Witam,
Bardzo proszę o radę. Mianowicie poznałam się z moim ukochanym kiedy On mieszkał już u kolegi. Od dłuższego czasu mieszkał raz u niego, raz u byłej kobiety. Wyrzucała go z domu, poniżała, nie raz spał w aucie bądź nie został wpuszczony do domu. Nie jest złym człowiekiem, po prostu ona leczyła się wcześniej psychiatrycznie, nie mogli się dogadać, wszystko się popsuło. On jest bardzo uczuciowym człowiekiem, b. długo walczył o ten związek, ale za każdym razem był odrzucany, poniżany. Poznaliśmy się w odpowiednim momencie, kochamy się niesamowicie, aczkolwiek ona ciągle plata się w nasze życie i nim manipuluje. Od kiedy odszedł, nagle sobie uświadomiła stratę i jak nigdy o niego walczy- płacze, manipuluje.. Wszystko było dobrze, ale kiedy zaczęło się robić poważnie po pół roku naszego związku nagle zaczął chować telefon, ukrywał rozmowy z nią a później wychodziły sprawy, że np. był z nią w sklepie bo go poprosiła, ale zapomniał mi powiedzieć. Prosiłam, żeby dawał tylko znać kiedy tam idzie (do dzieci). Ostatnio był w depresji, po alkoholu powiedział mi, że nie wie czy ją kocha. Załamałam się. Pare dni później wytłumaczył mi, że ona ciągle płacze, nie radzi sobie i musi jej pomagać, żal mu jej- dla dobra dzieci... Przyznał też, że powiedziała, że nadal go kocha i prosi żeby do niej wrócił. Jak ja mam to tolerować? Pytałam jak może nie wiedzieć czy ją kocha, przecież to takie głębokie uczucie, odparł "Kochałem ją 15 lat, jakim byłbym człowiekiem gdybym nagle przestał? Zawsze zostanie jakieś uczucie do niej.." Zapewnia mnie, że jestem najważniejsza, że nawet gdyby do niej wrocił ze względu na dzieci (co jak mówi jest nierealne) to nie zniósłby myśli, że mnie stracił. Po tych ostatnich wydarzeniach chciałam, żeby mi udowodnił, że tak jest, że tylko mnie kocha i ze mną chce żyć. On i ona mają takie same tatuaże, sam mówił o nim jako "obrączka" ponieważ nigdy nie mieli ślubu- on nie chciał- poprosiłam, żeby go usunął. Udowodniłby tym samym sobie, jej i mi, że zaczyna nowe życie. Odparł, że nie potrafi tego zrobić. Ze ten tatuaż zrobił 15 lat temu i przypomina mu o jego byłej w czasach, kiedy było między nimi dobrze, kiedy się kochali i wszystko się układało... Nie wiem co robić, normalna kobieta po tym wszystkim pewnie by odeszła, jak może mi mowić takie rzeczy... Ale kocham Go bardzo. Co robić? Czy naciskać na usunięcie tatuażu? Na ile pozwolić w kontaktach z byłą? Doszło do tego, że ma jej pomagać w zakupach, płacić alimenty, teraz idzie odpowietrzyć piec itp... dzwoni do niego z samego rana gdzie on jest, bo miał być na 9, wydziera się że jest najgorszy, że żaden z niego ojciec, szantażuje komornikiem, sądem.. Jest chorobliwie zazdrosna mimo, że nie są już razem, pisze jakieś smsy z wyrzutami że się ze mną kocha, że robi mi to, tamto, jeździ na wycieczki, że jestem ważniejsza od dzieci. Najgorsze jest to, że dzieci mają po 2 i 12 lat. Starszego nastawiła przeciwko niemu a kiedy tylko przychodzi do małego ona non stop do niego mówi i wyrzuca jakieś stare problemy. Żeruje na Jego dobrym sercu przez co ciągle jest załamany, pije coraz więcej a ja nie wiem jak mam go wspierać, bo z dnia na dzień staję się coraz bardziej zazdrosna... Proszę, doradźcie co robić aby ten związek się nie rozpadł i żeby było normalnie...
Ważnym wątkiem będzie jeszcze, że wychował się w domu dziecka, bardzo mu zależy na dzieciach i na ich szczęściu. Jak sam mówi, czuje jakby odniósł życiową porażkę, bo chciał zapewnić swojej rodzinie najlepszy byt, ale nie mógł z nią żyć. Długo się opierałam temu związkowi, nawet go zachęcałam żeby spróbował to naprawić, żeby do niej wrócił... później spotykaliśmy się, ale zaznaczałam, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązać jeśli chciałby do niej wrócić. Nie chciał, nie wrócił. Nie może tak dłużej być, zaczynam wariować..