Miewam chwile słabości. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Miewam chwile słabości.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Miewam chwile słabości.

Jeżeli ktoś czytał mój wątek o babci, to wie, że moja babcia ma demencję i opiekujemy się nią razem z moją mamą. Ale nie o tym chcę pisać. Chcę opisać swoje chwile zwątpienia, nieraz słabości, co nie jest rozumiane przez moją mamę.

Otóż opieka nad babcią generuje dużo mojego czasu i siły. Nie tylko mojego, bo także i mama jest tym zmęczona. Moje, nasze życie polega na tym, że ja jadę na uczelnię, w tym semestrze moje zajęcia zaczynają się ok.12 w południe, więc rano muszę babcię ubrać, zrobić jej śniadanie , potem wracamy do domu i znowu to samo- prowadzenie babci piętnaście razy w ciągu godziny do toalety, bo sama nie trafi, podawać jej znowu jedzenie, odpowiadać na jej irracjonalne pytania. A jeszcze dochodzi dziadek, który mimo, że jest w pełni sił, to babcia go nauczyła, że się go obsługuje, nawet łyżki nie potrafi sobie wziąć. I tak w "spadku" na dodatek jest właśnie on- pan i władca.

Na co dzień jestem osobą uśmiechniętą, która żartuje, porozmawia. Uważana jestem za osobę, którą chandra i zły humor nie dopada. Rzadko pokazuję negatywne emocje, rzadko się obrażam, praktycznie nigdy nie płaczę. A jednak miewam złe dni...

Wczoraj na przykład- cały dzień spędziłam z babcią, która nic przy sobie nie potrafi zrobić, za to(brzydko napiszę) w gębie jest mocna i wystarczy, że źle się zada pytanie, to potrafi człowieka wyzwać. Mama miała szkolenie i wróciła dopiero przed 19. I oczywiście, jak jej opowiedziałam, jak się babcia zachowywała, to tylko potrafiła wzruszyć ramionami.

I tak jest, że jeżeli złapie mnie chandra(tak jak wczoraj), to mama to bagatelizuje. Naprawdę mam w niej oparcie, jest moją przyjaciółką, rozmawiamy o wszystkim, ale temat słabości związaną z opieką nad babcią powoduje, że mama odpowiada mi- "A myślisz, że ja nie mam tego dość? Niestety, musimy zacisnąć zęby."
I wydaje mi się, że ma mi za złe, że miewam zły humor, ponieważ staję się wtedy małomówna lub odpowiadam mechanicznie, czego mama nie potrafi zrozumieć, wręcz obraża się na mnie o to, że mogę nie mieć czasami sił. Zwłaszcza, że mam w myślach obraz babci sprzed kilku lat- osoby, która potrafiła zwojować świat, a teraz jest całkowicie od nas zależna.

Mój chłopak widzi, jaka jest sytuacja, ale przechodzi nad tym do porządku dziennego. On nie znał tej wcześniejszej babci. Poza tym dzieli nas 500 km.
Z koleżankami o tym nie porozmawiam, bo po pierwsze nie rozumieją tego problemu, a jeżeli wysłuchają mają swoje problemy (oj, jak ja im zazdroszczę takich problemów).
A po drugie mało osób potrafi słuchać drugiego człowieka. Zauważcie, że umiejętność słuchania jest czymś niezwykle rzadkim.

Wiecie, po prostu poświęcam się drugiej osobie. Mama to docenia, ale mam wrażenie, że gdy czasami brakuje mi sił i opadają mi skrzydła, ona nie chce tego dostrzec. Musimy być obie w pełnej gotowości. A tak się czasami nie da.

Oczywiście, rozmawiałam z mamą o moich odczuciach, to tylko powiedziała, że rozumie, ale ona ma tak samo. I ja to wiem doskonale, jak nikt, lecz gdy mamie włączy się gorszy dzień i próbuję  z nią o tym porozmawiać, to się zamyka. Więc jeżeli się zirytuję na ten stan rzeczy, to mama potrafi powiedzieć- "Widzisz, ja też musiałam zrezygnować z wielu rzeczy."
Nie chcę też, żebyście mnie odebrali za młodą osobę, która nigdzie nie wychodzi i rezygnuje ze wszystkiego, bo tak nie jest. Nie, nie. Mama wręcz często namawia mnie, żebym umawiała się ze znajomymi
Choć zdarzyły się sytuacje, iż musiałam zrezygnować z ważnych dla mnie wydarzeń. I tak choćby w czerwcu, po zdanym licencjacie, umówiliśmy się całym rokiem na pożegnalny wieczór (wiadome było, że to ostatni raz w takim składzie). Mama wiedziała o tym, nawet razem planowałyśmy, co mam na siebie włożyć, ale niestety, w dzień imprezy okazało się, że mama musi wypisywać świadectwa i nie będzie miała czasu na przypilnowanie babci, a wręcz potrzebowała mojej pomocy przy samym programie komputerowym. I musiałam odmówić swoją obecność.
Za miesiąc dokładnie 26 listopada wydział mojej uczelni organizuje coroczną imprezę, ale nie wiem, czy będę, ponieważ mama ma w ten dzień kurs i zapewne wróci późnym wieczorem do domu, więc znowu zostanę z babcią i jedyną rozrywką będzie mój laptop.
Chociaż nigdy nie lubiłam imprez, bo mnie nudziły, to raz w roku fajnie by było wyrwać się gdzieś do klubu ze swoimi znajomymi.

A zresztą ...pal licho imprezy, naprawdę nie pociągały mnie, chodzi o kontakt z ludźmi...
Aha, jeszcze dodam, że jak się chcę gdzieś wyrwać, to mam wyrzuty sumienia, że mama zostanie sama z tym majdanem. Oczywiście, nie jest to jej winą, ponieważ jak wspominałam, ona nawet chce, żebym czasem gdzieś wyszła, ale też jest niekiedy tak, że nie mam o niczym innym myśli, jak o relaksującej kąpieli i śnie.


Chciałabym tylko zrozumienia. Mając 20 lat mój świat stanął na głowie i z młodej osoby, która uprawiała sport, codziennie jeździła na rowerze, biegała, stałam się opiekunką, której świat ograniczył się do aktywności, które zapewniają prace domowe.

Po prostu czasami mnie to przerasta i przytłacza...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Miewam chwile słabości.

a ja ciebie podziwiam, wielu ludzie w twoim wieku powiedziało by "to moj czas, moja mlodosc! nie bede siedziala w domu!" a ty sie poswiecilas, podziwiam, naprawde takie poswiecenie!
chwile zwatpienia sa normalnie, a to ze mama nie reagule jakbys cichala, coz.... widocznie inaczej sobie radzicie z tymi gorszymi chwilami, tak jak mowisz gdy ona ma zly dzien woli nie gadac w przeciwienstwie do ciebie! mysle ze jest jej tak ciezko ze boi sie ze jak zacznie rozmawiac to sie rozklej i sie nie pozbiera, mysle ze trzeba to uszanowac, powiedz jej tylko ze jestes obok.
  a moze obie byscie odpoczely? np pielegniarka czy ktos z rodziny? choc raz w tygodniu na pare godzin, naprawde to nic zlego ze byscie szukaly sobie odpoczynku, a wrecz wam pomorze kolejny dzien trwac przy babci. naladujecie baterie, zaslugujecie na tym a wyrzuty sumienia gdy cie nie ma w domu...to odpowiedzialnosc, jestes taka jak ja "stara za mlodu" jak na swoj wiek jestes bardzo dojrzala ale trzeba nauczyc sie ZDROWEGO EGOIZMU i wiecej miec sobie.
ja gdy zostawiam dzieci u mamy aby pobyc z mezem czy aby wyjsc na wieczor do znajomych to tez mam wyzuty sumienia, mysle sobie "moje dzieci, sama zrobilam powinnam sama sie nimi zajmowac" ale po latach nauczylam sie ze potrzebuje tego aby kolejny kwartal bez przerwy sie nimi zajmowac, potrzebuje pobyc tylko z mezem aby te malznestwo dalej trwalo, a nastepnego dnia, zabieram dzieci usmiechnieta, uteskniona i znow orka na jakies 3-4miesiace:) latwiej sie zyje gdy sie wie ze kiedy bede miala 12godzinny urlop:)
trzymam za ciebie kciuki, nie ma nic zlegow  tym ze masz gorsze dni, nie uwierzysz ale każdy je ma!
powodzenia, a wygadac sie zawsze mozesz tutaj, i tu cie wysluchaja bo nikt ci pisania nie przerwie:)
pozdrawiam

3

Odp: Miewam chwile słabości.

Rozumiem Cię doskonale.
Razem z moim partnerem i jego rodzicami opiekujemy się jego babcią - która również od paru lat choruje na demencję.

Do tego niedawno miała udar, wcześniej siedziała sobie, podśpiewywała, przyjeżdżaliśmy do niej wieczorem, rano odwiedzali ją inni członkowie rodziny, posiłki przynosiła zaprzyjaźniona i pracująca dla nas opiekunka. Teraz babcia tylko leży - karmimy ją przez sondę przez nos, którą bezustannie próbuje sobie wyjmować, musimy przywiązywać jej ręce bandażem, żeby nie zrobiła sobie krzywdy.

Wynajęliśmy specjalne szpitalne łóżko, żeby miała w miarę dobre warunki, ale wiadomo, to nie wystarczy.
Powiem Ci, że często mamy już dość tej sytuacji - bo jest ona przykra i kłopotliwa.
Najgorsze jest to, że nie wiemy, czy babcia nas rozumie, czy jej nic nie boli, wszystkiego trzeba się domyślać.

Normalne jest to, że czasem masz dość tej sytuacji, popadasz w smutek, żal, etc. Ja też.
Ale Twoja mama ma rację mówiąc, iż ''trzeba zacisnąć zęby''.

Natomiast musisz mieć też swoje życie - masz prawo wyjść, odpocząć. Może pogadaj z mamą i ustalcie dyżury?
Warto to obgadać.

Pozdrawiam i mam nadzieję, że jakoś to będzie!

4

Odp: Miewam chwile słabości.

Jaga Baba07,
a czy nie zastanawiałyście się z mamą nad Domem Spokojnej Starości dla babci? Moja babcia w takim jest- bo potrzebuje praktycznie 24h opieki i wszyscy są zadowoleni, a my z mamą spokojne o babcię, bo ma tam opiekę, towarzystwo a w każdej chwili i na ile się tylko chce, mozna babcię odwiedzać smile

5

Odp: Miewam chwile słabości.

Każdy ma prawo do złego humoru i chwili słabości i nikt nie powinien tego negować.
A jeśli chodzi o babcię -to może przyszedł czas ,żeby pomyśleć o opiekunce na parę godzin dziennie. Zawsze to będzie trochę lżej.Istnieją instytucje w których można takie sprawy załatwić- wiadomo,że odpłatnie bo teraz nic nie ma za darmo. Moja ciocia -90 lat ma taką osobę do opieki -przychodzi rano przygotowuje śniadanie, ugotuje obiad , zrobi zakupy, posprząta- z tego co wiem to przychodzi na 5-6 godz...
  Może warto o tym pomyśleć...?

6

Odp: Miewam chwile słabości.

Dziękuję za Wasze odpowiedzi.
Syla, jestem z jednej strony dojrzała i niedojrzała smile. A co do podziwu, to wiesz babcia dała mi w dzieciństwie tyle miłości i cierpliwości, że i ja się jej tym samym odpłacam. No, może czasem cierpliwości mi brakuje.

Cynicznahipo, wiem, że teraz jesteś w ciąży, a tu na dodatek taka sytuacja, podziwiam i również rozumiem, co przeżywacie. Co do tych dyżurów, to de facto jest tak, że nie problemu, planujemy jakieś wyjścia. I wtedy któraś z nas zostaje w domu. Co prawda rzadko tak bywa, ale jak wspomniałam człowiek jest zmęczony wieczorami, o czym zapewne doskonale wiesz. Zaciskam zęby, ale czasem mam ochotę wykrzyczeć wszystko gdzieś na jakimś pustkowiu.

Catwoman, no przyznam, że takie myśli przemknęły przez nasze głowy, ale sama nie chciałabym, ażeby na starość moje dzieci i wnuki umieściły mnie w domu spokojnej starości. A poza tym dla babci byłby to mimo wszystko dramat, bo może już nie myśli logicznie, ale wiem, że kocha mnie bardzo. Nawet teraz mówi mi, że ja jestem jej opoką, że jestem jej dobrą duszą.

Skorpionica, opiekunkę nie, ale w naszym mieście jest terapia zajęciowa dla starszych ludzi po udarach, wylewach, z chorobą Alzheimera, czy demencją i tam planujemy ulokować babcię. Tylko zawsze wychodzi na to, że nie mamy czasu udać się do domu opieki społecznej.

Ale może macie jakieś sposoby na chandrę? Bo sytuacji nie zmienię, a jakaś odskocznia by się przydała. Na razie odskocznią stało się to forum, czytam różne wątki, udzielam się...

7

Odp: Miewam chwile słabości.

Dla mnie, na chandrę, najlepszy popcorn, czekolada i cola... no i jakiś dobry film ;p
Chociaż czasem spacer do lasu załatwia sprawę.

8

Odp: Miewam chwile słabości.

ja tez mam gorszy czas od 3dni...
mi pomaga pieczenie ciast:)
a to co slyszalam ze ponoc bieganie pomaga, ogolnie sport pobudza endorfiny hormon szczescia(ponoc:))
a co do forum...oj tak wiele mi pomaglo i to nie raz
a i oststnio odkrylam sudoku, uspokaja

9

Odp: Miewam chwile słabości.

Rozumiem o czym piszesz Jaga, nie ja ale moja mama zajmowala sie swoja mama i jej bratem. To byla praca na pelen etat, a kto sie babcia zajmuje jak was nie ma?

10 Ostatnio edytowany przez Emilia (2012-10-27 14:25:41)

Odp: Miewam chwile słabości.

Oddanie osoby starszej chorującej na demencję do domu opieki to nie jest nic złego. Sama w przyszłości nie chciałabym, żeby moje dzieci i wnuki zajmowały się mną, kiedy nie będę w stanie już nic koło siebie zrobić, tracąc jednocześnie wiele cennych chwil. Osobiście uważam, że liczenie na dzieci i wnuki, które zajmą się mną na starość, to czysty egoizm i przedmiotowe traktowanie. Każdy ma swoje życie, moje przyszłe hipotetyczne potomstwo również.
Domy opieki wcale nie są straszne. To mit, że starsi ludzie są w nich traktowani źle, w sposób nieludzki. W wielu domach opieki, tych prywatnych lub prowadzonych przez zgromadzenia zakonne na zasadzie odpłatności opieka jest lepsza niż w domu. Oczywiście nie są one tanie, czasem koszt przekracza 2 tysiące pln miesięcznie, a do tego do chodzą leki, ubrania, środki higieny typu pampersy... Ale w momencie, kiedy starsza osoba nie jest sobie w stanie samodzielnie poradzić z najprostszymi czynnościami, w tym fizjologicznymi, a rodzina pracuje, studiuje itp., to dom dobry dom opieki jest doskonałym rozwiązaniem.
Droga Jaga Baba07, twoja babcia w tej chwili jeszcze kontaktuje. Jest w stanie samodzielnie skorzystać z toalety. Mówi ci miłe rzeczy, co znaczy że cię poznaje. Przyjdzie czas, kiedy, co normalne przy tej chorobie, przestanie cię poznawać, nie będzie w stanie komunikować swoich potrzeb, nie będzie potrafiła samodzielnie się załatwić, będzie potrzebować pampersów, być może i cewnika, przewijania, mycia, w dodatku na każdą czynność higieniczną będzie reagować krzykiem i bronieniem się. Możliwe że niechcący będzie próbowała sobie zrobić w jakiś sposób krzywdę. Poza tym przewijanie osoby, która albo bezwładnie leży i nie kontaktuje, nie ułatwia niczego, albo wręcz przeciwnie - broni się, gryzie, drapie itp. to koszmar. Dlatego sądzę, że nie powinnaś traktować miłości do babci w kategoriach poświęcenia. Moim zdaniem powinnyście z mamą poszukać dobrego domu opieki. Oczywiście babcia nie trafi do niego jeszcze teraz, tylko za kilka lat, na przykład 5 lub 6, kiedy lekka demencja zmieni się w ciężką. Bo w tej chwili sytuacja jest jeszcze ok, chodzenie z kimś po kilkanaście razy na godzinę do toalety, pomoc w normalnych czynnościach w toalecie, pomoc przy jedzeniu, ocieranie buzi, mycie osoby, która samodzielnie się porusza i się nie broni, to jeszcze tak naprawdę nic.

11

Odp: Miewam chwile słabości.

Jaga - polecam Ci świetną książkę Jacka Dehnela "Lala"(młody pisarz, poeta i tłumacz). Opisuje swoje relacje z babcią z całego swojego młodego życia. Z babcią młodą, cudowną, inteligentną, piękną arystokratką i z babcią zdemencjałą na stare lata. Pisze też o swojej złości na babcię i innych emocjach. Świetna książka zarówno jako opis świata, który już nie istnieje (przedwojennego), jak i o trudnych relacjach z ludźmi bliskimi.
Polecam też i inne jego książki, już o innej tematyce.

Życzę wytrwałości i cierpliwości. Też nie wyobrażam sobie oddania bliskich do domu starców.
Zamiast płacić na dom starców (to też kosztuje), można wynająć opiekunkę, choćby na kilka godzin dziennie.

12

Odp: Miewam chwile słabości.
Fey napisał/a:

Rozumiem o czym piszesz Jaga, nie ja ale moja mama zajmowala sie swoja mama i jej bratem. To byla praca na pelen etat, a kto sie babcia zajmuje jak was nie ma?

Jest mój dziadek, ale on nie jest cierpliwy wobec babci. Poza tym ma nam nawet za złe, że jeździmy na zakupy, tzn. chodzi mu o to, że za dużo czasu nam to zajmuje...A niestety tylko ja mam prawko, więc jeździmy razem.

Emilia napisał/a:

Oddanie osoby starszej chorującej na demencję do domu opieki to nie jest nic złego. Sama w przyszłości nie chciałabym, żeby moje dzieci i wnuki zajmowały się mną, kiedy nie będę w stanie już nic koło siebie zrobić, tracąc jednocześnie wiele cennych chwil. Osobiście uważam, że liczenie na dzieci i wnuki, które zajmą się mną na starość, to czysty egoizm i przedmiotowe traktowanie. Każdy ma swoje życie, moje przyszłe hipotetyczne potomstwo również.
Domy opieki wcale nie są straszne. To mit, że starsi ludzie są w nich traktowani źle, w sposób nieludzki. W wielu domach opieki, tych prywatnych lub prowadzonych przez zgromadzenia zakonne na zasadzie odpłatności opieka jest lepsza niż w domu. Oczywiście nie są one tanie, czasem koszt przekracza 2 tysiące pln miesięcznie, a do tego do chodzą leki, ubrania, środki higieny typu pampersy... Ale w momencie, kiedy starsza osoba nie jest sobie w stanie samodzielnie poradzić z najprostszymi czynnościami, w tym fizjologicznymi, a rodzina pracuje, studiuje itp., to dom dobry dom opieki jest doskonałym rozwiązaniem.
Droga Jaga Baba07, twoja babcia w tej chwili jeszcze kontaktuje. Jest w stanie samodzielnie skorzystać z toalety. Mówi ci miłe rzeczy, co znaczy że cię poznaje. Przyjdzie czas, kiedy, co normalne przy tej chorobie, przestanie cię poznawać, nie będzie w stanie komunikować swoich potrzeb, nie będzie potrafiła samodzielnie się załatwić, będzie potrzebować pampersów, być może i cewnika, przewijania, mycia, w dodatku na każdą czynność higieniczną będzie reagować krzykiem i bronieniem się. Możliwe że niechcący będzie próbowała sobie zrobić w jakiś sposób krzywdę. Poza tym przewijanie osoby, która albo bezwładnie leży i nie kontaktuje, nie ułatwia niczego, albo wręcz przeciwnie - broni się, gryzie, drapie itp. to koszmar. Dlatego sądzę, że nie powinnaś traktować miłości do babci w kategoriach poświęcenia. Moim zdaniem powinnyście z mamą poszukać dobrego domu opieki. Oczywiście babcia nie trafi do niego jeszcze teraz, tylko za kilka lat, na przykład 5 lub 6, kiedy lekka demencja zmieni się w ciężką. Bo w tej chwili sytuacja jest jeszcze ok, chodzenie z kimś po kilkanaście razy na godzinę do toalety, pomoc w normalnych czynnościach w toalecie, pomoc przy jedzeniu, ocieranie buzi, mycie osoby, która samodzielnie się porusza i się nie broni, to jeszcze tak naprawdę nic.

Szczerze, to nie stać by nas było na dom opieki, naprawdę.
A co do samej babci...Jest na etapie dziecka.
Nie trafia do toalety, czasem mnie poznaje, czasem nie. Ma przebłyski. Rozmawia, ale jest to nielogiczna rozmowa, ponieważ od razu traci wątek.
Pampersy już od roku nosi, chociaż potrafi je ściągać i np. załatwić się w kuchni, do łóżka i w innych miejscach, które nie są muszlą klozetową.
Nie pamiętam, kiedy przespała całą noc, ponieważ wstaje. Jeszcze gdy tylko chodzi po domu, to ok. Ale ona wstaje za potrzebą, którą załatwia najczęściej w łóżku. Codziennie musimy jej zmieniać pościel. Zwykle ok. 4-5 nad ranem. Zdarza się, że i dwa razy.
I wiem, że będzie gorzej, ponieważ widzimy wielki regres od zeszłego roku.
To dziecko, które się uwstecznia. Zależne od nas całkowicie.

luc napisał/a:

Jaga - polecam Ci świetną książkę Jacka Dehnela "Lala"(młody pisarz, poeta i tłumacz). Opisuje swoje relacje z babcią z całego swojego młodego życia. Z babcią młodą, cudowną, inteligentną, piękną arystokratką i z babcią zdemencjałą na stare lata. Pisze też o swojej złości na babcię i innych emocjach. Świetna książka zarówno jako opis świata, który już nie istnieje (przedwojennego), jak i o trudnych relacjach z ludźmi bliskimi.
Polecam też i inne jego książki, już o innej tematyce.

Życzę wytrwałości i cierpliwości. Też nie wyobrażam sobie oddania bliskich do domu starców.
Zamiast płacić na dom starców (to też kosztuje), można wynająć opiekunkę, choćby na kilka godzin dziennie.

Dziękuję, zapewne sięgnę do lektury. Sama miałam pomysł opisania relacji z babcią. Ale widać ktoś mnie wcześniej ubiegł smile.


Wydaje mi się, że wątek zmierza w stronę mojej babci. A chciałabym skupić się na momentach, w których człowiek myśli, że już dłużej nie da rady, ponieważ traci siły.
Przyznam się, że jestem osobą o silnym charakterze, ale od pewnego czasu się łamię. Tłumię w sobie emocje, ale zdarza się, że nerwy mi puszczają coraz częściej i to się właśnie odbija na babci.

Mam coraz mniej cierpliwości, a tak jej potrzebuję...

13

Odp: Miewam chwile słabości.

Moją rodzinę, w sytuacji takiej, jak Twoja, ratuje śmiech i poczucie humoru.
Babcia niegdyś lubiła sobie zakląć, gdy się jej zmieniało pampersa, to były takie sytuacje rozładowujące napięcie.

Może spróbuj takiej terapii śmiechem?

14 Ostatnio edytowany przez Jaga Baba07 (2012-10-29 02:45:36)

Odp: Miewam chwile słabości.

Terapię śmiechem przeżywamy praktycznie codziennie.

Babcia także przed chorobą była osobą żywiołową, a gdy zaklnęła, to człowiekowi potrafiły uszy oklapnąć.
Zresztą z dawnej babci zostało to, że w "gębie" jest mocna.
Np. wczoraj o 5 nad ranem próbowałam ją nakłonić, żeby wstała do toalety. 20 minut proszenia nic nie dało, na dodatek usłyszałam-"Pier..nięta jesteś, ja w nocy chodzić nie będę. Przynieś ubikację do mnie." Przez pierwsze 10 minut śmiałam się pod nosem z jej argumentów, dlaczego nie pójdzie, ale po 20 siłą ją podniosłam i zaprowadziłam koniec końców do łazienki.

Dzisiaj z mamą po ugotowaniu obiadu zmyłyśmy się do naszego mieszkania i uciekłyśmy na kilka ładnych godzin grając w Uno big_smile. Co prawda, mieszkanie mamy nad mieszkaniem dziadków, ale nie schodziłyśmy na dół.
Przyznam, że pomogło.
Za kilka dni przyjeżdża mój chłopak i także trochę mnie oderwie od rzeczywistości. Naładuję baterie przynajmniej do świąt.

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » PSYCHOLOGIA » Miewam chwile słabości.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024