Może i jestem bardzo uparty w tym co piszę, powtarzam w kółko to samo tylko innymi słowami, ale obiecuję, że to ostatni raz na tym forum, a usprawiedliwię się dwiema rzeczami:
1. Wszyscy uparcie mówią, że moje teorie dotyczące kobiet wynikają z tego, że nie poznałem jeszcze właściwej kobiety, ale
2. poświęciłem dłuższą chwilę na znalezienie na tym forum, albo w internecie, opowieści osoby, która poznała w wieku 20-kilku lat (albo i później) partnera/partnerkę, i jest im razem dobrze. Nie znalazłem niczego. Trafiłem natomiast na kilka różnych przeciwnych historii. Ich autorzy (zawsze mężczyźni) opisują, że udało im się poznać kogoś pasującego (co akurat pasuje do stwierdzenia, że "gdzieś jest właściwa osoba"), ale nie potrafili poprowadzić dalej tej znajomości, przez co skończyła się ona rozczarowaniem z obu stron. Najszerzej opisana historia jest autorstwa około 32-letniego mężczyzny. Padłem "ofiarą" podobnej sytuacji w wieku 22 lat i dopiero niedawno udało mi się uwolnić od silnie negatywnych myśli (a w międzyczasie bardzo wiele złego napisałem i powiedziałem o wszystkich kobietach) - ale wiem, że nie będę próbować znowu.
A dlaczego piszę o tym akurat w tym temacie?
Ikstuos napisał/a:Jestem jej pierwszym chlopakiem
Ze zdziwieniem zauważyłem tutaj sytuację przeciwną - tym razem dziewczyna powyżej 20-stki, być może zaangażowana w związek, ale też nie potrafiąca się w nim odnaleźć. Różnica między historiami wspomnianymi na początku mojej wiadomości polega na tym, że autor tego tematu dał jej kolejną szansę - i być może ona jej nie zmarnowała (nie ma żadnych nowszych postów). Jednak spotkanie kogoś, chcącego wprowadzić w tę część życia kogoś niedoświadczonego, osoby odpowiednio cierpliwej i silnej psychicznie (a może tutaj też czasem sprawdzi się ktoś niedoświadczony, wcześniej niedoceniony?), jest ekstremalnie mało prawdopodobne (ja przypuszczam, że w tej roli bym się sprawdził, ale przypuszczenia nie zawsze pokrywają się z rzeczywistością - na wszelki wypadek postaram się nie dowiedzieć prawdy).
Zatem jedyne rady, jakie mogę udzielić wszystkim czytającym, są następujące:
- W wieku kilkunastu lat (bo wtedy brak doświadczenia jest normalny, nie stanowi przeszkody) próbować wchodzić w związki, nawet z osobami, które wydają się nieodpowiednie. Przecież zawsze można się wycofać. (Dodam, że ja zawsze narzekałem, że "nie mogę znaleźć dziewczyny", ale prawda była taka, że uparcie interesowałem się tymi niewłaściwymi, i ignorowałem te, które jednak należało poznać bliżej.)
- W wieku 18-22 lat (jeśli ktoś studiuje, to właśnie na studiach) próbować znaleźć długotrwały związek, szukać intensywnie, a w razie niepowodzenia nie wycofywać się tylko zwiększać intensywność 
- Jeśli nie udało się, zawsze możesz próbować poznać kogoś przez internet, w pracy, w parku czy w podobnym miejscu. Dzięki poprzednim dwóm punktom będziesz potrafił(a) to robić.
- Jeśli w wieku nieco ponad 20 lat nigdy nie próbowałeś (-aś) być w związku, nie zaczynaj nagle się starać - nic dobrego z tego nie wyjdzie.
Gdybym po niepowodzeniu z roku 2010 natychmiast próbował poznać kolejne kobiety, pewnie byłbym jeszcze w stanie do związku (takiego prawdziwego, opartego na zaufaniu, szczerości i akceptacji) dojść własną pracą, ale podjąłem wtedy decyzję o izolacji - i nie żałuję. Nie jest mi teraz źle, z kobietą wcale nie musiałoby być lepiej (chociaż na pewno byłoby inaczej). Teraz pozostaje co najwyżej biernie czekać na przypadkowe spotkanie "dobrego ducha" który będzie mieć siłę wszystko we mnie zbudować - ale, prawdę mówiąc, nie wierzę w to (a nawet gdyby taka osoba się pojawiła, pewnie podświadomie nie dałbym jej nawet szansy). Aktywnie za to od kilku dni szukam (co prawda tylko przez internet, ale zawsze to coś) znajomych, szczególnie kobiety, bo to z nimi przez ostatnie lata miałem zero kontaktu. Otwieram się trochę pod wpływem kilku koleżanek z pracy, z którymi, o dziwo, można swobodnie porozmawiać (a ciekawostką jest fakt, że wszystkie mają dzieci w moim wieku
).
Z chęcią poznam opinię innych, którzy w podobnej sytuacji podjęli taką samą decyzję (bądź też podjęli inną) oraz posłucham (logicznych i konkretnych) kontrargumentów (przez długi czas skreślałem wszelkie słowa krytyki mojego sposobu myślenia, teraz postanowiłem swoje informacje skonfrontować z innymi i poznać nowe fakty, które raczej moich poglądów nie zmienią ale może pozwolą "dogiąć" je bliżej obiektywnej rzeczywistości).
Proszę moderatorów o decyzję, czy zgadzają się na dyskusję w tym temacie, czy lepiej założyć nowy.