Mam 21 lat. Jestem studentką. Studiuję Pedagogikę i coś nie coś o uczuciach wiem. Otóż mój problem polega na tym, że chyba się w kimś zakochałam? może to złe słowo... zauroczyłam... lepiej brzmi. Nie wiem jak sobie poradzić z tym uczuciem. Chcę się uwolnić, bo wiem, ze on nie jest dla mnie. Przejdę do rzeczy. Kilka lat temu poznałam go na kursie prawa jazdy. Zwykła luźna rozmowa. Potem często spotykaliśmy się w autobusie. Okazało się że mieszkamy od siebie zaledwie 10 km. Pewnego dnia, gdy czekałam na dworcu na autobus powrotny podszedł do mnie, mimo tego, ze stałam ze znajomymi, zagadał, pogadał. Okazało się nawet, że mamy wielu wspólnych znajomych. Wymieniliśmy się nr telefonów, zaczęły się sms-y. Pisaliśmy o wszystkim i o niczym. Rozmowy typu: "Hej co słychać?"; "Co robisz?". Wszystko ładnie się układało, on był moim dobrym kolegą, można by nawet pokusić się o słowo przyjaciel... Kiedyś mi się nawet zwierzył, powiedział jak ciężko mu żyć bez ojca, jaki był i jakim go zapamiętał. Pewnego wrześniowego popołudnia wracaliśmy razem autobusem. On był wtedy w klasie maturalnej. Zadał mi pytanie czy znam kogoś, kto pisze prezentacje maturalne z języka polskiego. Zaoferowałam się, ponieważ ja miałam już to za sobą. Poza tym zdałam maturę na 90%, więc napisanie jeszcze jednej pracy nie było problemem. Gdy chciałam mu już dać tą pracę, zaznaczyłam, że nie chcę za nią zapłaty, tylko buziaka. Nie wiem czy się wystraszył czy co? Cały czas wykręcał się że nie ma za bardzo czasu i nie może przyjechać po nią. Trudno wysłałam mu e-mailem. Mijały dni, miesiące... Pisaliśmy do siebie od czasu do czasu... ale... Dnia 15 sierpnia tego roku coś się wydarzyło... To był ponury dzień, od rana padało i było brzydko. Należy tu wspomnieć, że prawie całą noc z 14 na 15 sierpnia nie spałam. Nie mogłam zasnąć. Napisałam do niego sms-a tak z nudów i o dziwo w środku nocy odpisał, bo on również nie mógł zasnąć. Pisaliśmy tak do 5:30. Zaproponował mi spotkanie. Był to dzień deszczowy i smutny, nie chciało się z domu wychodzić, ale przed wieczorem rozpogodziło się i dałam namówić się na spotkanie. Spotkaliśmy się ok 19:00 nad pobliskim jeziorem. Siedzieliśmy w samochodzie i rozmawialiśmy o pogodzie o filmach, nawet bajkach, o szkole, o życiu, trochę żartowaliśmy. I... w pewnym momencie poszliśmy na molo. Zrobiło się chłodno, więc on kozak zdjął swoją bluzę i okrył mnie... Zrobiło się tak miło i ciepło. Potem przypomniał mi, ze któregoś dnia miałam na gg opis: "Są takie dni w których człowiek przytulił by się nawet do jeża". Spytał czy mogłabym się do niego przytulić. Owszem zgodziłam się. Tuliłam się do jego klaty przez długa chwilę. Potem on spojrzał mi głęboko w oczy i powiedział: (pamiętam te słowa doskonale, czuje jakby to było wczoraj) " -Mogę Cię o coś zapytać? -Tak, proszę. -Albo nie, ja to zrobię..." I pocałował mnie. Tak... bosko... tak namiętnie... tak cudownie... To była jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Tak bardzo mnie zaskoczył. Nie spodziewałam się tego po nim. Zrobiło się późno i musiałam wracać do domu. Całą noc o nim myślałam, następnie cały dzień i tak dalej... Ale on się nie odezwał. Zapomniał? Nie wiem, gdzie popełniłam błąd, nie wiem co powiedziałam mu nie tak, co zrobiłam źle. Nie wiem. Później już tylko płakałam. Ciągle czekałam na jakąś wiadomość od niego... Nic. Pod koniec sierpnia napisał tylko smsa że wyjeżdża za granice i nie będzie już pisał. Nie wiem po co to napisał. Nic nie wiem. Kilka dni temu z nieoficjalnych źródeł dowiedziałam się, że wrócił. Zaryzykowałam i napisałam do niego. Owszem odpisał, a teraz pisze do mnie tylko tak oficjalnie. Odpowiada na pytania, albo samo tak lub nie. Nic od siebie. A ja... ja ciągle coś do niego czuje... Tęsknie za tymi jego namiętnymi pocałunkami, za tym przytuleniem, tęsknie za nim... za jego dotykiem. Nie wiem jak się od tego uwolnić. Jak o nim zapomnieć? Proszę dajcie mi jakieś wskazówki. [M]
To przyjdzie z czasem...
Na razie po prostu zajmij się czymś, mniej myśl o całej tej znajomości, wyjdz do ludzi, poznaj kogoś wartościowego i tylko czasem będziesz o nim pamiętać. Bo piękne chwile, wspomnienia trzeba pielęgnować;)
3 2012-10-22 19:40:50 Ostatnio edytowany przez Agnieszka2323 (2012-10-22 19:42:01)
Witam wszystkich:) Malwino widzę że mamy podobną sytuacje... też mam taki problem. Doskonale Cię rozumiem co czujesz tże mam 21 lat i studiuje Pedagogike
jedyne co moge poradzić to czas wszystko pokaże może się odezwie jak u mnie było ale nie warto na to czekać co ma być to i tak będzie ![]()
Witam wszystkich:) Malwino widzę że mamy podobną sytuacje... też mam taki problem. Doskonale Cię rozumiem co czujesz tże mam 21 lat i studiuje Pedagogike
jedyne co moge poradzić to czas wszystko pokaże może się odezwie jak u mnie było ale nie warto na to czekać co ma być to i tak będzie
Cieszę się, że jest ktoś kto mnie rozumie. To naprawdę jest dla mnie krępująca sytuacja. Miałam nawet pomysł, żeby zaprosić go do siebie na urodziny (mam w niedziele). Ale to chyba głupie.:( Nie wiem już co robić:(