Czy to nie dzieje się za szybko... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to nie dzieje się za szybko...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: Czy to nie dzieje się za szybko...

Jestem z moim chłopakiem niespełna miesiąc a juz go kocham nad życie. To uczucie przyszło na nas jak grom z jasnego nieba... Niespełna po paru dniach znajomości zaczęliśmy być ze sobą i wyznaliśmy sobie miłość. Nigdy wcześniej nic takiego nie czułam... Po dwóch tygodniach ja poczułam że to TEN jedyny... Wiem że niektóre wezmą mnie za wariatkę ale ja sama czuje się jakbym oszalała. Widzę że on mnie kocha powiedział że chce założyć ze mną rodzinę że już teraz mógłby się ze mną ożenić. Znamy się tak krótko a mi się wydaję jakbym znała go od zawsze. Jestem gotowa na dziecko i pragnę to dziecko mieć właśnie z nim. I jestem tym wszystkim przerażona... Chciałam przystopować powiedziałam mu żo to wszytko tak szybko się dzieje że sie juz gubię. Powiedział że rozumie że będzie czekał że mnie nie opuści żę nigdy się tak nie czuł...

I właśnie przez to wszystko zaczęłam się bać... boję się że to tak szybko się dzieje że też szybko minie. Że pochopne decyzje nas zgubią... Nie wiem co mam robić czy przystopować czy poddać się temu wszystkiemu tej miłości... Pomóżcie.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

ile wy macie lat?

3

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

według mnie to co między wami jest to czysta fascynacja drugą osobą, zauroczenie. Czasami w życiu tak bywa że to co tak szybko się zaczyna to również z taką samą szybkością się kończy. Czy można kogoś pokochać w tak krótkim okresie czasu wg mnie nie. Zadaj sobie pytanie czy zrobiłabyś dla niego wszystko? Dla dobra waszego związku będzie lepiej jak trochę zepchniecie swoje pozytywne emocje na drugi plan, poznajcie się lepiej, zacznijcie wspólnie budować fundament waszej znajomości gdzie główną role będzie odgrywało zaufanie i wzajemny szacunek. Z początku gdy zauroczenie bierze górę nie dostrzegamy albo wręcz nie chcemy widzieć tych negatywnych cech u partnera a gdy te pierwsze emocje już odpadną zaczynamy je dostrzegać i wtedy gdy nie ma tego fundamentu o którym pisałem z reguły pojawia się problem, który prowadzi do jednego...

4

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Mamy po 22 lata...
Oj wiem wiem... Kocham go... Ale to coś innego niż w moim poprzednim związku. Byłam z byłym 4 lata i tam było inaczej bo miłość przyszła z czasem była taka "rozsądna" i rozsądnie się też skończyła. A tu to całkiem co innego może rzeczywiście górę bierze fascynacja. Nie jest tak że jestem rozkapryszona gówniarą która nie wiem co to miłość. Bardzo dobrze wiem co to miłość i jestem już wystarczająco dorosła żeby używać mózgu ale to jest takie niesamowite... Wiem że to może się szybko skończyć więc narazie w głebi duszy mam dystans. I to nie jest tak że nie widzę jego wad bo widzę i widziałam od początku i akceptuje je. On nie jest jakimś "boskim alwaro' jak to się mówi jest przeciętny i za to go kocham. Ale wiem że może to się skończyć dlatego narazie nie angażuję się w 100%. Trzymam odpowiedni dystans narazie. Może rzeczywiście poczekam przystopuje.. Zobaczę czy naprawdę to nie przeminie...

5

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Ale po co hamować emocje i cokolwiek stopować? Przecież to najpiękniejszy czas w związku, nie będzie trwał wiecznie i więcej się już nie powtórzy (przynajmniej z tym chłopakiem smile ). Czas pokaże co z tego będzie. Jedyne, co należy przyhamować to chęć zamawiania sali weselnej i robienie dziecka. Z reszty trzeba korzystać, wyciskać co się da a nie hamować.

6

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

vinnga wiem wiem to "stopowanie" właśnie jeśli chodzi o wspólną przyszłość ślub dzieci... Wszystkiemu innemu już dawno się poddałam i to jest niesamowite i mam nadzieję że tak szybko się nie skończy:)

7

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Skończyć się może bez względu na to, czy będzie rozwijało się z szybkością huraganu czy ślimaka na wyścigach. Jest fajnie, więc po co się zastanawiać czy nie za szybko? A jeśli boisz się, że się skończy to uświadom sobie, że w sumie rozstanie boli tak samo, bez względu na tempo rozwoju znajomości.

8

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Jestem w identycznej sytuacji. Znamy się 3 miesiące, planujemy ze sobą zamieszkać, z tym że teraz dzieli nas 300 km i trochę się tęskni Szybko się zakochałam bo chyba od pierwszego wejrzenia on też. Tydzień po tym jak wyjechałam z miasta, w którym on mieszka, przyjechał do mnie. Spędziliśmy razem dwa tygodnie, było naprawdę fantastycznie. Gdy tylko możemy spędzamy ze sobą każdą chwile i są to chwile, których nigdy nie zapomnę. Ma pewne wady i widzę je i czasami doprowadzają mnie do szału ale kocham go. Powiedział mi, że kiedyś będę jego żoną i będziemy mieć dzieci, dwójkę, okaże się jak będzie, chciałabym żeby było dobrze, zobaczymy. Kiedyś w żartach wybieraliśmy imiona i los chciał, że podobają nam się te same i tak samo chcieliśmy zawsze dać naszym dzieciom na imię.

Zastanawia mnie tylko to, czy to ma sens, tak naprawdę. Może okazać się, że jednak to był błąd i tego się bardzo boje. Spotkałam go parę dni po tym jak wyprowadziłam się od byłego( po dwóch latach wspólnego mieszkania). Byliśmy razem 3 lata i wszystko rozpadło się po wspólnym zamieszkaniu.

9

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

andzia93, efter9 -- zakochałyście się a kombinujecie jak to uczucie ograniczyć, szukacie problemów na siłę; IDŹCIE NA CAŁOŚĆ!!!

Jedyna dobra rada -- nie zróbcie dziecka. Za dwa lata ocenicie, czy to jest trwałe, czy Wam jest dobrze ze sobą, czy chcecie spędzić resztę życia razem.

Niektórzy nigdy nie trafią na taką miłość, a Wy się wahacie. W czym problem? Jedyny problem jaki widzę, to wpaść w ciążę. Noooo... jest też drugi problem -- jak zaplanujecie ślub za szybko, zaręczyny za szybko. Moim zdaniem minimum dwa lata trzeba chodzić ze sobą.

10

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Oj, w przypadku Andzi nie byłabym taka pewna czy powinna iść na całość.

1. Dzieli ich 300km - decyzja o zamieszkaniu razem w tym przypadku nie powinna zapadać pochopnie. Bo ona wymaga całkowitej zmiany stylu życia i środowiska przez jedną ze stron. Taką decyzję potem trudno odkręcić.
2. Andzia ma dopiero 19 lat i już ma za sobą 2-letnie mieszkanie z chłopakiem. To rodzi podejrzenia, czy na pewno jest osobą w pełni świadomą swojego zachowania. Nie mówię o chorobach psychicznych, ale czy np. jej potrzeba tak szybkiego angażowania się w związek nie jest zaspokajaniem potrzeby bliskości, której nie dostała w domu rodzinnym, czy nie jest ucieczką z patologicznego domu.
3. Po 3 miesiącach znajomości niektóre wady chłopaka doprowadzają Andzię do szału. Do czego ją doprowadzą po kilku miesiącach wspólnego mieszkania?

Poddanie się emocjom, korzystanie z szalonego zakochania - tak. Decyzje, które mają wpływa na dalsze życie - nie. Nie tak szybko.

11

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

To może ja się wypowiem. smile Ja z moim TŻem związałam się po 2 tygodniach znajomości. Wcześniej byłam 3 lata w związku i zakończyłam go z winy byłego. Po trochę ponad roku bycia z TŻem pojechaliśmy na wczasy, oświadczył mi się kompletnie niespodziewanie. Miałam 20 lat, on 23. Po zaręczynach zamieszkaliśmy razem i tak minął ponad rok, mam 21 lat, on 24. Powiem Ci, że taka maksymalna fascynacja nie jest taka zgubna. wink Ja też się bałam tych szybkich decyzji, szybkiego wiązania się, pomieszkiwania ze sobą aż w końcu po 15 miesiącach powiedzenia 'tak'. Teraz nadal mieszkamy razem, ślub za niecałe 2 lata. Nie jestem ideałem, narzeczony też nie, ale przeznaczenie czuliśmy od pierwszego wejrzenia. Jak się okazuje czuliśmy dobrze i na szczęście nie walczyliśmy z tym uczuciem. Głowa do góry! smile

12

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...
vinnga napisał/a:

Oj, w przypadku Andzi nie byłabym taka pewna czy powinna iść na całość.

1. Dzieli ich 300km - decyzja o zamieszkaniu razem w tym przypadku nie powinna zapadać pochopnie. Bo ona wymaga całkowitej zmiany stylu życia i środowiska przez jedną ze stron. Taką decyzję potem trudno odkręcić.
2. Andzia ma dopiero 19 lat i już ma za sobą 2-letnie mieszkanie z chłopakiem. To rodzi podejrzenia, czy na pewno jest osobą w pełni świadomą swojego zachowania. Nie mówię o chorobach psychicznych, ale czy np. jej potrzeba tak szybkiego angażowania się w związek nie jest zaspokajaniem potrzeby bliskości, której nie dostała w domu rodzinnym, czy nie jest ucieczką z patologicznego domu.
3. Po 3 miesiącach znajomości niektóre wady chłopaka doprowadzają Andzię do szału. Do czego ją doprowadzą po kilku miesiącach wspólnego mieszkania?

Poddanie się emocjom, korzystanie z szalonego zakochania - tak. Decyzje, które mają wpływa na dalsze życie - nie. Nie tak szybko.

On wprowadza się do mnie, chce zmienić swoje życie całkowicie, odciąć się od tego co go otacza w jego mieście.
Jestem świadoma swojego zachowania w pełni, to że mam dopiero 19 lat nic nie znaczy, rodzina bardzo mi pomaga i wspiera mnie, zawsze była przy mnie. I nie ma tu mowy o żadnej patologii.
Każdy ma jakieś wady, nikt nie jest idealny, prawda? Ale nad tym można popracować wspólnie, zmienić coś dla drugiej osoby...

13

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

wracam na chwilę do mojego watku:) To juz prawie pół roku jak jesteśmy razem i co? I nic się nie zmieniło dalej kochamy się jak szaleni:) Świata poza nim nie widzę:) Niedługo zamieszkamy razem i staramy się o dziecko i wiem że bede z nim szczęśliwa:) Warto iśc za głosem serca:)

14

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...
efter9 napisał/a:

wracam na chwilę do mojego watku:) To juz prawie pół roku jak jesteśmy razem i co? I nic się nie zmieniło dalej kochamy się jak szaleni:) Świata poza nim nie widzę:) Niedługo zamieszkamy razem i staramy się o dziecko i wiem że bede z nim szczęśliwa:) Warto iśc za głosem serca:)

Pół roku? Spokojnie, spokojnie. Najpierw zamieszkajcie razem i dopiero po roku, dwóch starajcie się o dziecko. No i czekam na twój wpis za dwa lata. Oby nie w "Rozstanie, Flirt, Zdrada, Rozwód".

15

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Ja nie wiem skąd ten głupi stereotyp że dziecko dopiero po paru latach... Wiem dziecko to człowiek i wydatek i odpowiedzialność. Mamy warunki, stać nas na dziecko kochamy się i chcemy tego oboje więc dlaczego nie? Po poprzednim związku gdzie wszystko było takie racjonalne i przemyślane stwierdziłam że pójdę za głosem serca. A nawet jak nam się nie uda to dziecko i tak będzie kochane przez nas oboje i bedzie mnie na nie stać i bedzie miało szczęście zawsze.
A poza tym napisałam że staramy a raczej zaczynamy pod ścisłą opieką lekarza a ze względu na to że mam niewyleczalną chorobę jajników bedzie nam ciężej. Więc wolimy już zacząc bo może to się ciągnąć nawet latami.:)

16

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

efter9 a ja cię popieram gdybym miała faceta odpowiedniego i mielibyśmy odpowiednie warunki lokalowo finansowe też bym nie myślała. Wystarczy ze w obecnym związku myślę racjonalnie ze wszystkim się zwleka i na dobre to nie wychodzi. Moja babcia mi zawsze powtarzała " podobacie się sobie? jest wam razem dobrze? dogadujecie się? To z czym czekać? rodzina to nie balast wszystko da się pogodzić!" I ja jestem tego zdania
Gratuluję

17

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Pomieszkajcie najpierw razem tak z rok, jesteś młoda, dziecko nie zając....

18

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Starligt dziękuję:) Chociaż ty jedna mnie rozumiesz:) Kurde ludzie racjonalne planowane życie jest nudne. ciagłe banie się o pieniądze czy nas stać czy nie banie się o przyszłość i wogule. Zacznijcie żyć trochę spontanczniej i słuchajcie głosu serca. Wiadomo że rozsądek jest ważny ale da się połączyć te dwie kwiestie tak żeby nie żyć nudno i bez sensu tylko cieszyć się z tego co sie ma:)

W moim przypadku może się okazać zając:) Lekarz powiedział jeżeli chce mieć dziecko musze zacząć starania jak naszybciej mam chore jajniki i on sam nie wiem kiedy zajdę moge zajść w tym miesiącu mogę za pół roku albo za 10 lat. Mam 22 lata i zawsze chciałam dziecko w młodym wieku wiem że może to potrwać ale juz teraz chce zacząć starania. A co do mieszkania to przebywamy z moim praktycznie cały czas razem z wyjatkiem czasu jak on jest w pracy. Raz w jego domu rodzinnym raz u mnie. nie chcemy czekać. I co będę tak czekać i obudzę sie w wieku 40 lat o już może pora na dziecko itakie tam... Ślubu narazie nie planujemy nie zależy nam na papierkach i bez nich się kochamy. Oboje jesteśmy ateistami wiec w grę wchodzi tylko ślub cywilny a to jest tylko papierek. Co prawda ułatwia życie dziecku ale narazie nie chcemy. Może za dwa trzy lata.

19

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

efter9 ja też się cieszę, że w końcu znalazła się osoba, która podziela moje zdanie. Być może jestem w tym trochę staroświecka, ale ja jestem za takim układem jaki byl kiedyś czyli ludzie sie poznawali i stwierdzali, że albo chcą być ze sobą albo nie. Nawet teraz moi niektórzy znajomi, którzy podzielają moje zdanie po roku się sobie oświadczają zaczynają wspólne życie i mieszkanie za kolejne 2 latka ślub i tyle a nie tak jak ja chodze z facetem 3 lata i non stop jest jakieś "ale" mimo, że uważam, że warunki finansowe są. Ja od zawsze wiedziałam, że chce wyjść młodo za mąż i założyć rodzinę bo później jest łatwiej robić karierę i godzić to z pracą. Widzę to chociazby po moich znajomych. Ale coś czuje że chyba plany mi się pokrzyżują...
U ciebie problem z jajnikami a u mnie kobiety szybko tracą możliwość posiadania dzieci czyż to nie wspaniałe? Matka natura wie jak kobiete uszczesliwic ;/

20

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Ja jak poznalam ukochanego to tez szalalam, motyle w brzuchu, ale zanim zaczelismy byc razem minal chyba miesiac, a jak juz sie pocalowalismy to on mi powiedzial ze mnie kocha!! Po tygodniu, cios prosto w serce big_smile Myslalam ze sie udusze bo przeciez jeszcze nie kochalam, wiem co znaczy slowo kochac, nie odpowiedzialam dla niego  to bylo dziwne ale coz, odpowiedzialam jak bylam gotowa smile:):):):)

A chcialabym jak Wy szlec z motylami w brzuchu czas cos zmienic i wprowadzic wiosne do zwiazku smile

21

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...
efter9 napisał/a:

Ja nie wiem skąd ten głupi stereotyp że dziecko dopiero po paru latach...

To nie jest "głupi stereotyp" tylko dojrzałość w podejmowaniu decyzji życiowych. Tym bardziej, że decyzja, którą podejmiesz będzie miała wpływ nie tylko na ciebie ale i na twoje dziecko. Przepraszam, ale pół roku nie wystarczy aby poznać partnera na tyle, żeby świadomie i odpowiedzialnie podjąć taką decyzję.

Ty w ogóle masz, jak dla mnie, nie chęć, ale potrzebę, wręcz obsesję posiadania dziecka - tutaj i teraz. I jeszcze ta niezakończona sprawa z twoim byłym, o której piszesz na forum "Rozstanie, Flirt, Zdrada, Rozwód"...

22

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Sprawa z byłym jest już zakończona jak pisałam. Nie zrozumiałaś chyba. Pytałam się tam czy mu pomóc czy nie. To nie jest żadna spara która mogłaby zaszkodzić mojemy związkowi. Nie znasz mnie nie wiesz co myśle i czuję. Jestem dorosła i nie potrzebuję dziecka tylko chcę i nie chodzi tu o mnie tylko o nas. Chce je mieć z moim partnerem bo wiem że go kocham i wiem że będzie wspaniałym ojcem. I poznałam go już wystarczająco. Jak przypuszczam nigdy nie zakochałaś się od pierwszego wejrzenia i nie łączy cię z nikim taka więź gdyby było inaczej rozumiałabyś i tyle.

I myślę przede wszystkim o dziecku bo to ono będzie najważniejsze. Jestem szczęśliwa i mam zamiar być dalej.

23

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...
efter9 napisał/a:

Sprawa z byłym jest już zakończona jak pisałam. Nie zrozumiałaś chyba. Pytałam się tam czy mu pomóc czy nie. To nie jest żadna spara która mogłaby zaszkodzić mojemy związkowi.

Wątek zatytułowałaś "Powracające uczucia..." i umieściłaś przedwczoraj w "Rozstanie, Flirt, Zdrada, Rozwód". Ja tam widzę, że cię zacytuję, "powracające uczucia" a nie pytanie o pomoc dla byłego.

efter9 napisał/a:

Zacznę od początku niedawno minął rok od rozstania z moim ex. Byliśmy ze sobą prawie 4 lata. To była miłość jak z bajki. Najpiękniejsze co mnie w życiu spotkało. Poznaliśmy się jak mieliśmy po 17 lat było cudownie. Po ponad 2 latach zamieszkalismy ze sobą zaczęliśmy remontować nasze gniazdko. On przystojny, miły, kochający czuły jak to mówili nasi znajomi świata poza mną nie widział ja pozanim też. Pod koniec 2011 roku oświadczył mi się w bajecznym miejscu w górach nigdy nie czułam sie tak szczęśliwa. Od połowy 2011 zaczęliśmy starać się o dziecko. Bardzo go pragnęliśmy oboje. Chociaż jak terz patrze to chyba on nawet bardziej. Chciał dać mi to szczęście widział jak ja bardzo pragne mieć z nim dziecko. W lutym 2012 zaczęło się coś dziać. Zaczął być nieobecny myślami... W marcu się wszystko skończyło zabrał mnie na spacer i powiedział że chce się rozstać chce przerwy, chce być wolny... Nigdy w życiu się tak nie czułam... Porzucona. Powtarzał że mnie kocha ale coś minęło.. Coś się wypaliło. Był rozdarty widziałam... Przez ponad pół następnego roku spotykaliśmy tak o to na spacer to na kawe. Czasem był sex i nie wstydze sie tego wydaje mi się że próbowałam się nim pocieszać. On miał już dziewczynę zabolało mnie to. Ja parę przelotnych romansów. Raz przyjechał do mnie to płakał że jest głupi że jestem wspaniała, drugim razem dzwonił też płakał (po pijaku) że on chce żebym była szczęśliwa. Ale wrócić nigdy nie chciał. I niegdy nie powiedział mi dlaczego tak naprawde mnie zastawił. Po 7  miesiącach poznałam kogoś jesteśmy 5 miesięcy razem jest cudownie. Powiem szczerze odkąd poznałam mojego obecnego chłopaka w byłym całkowicie się odkochałam... Ale stało się cos ostatnio...

Zmarła moja babcia którą mój były bardzo lubil. Napisałam mu sms bo obiecałam mu już po rozstaniu że jak cos się będzie działo to mu powiem. Po 10 minutach był u mnie. Zawsze powtarzał że bedzie przy mnie... Pogadaliśmy. Powiedziałam mu że jestem szczesliwa. On mi że niebardzo... Powiadziałam że staramy się z chłopakiem o dziecko. On zamilkł i widziałam łzy w jego oczach... Powiedział "dobrze ze on może ci to dziecko dać" zdziwiłam się. Zaczęłam naciskać.. Zaczął płakać (on płakał tylko przy mnie przy nikim innym) i powiedział że zostawił mnie bo jest bezpłodny... Oniemiałam... Powiedział że żadko się odzywał znalazł sobie nową żebym przestała go kochać... Powiedział że jestem najcudowniejszą kobietą pod słońcem i że będzie do końca życia rzałował tego ale tak musi być... Imam byc szczęśliwa. Przytulił mnie poczułam się dziwnie jakbym dopiero teraz zrozumiała co straciłam...

Od tamtej pory nie mogę przestać onim myśleć. Jestem szczęśliwa z moim chłopakiem niedługo razem zamieszkamy. Jest wspaniały i mniekocha. Ale płakać mi się chce jak pomyślę o byłym. Znam tego człowieka na wylot i wiem że mnie kochał i taka decyzja była dla niego napewno trudna.. Nie wiem jak mam przestać o nim mysleć... Niedawno dzwoił pogadaliśmy. Jest normalnie rozmawiamy tak raz w miesiącu jest mi bliski nadal bo łączy nas dziwna więź. Ale nie chce przez to zniszczyć mojego związku... Pogubiłam się... Czuję że nigdy onim nie zapomnę. Jak on to powiedział zawsze jakaś część jego serca będzie moja i odwrotnie... tak czuję.. Nie wiem co mam robic.

Przepraszam za długi wątek ale musiałam się wygadać.......

24

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Ja pierd.... Co za ludzie...

Źle zatytuowałam nie chodziło mi tu o miłość a raczej o przyjaźń o uczucie takiej więzi. Odkochałam się już dawno i myślałam że nic nie czuje że go nienawidze a poczułam że jest mi nadal jakoś bliski jako PRZYJACIEL. Miałaś kiedyś przyjaciela (faceta) Ja mam i wiem co to za uczucie i nie chodziło mi o miłośc nie zrozumiałś a ja źle to napisałam. A umieściłam tam bo... W sumie nie wiem gdzie to miałam zamieścić. Pytałam się tylko czy mu pomóc czy olać. A ty doszukujesz się kurde jakiegoś drugiego dna. Źle napisałam. Bo ja chciałam się od niego CAŁKOWICIE odgrodzc zapomnieć i udało się ale ta sutuacja przypomniała mi że łączy mnie coś z nim. WŁAŚNIE TA WIĘŹ ZWANA PRZYJAŹNIĄ!!!!!!!!!! Nie miłość. Kocham obecnego partnera i tylko go. Ja piernicze... Skończmy temat bo się nie dogadamy...

25

Odp: Czy to nie dzieje się za szybko...

Napisałaś ''Ale nie chce przez to zniszczyć mojego związku... ''. Trudno zniszczyć związek zwykłą przyjaźnią.

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Czy to nie dzieje się za szybko...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024