Pomimo młodego wieku wciąż jestem sama. Ma przyjaciół, rodzinę. Nie mam jednak tej tzw. drugiej połówki. Nie wiem, czy jest to zależne od niskiego poczucie własnej wartości, czy też od tego, że nie natrafiłam jeszcze na odpowiednią osobę. Skłaniam się ku pierwszej wersji. Dwa lata temu miałam depresję. Z pomocą psychologa i psychiatry udało mi się z niej wyjść.Czuję się dziś lepiej, jednak daleko mi do stanu szczęśliwości. Rozmawiałam też z psychologiem na temat relacji damsko-męskich. Usłyszałam, że jeśli w tej kwestii od dłuższego czasu nic się nie dzieje-nie jest dobrze. Nie wiem jak mam to rozumieć? Może ze mną rzeczywiście jest coś nie tak?
Może jest. A kiedy ostatnio byłaś w związku?
Czemu takie załozenie że jeśli sie jest ciągle samemu to możliwe że coś jest nie tak? czy wartość człowieka mierzy sie w związkach? a potem ludzie mają kompleksy i sie dołują ze są sami.
cornflower nie. Jednak gdybyś przez kilka lat nie potrafiła stworzyć związku z żadnym facetem, też byś szukała tego przyczyny.
No ja właśnie nigdy nie stworzyłam związku z żadnym i też szukam przyczyny,nawet obwiniam siebie już. Ale wiem że to nie jest prawidłowe rozumowanie. I myślę z autorką nie musi być wcale coś nie tak.
Nigdy nie byłam w związku i stąd te moje negatywne przemyślenia. Być może to jeszcze nie czas...