witam. mam problem. wyszłam za mąż majac 22 lata za namową tesciowej -nie chciała aby jej syn szedł do wojska, wiec to było dla niej rozwiązanie ( żonatych pobór nie dotyczył). jakis czas temu powróciły do mnie niedobre wspomnienia. wywieranie presji przyszłej teściowej, niedojrzały na początku związek przeradzający sie w dojrzałe niezrozumienie trwajace już 7 lat, do tego ostre awantury. a teraz niedaleki ślub jego brata przelał szale goryczy -mój ślub to była masakra, tesciowa ze stresu pewnie spontanicznie dała sobie w palnik ,podobnie pan młody i najbliższa rodzinka. teraz te wspomnienia tak silnie do mnie wróciły, że przeszłam jakby załamanie nerwowe. zdałam sobie sprawe, że zmarnowałam najmłodsze lata na związek na który nie byłam gotowa. niedawno zadzwonilam do teściowej i kulturalnie przypomniałam jej całą sytuację i uświadomiłam, że nie jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. a teraz myślę, że zwariowałam i zastanawiam się dlaczego przeszłość tak silnie powraca i sprawia, ze czuje się aż tak bardzo rozgoryczona i straszliwie zła. dziękuje.
za duzo to supraw
rozwod z rosadku
nieszczesliwe malzenstwo
beznadziejne wesele
podejrzenie depresji
ja bym przeszlosci nie rozpamietywala, jedyne co to mozna myslec co zrobic z twoim malznestwem
mozesz powiedziec jak twoj zwiazek wyglada przez te 7lat i w czym problem?
Nie ma dzieci, więc się rozwiedź.
4 2012-11-20 11:59:56 Ostatnio edytowany przez ogień (2012-11-20 12:00:29)
mozesz powiedziec jak twoj zwiazek wyglada przez te 7lat i w czym problem?
to samo pytanie zadaję.
sam22 Nie ma dzieci, więc się rozwiedź ?
to co jak są dzieci to już nie można się rozwieźć ? tak to zabrzmiało. tu akurat posiadanie dzieci nie ma wiele do rzeczy. wiem że niektórzy zostają w związkach tylko dlatego że sa dzieci, ale najczęściej one wtedy jeszcze bardziej cierpią niż jak rodzice są razem.
ale to tak na marginesie. czekam na odpowiedź rfab.