Daję całego siebie, a cierpię w samotności... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

Witam. Ciężko jest pisać o czymś, co bardzo boli, lecz sam nie potrafię odpowiedzieć sobie na wiele pytań. Jestem z moją partnerką 3,5 roku, nasza miłość zaczęła się wiele lat wcześniej. Mieliśmy ciężką przeprawę, by nasze uczucie dalej trwało, ona po rozwodzie z 4 letnią córką. Córkę ma wspaniałą, świetnie się dogadujemy, dbam o nie jak tylko mogę, staram się każdego dnia, by czuły, że jestem. Ale nie zawsze było kolorowo, jak w każdym związku, było tzw. docieranie się i naprawa błędów. Ale jest coś, czego nie potrafię zrozumieć w naszym związku: brak partnerstwa, poszanowania, uczucia. Wystarczy, by jakaś drobnostka wkradła się w nasze dobre relacje i wszystko się wali, i zawsze wychodzi, że to moja wina. Kochamy się ze sobą raz na 3 - 4 tyg. i musi mi to wystarczyć, bo kiedy mamy chwilę dla siebie, to zawsze są inne rzeczy tzn. praca, brak chęci. Rozumiem to, ale czy ja tak o wiele proszę, myślę, że bliskość to podstawa każdego związku a ja muszę ją wymuszać. Kiedy mówię dlaczego tak się dzieje, czy to moja wina, czy za wiele wymagam, to słyszę odp. "Jeśli nie daję ci tego co pragniesz, to zmień sobie partnerkę albo puszczę cie wolno bo się męczysz..." Po tym, jak to usłyszałem, zacząłem mieć wątpliwości czy to ma sens, każdy jeden dzień mojej walki, miłości, poszanowania nie ma już znaczenia. Po 3,5 roku naszej znajomości pierwszy raz użyłem wulgaryzmu rozmawiając z moim bratem przez tel. i to usłyszała. Już po chwili zostałem przyparty do muru, że mnie nie znała z tej strony, jak Ja wyglądam w jej oczach i do jakiego poziomu się zniżam. Przeprosiłem, ale podparłem tym, że kiedy ona spotyka się np. z moją kuzynką (a są po takich samych przejściach życiowych) im wolno, a żeby było śmieszniej używa tych słów do mnie i to przy osobie trzeciej. Czuję się jak małe dziecko, które się karci za każde przewinienie. Człowiek jest czasami jak pies wierny, dający tyle uczucia, ale ile można. Wiem, że wielu na tym portalu i wielu innym ma na pewno podobne problemy, ale gdzie tu jest ta granica. Myślę, że wielu nie zgodzi się z moją wypowiedzią, ale uważam iż dawanie całego siebie drugiej osobie to błąd, bo kiedyś przyjdzie ten dzień, w którym nie będzie to miało żadnego znaczenia, że walczyłeś, starałeś się, darzyłeś uczuciem. Pozdrawiam i pamiętajcie: nigdy nie dajcie sobą pomiatać, być gorszym...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

Dawanie całego siebie,a pozwalanie na brak szacunku to 2różne sprawy. Nie wolno dać sobą pomiatać i sterować jak dzieckiem.
Co ona taka pewna siebie ?
Aha, jak Tobie nie pasuje, to możesz odejść a ona nie zamierza nic zmienić ?
Czy Wasz problem opiera sie tylko na tym,że kochacie się raz na 2-3tyg. ? I na tym,że ona zwraca Ci uwagę jak dzieciakowi ?
Wszystko ma swoje podstawy-sex może ją znudził, a poprawianie Ciebie to jakieś czepialstwo. Wkońcu nie klniesz przy dziecku i jak pisałeś zdarzyło się to raz i to nie do niej.

Pogadaj z nią poważnie, postaw jakieś warunki, nie daj z siebie zrobić dzieciaka !

3

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

anecznik ma racę. Pogadaj, powiedz i ustal z partnerką gdzie są granicę i powiedz wprost że masz dość obecnej sytuacji. Jeśli ona tego nie uszanuje i nie zrozumie i znowu będzie próbowała Cię zbyć tekstem "Możesz odejść", to po prostu odejdź, bo to znaczy, że jesteś dla niej tylko opiekunką dla dziecka.

4 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-24 11:27:03)

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...
anecznik napisał/a:

Co ona taka pewna siebie ?

Każda kobieta powinna być pewna siebie.

anecznik napisał/a:

Aha, jak Tobie nie pasuje, to możesz odejść a ona nie zamierza nic zmienić ?

Gdy mężczyzna się nie zmienia, wszyscy zalecają kobiecie cierpliwość i podkreślają jego pozytywna cechy.
Ona uczciwie stawia sprawę - jestem jaka jestem i nie będę się dla ciebie zmieniać bo ja sama dla siebie jestem ważniejsza niż ty. Jeśli taka, jaka jestem nie podobam ci się, odejdź. Jeśli życie ze mną nie jest dobre - odejdź. A jeśli plusy przeważają nad minusami, bądź ze mną - taką jaka jestem - i ciesz się, że jesteśmy razem.

Czyżby kobiety miały obowiązek kochać za bardzo?

anecznik napisał/a:

Czy Wasz problem opiera sie tylko na tym,że kochacie się raz na 2-3tyg. ? I na tym,że ona zwraca Ci uwagę jak dzieciakowi ?
Wszystko ma swoje podstawy-sex może ją znudził, a poprawianie Ciebie to jakieś czepialstwo. Wkońcu nie klniesz przy dziecku i jak pisałeś zdarzyło się to raz i to nie do niej.

Od rzemyczka do koniczka. Nie mów, że jak zaklął to jest ok. Bo nie jest. Zaczyna się od nie panowania nad słownikiem, kończy na rękoczynach. Kobieta nie pozwoli, żeby wszedł na tę drogę. A że sama klnie? Też nie powinna, ale może u niej to właśnie postęp. Może cieszy się, że [już] nie rzuca talerzami? Nie wiemy.

anecznik napisał/a:

Pogadaj z nią poważnie, postaw jakieś warunki, nie daj z siebie zrobić dzieciaka !

Aneczniku, poczytaj o facetach męczących i nienauczalnych. Skąd wiesz, czy krist z inną kobietą nie byłby właśnie taki?

Krist, skoro się tu żalisz, rozumiem, że to i owo Ci nie pasuje. Napisz do niej list. Napisz, że ją kochasz, ale nie czujesz się kochany, gdy Tobą pomiata, a jak każdy pragniesz czułości i miłości. Napisz, że chcesz z nią być ale chcesz, żeby dostrzegała Twoje potrzeby. I określ jakie to potrzeby.

5

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

1.Żadna ze stron nie powinna okazywać że ta druga nic dla niej nie znaczy - zbytnia pewność siebie jest zgubna i krzywdząca.

2.Życie to zmiany - Jestem jaki jestem - to hasło dobre na ten przygłupi program TV, ale w życiu współczuję jak takiego partnera się ma. Związek, dzieci - to wszystko zmienia i trzeba się do tego dostosować !Uważasz jej zachowanie za uczciwe ? Ja powiedziałabym egoistyczne !

3.Tak jak raz przeklął napewno pojutrze jej wleje - no przesada !!!

4.Skąd przypuszczenie ,że ten facet jest męczący i nienauczalny ? Zresztą po co ma być "nauczalny" skoro piszesz,że nikt się dla nikogo nie powinien zmieniać ....?

5.Rada z listem  do partnerki która już mu powiedziała,że jak mu coś nie pasuje to żeby zmienił partnerkę - jakieś wołanie o litość !

Artemida czy Ty wogóle dostrzegasz że ona nim pomiata ? Ustawia ?Robi co chce w zależności od humorków ? Czy Ty zawsze się dopatrujesz,że ktoś to lubi ?Bo wiele masz wypowiedzi w tym tonie - promującym jakichś miękkich-dupków a nie facetów !

6

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

krist, piszesz zeby nie dac soba pomiatac, byc gorszym.
Niestety ona Cie tak traktuje, powiedz jej otwarcie, bez mizdrzenia i wchodzenia w tylek, co Ci sie nie podoba i niech ona Ci powie czego chce...
moze sie dogadacie,
jesli nie da rady to pokarz jej, ze mozesz odejsc, badz twardy... podejrzewam, ze tego potrzebuje.
Zreszta co innego mozesz zrobic jesli nie chcesz siedziec jak gowno pod butem.

7 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-11-04 13:17:11)

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...
anecznik napisał/a:

1.Żadna ze stron nie powinna okazywać że ta druga nic dla niej nie znaczy

Chyba że tę drugą to kręci - istnieją takie osoby.

anecznik napisał/a:

- zbytnia pewność siebie jest zgubna i krzywdząca.

Nie zgadzam się. Ja jestem pewna Kochanego a on jest pewien mnie. I relacja jest na zupełnie innym poziomie niż z kimkolwiek. Spokój jaki mamy jest niezwykły. Bliskość... Nawet nie znam słów, jakimi mogłabym ją opisać. A mój słownik jest dość bogaty.

anecznik napisał/a:

2.Życie to zmiany - Jestem jaki jestem - to hasło dobre na ten przygłupi program TV, ale w życiu współczuję jak takiego partnera się ma. Związek, dzieci - to wszystko zmienia i trzeba się do tego dostosować !Uważasz jej zachowanie za uczciwe ? Ja powiedziałabym egoistyczne !

Nazywaj to jak chcesz. Ja nigdzie nie napisałam, że brak rozwoju jest dobry. Chodzi jednak o to, by nie zatracić siebie. Zwykle mężczyzna, któremu coś nie pasuje odchodzi albo zaczyna być wredny - żeby kobieta odeszła. Zwykle kobieta się dostosowuje i to się uważa za normę. Ta kobieta jest uczciwa - taka jestem, nie pasuje - odejdź. Rozwijam się dla siebie, nie będę udawać kogoś kim nie jestem dla sprawienia ci przyjemności. Moja integralność jest ważniejsza od twoich przyjemności. Nie jesteś w więzieniu - jeśli ci ciężko, odejdź. A jeśli jesteś ze mną, to ze mną a nie z cieniem kobiety, która odgrywa rolę, by zadowolić swojego pana i władcę.
Tak, jest to egoizm. Do którego każdy ma prawo. Przeczytaj uważnie zdania z mojej sygnaturki. Ona mu nie każe być w związku. Skoro wciąż jest z nią, widocznie plusy przeważają nad minusami.

anecznik napisał/a:

3.Tak jak raz przeklął napewno pojutrze jej wleje - no przesada !!!

Może nie pojutrze, ale od tego się zaczyna. Poczytaj o przemocy. O cyklach. Ona zdusiła w zarodku coś, co było niepożądane.

anecznik napisał/a:

4.Skąd przypuszczenie ,że ten facet jest męczący i nienauczalny ? Zresztą po co ma być "nauczalny" skoro piszesz,że nikt się dla nikogo nie powinien zmieniać ....?

Czytaj uważniej. Nie piszę, że jest męczący i nienauczalny. Piszę, że być może byłby taki z inną. O ile wiem ex, z którego ja nie mogłam wykrzesać tego, co było mi niezbędne, jest z inną kobietą. Wziął z nią ślub. Chyba mu więc pasuje.

anecznik napisał/a:

5.Rada z listem  do partnerki która już mu powiedziała,że jak mu coś nie pasuje to żeby zmienił partnerkę - jakieś wołanie o litość !

Nie. Tylko możliwość uporządkowania sobie w głowie i jasnego wyrażenia się.

anecznik napisał/a:

Artemida czy Ty wogóle dostrzegasz że ona nim pomiata ? Ustawia ?Robi co chce w zależności od humorków ?

Dostrzegam. Istnieją kobiety impulsywne, istnieją mężczyźni impulsywni. I znajdują partnerów, którzy są z nimi szczęśliwi. Ona wyraźnie mówi - pasują ci moje humory - ok. Nie pasują - odejdź, nie trzymam.

Czy znasz kobietę, która nie miewa humorków? Ja nie znam. Znam tylko takie, które to ukrywają. No i sama, od kiedy jestem z Kochanym mam znacznie mniej i mniej intensywne zmiany nastrojów.

anecznik napisał/a:

Czy Ty zawsze się dopatrujesz,że ktoś to lubi ?Bo wiele masz wypowiedzi w tym tonie - promującym jakichś miękkich-dupków a nie facetów !

Promuję mężczyzn silnych (biorących to i owo na klatę, nie zaś histeryzujących albo walczących ze swoimi kobietami, którym z okazji PMS puściły nerwy) i wyrozumiałych (którzy nie wmawiają swoim żonom/partnerkom, że coś z nimi nie tak, gdy tupną albo krzykną a w najgorszym razie puszczą wiązankę [co uważa się za święte prawo każdego faceta, gdy mu coś nie wyjdzie]).

Gdy się zdenerwujesz wolałabyś dostać w twarz od "męskiego" faceta, którego na co dzień obsługujesz, czy być przytulona przez silnego, wyrozumiałego mężczyznę, który sam zanosi swoje skarpety do prania?

Bo wiesz? Co kto lubi... Ja wolę przyjazne i ciepłe relacje. Dla mnie męski=silny. A siła=spokój, pewność siebie. Słabość=agresja. Nie lubię mężczyzn nieskutecznych, agresywnych, niekulturalnych, z nałogami. Są dla mnie odpychający. Brrr...

Ale o gustach nie ma co dyskutować...

8

Odp: Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

A ja czytając wszystkie posty autora wątku odniosłam wrażenia, że "kocha za bardzo", że na forum jest wiele kobiet- w tym także ja- które są takie jak on ... bo gdyby nie to że jest facetem byłby wypisz wymaluj jak większość z nas które wplatały się w toksyczne związki.

krist79 niestety jestem zdania, że jesteś w toksycznym związku, że tak jak my kobiety nadstawiamy się swoim facetom i im służymy za "podnóżki" tak ty służysz swojej kobiecie, bo jesteś niemalże wymarłym gatunkiem, który dba i daje siebie, wspiera, płacze? mówi o uczuciach i okazuje je, zaspokaja potrzeby kobiety, wychowuje jej dziecko i kocha je ... a ona?
mam wrażenie że odbija sobie na tobie poprzedni związek- dokucza ci tak jak jej dokuczono, że była skrzywdzona przez exa to teraz rani ciebie nijako w zemście za swoje poprzednie przeżycia.
Ty się martwisz- w innym watku pisałeś- że kręci z kimś innym, że dała telefon innemu, że rozmawaia z nim na skype, , że nie wraca na noc a ona się bawi ...

Myślę, że albo zostaniesz i będziesz cierpiał tak długo jak z nią będziesz albo odejdziesz i będziesz zbierał się z kawałeczków żeby potem znów żyć ...
Trzeba tylko znaleźć w sobie siłę.

Daj znać co się dzieje w JEDNYM MIEJSCU łatwiej nam będzie cię wspierać, mieć wgląd w całość zagmatwanej sprawy- zamiast zakładać wciąż nowe wątki

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Daję całego siebie, a cierpię w samotności...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024