuje Kamciu ze odpisujesz, ze jestes ze mna kiedy potrzebuje kogos...
Ps. Jestem w USA i nie mam tu nikogo, poza mezem..., wiec to ze moge sie tu wygadac wiele dla mnie znaczy

6 Ostatnio edytowany przez sam22 (2012-11-22 01:51:29)

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Wyprowadź się -- to dobrze. zrobi. Jak jest miłośc, to i tak w końcu będziecie razem. jak nie ma miłości, to lepiej aby już teraz drogi Wasze się rozeszły.

Jak widzisz on jest zazdrosny. Będzie coraz bardziej Cię ograniczał. Będziesz nieszczęśliwa, bo wg mnie to jest nieuleczalne.

Z kolei Ty sama go ranisz swoimi humorami. Krzywdzisz go wprost -- dla swojego widzimisię krzywdzisz go, gdyż humory, które ktoś musi znosić to zwykły brak szacunku.

7

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Sam, to nie jest tak ze znosi moje widzimisie, on potrafil akceptowac fakt ze jestem bardzo wrazliwa osoba i ze potrafie plakac i ze szczescia i ze zmutku, moze byc przy nim soba, ale to tez dziala w druga strone, on tez zachowywal sie naturalnie przy mnie i ja tez akceptowalam jego zachowanai...
Mysle ze z ta wyprowadzka masz racje... i dzieki za szczry komentarz,
jedyne czego sie boje to fakt ze jesli bedziemy osobno nie bede w stanie pokazac mezowi jak bardzo go kocham, cenie i jak wiele potrafie poswiecic dl aniego i dla nas, bo jak jestemy na co dzien to wtedy jest inaczej, widzisz kazdy gest.
Wiem ze mezczyzni odbieraja takie sprawy w inny sposob, potrzebuja czasu moze wlasnei w samotnosci, a my kobietki to od razu rzucilybysmy caly swiat do stop i od razu zaczely dzialac...

8

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!
plomienna napisał/a:

Jestem ze swoim mezem prawie 6 lat, mielismy swoje wzloty i upadki i rozstalismy sie raz ale wrocilismy do siebie, choc nie bylo latwo...
Jestesmy juz w malzenstwie ponad 3 lata. Bywalo roznie, ale jak cos sie dzialo miedzy nami to poszlibysmy jeden za drugim w ogien...
Jestesmy mlodym malzenstwem jesli chodzi o nasz wiek zarowno rocznikowo i stazem, duzo trudnosci przezylismy ze soba, ale jakos zawsze potrafilismy z tego wybrnac...
Mianowicie niedawno poszlam do skzoly na caly etat i szczegolenie on wspieral ta decyzje, wiedzielismy ze jak skoncze szkole to bede zarabiala dobre pieniadze i robimy to dla nas, dla naszych przyszlych dzieci, itd... On jest niesamowitym mezczyzna, dba o mnie, jest cierpliwy i znosi moje humory , potrafi pocieszyc, aczkolwiek nie zawsze potrafil docenic mnie jako kobiete, prawie nigdy nieslyszalam komplementow, ani slowa kocham... czulam sie zaniedbana pod tym wzgledem.... niedawno spotkalam faceta ktory mis ie spodobal, i wiem ze ja jemu tez i flirtowalismy ze soba wiem ze to bardzo zranilo mojego meza, ale po tym zaczelo sie tylko gorzej dziac... byl bardzo zazdrosny (rozumiem go) i nie moglam niczego robic, a jak rozmawialam z chlopakami to nie ufal mi, ostatnie tygodnie to byla kolejka gorska, walka o siebie i przeciwko sobie, wiem ze go zranilam swoim zachowaniem, swoimi slowami.... Zaproponowalam rozstanie, powiedzielismy naszym rodzicowm i rodzenstwu... nie umielismy sie dogadac, pozniej chcialam zebysmy wrocili do siebie ale on nie byl pewien czy bedzie mi w stanei zaufac.... powiedzial ze mnie kocha ale nie sadzi ze bede w stanie odbudowac jego zaufania. Prosze was panowie , chce poznac meski punkt widzenia, co takiego moge zrobic zeby mu pokazac ze jestem kobieta ktora potrafi byc przykladna zona i jak do tej pory mowil jedyna osoba ktorej sie otworzyl... co mam zrobic by wzbudzic w nim uczucie plomyczku i nadzieji ze nam sie moze udac,
on chce zebym sie wyprowadzila bo potrzebuje czasu zeby to wszystko poukladac w swojej glowie, chcialabym mu dac ten czas ale boje sie ze jak sie wyprowadze to juz wtedy wszystko bedzie przekreslone miedzy nami, a z drugiej strony nie chce zeby czul ze go naciskam i przesladuje jesli postanowie zostac i starac sie ....
prosze o porady!!!!!

Czegos nie rozumie -poszlibyscie za soba w ogien, a za chwile spotkalam faceta, ktory mi sie spodobal,ja jemu i zaczelismy flirtowac. Zgadzam sie z Twoim mezem, ze raczej trudno mu bedzie Ci zaufac - zabawy z ogniem to wlasnie maja do siebie, ze wybuchaja pozary.
Postaw sie w jego sytuacji - nadrobie sobie jakies deficyty (zapewne tez ma jekies w stosunku do Ciebie) flirtem z kolezanka.
Jezeli tak trudno mu pogodzic sie z tym co zaistnialo, dajcie sobie na czas jakis spokoj, moze faktycznie  skoro jak piszesz tyle juz zescie pokonali przeszkod, to moze i tym razem sie uda.
Byc moze Twoje gorliwe starania na co dzien przynosza odwrotny skutek, daj mu moze ochlonac i czas na przmyslenie decyzji o rozstaniu.

9

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!
plomienna napisał/a:

[...] On jest niesamowitym mezczyzna, dba o mnie, jest cierpliwy i znosi moje humory , potrafi pocieszyc, aczkolwiek nie zawsze potrafil docenic mnie jako kobiete, prawie nigdy nieslyszalam komplementow, ani slowa kocham... czulam sie zaniedbana pod tym wzgledem.... [...]

Plomienna, miłość można wyrażać słowem lub czynem. Nie każdy potrafi to robić na wszystkie sposoby. Zamienisz tę troskę na słowa? Zacznie Ci brakować troski wtedy.

Po sześciu latach wspólnego bycia macie prawo być w okresie drugiego kryzysu. Pewnie go nieco przyspieszyłaś swoim zachowaniem. Kryzys ujawnia nie tylko negatywne strony, ale jest w nim także siła pozytywna, siła odkrywania nowego, odkrywania głębszych pokładów.

Poczytaj o kryzysie i sytuacjach kryzysowych, o etapach przechodzenia przez takie sytuacje. Będziesz umiała rozpoznać zmianę w zachowaniu Twojego Męża i nazwać to, co zobaczysz. Na pewno w zasobach Internetu znajdziesz na ten temat wiele informacji.

Flirt podlany piwem jest o wiele groźniejszy od flirtu na trzeźwo. Alkohol zmienia ogląd sytuacji, sprzyja braku kontroli. Tak zapewne ta sytuacja została przez Twojego Męża zinterpretowana.

Poddaj się "wymiarowi sprawiedliwości" i poproś o łagodną pokutę. Strata zaufania nie jest tu najważniejsza, gorsza jest utrata szacunku. Jeśli macie do siebie szacunek, to wszystko można odbudować. Szacunku dla kogoś ma się tyle, ile ma się go do siebie.

Uczucie do Mężczyzny mierzy się szacunkiem Kobiety do niego, a uczucie do Kobiety mierzy się bezpieczeństwem. To prawdy mało znane.

Karm Męża swoim szacunkiem. Zapytaj, co masz zrobić i zrób to, co powie. Ale raczej bym nie sugerował odejścia. Męską słabością jest posiadanie władzy. Pisałaś o tym, więc wiesz, że w przypadku rozłąki stracisz możliwość wyrażania swoich uczuć. Kiedyś już przeżyliście takie doświadczenie, ale to nie musi działać tak samo za drugim razem.

Jak będziesz uważna i będziesz chciała to na pewno znajdziesz rozwiązanie. Na początek przeproś i nie pozwalaj sobie na picie piwa w męskim towarzystwie, bo to zawsze prowadzi do dwuznacznych sytuacji. Ot, męska skłonność do polowań z przynętą.

A w jaki sposób Mąż dowiedział się o tym flircie?

10

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!
betina2 napisał/a:
plomienna napisał/a:

[...]

[...]
Byc moze Twoje gorliwe starania na co dzien przynosza odwrotny skutek, daj mu moze ochlonac i czas na przmyslenie decyzji o rozstaniu.

To ważne zdanie. Nie można przesadzać także w gorliwości. Tyle, ile zechce i ile jest zdolny zaakceptować. Jak to zmierzyć? Pytając, co masz zrobić, aby naprawić swój błąd.

Ale tak sobie teraz pomyślałem... czy masz możliwość starać się namiętnie? Bo namiętność to coś innego niż gorliwość i nadgorliwość.

11

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Drogi net facecie,
widzisz poltora roku temu to moj maz mnie zostawil i tez mial flirt z inna kobieta, tez mielismy kryzys, ale moja milosc byla silniejsza od dumy i potrafilam ja gleboko schowac w kieszen i wybaczyc i starac sie o nasz zwiazek. Tak masz racje, alkohol podsycil atmosfere. Wiem tez ze fascynuje go bo potrafie robic mu niespodzianki, jestem trosze zwariowana osoba ale w pozytywnym sensie, zaskakuje go i staram sie okazywac ze mi na nim zalezy, szczegolnie jesli chodzi o sprawy intymne, co jakis czas kupowalam stroje aby urozmaicic nasze wspolzycie i bardoz jemu sie to podobalo. ale ostatnimi czasy mielismy duzo na glowie, mielismy wypadek samochodowy z naszej winy, poszlam do szkoly na caly etat, gdzie drastycznie zmienila sie nasza sytuacja finansowa, u mojego taty wykryli raka, wiec wiele rzeczy sie zlozylo na nasz kryzys, wiec jak poznalam tego faceta i flirtowalam z nim to byla to tylko takla chwilowa odskocznia od tego przytlaczajacego na tamten dzien okresu.... nie zrozumcie mnie zle ale potrzebowalam tego plmyczka , tego czegos co sprawi ze moj dzien bedzie inaczej wygladal... i wygladal ale tylko na chwile bo pozniej zaczal sie juz tylko dramat sad

12

Odp: Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!
plomienna napisał/a:

widzisz poltora roku temu to moj maz mnie zostawil i tez mial flirt z inna kobieta, tez mielismy kryzys, ale moja milosc byla silniejsza od dumy i potrafilam ja gleboko schowac w kieszen i wybaczyc i starac sie o nasz zwiazek.

To jesteście oboje siebie warci smile Jak już on to zrobił i ty wybaczyłaś - to niech sobie przypomni co robił i tobie wybaczy...

Rozumiem twój flirt potrzebowałaś jakiejś odskoczni od tych narastających problemów. Ucieczka to bardzo łatwy sposób. A niestety bycie w innych ramionach daje dużo satysfakcji..

Moim zdaniem powinniście porozmawiać o tym wszystkim, o tych Waszych flirtach skończonych, może te wszystkie rzeczy go przerosły, może on sam już nie daje sobie z tym wszystkim rady....

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Chce walczyc o nasz zwiazek-pomocy panowie!!!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024