dziecko z przypadku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » dziecko z przypadku

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

Temat: dziecko z przypadku

Witam, borykam się z sytuacja z pogranicza juz niestety patologii i utknęłam w martwym punkcie.Ale do rzeczy.Mój mąż "złapał się na dziecko z kobietą lekkich obyczajów, z reszta koleżanką - nie osądzam, stare czasy jego , to było jeszcze przed naszym poznaniem.Dziecko zaakceptował, płaci alimenty, jednak nie chce utrzymywac kontaktów .Uszanowałam jego decyzję, choć nieraz chciałam chociaż wysłac paczkę temu dziecku od Mikołaja - zawsze było nie.
W sumie sytuacja jak dla niektórych by sie wydawała rewelacyjna - nowa rodzina, nowe życie bez problemów ale jednak....Matka męża wraz ze swoją rodziną w tajemnicy przed nami i w wielkiej logistycznej konspiracji pomaga matce dziecka w wychowaniu i utrzymaniu dziecka.Nie dosc ze okłamywali nas przez tyle lat, to wiedza ze matka dziecka jest nieodpowiedzialna alkoholiczką , która mając 20 zł w kieszeni potrafi balowac poza domem 3 dni zostawiajac dziecko bez opieki, a gady zapytalismy teściów po co ta szopka usłyszeliśmy ze mamy zając się swoim życiem i swoim szcześliwa rodzina a do ich poczynań sie nie wtracac. Na domiar złego stwierdzili ze dziecko jak osiagnie 12 lat to bedzie juz na tyle samodzielne ze nie beda musieli pomagac. Na domiar tego dziecku jest mówione ze tatus ma inna rodzinę i inne dzieci. Wyszło tez na jaw ze matka dziecka "kroi"jak może tesciów a oni wychodza z załozenia ze co oni mogą, szkoda im dziecka. Najgorsze w tym jest to ,że mój maz czuje sie oszukany przez własna matkę i nic nie moze z tym zrobic. Czuje sie jak w matrixie i co dalej jak to rozwiązac.?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: dziecko z przypadku

a ja w tym wszystkim widzę tylko skrzywdzone dziecko,które ma matke alkoholiczkę,ojca który nie chce z nim utrzymywac kontaktów,i dziadkowie którzy daja na wnuka,ale jak już skończy te 12 lat to bedzie musiał sobie rodzić sam,jak dla mnie to chora sytuacja
to Wasze zycie,ale skoro matka dziecka jest uzalezniona od alkoholu i zostawia dziecko samo,to dlaczego Twój mąż ma je gdzieś?

3

Odp: dziecko z przypadku

nigdy nie zaakceptował tego dziecka, widocznie miał swoje powody - nie winikam. Zastanawiając jest jednak w tym to ,że mimo iż zaproponował swoim rodzicom gdy juz dowiedzielismy sie o wszystkim, aby zostali rodzina zastepcza - wycofali sie mówiac ,ze oni wyjeżdzają na wakacje poza tym to dla nich za duży cięzar. Kategorycznie kazali nam się wycofac.

4 Ostatnio edytowany przez trudnodarmo (2012-10-28 09:23:02)

Odp: dziecko z przypadku

Pod jakim względem - co dalej? Rozumiem, że dla Ciebie i Męża podstawowym problemem jest fakt, że teściowie postępują jak uważają za stosowne, a Wam obojgu zrobiło się trochę głupio bo zaczynacie rozumieć, że dziecko faktycznie potrzebuje pomocy, a wolelibyście żeby nie było go świecie. Czy o to chodzi?

Czy chodzi o to, że chcielibyście z twarzą wyjść z tej sytuacji, nic nie wiedzieć nic ponad to, co konieczne o tym dziecku i jego problemach, nie poczuwać się w obowiązku do niczego ponad płacenie alimentów (i ew. maksymalnie - wielkoduszne wysyłanie jednej paczki na święta)?

Czy dla Ciebie i dla Męża największym problemem jest fakt, że Twój Mąż został "oszukany" przez złą teściową, która robi co może dla wnuczka?

Dla mnie patologią jest to, co uskutecznia Twój Mąż. To w końcu jego dziecko. Dziecko potrzebuje pomocy i wsparcia. Odpowiedzialnej opieki. Miłości.

Nawet jeśli jeden z rodziców się nie nadaje to dziecko ma OBOJE rodziców i oboje rodziców ma obowiązki względem dziecka, które znacznie przekraczają sam wkład finansowy. Dziecko nie jest winne tego, że jego Mama przesadnie lubi seks i alkohol oraz jest nieodpowiedzialna. Twój Mąż nie może uzasadniać swojej obojętności faktem, że Matka dziecka jest jaka jest. Przeciwnie - jej nieodpowiedzialność powinna być zrównoważona jego troską o wspólne dziecko.

Rozumiem, że Twojemu Mężowi byłoby wygodniej, gdyby postępowanie rodziców nie wpędzało go w poczucie winy. To jednak nie jest tak naprawdę Twój problem. To Twój Mąż był i jest nieodpowiedzialny względem tego dziecka.

Na Twoim miejscu nie wtrącałabym się w tę sprawę i nic nie proponowała. Jak Mąż będzie Ci się żalił możesz mu wspomnieć, że to co ma w życiu jest konsekwencją tego, jak postępował. On zawalił na całej linii i on powinien sobie z tą sprawą sam radzić, a postępowaniu teściów wcale się nie dziwię - w końcu to ich wnuk, ich geny. Przynajmniej starają się być porządnymi ludźmi, na ile w tej sytuacji są w stanie (choć wiedzą, że nie dadzą rady opiekować się tym dzieckiem).

Hm...skoro już Twój Mąż jest jaki jest i nie poczuwa się do ponoszenia odpowiedzialności za konsekwencje własnych czynów to naprawdę nie chciałabym być na Twoim miejscu, jeśli pojawi się jakiś problem w Waszym związku, a on nie zdąży dorosnąć.

5

Odp: dziecko z przypadku

tak czy siak najbardziej szkoda dziecka,dziwi mnie to że Twoj mąż ma je gdzieś,ale to jego sumienie w końcu

6

Odp: dziecko z przypadku

Facet jest wygodny. Jego rodzice poczuwają się do dziecka to on wielkodusznie proponuje, żeby wzięli na siebie ciężar wychowania. Bardzo sprytnie. A autorka wątku też jest na swój sposób wygodna, bo możemy się dowiedzieć, że sytuacja jest patologiczna ze względu na zachowanie teściów (tak to przynajmniej zrozumiałam), a ona nie wnika, dlaczego jej Mąż nigdy nie zaakceptował swojego biologicznego dziecka. Było dobrze, jak było. Podli teściowie zburzyli status quo. A teraz trzeba wyjść z sytuacji. Z twarzą.

Na miejscu autorki czekałabym na decyzje Męża. Bardzo mnie dziwi, że ona go broni, ale to w końcu jej Mąż. Może jest bardziej odpowiedzialny względem zaakceptowanych przez siebie dzieci.

7

Odp: dziecko z przypadku

no tak powinnam się spodziewać linczu, wiele już w życiu zniosłam więc i to wezmę na siebie.Tak bronię mojego męża bo jest cudownym mężem i ojcem , nie jestem w stanie wpłynąć na fakt ,że nieplanowane dziecko nie wzbudza w nim uczuć ojcowskich. Druga sprawa to to ,że o istnieniu tamtego dziecka dowiedziałam się dużo za pózno. Czy ja mam problem? Tak bo uważam ,że dziecko nie zasługuje na to co go spotkało i w chwili obecnej powinno mieć normalny dom chociażby w nowej rodzinie adopcyjnej a nie być zabawką dla teściów i wstydliwym wspomnieniem dla ojca i sposobem zarobku dla matki.
Takie jest moje zdanie, trudno skoro nie zgadzacie się z tym. Oczekiwałam Waszego zdania , bo sama juz sobie nie radzę. Dziękuje za odpowiedzi, które częściowo pokrywają się z moimi przeczuciami, a zapytałam co dalej - bo nie wiem jaką drogę obrać. Wiem ,z muszę być wsparciem. Nie musicie mi współczuć, ja odkryłam to drugie oblicze, którego nie odkryła tamta kobieta.Zastanawia mnie jednak fakt, ze w rodzinie jest nadzór kuratora i kurator nigdy nie zainteresował się tym aby chociaż spróbować skontaktować się z ojcem dziecka.

8

Odp: dziecko z przypadku

a skąd wiesz że kurator się nie kontaktował z Twoim mężem,może on jednak nie jest z Tobą do końca szczery?
a co ma dziecko do tego że matka jest taka a nie inna? to Twój mąż powinien temu dziecku pokazać że przynajmniej on jest dobry i się nim zainteresuje,a nie wstydzić się dzieciaka

9

Odp: dziecko z przypadku
barakuda75 napisał/a:

no tak powinnam się spodziewać linczu, wiele już w życiu zniosłam więc i to wezmę na siebie.Tak bronię mojego męża bo jest cudownym mężem i ojcem , nie jestem w stanie wpłynąć na fakt ,że nieplanowane dziecko nie wzbudza w nim uczuć ojcowskich. Druga sprawa to to ,że o istnieniu tamtego dziecka dowiedziałam się dużo za pózno. Czy ja mam problem? Tak bo uważam ,że dziecko nie zasługuje na to co go spotkało i w chwili obecnej powinno mieć normalny dom chociażby w nowej rodzinie adopcyjnej a nie być zabawką dla teściów i wstydliwym wspomnieniem dla ojca i sposobem zarobku dla matki.
Takie jest moje zdanie, trudno skoro nie zgadzacie się z tym. Oczekiwałam Waszego zdania , bo sama juz sobie nie radzę. Dziękuje za odpowiedzi, które częściowo pokrywają się z moimi przeczuciami, a zapytałam co dalej - bo nie wiem jaką drogę obrać. Wiem ,z muszę być wsparciem. Nie musicie mi współczuć, ja odkryłam to drugie oblicze, którego nie odkryła tamta kobieta.Zastanawia mnie jednak fakt, ze w rodzinie jest nadzór kuratora i kurator nigdy nie zainteresował się tym aby chociaż spróbować skontaktować się z ojcem dziecka.

Nie zauważyłam, żeby ktoś Ciebie linczował (w każdym razie ja przynajmniej nie miałam takich intencji). Pisząc o rzekomym linczu robisz z siebie niepotrzebnie męczennicę i ustawiasz się na pozycji jedynej sprawiedliwej. Pewnie lepiej się czujesz pisząc, że dziecko jest "zabawką teściów", a Ty "musisz być" wsparciem.

Dla kogo uważasz, że "musisz być" wsparciem? Dla swojego "cudownego Męża", którego drugie oblicze odkryłaś (i który tak długo krył przed Tobą swój "wstydliwy sekret")?

Czy może dla niechcianego dziecka, którego pewnie nawet nie znasz? A może dla teściów, którzy - w Twojej opinii - zrobili sobie z dziecka zabawkę (naprawdę myślisz, że "robienie z dziecka zabawki" było ich intencją?)?

Moim zdaniem nie powinieneś nawet starać się być wsparciem dla kogokolwiek poza samą sobą. Zostałaś oszukana. Poślubiłaś nieszczerego i wygodnickiego człowieka. Możesz być dla niego wsparciem, jeśli on na to zasługuje. Nie ma jednak nic za darmo. On musi wiedzieć, że obecna sytuacja jest konsekwencją jego działań. Nie są temu winni teściowie, ani Ty, a Ty sama i teściowa NIC nie musicie. W szczególności nie musicie być żadnym wsparciem dla faceta, który poza spłodzeniem dziecka i robienie przelewów do niczego innego się nie poczuwa.

10

Odp: dziecko z przypadku

Dziewczyny dajcie juz spokoj.
Nie ten pierwszy facet i nie ostatni tak sie zachowal.
I w sumie go rozumiem.
Nie chcial sie wiazac, nie chcial zakladac rodziny wtedy, uczuc do dziecka nie ma....nie wlaczy mu sie nagle milosc bo tak.

Autorko, ja bym stanela z boku i przygladala sie.
Bo cokolwiek nie zrobisz to i tak bedzie zle.
Jak zaczniesz pomagac to narazisz sie tesciom a i tamta pani moze probowac cie doic jak krowe na miedzy.
Powiedzialabym mezowi jasno ze ja stoje z boku zeby nie bylo ze on nieswiadomy nie wiedzial co o tym myslisz smile

Ale nie pozwol jednoczesnie decydowac komus za was.
Ale jesli w glebi duszy chcesz pomagac temu dziecku i maz chce zbys pomagala to tak zrob. Nie sugeruj sie ze ktos ci mowi "trzymajcie sie z daleka".

W sumie to jest bardzo dziwna sytuacja...tesciowie pomagaja w skrytosci a potem kaza sie wam nie wtrcac...

11

Odp: dziecko z przypadku
Sadie napisał/a:

Dziewczyny dajcie juz spokoj.
Nie ten pierwszy facet i nie ostatni tak sie zachowal.
I w sumie go rozumiem.
Nie chcial sie wiazac, nie chcial zakladac rodziny wtedy, uczuc do dziecka nie ma....nie wlaczy mu sie nagle milosc bo tak.

Autorko, ja bym stanela z boku i przygladala sie.
Bo cokolwiek nie zrobisz to i tak bedzie zle.
Jak zaczniesz pomagac to narazisz sie tesciom a i tamta pani moze probowac cie doic jak krowe na miedzy.
Powiedzialabym mezowi jasno ze ja stoje z boku zeby nie bylo ze on nieswiadomy nie wiedzial co o tym myslisz smile

Ale nie pozwol jednoczesnie decydowac komus za was.
Ale jesli w glebi duszy chcesz pomagac temu dziecku i maz chce zbys pomagala to tak zrob. Nie sugeruj sie ze ktos ci mowi "trzymajcie sie z daleka".

W sumie to jest bardzo dziwna sytuacja...tesciowie pomagaja w skrytosci a potem kaza sie wam nie wtrcac...

Dziękuję

12 Ostatnio edytowany przez Anhedonia (2012-10-29 08:58:41)

Odp: dziecko z przypadku
barakuda75 napisał/a:

no tak powinnam się spodziewać linczu, wiele już w życiu zniosłam więc i to wezmę na siebie...

Ooooo MY GOD - na kolana maluczcy tongue

barakuda75 napisał/a:

...Tak bo uważam ,że dziecko nie zasługuje na to co go spotkało i w chwili obecnej powinno mieć normalny dom chociażby w nowej rodzinie adopcyjnej a nie być zabawką dla teściów i wstydliwym wspomnieniem dla ojca i sposobem zarobku dla matki.(...)
Zastanawia mnie jednak fakt, ze w rodzinie jest nadzór kuratora i kurator nigdy nie zainteresował się tym aby chociaż spróbować skontaktować się z ojcem dziecka.

Jeżeli sąd (z racji obecności kuratora) uzna za stosowne zapytać Cię o zdanie, to zapewne wezwie cię przed swe oblicze. Na razie to wygląda tak, jakby najbardziej bolało cię, że kasa przepływa gdzieś obok i o nie możesz o niej decydować.

barakuda75 napisał/a:

nigdy nie zaakceptował tego dziecka, widocznie miał swoje powody - nie winikam...

BĄDŹ konsekwentna - nie wnikasz w decyzję (podejrzaną etycznie męża) NIE WNIKAJ w decyzje dziadków.
Może ONI dla odmiany mają więcej empatii i sumienia dla jakby nie było "krwi z krwi i kości z kości" własnej. Chcą własne wnuczę hołubić i mu pomagać - ICH prawo - Wam nic do tego. Przecież WAM nie każą naśladować...

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » dziecko z przypadku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024