Była żona mojego ukochanego i jego dzieci. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 39 ]

1

Temat: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Witam,

Bardzo proszę o radę. Mianowicie poznałam się z moim ukochanym kiedy On mieszkał już u kolegi. Od dłuższego czasu mieszkał raz u niego, raz u byłej kobiety. Wyrzucała go z domu, poniżała, nie raz spał w aucie bądź nie został wpuszczony do domu. Nie jest złym człowiekiem, po prostu ona leczyła się wcześniej psychiatrycznie, nie mogli się dogadać, wszystko się popsuło. On jest bardzo uczuciowym człowiekiem, b. długo walczył o ten związek, ale za każdym razem był odrzucany, poniżany. Poznaliśmy się w odpowiednim momencie, kochamy się niesamowicie, aczkolwiek ona ciągle plata się w nasze życie i nim manipuluje. Od kiedy odszedł, nagle sobie uświadomiła stratę i jak nigdy o niego walczy- płacze, manipuluje.. Wszystko było dobrze, ale kiedy zaczęło się robić poważnie po pół roku naszego związku nagle zaczął chować telefon, ukrywał rozmowy z nią a później wychodziły sprawy, że np. był z nią w sklepie bo go poprosiła, ale zapomniał mi powiedzieć. Prosiłam, żeby dawał tylko znać kiedy tam idzie (do dzieci). Ostatnio był w depresji, po alkoholu powiedział mi, że nie wie czy ją kocha. Załamałam się. Pare dni później wytłumaczył mi, że ona ciągle płacze, nie radzi sobie i musi jej pomagać, żal mu jej- dla dobra dzieci... Przyznał też, że powiedziała, że nadal go kocha i prosi żeby do niej wrócił. Jak ja mam to tolerować? Pytałam jak może nie wiedzieć czy ją kocha, przecież to takie głębokie uczucie, odparł "Kochałem ją 15 lat, jakim byłbym człowiekiem gdybym nagle przestał? Zawsze zostanie jakieś uczucie do niej.." Zapewnia mnie, że jestem najważniejsza, że nawet gdyby do niej wrocił ze względu na dzieci (co jak mówi jest nierealne) to nie zniósłby myśli, że mnie stracił. Po tych ostatnich wydarzeniach chciałam, żeby mi udowodnił, że tak jest, że tylko mnie kocha i ze mną chce żyć. On i ona mają takie same tatuaże, sam mówił o nim jako "obrączka" ponieważ nigdy nie mieli ślubu- on nie chciał- poprosiłam, żeby go usunął. Udowodniłby tym samym sobie, jej i mi, że zaczyna nowe życie. Odparł, że nie potrafi tego zrobić. Ze ten tatuaż zrobił 15 lat temu i przypomina mu o jego byłej w czasach, kiedy było między nimi dobrze, kiedy się kochali i wszystko się układało... Nie wiem co robić, normalna kobieta po tym wszystkim pewnie by odeszła, jak może mi mowić takie rzeczy... Ale kocham Go bardzo. Co robić? Czy naciskać na usunięcie tatuażu? Na ile pozwolić w kontaktach z byłą? Doszło do tego, że ma jej pomagać w zakupach, płacić alimenty, teraz idzie odpowietrzyć piec itp... dzwoni do niego z samego rana gdzie on jest, bo miał być na 9, wydziera się że jest najgorszy, że żaden z niego ojciec, szantażuje komornikiem, sądem.. Jest chorobliwie zazdrosna mimo, że nie są już razem, pisze jakieś smsy z wyrzutami że się ze mną kocha, że robi mi to, tamto, jeździ na wycieczki, że jestem ważniejsza od dzieci. Najgorsze jest to, że dzieci mają po 2 i 12 lat. Starszego nastawiła przeciwko niemu a kiedy tylko przychodzi do małego ona non stop do niego mówi i wyrzuca jakieś stare problemy. Żeruje na Jego dobrym sercu przez co ciągle jest załamany, pije coraz więcej a ja nie wiem jak mam go wspierać, bo z dnia na dzień staję się coraz bardziej zazdrosna... Proszę, doradźcie co robić aby ten związek się nie rozpadł i żeby było normalnie...

Ważnym wątkiem będzie jeszcze, że wychował się w domu dziecka, bardzo mu zależy na dzieciach i na ich szczęściu. Jak sam mówi, czuje jakby odniósł życiową porażkę, bo chciał zapewnić swojej rodzinie najlepszy byt, ale nie mógł z nią żyć. Długo się opierałam temu związkowi, nawet go zachęcałam żeby spróbował to naprawić, żeby do niej wrócił... później spotykaliśmy się, ale zaznaczałam, że nie ma wobec mnie żadnych zobowiązać jeśli chciałby do niej wrócić. Nie chciał, nie wrócił. Nie może tak dłużej być, zaczynam wariować..

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Nie powinnaś i nie możesz oczekiwać, że zupełnie zerwie kontakt ze swoją byłą. Mają wspólne dzieci, które na co dzień są pod jej opieką, więc on żadnej łaski nie robi, że pomaga, to jest jego obowiązek. Tak samo alimenty- ma dzieci, więc płaci. Wiedziałaś od tym od początku, teraz mam wrażenie, że masz jakieś pretensje, że poświęca czas nie tylko Tobie. Jak to się brzydko mówi "widziały gały co brały"...
Rozumiem, że jesteś zazdrosna. To ludzkie uczucie, zupełnie naturalne, że chciałabyś, żeby ukochany mężczyzna był "tylko Twój". Ale niestety tak się nie da, kiedy on ma rodzinę. Wiedziałaś o tym i to była Twoja decyzja, czyżbyś nie spodziewała się, że już zawsze będzie miał zobowiązania w związku z tym? Jego dzieci i co za tym idzie również była kobieta zawsze będą w jego życiu i Ty to musisz zaakceptować. Jeśli nie potrafisz, to nie dręcz się w tym dłużej.

3

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

otóż to facet który ma żonę i dzieci zazwyczaj ma etykietę zajęty nawet gdy wciska kit jak to mu się z żoną nie układało....no a jeśli już się z takim zwiąże to trzeba liczyć się z tym że to nie samotny książe na białym rumaku tylko łączą go zobowiązania wobec rodziny ...

4

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Chwilę, jeśli są problemy z piecem to marzną dzieci. On nie lata z jej bucikami do szewca.
Alimenty i tak pewnie nie starczają na normalne życie. Gdybyś ty miała serce to może potrafiłabyś to zrozumieć. A kochać wolno mu kogo chce.
I zgadzam się znim, odniósł życiową porażkę, a ty mogłabyś mu chociaż pomóc żeby jego dzieci były w tym wszystkim najbardziej poszkodowane.
Może wyobraź sobie, że to ty jesteś takim dzieckiem!!!

5

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

A co do problemów psychicznych to zauważyłam, że co drug abyła żona je ma.
Za chwilę to samo usłyszysz o sobie.
I pochwal się ile miało to najmłodsze dziecko jak zaczęłaś z nim sypiać?
Kobiety są w róznym stanie po porodzie. Może obiło ci się o uszy coś takiego jak depresja poporodowa, albo zmiany nastroju, spowodowane zmianami hormonalnymi.
Facet nie dał rady. Była wariuje, ale międz nimi może byc uczucie , którego nie pokonasz.
Jesteś nachalna. On nie jest twój.
Podejrzewam, że jesli się nie zmienisz odejdzie od ciebie. Za mało pomagasz mu przejść przez trudny okres.
On ma wyrzuty sumienia. Ma dwoje wspaniałych dzieci z kobietą która kochał, która zawsze będzie matką jego dzieci. Jest z domu dziecka. Czy ty go rozumiesz?
Chyba nie jesteś empatyczna. Jeśli go kochasz to go nie krzywdź, bo to robisz.

6 Ostatnio edytowany przez twardogłowa (2012-10-16 09:49:31)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

oj tam, oj tam lol

ja byłam psychiczna, Ty Bet byłaś psychiczna jak setki zdradzonych czy porzuconych żon.
Normalka.
A potem słyszymy z ust mężów, byłych mężów, że to kochanki były psychiczne lol
Też normalka.

Tylko dzieci żal.

7 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-10-16 10:21:37)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Jak dla mnie, ewidentnie widać, że Twój mężczyzna nie zakończył jeszcze poprzedniego związku. Jest mu przy Tobie wygodnie, ma spokój, ale jednocześnie wie, że wybaczasz mu wszystko.

Wydaje mi się, że łączy ich silne uczucie. Nie raz ludzie zachowują się jak wariaci z desperacji, że nie umieją czegoś naprawić i tak zapewne jest w przypadku tamtej kobiety. Targają nimi silne emocje. Raz się odpychają a raz przyciągają i tylko na tym ucierpisz.

Nie powinnaś z nim być, z resztą, nikt nie powinien z nim być, dopóki Oni nie ułożą swoich relacji tj. albo się zejdą albo rozstaną świadomie.

8 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-10-16 10:33:01)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Zastanow sie. Naciskasz go, żądasz dowodow... Facet ma ciezki okres. 15 lat to niemalo nie da sie tak po prostu wyrzucic tego z pamięci. Niestety zawsze będzie go łączyło coś z żoną (dzieci) i ty niestety musisz to zaakceptowac. Smieszne jest dla mnie to że wymagasz od niego zeby usunal tatuaz -dla niego on cos znaczy, przywołuje mile wspomnienia. Czasem cos sie konczy ale sentyment pozostaje. I facet ma racje  - pomysl sobie co by to o nim swiadczylo jakby po 15 latach nagle wszystko przestalo miec dla niego znaczenie i od wszystkiego sie poprostu odcial, pousuwal. Niestety wzielas faceta z "przeszloscią"i tę przeszlosc musisz zaakceptowac. Naciskajac nic nie wskorasz a co najwyzej zniechecisz do siebie.

Swoją drogą wkurza mnie ta nagonka na "byłe" kobiety. Faceci sa zawsze "święci" tylko te byłe żony/kobiety sa zle.

Nie mozesz jej miec za zle ze walczy o rodzine. I tak jak ktos wyzej napisal, widac doskonale ze on nie zamknal jeszcze tego rozdzialu i byc moze nieco za wczesnie wszedl w kolejny zwiazek.

9

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

elwora- sądzę, że to nie on ma problemy z psychiką, ale jego była. W tej chwili nie ma się na kim wyżywać, dlatego wpada w jeszcze większą wściekłość. A, że Twój "ukochany" jest nie zbyt zdecydowany, to też prawda. Skoro tak było wcześniej źle, teraz jest lepiej, dlaczego, jest na każde tamtej zawołanie?. Porozmawiaj o tym z nim, czy bardziej pasowało mu poniżanie, ubliżanie itd, czy obecny stan?Płacić alimenty musi, spotykać się z dziećmi także, ale nie jest powiedziane, że ma byłej naprawiać, przybijać, czy robić zakupy. Jeśli on na każdy tamtej telefon, będzie do niej biegł, to z Waszego "związku" będą nici.....Kochałem ją 15 lat, jakim byłbym człowiekiem gdybym nagle przestał? Zawsze zostanie jakieś uczucie do niej.... nie jakieś tylko normalnie on ją mimo wszystko kocha, sama piszesz,że wychowywał się w Domu Dziecka, dlatego inaczej postrzega samo posiadanie rodziny, to dla niego ona jest tak ważna. A matka jego dzieci wiedząc pewnie gdzie się wychowywał, dlatego robiła mu tyle przykrości,bo pewnie sądziła, że wychowankowie D.Dz. to ktoś gorszy.Czarno widzę Wasz dalszy "związek", jest on szyty raczej bardzo cieniutkimi nićmi, żona zołza swoją drogą, ale są jeszcze dzieci, dlatego nie może się zdecydować ostatecznie, bo wie jak wygląda życie bez rodziców, przeszedł to osobiście, dlatego widocznie tego samego nie chce dla swoich dzieci- to normalne.Podejrzewam,że prędzej czy później wróci jeśli nie do żony, to tylko ze względu na dobro swoich pociech.Zatrzymać go nie zdołasz, niestety. MUsisz być przygotowana na wszystko.

10

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Elwora, Twój partner pozwala sobą manipulować, bez wahania i kosztem obecnego związku zaspokaja potrzeby swojej ex, sam nie jest pewien swoich uczuć do niej i wiele innych... I nie ma to związku (pomimo tego co twierdzą przedmówcy) z faktem, że jest ojcem. Jest ojcem więc musisz zaakceptować to, że jego dzieci są dla niego bardzo ważne, że będzie jeszcze przez wiele lat łożył na ich utrzymanie, że zawsze będą obecne w jego życiu, że póki wychowuje je matka, to w sprawach dotyczących dzieci będzie miał z nią kontakt - to są rzeczy, które musisz zaakceptować biorąc mężczyznę "z przeszłością". Ale ja nie widzę powodów do akceptacji akcji typu "chyba kocham moją byłą", "jakby mnie przyjęła, to w podskokach wróciłbym" i kilku innych. I to nie Ty powinnaś postawić pass pewnym sprawom tylko on. Czym innym jest rzeczowa rozmowa o dzieciach, a czym innym sceny zazdrości do których jego była nie ma prawa - pytanie dlaczego on sobie na to pozwala? Dla mnie wygląda, że on nie chce się odciąć od tamtego związku, bo on go jeszcze nie zakończył. Niby jedną nogą jest przy Tobie, ale drugą nogą jest gotów wrócić do tamtego życia. To on nie podjął decyzji z kim i jak chce żyć. Ty możesz zdecydować, czy jesteś gotowa czekać na te decyzję w tym patologicznym trójkącie - ze wszystkimi konsekwencjami.

11

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
nocnalampka napisał/a:

Elwora, Twój partner pozwala sobą manipulować, bez wahania i kosztem obecnego związku zaspokaja potrzeby swojej ex, sam nie jest pewien swoich uczuć do niej i wiele innych... I nie ma to związku (pomimo tego co twierdzą przedmówcy) z faktem, że jest ojcem. Jest ojcem więc musisz zaakceptować to, że jego dzieci są dla niego bardzo ważne, że będzie jeszcze przez wiele lat łożył na ich utrzymanie, że zawsze będą obecne w jego życiu, że póki wychowuje je matka, to w sprawach dotyczących dzieci będzie miał z nią kontakt - to są rzeczy, które musisz zaakceptować biorąc mężczyznę "z przeszłością". Ale ja nie widzę powodów do akceptacji akcji typu "chyba kocham moją byłą", "jakby mnie przyjęła, to w podskokach wróciłbym" i kilku innych. I to nie Ty powinnaś postawić pass pewnym sprawom tylko on. Czym innym jest rzeczowa rozmowa o dzieciach, a czym innym sceny zazdrości do których jego była nie ma prawa - pytanie dlaczego on sobie na to pozwala? Dla mnie wygląda, że on nie chce się odciąć od tamtego związku, bo on go jeszcze nie zakończył. Niby jedną nogą jest przy Tobie, ale drugą nogą jest gotów wrócić do tamtego życia. To on nie podjął decyzji z kim i jak chce żyć. Ty możesz zdecydować, czy jesteś gotowa czekać na te decyzję w tym patologicznym trójkącie - ze wszystkimi konsekwencjami.

Podpisuję się pod tym wszystkimi członkami!! Twój partner podatny jest na manipulację!! Bez dwóch zdań!! Była wie, jak to wykorzystać i robi to z premedytacją!!
Nie chce się powtarzać po nocnejlampce, która wyczerpała w zasadzie temat. I może być tak, że faktycznie jesteś dla niego klinem, odskocznią. Nie odchorował jeszcze starej miłości!!
Sama wiesz dobrze w jakim momencie weszłaś w jego życie, pamiętaj proszę tylko o jednym - nie buduje się swojego szczęścia na cudzym nieszczęściu. Zło wyrządzone - prędzej czy później - WRÓCI!!
Pzdr
K.

12

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Decydując się na związek z mężczyzną z przeszłością faktycznie trzeba przygotować się na pewne kompromisy. Ale ten związek nie wygląda normalnie. Ewidentnie widać, że facetowi miesza się przeszłość z teraźniejszością. Nie zamknął tamtego rozdziału, a można go zamknąć, nawet gdy są dzieci. To nieprawda, że istnienie dzieci sprawia, że trzeba być na każde skinienie byłej zony. Istnienie dzieci nie tłumaczy tekstów w stylu, że jak 15 lat z nią był to nie może przestać jej kochać z dnia na dzień. Rozumiem, że na uporządkowanie uczuć potrzeba trochę czasu, ale ten czas powinno się spędzić samotnie a w nowy związek wchodzić, kiedy już się wie, że się byłej nie kocha.

Usunięcie tatuażu jest oczekiwaniem jak najbardziej na miejscu. To nie jest zwykły tatuaż - to przecież jest ich "obrączka". Jakoś chyba żadna kobieta w związku z rozwodnikiem nie wyobraża sobie, że jej facet nosiłby obrączkę z byłego małżeństwa...

Autorko, niczego nie zdziałasz naciskami i żądaniami. To Twój mężczyzna powinien sobie to wszystko sam uporządkować. Ale on sam musi tego chcieć. Tymczasem z opisu wynika, ze on wcale nie ma takiego zamiaru.

Niezupełnie się zgadzam z tym, że jego była nim manipuluje a on jest podatny na manipulację. Ona zapewne tylko chciałaby, żeby wrócił, a on wcale nie wie, czy wrócić nie chce.

13

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Męża pod wspólny dach nie zapraszam i w tej chwili nie chcę.
Nie wyobrażam sobie żebym miała z nim teraz zamieszkać. Mnie tak jak jest jest dobrze.
W domu mi go nie brakuje. Owszem wiem , ze kiedys potrzebna będzie zmiana, ale jest jeszcze za wczesnie.
Uczucie jest. Obojetne czy jest to psychopata który mnie nie kocha i zdrajca.
To jest silne uczucie, dojrzałe ale nie za wszelka cenę.
Kiedy się kogoś kocha to daje się wolność.
On zrobi jak zechce. Jeśli będzie chciał być z kochanką albo z inną to jego wybór.
O sprawy dzieci zawsze będę walczyć bo są też moją miłością.
Mężowi wybaczyłam to co było, ale przede wszystkim dla siebie i dla niego.
Nie oczekuje czegoś w zamian i nie znaczy to, że nie komunikuje wprost jak coś mi nie odpowiada, albo jeśli coś sprawia mi przykrość.
Jka zostawia sie przeszłość, albo stara ja zostawic za sobą to przynosi ulgę. A ja chcę dla sibie jak najlepiej.
Nie czuje juz tej złości, ciężaru, ale nowe zdarzenia czy fakty z peszłości powoduja emocje z którymi n abieżaco musze sobie radzić.
Stram sie też wierzyć w ludzi i wierzyc w niego, że jest dobrym człowiekiem. W takim chociaz z wadami się zakochałam i niestety kocha się czasem ze wszystkim, nie za coś, ale tak zwyczajnie kocha. Najwyżej nie chce się być razem, żyje osobno, ale trudno jest wyrzucic z serca najbliższą osobę.

14

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
vinnga napisał/a:

Niezupełnie się zgadzam z tym, że jego była nim manipuluje a on jest podatny na manipulację. Ona zapewne tylko chciałaby, żeby wrócił, a on wcale nie wie, czy wrócić nie chce.

Jak dla mnie poniższa wypowiedź autorki wskazuje na to właśnie, że daje sobą manipulować.

elwora napisał/a:

Doszło do tego, że ma jej pomagać w zakupach ... teraz idzie odpowietrzyć piec itp... dzwoni do niego z samego rana gdzie on jest, bo miał być na 9, wydziera się że jest najgorszy,

Ok, ktoś powie, przecież to jest normalne, że prosi go o pomoc w zakupach. W końcu zakupy robi dla siebie i dzieci... Odpowietrza piec, żeby jego dzieciom było ciepło... niemniej jednak wydaje mi się, że t e wszystkie zabiegi nie mają jedynie charakteru "ze względu na dobro dzieci". Jest to jednak subiektywne odczucie smile

15

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
K.82 napisał/a:
vinnga napisał/a:

Niezupełnie się zgadzam z tym, że jego była nim manipuluje a on jest podatny na manipulację. Ona zapewne tylko chciałaby, żeby wrócił, a on wcale nie wie, czy wrócić nie chce.

Jak dla mnie poniższa wypowiedź autorki wskazuje na to właśnie, że daje sobą manipulować.

elwora napisał/a:

Doszło do tego, że ma jej pomagać w zakupach ... teraz idzie odpowietrzyć piec itp... dzwoni do niego z samego rana gdzie on jest, bo miał być na 9, wydziera się że jest najgorszy,

Ok, ktoś powie, przecież to jest normalne, że prosi go o pomoc w zakupach. W końcu zakupy robi dla siebie i dzieci... Odpowietrza piec, żeby jego dzieciom było ciepło... niemniej jednak wydaje mi się, że t e wszystkie zabiegi nie mają jedynie charakteru "ze względu na dobro dzieci". Jest to jednak subiektywne odczucie smile

I co w tym dziwnego??? Ja tez mam zamiar tak postępować jak ex szanownego Pana, prosić o wszelaką pomoc, czy przy synu, czy przy zlewie, nie ważne, ma być w domu jak najczęściej, a dlaczego??? A to dlatego żeby ta sucz która mi go wytargała z życia czuła się tak samo jak autorka posta. To ona ma gryźć parapet z nerwów zastanawiając się co ukochany teraz robi. O tak!

16

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
Karolina1004 napisał/a:
K.82 napisał/a:
vinnga napisał/a:

Niezupełnie się zgadzam z tym, że jego była nim manipuluje a on jest podatny na manipulację. Ona zapewne tylko chciałaby, żeby wrócił, a on wcale nie wie, czy wrócić nie chce.

Jak dla mnie poniższa wypowiedź autorki wskazuje na to właśnie, że daje sobą manipulować.

elwora napisał/a:

Doszło do tego, że ma jej pomagać w zakupach ... teraz idzie odpowietrzyć piec itp... dzwoni do niego z samego rana gdzie on jest, bo miał być na 9, wydziera się że jest najgorszy,

Ok, ktoś powie, przecież to jest normalne, że prosi go o pomoc w zakupach. W końcu zakupy robi dla siebie i dzieci... Odpowietrza piec, żeby jego dzieciom było ciepło... niemniej jednak wydaje mi się, że t e wszystkie zabiegi nie mają jedynie charakteru "ze względu na dobro dzieci". Jest to jednak subiektywne odczucie smile

I co w tym dziwnego??? Ja tez mam zamiar tak postępować jak ex szanownego Pana, prosić o wszelaką pomoc, czy przy synu, czy przy zlewie, nie ważne, ma być w domu jak najczęściej, a dlaczego??? A to dlatego żeby ta sucz która mi go wytargała z życia czuła się tak samo jak autorka posta. To ona ma gryźć parapet z nerwów zastanawiając się co ukochany teraz robi. O tak!

Tylko, że autorka wątku nie była przyczyną rozpadu jego małżeństwa/konkubinatu. A to co innego!!
Wydaje mi się, że była aktualnego partnera autorki wątku miała go w poważaniu do czasu aż gość sobie kogoś nie poszukał. Wtedy nagle jej miłość cudownym sposobem odżyła... big_smile

17

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Wiem, ze OT, ale nie moge nie odnieść się:

Karolina1004 napisał/a:

ta sucz która mi go wytargała z życia c

Zupełnie abstrahując od poziomu suczowatości pani, która świadomie wchodzi w związek jako trzecia - bo to akurat dyskusji nie podlega, ale czy pan mąż to taki był bezwolny, sparaliżowany czy ociemiały, że dał się "wytargać"? To przede wszystkim on zrobił Ci podłość i jeśli ktoś zasługuje na lincz, to bezapelacyjnie on.

18

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
nocnalampka napisał/a:

Wiem, ze OT, ale nie moge nie odnieść się:

Karolina1004 napisał/a:

ta sucz która mi go wytargała z życia c

Zupełnie abstrahując od poziomu suczowatości pani, która świadomie wchodzi w związek jako trzecia - bo to akurat dyskusji nie podlega, ale czy pan mąż to taki był bezwolny, sparaliżowany czy ociemiały, że dał się "wytargać"? To przede wszystkim on zrobił Ci podłość i jeśli ktoś zasługuje na lincz, to bezapelacyjnie on.

Oczywiście, mój jm posiada jakieś szczątki w czaszce, kiedyś zwane mózgiem. Tylko w naszym przypadku jest tak, że on przychodzi do nas praktycznie codziennie, nie muszę dzwonić i prosić, także to też trochę inaczej wygląda. Ale to nie zmienia faktu, że wykorzystuje jego obecność w domku do realizacji mojego planu big_smile, bo oczywiście chcę go odzyskać...
A fakt, że to on spartaczył wszystko, nie podlega dyskusji. Tu się zgadzam z nocnalampka.

19

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojego zdania. Pare rzeczy wymaga sprostowania- nigdy nie ograniczałam mu kontaktów z dziećmi, wręcz przeciwnie- zachęcałam go, żebysmy gdzieś zabierali małego, zeby tam poszedł itp. Było tak pewien czas, póki nie zobaczyła, że mnie nie odstraszą dzieci, stwierdziła "koniec z wypożyczaniem". Po pewnej kłótni wyłaczył telefony, szukałam go, dzwoniłam po kumplach... W koncu jednemu udało się dodzwonić, odebrał pijany, rozbawiony "laski mnie wywiozły do żywca" nastepnego dnia okzało się, że był u niej, pijany... Wrócił do domu, ale ta sytuacja mnie dobiła.. Wczoraj przeprowadziliśmy poważną rozmowę, stwierdził że chce dla niej dobrze- to rozumiem- i że chce się z nią przyjaźnić.. Jak to? Tak nie moze być.. Wyobrażacie sobie? Będzie tam chodził codziennie, złość w końcu minie, przestaną się kłócić, robić wyrzuty i wróci do niej, kobiety którą kiedyś kochał, z którą się nie kłócił. Dodatkowym plusem dla mnie jest to, że ona spała z jego kumplem- obleśnym ćpunem co by mu zrobić na złość. Podobno nie potrafiłby jej teraz dotknąć. Rozmawiał z nią na spokojnie i pytał, jak ona sobie to wyobraża, przecież 2-3 tygodnie byłoby dobrze, a potem zaczęłyby się wyrzuty, że on był ze mną, że ona spała z tym, tamtym... Był okres, że wyjechał do Francji, uciekł od niej bo nie wytrzymał już presji i kłótni... W tedy jakoś musiała sobie radzić, kobiety miały po 6 dzieci i sobie radziły, bardzo nie lubię takiej bezradności... tym bardziej, że jest oczywiste, że to tylko kolejny powód żeby go zobaczyć. Zapewnia mnie, że kocha, że nie chce do niej wrócić, że zaczął nowe życie... ale "nigdy nie mów nigdy" ...

20

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
elwora napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojego zdania. Pare rzeczy wymaga sprostowania- nigdy nie ograniczałam mu kontaktów z dziećmi, wręcz przeciwnie- zachęcałam go, żebysmy gdzieś zabierali małego, zeby tam poszedł itp. Było tak pewien czas, póki nie zobaczyła, że mnie nie odstraszą dzieci, stwierdziła "koniec z wypożyczaniem". Po pewnej kłótni wyłaczył telefony, szukałam go, dzwoniłam po kumplach... W koncu jednemu udało się dodzwonić, odebrał pijany, rozbawiony "laski mnie wywiozły do żywca" nastepnego dnia okzało się, że był u niej, pijany... Wrócił do domu, ale ta sytuacja mnie dobiła.. Wczoraj przeprowadziliśmy poważną rozmowę, stwierdził że chce dla niej dobrze- to rozumiem- i że chce się z nią przyjaźnić.. Jak to? Tak nie moze być.. Wyobrażacie sobie? Będzie tam chodził codziennie, złość w końcu minie, przestaną się kłócić, robić wyrzuty i wróci do niej, kobiety którą kiedyś kochał, z którą się nie kłócił. Dodatkowym plusem dla mnie jest to, że ona spała z jego kumplem- obleśnym ćpunem co by mu zrobić na złość. Podobno nie potrafiłby jej teraz dotknąć. Rozmawiał z nią na spokojnie i pytał, jak ona sobie to wyobraża, przecież 2-3 tygodnie byłoby dobrze, a potem zaczęłyby się wyrzuty, że on był ze mną, że ona spała z tym, tamtym... Był okres, że wyjechał do Francji, uciekł od niej bo nie wytrzymał już presji i kłótni... W tedy jakoś musiała sobie radzić, kobiety miały po 6 dzieci i sobie radziły, bardzo nie lubię takiej bezradności... tym bardziej, że jest oczywiste, że to tylko kolejny powód żeby go zobaczyć. Zapewnia mnie, że kocha, że nie chce do niej wrócić, że zaczął nowe życie... ale "nigdy nie mów nigdy" ...

Ależ Ty się panicznie boisz. Tak jak ktoś napisał wcześniej, "widziały gały co brały", trzeba było się zabrać za faceta bez rodziny i zazdrosnej lub kochającej za bardzo ex...

" Wczoraj przeprowadziliśmy poważną rozmowę, stwierdził że chce dla niej dobrze- to rozumiem- i że chce się z nią przyjaźnić.. Jak to? Tak nie moze być.. Wyobrażacie sobie? Będzie tam chodził codziennie, złość w końcu minie, przestaną się kłócić, robić wyrzuty i wróci do niej"

Może może się przyjaźnić, jak będzie tylko chciał, tego mu nie zabronisz. I ja sobie wyobrażam że będzie codziennie i że wróci...;-)

21

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
elwora napisał/a:

Dziękuję wszystkim za wyrażenie swojego zdania. Pare rzeczy wymaga sprostowania- nigdy nie ograniczałam mu kontaktów z dziećmi, wręcz przeciwnie- zachęcałam go, żebysmy gdzieś zabierali małego, zeby tam poszedł itp. Było tak pewien czas, póki nie zobaczyła, że mnie nie odstraszą dzieci, stwierdziła "koniec z wypożyczaniem". Po pewnej kłótni wyłaczył telefony, szukałam go, dzwoniłam po kumplach... W koncu jednemu udało się dodzwonić, odebrał pijany, rozbawiony "laski mnie wywiozły do żywca" nastepnego dnia okzało się, że był u niej, pijany... Wrócił do domu, ale ta sytuacja mnie dobiła.. Wczoraj przeprowadziliśmy poważną rozmowę, stwierdził że chce dla niej dobrze- to rozumiem- i że chce się z nią przyjaźnić.. Jak to? Tak nie moze być.. Wyobrażacie sobie? Będzie tam chodził codziennie, złość w końcu minie, przestaną się kłócić, robić wyrzuty i wróci do niej, kobiety którą kiedyś kochał, z którą się nie kłócił. Dodatkowym plusem dla mnie jest to, że ona spała z jego kumplem- obleśnym ćpunem co by mu zrobić na złość. Podobno nie potrafiłby jej teraz dotknąć. Rozmawiał z nią na spokojnie i pytał, jak ona sobie to wyobraża, przecież 2-3 tygodnie byłoby dobrze, a potem zaczęłyby się wyrzuty, że on był ze mną, że ona spała z tym, tamtym... Był okres, że wyjechał do Francji, uciekł od niej bo nie wytrzymał już presji i kłótni... W tedy jakoś musiała sobie radzić, kobiety miały po 6 dzieci i sobie radziły, bardzo nie lubię takiej bezradności... tym bardziej, że jest oczywiste, że to tylko kolejny powód żeby go zobaczyć. Zapewnia mnie, że kocha, że nie chce do niej wrócić, że zaczął nowe życie... ale "nigdy nie mów nigdy" ...

a dlaczego nie może się przyjaźnić z byłą żoną? lepiej ma z nią ciągle drzeć koty? wy kochanki to jednak się boicie...podświadomie przez skórę żyjecie w nerwach zdradził porzucił żonę, mnie też może kiedyś to czekać, acha:)))
zazdrość bierze prawda?

22 Ostatnio edytowany przez K.82 (2012-10-16 15:40:27)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Jak dla mnie to przyjaźń pomiędzy mężczyzną i kobietą nie istnieje!! Z doświadczenia wiem, że jednej ze stron zawsze (prędzej czy później) zależy na czymś więcej. W tej konkretnej przyjaźni to matce dzieci zależy na swoim byłym!!

martaatam napisał/a:

wy kochanki to jednak się boicie...

Ale jakie kochanki ja się pytam. To, że autorka wątku związała się z kimś, kto odszedł od partnerki tzn., że jest jego kochanką... no ja was proszę... wyluzujcie pośladki!! A może jest kochanką dlatego, że była chce do niego wrócić?! Masakra jakaś!!

Czytając co poniektóre wątki odnoszę wrażenie, że jeżeli ktoś znajdzie faceta z "bagażem doświadczeń" powinien go od razu skreślać... a odwróćmy sytuację, kiedy kobieta jest np. z dzieckiem - nie ma prawa do szcześcia u boku "kawalera". Czy ten "kawaler" nie ma prawa oczekiwać, że jedyną rzeczą, która łączy jego partnerkę z poprzednim partnerem (mężem) będą tylko i wyłącznie dzieci. Czy taki "kawaler" powinien robić sceny zazdrości i inne cuda wianki na kiju... Coś się kończy, coś się zaczyna... Osobiście uważam, że ten facet powinien koncentrować się tylko i wyłącznie na dzieciach (mowa tu o poprzednim związku). One nie są niczemu winne. Jeśli chodzi o byłą partnerkę to sorry, ale dla mnie przyjaźń nie wchodzi w grę. Mieli czas i na przyjaźń i na miłość. Ten czas się jednak skończył, skoro postanowili się rozstać!! Chce zacząć nowe życie to niech zaczyna, a nie papierek przez bibułkę, że niby kocha nową partnerkę, ale tak w zasadzie to jeszcze się nie odkochał w starej!! Co to jest brazyliada, czy inna telenowela?!

Karolina1004 napisał/a:

...bo oczywiście chcę go odzyskać...

I tego Ci życzę!! smile

23 Ostatnio edytowany przez elwora (2012-10-16 15:44:12)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Nie jestem kochanką, nigdy nie byłam. Nie zniosłabym myśli, ze rozbijam rodzinę, dlatego też zachęcałam go do powrotu aby się upewnić czy warto się w to pakować. Nie miejcie mnie za tą złą, ja rozumiem jej uczucia, ale prawda jest taka że jest wariatką i manipulatorką... gdybyście widzieli te smsy, masakra. Teraz chodzi o mnie, nie chcę cierpieć, a jeśli jest szansa, że do niej wróci to niech to zrobi, ale nie za rok, dwa tylko teraz. Dlatego mam wątpliwości czy to dalej ciągnąć i potrzebuję dowodu (usunięcia tatuażu) że rozpoczął nowe życie i myśli o Nas poważnie.

24 Ostatnio edytowany przez martaatam (2012-10-16 15:45:43)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
K.82 napisał/a:

Jak dla mnie to przyjaźń pomiędzy mężczyzną i kobietą nie istnieje!! Z doświadczenia wiem, że jednej ze stron zawsze (prędzej czy później) zależy na czymś więcej. W tej konkretnej przyjaźni to matce dzieci zależy na swoim byłym!!

martaatam napisał/a:

wy kochanki to jednak się boicie...

Ale jakie kochanki ja się pytam. To, że autorka wątku związała się z kimś, kto odszedł od partnerki tzn., że jest jego kochanką... no ja was proszę... wyluzujcie pośladki!! A może jest kochanką dlatego, że była chce do niego wrócić?! Masakra jakaś!!

Czytając co poniektóre wątki odnoszę wrażenie, że jeżeli ktoś znajdzie faceta z "bagażem doświadczeń" powinien go od razu skreślać... a odwróćmy sytuację, kiedy kobieta jest np. z dzieckiem - nie ma prawa do szcześcia u boku "kawalera". Czy ten "kawaler" nie ma prawa oczekiwać, że jedyną rzeczą, która łączy jego partnerkę z poprzednim partnerem (mężem) będą tylko i wyłącznie dzieci. Czy taki "kawaler" powinien robić sceny zazdrości i inne cuda wianki na kiju... Coś się kończy, coś się zaczyna... Osobiście uważam, że ten facet powinien koncentrować się tylko i wyłącznie na dzieciach (mowa tu o poprzednim związku). One nie są niczemu winne. Jeśli chodzi o byłą partnerkę to sorry, ale dla mnie przyjaźń nie wchodzi w grę. Mieli czas i na przyjaźń i na miłość. Ten czas się jednak skończył, skoro postanowili się rozstać!! Chce zacząć nowe życie to niech zaczyna, a nie papierek przez bibułkę, że niby kocha nową partnerkę, ale tak w zasadzie to jeszcze się nie odkochał w starej!! Co to jest brazyliada, czy inna telenowela?!

Karolina1004 napisał/a:

...bo oczywiście chcę go odzyskać...

I tego Ci życzę!! smile

w sumie masz rację nie twierdzę że nie ale mówiąc kochanka miałam na myśli faceta odchądzącego od żony do tej innej....
a co do przyjaźni to np właśnie mój mąż który odszedł do innej sam wielokrotnie proponował mi przyjaźń, że chce ze mną porozmawiać, żebyśmy mieli takie swoje wspólne tematy nie tylko o dzieciach i że w żadnym wypadku nie chce być moim wrogiem...
tylko tyle

25

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

martaatam- i nie ma już między wami uczucia? Nie kłócicie się przecież, razem wychowujecie dzieci.. nie ma myśli o powrocie?

26 Ostatnio edytowany przez K.82 (2012-10-16 15:59:24)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
martaatam napisał/a:

w sumie masz rację nie twierdzę że nie ale mówiąc kochanka miałam na myśli faceta odchądzącego od żony do tej innej....
a co do przyjaźni to np właśnie mój mąż który odszedł do innej sam wielokrotnie proponował mi przyjaźń, że chce ze mną porozmawiać, żebyśmy mieli takie swoje wspólne tematy nie tylko o dzieciach i że w żadnym wypadku nie chce być moim wrogiem...
tylko tyle

Zobaczymy jak wyjdzie w praniu...!?! Ludzie mają to do siebie, że różne rzeczy gadają, a nijak ma się to w przełożeniu na czyny... Czyny świadczą o człowieku i są najlepszym dowodem na potwierdzenie słów!!:)

27

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
elwora napisał/a:

martaatam- i nie ma już między wami uczucia? Nie kłócicie się przecież, razem wychowujecie dzieci.. nie ma myśli o powrocie?

to wszystko bardzo skomplikowane...ja o tym marzę a jego właśnie nie rozumiem bo wiem że za nami tęsknił, nawet był bliski powrotu, jak odchodził do niej to właśnie mówił że nie jest już ze mną szczęśliwy, mówił że nie wie czy jeszcze kocha, do końca nie był zdecydowany, ciągle bardzo się wahał...potem było różnie raz kłótnie żale, raz rozmowy inicjonowane z jego strony... jest pod bardzo dużym jej wpływem teraz, no i ostatnio zawsze mówi że kiedyś było między nami dobrze, był szczęśliwy ale ja wszystko sama zepsułam...
dlaczego tęskni? dlaczego proponował przyjaźń sam? dlaczego mówi że mimo wszystko szanuje, że za szybko moja decyzja o rozwodzie? a dlaczego nie chce wrócić? w mojej głowie jedno wielkie dlaczego:(

28

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
martaatam napisał/a:

... ostatnio zawsze mówi że kiedyś było między nami dobrze, był szczęśliwy ale ja wszystko sama zepsułam...

Typowe zachowanie zdrajcy... wszyscy wokół są winni, tylko nie on!!! Kurcze skąd ja to znam - niestety z autopsji. Była żona też mówiła, ze coś w niej pękło, że już mnie nie kocha, a ja wszystko jak młody pelikan łykałem!! Okazało się, że to jej "pęknięcie" ma imię i nazwisko i jest kolegą z pracy... Ile to ja zarzutów pod swoim adresem przyjąłem... setki!! A jak przyszło co do czego i mleko się wylało to była cisza. W późniejszych rozmowach dochodziło nawet do tego, że była żona twierdziła, że nie zdradziła. KŁAMSTWO - jedno wielkie, WIERUTNE KŁAMSTWO!!!!
Martaatam, nie przejmuj się jego zxarzutami. To jest jego bezwarunkowy odruch obronny i tylko to ma na swoje "usprawiedliwienie"

martaatam napisał/a:

dlaczego tęskni? dlaczego proponował przyjaźń sam? dlaczego mówi że mimo wszystko szanuje, że za szybko moja decyzja o rozwodzie? a dlaczego nie chce wrócić? w mojej głowie jedno wielkie dlaczego:(

Dużo gada ten Twój mąż. Niech lepiej zacznie działać!! Wniosek rozwodowy zawsze można wycofać, to nie problem. Baa... ludzie po rozwodach znowu się schodzą... chcieć to móc!!
Zawsze uważałem i będę uważał, pomimo tego co stało się w moim życiu prywatnym, że warto walczyć do samego końca, do ostatniego tchu. Niemniej jednak walka stoczona w pojedynkę przeważnie skazana jest na porażkę niestety. Walczyć jednak trzeba. Nie po to się przysięgało przed Bogiem, że "póki śmierć nas nie rozłączy", żeby spasować po 5 minutach niepowodzenia...

Pozdrawiam i dużo siły życzę!!
K.

29

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
K.82 napisał/a:
martaatam napisał/a:

... ostatnio zawsze mówi że kiedyś było między nami dobrze, był szczęśliwy ale ja wszystko sama zepsułam...

Typowe zachowanie zdrajcy... wszyscy wokół są winni, tylko nie on!!! Kurcze skąd ja to znam - niestety z autopsji. Była żona też mówiła, ze coś w niej pękło, że już mnie nie kocha, a ja wszystko jak młody pelikan łykałem!! Okazało się, że to jej "pęknięcie" ma imię i nazwisko i jest kolegą z pracy... Ile to ja zarzutów pod swoim adresem przyjąłem... setki!! A jak przyszło co do czego i mleko się wylało to była cisza. W późniejszych rozmowach dochodziło nawet do tego, że była żona twierdziła, że nie zdradziła. KŁAMSTWO - jedno wielkie, WIERUTNE KŁAMSTWO!!!!
Martaatam, nie przejmuj się jego zxarzutami. To jest jego bezwarunkowy odruch obronny i tylko to ma na swoje "usprawiedliwienie"

martaatam napisał/a:

dlaczego tęskni? dlaczego proponował przyjaźń sam? dlaczego mówi że mimo wszystko szanuje, że za szybko moja decyzja o rozwodzie? a dlaczego nie chce wrócić? w mojej głowie jedno wielkie dlaczego:(

Dużo gada ten Twój mąż. Niech lepiej zacznie działać!! Wniosek rozwodowy zawsze można wycofać, to nie problem. Baa... ludzie po rozwodach znowu się schodzą... chcieć to móc!!
Zawsze uważałem i będę uważał, pomimo tego co stało się w moim życiu prywatnym, że warto walczyć do samego końca, do ostatniego tchu. Niemniej jednak walka stoczona w pojedynkę przeważnie skazana jest na porażkę niestety. Walczyć jednak trzeba. Nie po to się przysięgało przed Bogiem, że "póki śmierć nas nie rozłączy", żeby spasować po 5 minutach niepowodzenia...

Pozdrawiam i dużo siły życzę!!
K.

ja to wszystko wiem słowa i złudne nadzieje:( a tak bardzo mimo wszystko bym chciała...

Tak szczerze to nie wyobrażam sobie dalszego życia... jedna wielka pustka zostaje
a miłość już tylko oglądana w serialach, filmach czy piosenkach,
szkoda że na niektóre choroby nie ma lekarstwa...

również pozdrawiam:)

30

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Cokolwiek bedzie ,musisz z nim szczerze porozmawiac . Ojcem bedzie zawsze ,ale jest teraz zwiazany z Toba, oficjalnie prawda? Czyli jest niezdecydowany ,chcialby byc z Toba ,ale laczy go z zona 15 lat wspolnych lat i dzieci. Jest rozbity w tej sytuacji ,moze powinien isc do psychologa. Jesli go kochasz ,az tak mocno ,to daj mu wolna reke ,bo on jak widac babrze sie w przeszlosci Twoim kosztem,Twoich uczuc i nerwow,czasami nie warto.

31

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Kolejna wredna i psychicznie chora była żona big_smile...
i biedny zmanipulowany facio... i to przez chorą psychicznie kobietę smile z którą wytrzymał 15 lat.

Kiedy wiążesz się z mężczyzną po przejściach,  musisz zaakceptować jego bagaż życiowy i albo się z tym godzisz, albo szukaj wolnego i bez przeszłości.

32

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Mowicie ze powinien zakonczyc tamten zwiazek. Ale co to w/g Was wlasciwie znaczy jesli chodzi o ex z ktora sie ma dzieci?

Autorko... ciezko mi doradzic bo mimo ze moj facet tez ma przeszlosc to nasza sytuacja jest diametralnie inna. Co do tatuazu to masz racje. Skoro zakonczyl tamten zwiazek i zaczol go z Toba to powinien go usunac choc nie wiem czy to takie proste i na pewno duzo kosztuje. A nie wiesz czy ten tatuaz jest duzy czy maly? Ile Wy jestescie razem, a jak dlugo on jest z ex po rozstaniu?

33

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Niedobrze się robi od czytania tych frustratek, które ktoś kiedyś zostawił, nie mówiąc już o tym, że z opisaną tu sytuacją wypociny frustratek najmniejszego związku nie mają...

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
vikita napisał/a:

Kiedy wiążesz się z mężczyzną po przejściach,  musisz zaakceptować jego bagaż życiowy i albo się z tym godzisz, albo szukaj wolnego i bez przeszłości.

To nie jest takie łatwe - zaakceptować. Łatwo powiedzieć. Kocham swojego Miśka, ale codziennie jestem zazdrosna o to, że ona mu urodziła te dzieci i że zawsze będą rodziną.

35 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-05-01 20:45:48)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
warszawianka_1981 napisał/a:
vikita napisał/a:

Kiedy wiążesz się z mężczyzną po przejściach,  musisz zaakceptować jego bagaż życiowy i albo się z tym godzisz, albo szukaj wolnego i bez przeszłości.

To nie jest takie łatwe - zaakceptować. Łatwo powiedzieć. Kocham swojego Miśka, ale codziennie jestem zazdrosna o to, że ona mu urodziła te dzieci i że zawsze będą rodziną.

Kolejna, która uważa, że skoro związała się z misiem, jego dzieci z poprzedniego związku dzieci powinny automatycznie przestać istnieć i w pokorze usunąć się, żeby broń Boże nie urazić nowej pani, która jest taka wrażliwa i nie może znieść tego, że DOROSŁY FACET SPĘDZA CZAS Z WŁASNYMI DZIEĆMI.

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
batszeba napisał/a:
warszawianka_1981 napisał/a:
vikita napisał/a:

Kiedy wiążesz się z mężczyzną po przejściach,  musisz zaakceptować jego bagaż życiowy i albo się z tym godzisz, albo szukaj wolnego i bez przeszłości.

To nie jest takie łatwe - zaakceptować. Łatwo powiedzieć. Kocham swojego Miśka, ale codziennie jestem zazdrosna o to, że ona mu urodziła te dzieci i że zawsze będą rodziną.

Kolejna, która uważa, że skoro związała się z misiem, jego dzieci z poprzedniego związku dzieci powinny automatycznie przestać istnieć i w pokorze usunąć się, żeby broń Boże nie urazić nowej pani, która jest taka wrażliwa i nie może znieść tego, że DOROSŁY FACET SPĘDZA CZAS Z WŁASNYMI DZIEĆMI.

Nie o dzieci jestem zazdrosna, tylko o to, że ona mu je urodziła.

37 Ostatnio edytowany przez batszeba (2013-05-01 20:58:47)

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
warszawianka_1981 napisał/a:

Nie o dzieci jestem zazdrosna, tylko o to, że ona mu je urodziła.

No to zostaje Ci tylko psycholog, zwłaszcza, że czytałam Twoje wypowiedzi na forum macoch i wynikało z nich, że znałaś go wcześniej (kiedy jego dzieci przychodziły na świat), więc miałaś świadomość tego, że ta kobieta rodziła mu je dwa razy. Przez tyle lat chyba można pogodzić się z takim faktem.

Odp: Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.
batszeba napisał/a:
warszawianka_1981 napisał/a:

Nie o dzieci jestem zazdrosna, tylko o to, że ona mu je urodziła.

No to zostaje Ci tylko psycholog, zwłaszcza, że czytałam Twoje wypowiedzi na forum macoch i wynikało z nich, że znałaś go wcześniej (kiedy jego dzieci przychodziły na świat), więc miałaś świadomość tego, że ta kobieta rodziła mu je dwa razy. Przez tyle lat chyba można pogodzić się z takim faktem.

Pewnych rzeczy przez całe życie się nie zapomina. Tak, zakochałam się w nim na długo przed tym jak on zrobił jej pierwsze dziecko i z tego powodu ożenił się z nią. Myślałam, że będą szczęśliwą rodziną już na zawsze i cieszyłam się, że mu się życie jakoś mimo wszystko ułożyło. Ja te dzieci też kocham z całego serca, bo są jego. Ale z faktem, że ona je urodziła nie potrafię i nigdy nie będę potrafiła się pogodzić. Jestem zazdrosna, bo przez ten czas, gdy nosiła jego dzieci pod sercem czuł coś do niej.

Posty [ 39 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Była żona mojego ukochanego i jego dzieci.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024