Nie wiem co robić... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem co robić...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 7 ]

Temat: Nie wiem co robić...

Naprawdę dla wytrwałych...Pierwszy raz korzystam z forum, ponieważ chciałabym zaczerpnąć opinii innych ludzi, bardziej obiektywnej, ponieważ moja sytuacja jest skomplikowana. Tak naprawdę to już nie wiem co myśleć, co robić, czy kochać, czy próbować zapomnieć. Nasz związek nie był idealny, zresztą jak każdy. Trwał 2,5 roku. Nigdy nikogo tak nie kochałam jak jego, potrafiłam zrobić dla niego wszystko, moje życie kręciło się wokół niego, prawie każdego dnia spotykaliśmy się, wszystko co istatniało było związane z nim, po prostu stał się częścią mnie. Każdy mój problem analizowałam wspólnie z nim, nie wiem jak ja to robię, że daje radę żyć bez niego. Wszystko zaczęło się od tego, że po pewnej kłótni pogodziliśmy się, po czym ja czułam pewien niedosyt w naszej relacji, brakowało mi jego, chodziaż był przy mnie. Miałam wrażenie, że nie musi być dla mnie czuły, bo i tak jesteśmy razem, po prostu zapominał o tym, ze ja wciąż potrzebuje jego czułości, miłych słów. Zaczęłam mu mówić, że ostatnio nie czułam się szczęśliwa,że bardzo się zmienił, nie czuję poświęconej uwagii z jego strony, dla siostry potrafiłbyć bardziej czuły niż dla mnie(napisał jej, że przyjedzie po nią pod szkołe i skradnie jej buziaka). Tak wiem, że to było dla żartów, ale jednak bolało, bo ja nie pamiętam, kiedy do mnie coś takiego powiedział tym bardziej, że jak widać potrafił i stać go było na takie słowa. Jedynie to mnie przepraszał. Następnego dnia spotkaliśmy się. Miał podbite oko i zakrwawioną rękę. Potem przyznał się, że sam sobie przylał, bo decyzja którą postanowił była najcięższa w jego życiu. Zaczął mówić, że w końcu zrozumiał, że nasz związek był na jego warunkach nie na moich, że ja ciągle cierpiałam a on tego nie zauważał, ranił mnie, a ja nie zasługuje na kogoś takiego. Powiedział, że on się nie zmieni, a ja nie mogę być z kimś takim. (Kiedyś nasz związek przechodził ogromną próbę, dałam mu szansę). Stwierdził, że raz dałam mu szansę. Jestem za wspaniała na takiego chłopaka itp. od tego zaczęła się cała bajeczka. Zaczął się ode mnie stopniowo oddalać. Pytając się go czy mu zależy na mnie, odparł, ze zalezy mu na moim szczęściu, więc zdania nie zmieni i już postanowił. Mam zobaczyć jak to jest żyć bez niego, mam się z kimś pospotykać, zapomnieć. Prosiłam go, żeby mnie nie zostawiał ( tak wiem,że to idiotyczne,ale w tamtym momencie nie miało to dla mnie znaczenia, liczył się on). Mówiłam, że nie dam sobie rady. Czasami mnie mocno przytulał, a czasami był twardy jak kamień, prosząc go żeby mnie przytulił powiedział, nie, bo będzie gorzej. Jeszcze pewnego dnia odwiózł mnie do koleżanek, powiedziałam mu, powiedz mi w końcu coś miłego, na co on powiedział, a co chcesz usłyszeć? Nawet nie chciał mnie pocałować... Pewnego feralnego dnia spotkaliśmy się, ponieważ mnie o to poprosił. Zaczęło się. Powiedział, że to koniec,że nie chce mnie dłużej ranić. Ja chciałam znać powód zerwania, w końcu to, ze on chce dla mnie mojego szczęścia nie było wystarczającym powodem, żebym go olała totalnie. Powiedziałam, chodzi o ciebie? Zmieniło się coś? A on tak, coś się zmieniło w jego uczuciach, on sam to widzi, że jest inaczej i że on sam zmienił się. Zrobiłam najgorsze, ale jednak zrobiłam, prosiłam żeby został ze mną, że sobie poradzimy, zeby dał nam ostatnią szansę, prosiłam, a on nie. Raz płakał i przytulał potem twardy jak kamien. Powiedziałam, ze może chodzi o coś innego, a on tak, zdradziłem cie, wczoraj calowalem sie z inna dziewczyną. PADŁAM. Dostałam jakiś drgawek, nie mogłam sie uspokoic, w koncu lezelismy i przytulał mnie, ale to nie bylo to samo, czasami zachowywal sie jakby nadal mnie kochal, a czasami tak jakby mnie miał głęboko gdzieś. Oczywiście dodał takie słowo co zranilo mnie najbardziej, czyli: Mogę pokazać ci nawet jak ją całowałem... Byłam w takim stanie, że to jż mnie nawet nie dobiło, najgorsze usłyszałam. Wróciłam do domu, wyłam, tabletki uspokajające oczywiscie, nie mogłam spać sama. Przyjaciele i rodzina pomagali, to dzięki nim odnalazłam swoją wartość na nowo. Jest ciężko nadal. Zaczął do mnie pisać co jakiś czas, potem spotkałam się z jego siostra, powiedziała, że to nie prawda, że on z kimś był. Krótko mówiąc, chce teraz ze mną kontaktu, cały czas interesuje z kim się widzę, gdzie wychodzę. Przeprosił mnie,że powiedział, że mnie zdradził, bo była to nie prawda. Myślał, że tak bedzie mi lepiej, jak go znienawidzę. Powiedziął, że to ja nie chce do niego wrócić, fakt na fb pisałam ze swoim kolega i powiedzialam, że nigdy do niego nie wróce ( a mój były włamał sie na moje konto i wszystko przeczytał). Przepraszał mnie jeszczer az za to, że tak mówił, nasapił, ze dla mnie to chore, ale on chce mieć ze mną kontakt, jak spotkaliśmy się, bo musiał oddać mi ważną rzecz, wziął moją rękę i ją pocałowa, uśmiechał się, dopytywał się o moje plany na wieczór, nie wiem co o tym myśleć, niby koleżeńsko, chcę zapomnieć, ale jak pisze, to nie potrafię go przekreślić. Wiem,że może wydawać się ta sytuacja dosyć dziecinną, ale niestety, taka jest rzeczywistość na którą wpływu nie mam. Nie wiem co powinnam zrobić. Oczywiście, nie narzucam się, bo wiem, że do niczego to nie doprowadzi.  Dziękuję wytrwałym za przeczytanie. Pozdrawiam.

Zobacz podobne tematy :
Odp: Nie wiem co robić...

Ale miłość jest ślepa... kochasz go bardzo i to widać. Miałam w swoim poprzednim związku podobną sytuację. Zostawił, stwierdził, że już nie kocha, później chciał wracać i przepraszał i że niby tak powiedział żeby łatwiej było mi o nim zapomnieć... generalnie wszystko dla mojego dobra. Nie chciałabym być prorokiem, ale wy wrócicie do siebie tyle że za jakiś czas będziesz słyszała tą samą śpiewkę "nie zasługujesz na mnie, chcę żebyś była szczęśliwa, więc Cię zostawiam"... ech

3

Odp: Nie wiem co robić...

On się normalnie Tobą bawi, dziewczyno.

Daj sobie spokój.

4

Odp: Nie wiem co robić...

on tak mowi(nie jestem dla ciebie zbyt dobry, dopiero teraz to zrozumialem, spotkasz kogos kogo pokochasz, nie zasluguje na ciebie)tylko dlatego ze w pewnym momencie nudzi mu sie bycie z toba i to jest najlatwiejsze wyjscie nagadac bzdur i uciec, on nie jest stworzony do bycia w zwiazku jest z toba , jest fajnie pobawi sie i szuka pretekstu zeby znowu odejsc...dziewczyno badz madra i nie daj sie ....

5

Odp: Nie wiem co robić...

Napisałam tutaj właśnie po to, aby  upewnić się, czy dobrze myślę. Postanowiłam, że przestanę odpowiadać na jego telefony, chodziaż boli mnie to, że wszyscy uważali go za dobrego chłopaka, zawsze myślałam, że ma dobre serce, ale niestety widać, że ludzie potrafią się bardzo zmienić. Mam nadzieję, że znajdę w sobie tyle siły, żeby mu ani nie odpisać, ani nie odbierać telefonów. Może w ten sposób jakoś mu się dostanie, gdy zobaczy, że już na to nie reaguję. Dziękuję za odpowiedzi smile

6

Odp: Nie wiem co robić...

hej..nie wiem co robić...jestem mężatką z 18 letnim stażem..przez długie lata małżeństwa było wszystko ok ...mąż mnie kochał, szanował,troszczył się o rodzinę...i wzajemnie...mamy dwójkę dzieci..wszystko zaczęło się psuć odkąd założyliśmy internet...mąż odnowił dawne znajomości z kolegami i koleżankami...zaczęło się pisanie maili..głównie do koleżanek....przymykałam na to oko,bo twierdził,że to tylko koleżanki ...zresztą ja też pisałam z kolegami i koleżankami z dawnych lat,o rodzinie o tym jak się nam ułożyło życie...po pewnym czasie zauważyłam że mąż zaczyna flirtować z jedną z nich...tylko na portalu...zrobiłam mu awanturę..powiedział,że jestem przewrażliwiona...jakiś czas był spokój..później była następna...wkurzało mnie to...ale mieszkała kilkaset kilometrów od nas więc byłam spokojna,o to że się z nią nie spotka...po jakim czasie mu przeszło...ale niedawno był na spotkaniu klasowym..tam spotkał swoją dawną miłość...wiem,że ma do niej nr.telefonu i zapewne chce się z nią umówić,gdyż mieszka niedaleko...widzę,że jest nią zafascynowany...to kobieta na poziomie zadbana,wykształcona...dodam ,że jestem w trudnej sytuacji,gdyz nie pracuję zawodowo,zajmuję się domem..sprzątam,piorę gotuję,zajmuje się dziećmi..od rana do nocy haruję ...maż robi co chce i czuje się bezkarny,bo wie że nie mam dokąd iść dodam,że mieszkamy w jego domu...jestem od niego uzależniona nie mam z dziecmi dokad pójsc...rozmawiałam z nim na temat tej kolezaneczki...ale mówi że jestem głupia i wymyślam niestworzone historie... w takim razie po co mu numer jej telefonu?...teraz gdy gdzieś wychodzi, mnie zżerają nerwy...jestem wykończona psychicznie...już nie daję rady...dodam,że mąż jako tako się nie zmienił dalej jest miły i twierdzi,że mnie kocha...a ja jestem kłebkiem nerwów..ciągle płaczę...a moze mąż przechodzi kryzys wieku średniego(40 lat)poradźcie co robić?

Posty [ 7 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Nie wiem co robić...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024