Brak seksu w związku - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Brak seksu w związku

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Temat: Brak seksu w związku

Ja już po prostu nie wiem co mam w tym temacie robić, więc piszę tutaj w nadziei, że ktoś mi coś dobrego poradzi. Wczoraj znowu pokłóciłam się o to z chłopakiem. Że seks jest u nas bardzo rzadko i fatalnie się z tym czuję. Ja bym naprawdę nie narzekała jakbyśmy ten seks uprawiali raz w tygodniu, ale u nas to jest jeszcze rzadziej! W chwili obecnej to już chyba 2 tygodnie od ostatniego razu. Zupełnie tego nie rozumiem. Ja chcę, on wiecznie zmęczony. Wczoraj sobie leżeliśmy w łóżku i gadaliśmy, miałam nadzieję, że coś się wreszcie wydarzy, a tu słyszę nagle "to co, idziemy spać?". Wkurzyłam się trochę, ale żeby nie było nie najechałam na niego tylko mu się starałam delikatnie uzmysłowić, że liczyłam na co innego. I znowu dramat. Że on zmęczony i nic na to nie poradzi, że musi wstać do pracy, że ma tyle do zrobienia jutro. Tak jakbym ja sama nie pracowała, studiowała i udzielała się w środowisku studenckim... Wiem, że on ma problemy ze snem i zawsze je miał, rozumiem też, że z tego względu jest bardziej zmęczony. No ale kurde, ile ja mam czekać? Na dodatek ja sama rzadko co inicjuję, bo wiem, że i tak usłyszę "nie dzisiaj, jestem zmęczony". Wiadomo, że się po kilku razach odechciewa. Toteż staram się nie naciskać i czekać na jego ruch, ale moja cierpliwość się kończy. Plus fatalnie to wpływa na moją samoocenę, bo zawsze byłam osobą bardzo zakompleksioną, a mój chłopak moje kompleksy jeszcze pogłębia. Wiem, że nie robi tego celowo i naprawdę kocham tego faceta, ale po prostu nie wyobrażam sobie mojego życia u jego boku, jeśli nasz seks ma tak wyglądać. Dodam jeszcze, że jak już do seksu dochodzi to jest naprawdę fajnie, o ile nie miałam za dużej przerwy, bo wtedy się na nowo jakby wstydzę i mam blokadę. Ach, no i jeszcze jedna rzecz, która mnie naprawdę u niego irytuje. O ile to zmęczenie jeszcze rozumiem, to już jego głupich wymówek nie. Wielokrotnie zdarzało się, że ja przejmowałąm inicjatywę, zaczynaliśmy się całować i zaczęło być miło, a on mi nagle mówi, że w sumie to chyba do sklepu mieliśmy iść albo pranie z pralni odebrać... Czy można bardziej zepsuć nastrój i ochotę? Nie rozumiem dlaczego on tak strasznie zadaniowo do wszystkiego podchodzi, że wszystko musi być zrobione, odhaczone, bo inaczej go to męczy. I czemu on musi myśleć o takich bzdurach w takich momentach? Wydawało mi się zawsze, że każdy normalny facet zostawiłby dokończone w połowie zadanie (czymkolwiek by się nei zajmował) i rzucił na swoją dziewczynę. Tym bardziej, jeśli to ona coś inicjuje. To wszystko sprawia, że jestem ciągle przygnębiona, czuję się brzydka i nieatrakcyjna. Co mam zrobić? Rozmawiałam z nim wielokrotnie i nic z tego, ja swoje, on swoje. Mam wrażenie, że powinnam sprawdzać jego kalendarz i zapisywać sobie w swoim kiedy on nie ma dużo do roboty i wtedy jest największa szansa na seks... Przecież to jest chore, seks powinien być spontaniczny, a nie planowany. Ratunku!

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Brak seksu w związku

Długo to tak trwa?

3

Odp: Brak seksu w związku

Wcale ci sie nie dziwie.
Wydaje mi sie ze jest to spora roznica temperamentow, jedni maja potrzebe robic to czesciej inni rzadziej. Chyba ze tak nie jest od poczatku.  Bo jesli jest tak od niedawna a wczesniej bylo ok to przyczyna nie lezy raczej w mniejszym temperamencie.
W takich sytuacjach mozna sie wielu rzeczy domyslac ( tego ze ma kogos na boku,  przestalas go pociagac itp. ) tak mozna gdybac i domyslac sie caly dzien a przy okazji pigrazac sie wiec najlepiej w takiej sytuacji porozmawiac na spokojnie bo tak jak i ty nikt z nas nie wie co jest przyczyna braku jego checi.
I w pelni cie rozumiem ze myslisz nad tym ze nie potrafilabys tak zyc bo seks w zwiazku jest bardzo wazn, ale jesli go kochasz to sprobuj to uratowac, przeciez nie zmusisz go do seksu ale mozesz zmusic do szczerej rozmowy, niech sie w tym okresli a ty powiedz mu WSZYSTKO co o tym myslisz bez ogrodek.

4 Ostatnio edytowany przez lakhti (2012-10-12 13:50:52)

Odp: Brak seksu w związku

Cóż.. to można by powiedzieć: witaj w klubie tysiąca podobnych do Ciebie kobiet. Jak się rozejrzysz to zauważysz, że stało się to problemem wszechobecnym, a role odwróciły się - teraz to facetów "boli głowa".
Z doświadczenia wiem, że rozmową nic nie wskórasz, możesz drążyć, pytać, prosić, grozić.. i tak zawsze usłyszysz to samo, ale sedna problemu nie.. I tak pozostają domysły, najczęściej szukanie winy w sobie, bo.. jestem nieatrakcyjna, nie pociągam go, ma inną etc..
W takich sytuacjach najlepiej byłoby sie wybrać do specjalisty, ale mało którego mężczyznę
da się na takie coś namówić.
Być może natłok stresów, problemów, spięć w związku, zła dieta, choroby cywilizacji i spowszechnienie samego seksu, którego wokół pełno.. wszystko zbiera sie do kupy i tak wychodzi.
Jeśli obie strony się w tym dopasują to jeszcze jest ok, ale zazwyczaj, któraś strona na tym traci.
Sama wiem jak to jest i naprawdę boryka się z tym sporo kobiet. I niestety nikt jeszcze rozwiązania na to nie znalazł. Nie wiadomo co siedzi w głowie takiego mężczyzny, a jeśli nie chce porozmawiać i spróbować to zmienić to już naprawdę kiepsko. To wygląda tak - jemu jest dobrze, Ty się męczysz śniąc i fantazjując po nocach o jakichś super facetach i wspaniałym seksie.
Może spróbuj mu to tak przedstawić, czekanie nie ma sensu, tylko pogłębi Twoją frustrację i niespełnienie.
Musisz mu dać do zrozumienia, że jest to ważny element związku i na dłuższą metę tak się nie da. W końcu to się rozsypie i nawet jeśli go teraz kochasz, to każdy odczuwalny "brak" wcześniej czy później zmusza do poszukiwania możliwości jego wypełnienia.
Jeśli żadne argumenty do niego nie przemówią to już sama będziesz musiała podjąć dezycję, na tyle na ile dasz radę się zgodzić na jakieś braki w związku lub nie.

5

Odp: Brak seksu w związku

To wygląda tak - jemu jest dobrze, Ty się męczysz śniąc i fantazjując po nocach o jakichś super facetach i wspaniałym seksie.

A kto ci powiedział, że jemu jest dobrze? Nic bardziej mylnego. Sam zaczynam odczuwać spadek libido z powodu stresu. Na szczęście akurat w to mi graj, bo chce sobie zrobić dłuższą przerwę od pakowania się w jakieś dziwne sytuacje, ale bynajmniej dobrze to na człowieka nie wpływa.


lakhti - naprawdę myślisz, że zastraszanie faceta odejściem sprawi, że libido mu wzrośnie? Niby jakim kurde cudem dorzucanie kolejnego stresu do pieca ma rozwiązać sytuację? Tutaj trzeba raczej podobnie jak i z wami: rozmowa, nastrój i cierpliwość.

6

Odp: Brak seksu w związku

Tez tak mysle, a jak rozmowa nolie pomoze to zastanow sie powaznie nad wami

7

Odp: Brak seksu w związku

A co robicie w niedzielę rano?

8

Odp: Brak seksu w związku
kaisa_malene napisał/a:

Ja już po prostu nie wiem co mam w tym temacie robić, więc piszę tutaj w nadziei, że ktoś mi coś dobrego poradzi. Wczoraj znowu pokłóciłam się o to z chłopakiem. Że seks jest u nas bardzo rzadko i fatalnie się z tym czuję. Ja bym naprawdę nie narzekała jakbyśmy ten seks uprawiali raz w tygodniu, ale u nas to jest jeszcze rzadziej! W chwili obecnej to już chyba 2 tygodnie od ostatniego razu. Zupełnie tego nie rozumiem. Ja chcę, on wiecznie zmęczony. Wczoraj sobie leżeliśmy w łóżku i gadaliśmy, miałam nadzieję, że coś się wreszcie wydarzy, a tu słyszę nagle "to co, idziemy spać?". Wkurzyłam się trochę, ale żeby nie było nie najechałam na niego tylko mu się starałam delikatnie uzmysłowić, że liczyłam na co innego. I znowu dramat. Że on zmęczony i nic na to nie poradzi, że musi wstać do pracy, że ma tyle do zrobienia jutro. Tak jakbym ja sama nie pracowała, studiowała i udzielała się w środowisku studenckim... Wiem, że on ma problemy ze snem i zawsze je miał, rozumiem też, że z tego względu jest bardziej zmęczony. No ale kurde, ile ja mam czekać? Na dodatek ja sama rzadko co inicjuję, bo wiem, że i tak usłyszę "nie dzisiaj, jestem zmęczony". Wiadomo, że się po kilku razach odechciewa. Toteż staram się nie naciskać i czekać na jego ruch, ale moja cierpliwość się kończy. Plus fatalnie to wpływa na moją samoocenę, bo zawsze byłam osobą bardzo zakompleksioną, a mój chłopak moje kompleksy jeszcze pogłębia. Wiem, że nie robi tego celowo i naprawdę kocham tego faceta, ale po prostu nie wyobrażam sobie mojego życia u jego boku, jeśli nasz seks ma tak wyglądać. Dodam jeszcze, że jak już do seksu dochodzi to jest naprawdę fajnie, o ile nie miałam za dużej przerwy, bo wtedy się na nowo jakby wstydzę i mam blokadę. Ach, no i jeszcze jedna rzecz, która mnie naprawdę u niego irytuje. O ile to zmęczenie jeszcze rozumiem, to już jego głupich wymówek nie. Wielokrotnie zdarzało się, że ja przejmowałąm inicjatywę, zaczynaliśmy się całować i zaczęło być miło, a on mi nagle mówi, że w sumie to chyba do sklepu mieliśmy iść albo pranie z pralni odebrać... Czy można bardziej zepsuć nastrój i ochotę? Nie rozumiem dlaczego on tak strasznie zadaniowo do wszystkiego podchodzi, że wszystko musi być zrobione, odhaczone, bo inaczej go to męczy. I czemu on musi myśleć o takich bzdurach w takich momentach? Wydawało mi się zawsze, że każdy normalny facet zostawiłby dokończone w połowie zadanie (czymkolwiek by się nei zajmował) i rzucił na swoją dziewczynę. Tym bardziej, jeśli to ona coś inicjuje. To wszystko sprawia, że jestem ciągle przygnębiona, czuję się brzydka i nieatrakcyjna. Co mam zrobić? Rozmawiałam z nim wielokrotnie i nic z tego, ja swoje, on swoje. Mam wrażenie, że powinnam sprawdzać jego kalendarz i zapisywać sobie w swoim kiedy on nie ma dużo do roboty i wtedy jest największa szansa na seks... Przecież to jest chore, seks powinien być spontaniczny, a nie planowany. Ratunku!

Zabrzmi to dziwnie ale ja tu widze znamiona choroby...
OCD w tym widze.
No i cos co ty sama dostrzegasz...problemy ze snem.

Widzisz jesli sa zaklocenia snu to organizm, a zwlaszcza mozg nie pracuje tak jak powinien. Sa problemy wszelkiego typu i rodzaju... Tu bym pogmerala i sie zastanowila jak bardzo ten problem wplywa na wasze zycie seksualne.
Wiem po sobie jak ja jestem zmeczona to z seksu nici smile

Drugi problem jest gorszy...OCD...
Niekoniecznie od razu ciezka forma ale cos lagodnego.

Widzisz mam kolezanke ktora zanim odda sie (tez rzadko) przyjemnosciom lozkowym to musi:
1. zaryglowac drzwi
2. upewnic sie ze wylaczony jest gaz
3. upewnic sie ze zakrecona jest woda
4. zasunac firanki
5. wlaczyc komorke na cichy
6. wylaczyc wsio z kontaktu
7. upewnic sie w lazience ze nie ma np okrucha na ustach
8. zdjac skarpetki (??)
9. posprzatac
10. pozmywac
11. upewnic sie ze zamknieta jest lodowka

...cos tam jeszcze. Co szczerze powiem tez jest zabijaczem romantyzmu i brzmi bardzo podobnie do tego co mowi twoj facet. (musimy posprzatac, isc do sklepu bla bla bla)
U kolezanki stwierdzono lagodna forme ocd polaczona z silniejsza niz zwykle potrzeba kontroli.

Obym byla zlym prorokiem, ale jesli to nie jest lagodna forma OCD, to albo facet jest jednym z tych o bardzo malym libido, albo ma jakies problemy/zachamowania/kompleksy albo ma jakas inna chorobe tudziez skutek uboczny z przeszlosci.

My z moim mezem tez oboje pracujemy na dwie strony, on zaczyna o barbarzynskiej porze np 4 rano ale mimo wszystko jesli najdzie nas ochota, to seks o 20 nadal wchodzi w rachube smile Mimo ze to oznacza, ze maz po 16 godzinach na nogach musi jakos sie...wykazac smile
Daje rade i nie narzeka smile

9 Ostatnio edytowany przez lakhti (2012-10-12 15:12:43)

Odp: Brak seksu w związku

Yoghurt

Ja wcale nie napisałam żeby Autorka od razu rzucała tego faceta. Zaproponowałam specjalistę - co wymaga już dużej odwagi, ale przede wszystkim rozmowy i zastanowienia się. Nie chodzi o to żeby szantażować, że "jak nie, to odejdę". Tylko facet musi sobie zdawać sprawę, że im dłużej takie coś trwa, tym gorzej.
Że jest już mnóstwo takich związków, gdzie latami ktoś bawi się w oziębłą rybę, a druga osoba cierpi - nie znając przyczyny, nie wiedząc w czym tkwi problem i nie mogąc nic zrobić, bo ryba nie zamierza tego stanu rzeczy naprawiać.

I sorry, ale wymówki w stylu "jestem zmęczony" to można przeciągać w nieskończoność i nie wmówisz mi, że to nie jest wygoda. Koleś nie chce seksu i tak mu dobrze - więc niech przynajmniej przyzna w czym rzecz, a nie wciska kitów.

Ty odczuwasz spadek libido i co? Dobrze Ci z tym czy nie, sam o tym zadecydowałeś, ale czy jesteś z kimś w związku? Chyba nie, sądząc po Twojej wypowiedzi. A tutaj facet ma kobietę, a ona ma potrzeby - niestety, ale ludzie nie rodzą się oziębłymi rybami. Chcesz być impotentem - proszę bardzo, ale dlaczego masz męczyć kogoś, kto chce z Tobą być? Seks jest zwieńczeniem uczuć w związku i nie możliwe żeby ktoś nie czuł pociągu do osoby, którą kocha. Jeśli jest inaczej to znaczy, że coś jest nie tak.

I albo partner Autorki sobie to uświadomi i zacznie nad tym pracować - chociażby mówiąc jej prawdę na początek, albo spadło mu libido, odechciało mu się seksu i będzie przez nastepne lata katował Autorkę przymusowym celibatem.

Jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to chyba nie ma za grosz empatii, że o "uczuciach" nie wspomnę..

10

Odp: Brak seksu w związku

A ja myślę,że spokojną rozmową można wszystko załatwić.Miałam niedawno trochę podobną sytuację do Twojej i właśnie na tym forum dostałam kilka dobrych rad,które naprawdę poskutkowały.
Po pierwsze zapytaj się swojego chłopaka czego jemu w Tobie brakuje,co chciałby,żebyś dla niego robiła i ewentualnie co powinnaśw sobie zmienić.
Jeśli Twój partner będzie chciał z Tobą o tym porozmawiać to już będziecie na dobrej drodze.
Ty też powiedz mu czego Tobie brakuje i czego oczekujesz od niego i daj mu delikatnie do zrozumienia,że Ty też masz potrzeby i nie chcesz tak żyć jak do tej pory.
Aha i daj mu do zrozumienia,że uważasz się za osobę atrakcyjną,nie rób  przy nim z siebie szarej myszki.

11

Odp: Brak seksu w związku

I sorry, ale wymówki w stylu "jestem zmęczony" to można przeciągać w nieskończoność i nie wmówisz mi, że to nie jest wygoda. Koleś nie chce seksu i tak mu dobrze - więc niech przynajmniej przyzna w czym rzecz, a nie wciska kitów.

Widzisz - ja np mam takie schorzenie, którego objawem jest uporczywe i powtarzające się uczucie zmęczenia. Z drugiej strony....w tym stanie działam najlepiej. Dopiero zmęczenie działa na mnie mobilizująco. Trochę to dziwne, ale swoje 5 groszy dorzuciło w tym temacie wojsko. Lampki gotowości do działania włączają się dopiero przy określonym poziomie zmęczenia. Widzę, że brak ochoty na seks wpływa destruktywnie przy świadomości, że kobieta chce. Widziałem po moim kumplu. Miał ochotę raz czy dwa w miesiącu. I tak przez jakiś rok. Chodził tak zestresowany i tak się bał, że go kobieta zostawi (albo zdradzi), że nawet jak ochotę już miał, to erekcja mu mijała już po paru minutach. Coś jak z niektórymi kobietami, którym okres się spóźnia, zaczynają świrować, ze może są w ciąży i to powoduje dalszą obsuwę w czasie. Stres osiąga poziom krytyczny, robi sobie taka test i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jeszcze tego samo dnia pojawia się okres. Podobny mechanizm. Kwestia libido u facetów wpływa bardzo, ale to bardzo negatywnie na ego, na pewność siebie. Pojawiający się mechanizm wyparcia jest tak silny, że dojście do przyczyn tego problemu jest najczęściej nierealne, bo facet sam przed sobą wszystko bagatelizuje i nie chce o tym rozmawiać, ani nawet o tym myśleć.

Chcesz być impotentem - proszę bardzo, ale dlaczego masz męczyć kogoś, kto chce z Tobą być?

Widzisz - to jest presja jaką czuje chyba każdy facet. Ma być gotowy zawsze i wszędzie kiedy tylko partnerka będzie miała ochotę. I oczywiście ma dać jej rozkosz swoje potrzeby stawiając na drugim miejscu. W drugą stronę to już nie działa. Widziałaś gdzieś rady dla tych chłodniejszych kobiet, które można by skrócić do "weź się w garść i zrób mu dobrze, bo pójdzie do innej" ? Ja nie. Raczej odwrotnie - on ma się pogodzić, zaakceptować, nic na siłę, widać tak masz itp.

To zdecydowanie nie jest fair. Bo widzę po tym forum, że jednak presja na facetów w temacie seksu rośnie. Co raz większe wymagania, a nic w zamian prawdę mówiąc.

Tak - masz rację - w tej chwili nikogo nie mam. Ale wiem doskonale jak to jest się zmagać z brakiem ochoty tej drugiej strony w związku. Wiem jak destruktywnie to wpływa na człowieka, jaką frustrację się czuje. Zwłaszcza przy braku dialogu i uporczywym zmiataniu sprawy pod dywan.


Jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to chyba nie ma za grosz empatii, że o "uczuciach" nie wspomnę..

I co - ma się faszerować chemią, żeby miał ochotę i możliwość, czy ma sobie kijek zamontować?

12

Odp: Brak seksu w związku

Zapytaj go o sobote albo niedzielę. Najlepsze dni smile

13

Odp: Brak seksu w związku

Ok, to może ja po kolei poodpowiadam.

yoghurt007 napisał/a:

Długo to tak trwa?

Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć. W sumie od początku było tak, że mi było mało. Mieliśmy trochę problemów z dogadaniem się w łóżku, ale to chyba każdy ma, w każdym razie teraz już się dogadaliśmy i jest fajnie. Tylko on teraz jeszcze mniej tego seksu chce, bo jest zmęczony. Dla mnie 2 tygodnie to jednak za duża przerwa.

sandziax2 napisał/a:

W takich sytuacjach mozna sie wielu rzeczy domyslac ( tego ze ma kogos na boku,  przestalas go pociagac itp. )

Nie ma nikogo na boku, kocha mnie, sam mówi o zaręczynach, ślubie, dzieciach (to on zawsze zaczyna taki temat). Bardzo często też mówi mi, że mam super ciało etc, ale właśnie jak ja tu mam wziąć jego słowa na poważnie jak on nie ma na mnie ochoty... I problem w tym, że ja już z nim rozmawiałam i jedyne co on zawsze powtarza to to, że jest zmęczony. Fakt, że ma dużo na głowie, ale wcale nie wiele więcej niż ja. Mi też się czasem nie chce jak jestem po 9h pracy, ale zdarza się, że nawet jak jestem strasznie zmęczona to bym się dała namówić na jakiś szybki seks, zwłaszcza po dłuższej przerwie.

lakhti napisał/a:

Musisz mu dać do zrozumienia, że jest to ważny element związku i na dłuższą metę tak się nie da.

To mu już powiedziałam raz. Mieliśmy dłuższą rozmowę i powiedziałam mu szczerze, że być może kiedyś po prostu to we mnie pęknie i nie dam rady tego tak dłużej ciągnąć.

sam22 napisał/a:

A co robicie w niedzielę rano?

Cóż, mój ukochany lubi wtedy długo pospać, bo rzadko mu się zdarza porządnie wyspać, więc korzysta z okazji, że nie ma na ten dzień planów. A ja co drugą niedzielę też pracuję, więc zostawałyby 2 niedziele w miesiącu. Tylko z kolei on często sobie gdzieś z kumplami wyjdzie i następnego dnia (czyt. sobota/niedziela) źle się czuje, bo ma kaca, boli go żołądek etc. I wtedy cały dzień nie mam na co liczyć plus wstał późno, więc położy się spać tak naprawdę nad ranem, gdy ja już dawno będę spała i przestawi sobie cały cykl dobowy. Znam ten schemat bardzo dobrze...

Sadie: głównym problemem jest tu jego wieczne zmęczenie i niewyspanie. Był u lekarza, próbował tabletek nasennych, ale efekt jest taki, że owszem, zaśnie, ale jak się budzi jest tak samo zmęczony jakby w ogóle nie spał. Nie wypytywałam dokładnie, ale wiem, że miał tego typu problem w poprzednich związkach: że nigdy nie ma na nic czasu i ochoty. Jeśli chodzi o OCD to stanowczo nie grozi wink Już prędzej ja mam objawy, bo jak swego czasu pracowałam w sklepie to wszystko układałam równiutko prawie co do centymetra, bo inaczej mnie wkurzało. Mam wrażenie, że on po prostu ma seks gdzieś dalej na liście priorytetów. Jak mi wyjechał z tym praniem, że musi je odebrać to się go pytam, czy nie może go za godzinę odebrać albo pół. Usłyszałam, że nie, bo on nie chce, żeby mu ktoś wyrzucił ciuchy na ziemię. W najgorszym wypadku wydałby te kilka złotych na dodatkowe pranie, czy to aż taka tragedia? Po prostu nie rozumiem dlaczego on w takim momencie ocenia niejako "opłacalność" seksu. W sensie czy warto marnować na to swoją energię i czas w danym momencie. Podczas gdy ja jak mam ochotę to zwyczajnie mam resztę świata gdzieś i myślałam, że wszyscy tak mają...

Sadie napisał/a:

My z moim mezem tez oboje pracujemy na dwie strony, on zaczyna o barbarzynskiej porze np 4 rano ale mimo wszystko jesli najdzie nas ochota, to seks o 20 nadal wchodzi w rachube

O, no właśnie! A on nie, bo jest zmęczony... Mam wrażenie, że on mi ciągle próbuje udowodnić, że on tyle robi i jest taaaki zmęczony, a ja to siedzę na tyłku w domu i się lenię. Gdzie ja też pracuję i na dodatek studiujemy na tym samym kierunku. Aha, no i na piwo po pracy nie jest bardzo często zbyt zmęczony. A jak się z kolei upije to mu się nagle temat seksu strasznie włącza i mi opowiada co by tu ze mną nie zrobił, a potem przychodzimy do domu i... nic. Raz, dokładnie raz nam się zdarzyło uprawiać seks po imprezie.

ligoria napisał/a:

Po pierwsze zapytaj się swojego chłopaka czego jemu w Tobie brakuje,co chciałby,żebyś dla niego robiła i ewentualnie co powinnaśw sobie zmienić.

Masz na myśli, że jemu czegoś brakuje w seksie? Błąd, on twierdzi, że jestem fantastyczna i uwielbia seks ze mną i z nikim nigdy mu nie było tak dobrze. A przynajmniej tak mówi. No i co ja mam z takim zrobić?

ligoria napisał/a:

Aha i daj mu do zrozumienia,że uważasz się za osobę atrakcyjną,nie rób  przy nim z siebie szarej myszki.

Tylko, że ja mam kompleksy i on o tym dobrze wie. Nie będę mu nagle wciskać kitu, że tak nie jest. Nie widzę w tym sensu, zresztą i tak by się kapnął, że kłamię, bo kłamać nie umiem.

yoghurt007 napisał/a:

Widzę, że brak ochoty na seks wpływa destruktywnie przy świadomości, że kobieta chce. Widziałem po moim kumplu. Miał ochotę raz czy dwa w miesiącu. I tak przez jakiś rok. Chodził tak zestresowany i tak się bał, że go kobieta zostawi (albo zdradzi), że nawet jak ochotę już miał, to erekcja mu mijała już po paru minutach. Coś jak z niektórymi kobietami, którym okres się spóźnia, zaczynają świrować, ze może są w ciąży i to powoduje dalszą obsuwę w czasie. Stres osiąga poziom krytyczny, robi sobie taka test i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jeszcze tego samo dnia pojawia się okres. Podobny mechanizm. Kwestia libido u facetów wpływa bardzo, ale to bardzo negatywnie na ego, na pewność siebie. Pojawiający się mechanizm wyparcia jest tak silny, że dojście do przyczyn tego problemu jest najczęściej nierealne, bo facet sam przed sobą wszystko bagatelizuje i nie chce o tym rozmawiać, ani nawet o tym myśleć.

No i właśnie ja nie chcę, żeby on czuł presję z mojej strony, więc mu nie truję dzień w dzień, tylko raz na jakiś czas mu coś wspomnę, np. teraz po ok. 2 tygodniach. Bo chyba to dość czasu, żeby przejął w tej kwestii inicjatywę i żeby mu się zachciało? Ja z kolei nie chcę sama nic zaczynać, bo boję się, że mi odmówi i poczuje atakowany przeze mnie. A ja naprawdę nie mam jakichś super wymagań, jak nie ma siły to ok, może być krótki seks, nie potrzebuję maratonów. I właśnie problem się zapętla, bo gdy długo, długo jest nic, to ja zaczynam temat, otrzymuję w odpowiedzi "nie", jest mi przykro i czuję się brzydko i nieatrakcyjnie, robi się dramat, bo "ja go obwiniam" etc. Wtedy to z kolei ja nie mam na nic ochoty (to chyba nieciężko zrozumieć, że mi mija ochota jak widzę, że facet się nie kwapi mimo moich zabiegów). I ja nie chcę tego zamiatać pod dywan, ja chcę to jakoś rozwiązać, a on się zawsze na końcu obrazi, potem się pogodzimy i co? I stoimy w martwym punkcie, bo przecież nic nie zostało ustalone. A mówi się, że to baby tak robią i są irracjonalne...

14

Odp: Brak seksu w związku

kaisa_malene - może w takim razie odrobina presji faktycznie by nie zaszkodziła? Może jak poczuje się zagrożony, to zacznie wykazywać większe zainteresowanie?

15 Ostatnio edytowany przez lakhti (2012-10-12 19:48:55)

Odp: Brak seksu w związku

Yoghurt

Jakoś dziwne, że kiedy facet spytany czemu ma kochankę, czemu zdradził żonę najczęsciej powie - bo nie było seksu.. od roku, od dwóch lat.. od pięciu. To jest "rozwiązanie" problemu przez większość facetów.
Żona nie daje.. pójdę do innej. Owszem kobiety takie tez się zdarzają, ale w większości najpierw próbują rozwiązac ten problem z facetem. Zaczyna się od pytań czemu nie chcesz? Co się zmieniło? Czy ci się już nie podobam itp. I co? Jak długo można słuchać o rzekomym zmęczeniu? 10 lat? Nikt nie jest aż tak zmęczony żeby chociaż nie pozwolić sobie na cokolwiek.. nawet nie pełny seks ale cokolwiek.. Tymczasem facet mówi dobranoc, odwraca się dupą i idzie spać. I na czym tu ma sie ten związek oprzeć? Od seksu się zaczyna, a kończy na kompletnie niczym.. na życiu z zimną rybą, która nawet raz w tygodniu nie przytuli.

Co do presji na mężczyznach, może tak jest może nie.. ja osobiście nie uważam, żeby facet miał być zawsze gotowy i pełen werwy mimo tego jak się czuje. Ale kiedy to wchodzi w nawyk to co mam myśleć? I o to właśnie chodzi. Jeśli coś jest nie tak to powinien powiedzieć prawdę. To kobieta prędzej zrozumie niż olewanie jej bez słowa.

I nie wiem czemu szufladkujesz kobiety mówiąc, że nic od siebie nie dają. Jest to kompletna bzdura, bo to właśnie od kobiet wymagacie żeby się nakombinowały. A to seksowna bielizna.. a to tańce, a to gadżety.. a to to i siamto.. I sporo kobiet tak robi. Robi z własnej woli, żeby się podobac i zainicjować albo na prośbę faceta. I właśnie często w tym tkwi problem - teraz już naprawdę mało jest takich kobiet, które tylko leżą i czekają na swój "święty" obowiązek. Tylko jak kobieta wiecznie inicjuje i się prosi to też sie robi nużące i zaczyna marzyć o takim co przyjdzie i ją "weźmie".

A kijki to większość kobiet może sobie z powodzeniem sama skombinować. Tylko będąc w związku odkłada się kijek na rzecz tego prawdziwego. I chemia też do tego nie potrzebna, bo są różne sposoby i wiele rzeczy, które facet może kobiecie dać bez tego wielkiego wysiłku.

Ale to wszystko jest kwestia odrobiny chęci, dobrej woli i uczuć wobec kobiety.
Tylko najłatwiej olać sprawę i zbywać wymówkami, nie?

16

Odp: Brak seksu w związku

Bo do tanga trzeba dwojga...................albo więcej.

17

Odp: Brak seksu w związku

Lakhti - libido jest zawsze takie samo, czy ma się lat 20 czy ma 50. Zawsze takie samo ma parcie na seks albo go nie ma, lub jest niedopasowane do partnera. Partnerowi twemu wystarcza ile jest, tobie nie. Cóż żadna rozmowa nie zwiększy libido jego i częściej mu się chcieć niż naturalnie ma, to nie będzie.
Sprawa - on może ma problemy i dlatego nie chce - to banał. Może kobiety wtedy nie chcą, ale nie zapominajmy że dla faceta seks to przede wszystkim fizyczność. On zapomina o problemach na czas seksu, to go odpręża i pomaga. Jeśli nie jest skory - znaczy to, że nie chce z tą właśnie osobą, reszta to zasłanianie się pracą, stresem i Bóg wie czym...
Mężczyzna widząc cycuszki nad swoją buzią instynktownie zaczyna się interesować i nie myśli o zakupach wcale. Chyba, że owe cycuszki nie są tymi, które działają na niego.

18

Odp: Brak seksu w związku

lakhti więc co - facet nie ma prawa być zmęczony? Nie ma prawa odczuwać stresu, czy spadków libido? Nie ma prawa odczuwać typowo jesiennego zamulenia i w związku z tym spadku libido na tych kilka miesięcy?

Zdecydowana większość partnerek, z którymi uprawiałem seks, to jednak była....bierna. One pozwalały się adorować, pozwalały się zdobywać, ale same nie inicjowały niczego niemal nigdy. Fakt - może nie miałem ilości partnerek, która kwalifikowałaby się do badań statystycznych, ale było ich trochę więcej niż palców u ręki.

Unikanie rozmowy i rozwiązania problemu nie jest fair. Ale zarzucanie w tym temacie jakiejś złośliwej premedytacji jest lekkim nadużyciem. Bo na ten przykład w moim związku było kompletnie odwrotnie. Przede wszystkim kulała komunikacja. To ona nie chciała wyrażać swoich potrzeb licząc, że ja cudownie wpadnę na wszystko sam i się wszystkiego domyśle. A kiedy tak nie było, to rosło jej niezadowolenie i niechęć. Więc mechanizm ten sam, ale z kompletnym odwróceniem ról.

Do rozmowy na tak drażliwe tematy potrzebna jest jednak duża dawka samoakceptacji, pewności siebie, otwartości i zaufania. Tym bardziej, że nikt nas nie uczy rozmowy na takie tematy i najzwyczajniej w świecie nie potrafimy rozmawiać o takich rzeczach.

19

Odp: Brak seksu w związku
Remi napisał/a:

Mężczyzna widząc cycuszki nad swoją buzią instynktownie zaczyna się interesować i nie myśli o zakupach wcale. Chyba, że owe cycuszki nie są tymi, które działają na niego.

Cóż...trudno się z tym nie zgodzić, aczkolwiek zdarzają się wyjątki...jak połamane żebra, kręgosłup, śmierć albo coś wink

20

Odp: Brak seksu w związku
kaisa_malene napisał/a:

on mi nagle mówi, że w sumie to chyba do sklepu mieliśmy iść albo pranie z pralni odebrać

ja pierdziu... impotent, albo ma kogoś na boku - innego rozwiązania nie widzę wink

21

Odp: Brak seksu w związku
Remi napisał/a:

Mężczyzna widząc cycuszki nad swoją buzią instynktownie zaczyna się interesować i nie myśli o zakupach wcale. Chyba, że owe cycuszki nie są tymi, które działają na niego.

O, o , no właśnie! Czy tak nie powinno być? A on nie, on ma zawsze coś innego do roboty i nie chce tracić energii na seks. I jeszcze bym zrozumiała jakbym była jakaś naprawdę szkaradna, czy płaska, ale nie jestem. Może powinnam mniej nago po domu łazić, może wtedy zatęskni za widokiem wink

Kurczę, ja się mu naprawdę staram wszystko mówić, żebyśmy się rozumieli wzajemnie etc, ale on moje komentarze odbiera często jako atak na jego osobę i obwinianie go o taki a nie inny stan rzeczy (na to w sumie zawsze wychodzi, bo to tylko ja zaczynam temat i mówię co mi nie pasuje...). Za to on mi robi wyrzuty jedynie w odpowiedzi na moje, sam z siebie mi nigdy niczego nie zasugeruje, że może bym tego nie robiła, a to go wkurza etc. Musimy się pokłócić, żebym się dowiedziała co mu nie pasuje. I wczoraj chciałam z nim pogadać jak wrócił z pracy, żebyśmy w końcu spróbowali jakoś ten problem razem rozwiązać, no bo nie można po prostu liczyć na to, że zniknie. Ale dowiedziałam się, że, uwaga, "jest zmęczony" i nie da rady prowadzić jakiejś poważnej konwersacji w tej chwili. Po czym założył słuchawki i zaczął oglądać jakiś serial. Żeby nie było: on mi zawsze okazuje bardzo dużo czułości, przytula, całuje, i tak też było wczoraj, ale pogadać to już nie... Ehh, i znowu mi pozostaje czekać.

22

Odp: Brak seksu w związku

Unika rozmów na ten temat,zbywa półsłówkami ponieważ najprościej na świecie jest to dla niego nie komfortowe ,pytanie w czym problem skąd się to wzięło ,nie uwierzę w wymówkę o zmęczeniu ,facet jak na prawdę chcę i pragnie swojej partnerki ,chodź by był styrany ,nie wiadomo jak zmęczony skusi się na małe co nie co .Owszem czasem może się zdarzyć że po prostu się nie chce każdy tak ma i to normalne ,ale nie notorycznie.Może na coś choruje ,coś go dręczy ,niszczy jego zapał do igraszek ,przytłaczają problemy ,póki nie zdobędzie się nie rozmowę nigdy się nie dowiesz ,a będziesz za pewne jeszcze bardziej utrwalać się w przekonaniu że to Twoja wina,że go nie podniecasz,nie jesteś wystarczająco atrakcyjna itp. i powoli zacznie się psuć na całej linii ,bo jakby nie było ,poziom frustracji wzrasta ,a i sex w związku pełni bardzo ważną rolę ,jakby nie było ,jego brak zawsze jest sygnałem że coś jest nie tak .

23

Odp: Brak seksu w związku

facet nie ma prawa być zmęczony? Nie ma prawa odczuwać stresu, czy spadków libido? Nie ma prawa odczuwać typowo jesiennego zamulenia i w związku z tym spadku libido na tych kilka miesięcy?

Ma prawo. Każdy ma prawo być zmęczony. Każdy ma prawo źle się czuć. Każdy ma prawo po prostu nie chcieć. Ale nie przez kilka miesięcy z rzędu! Jeżeli mężczyzna przez kilka miesięcy wypina się radośnie bez naprawdę bardzo ważnego powodu na potrzeby swojej partnerki, to jest to zwyczajne zaniedbanie i nie dziwię się kobietom, które wtedy zdradzają.

24

Odp: Brak seksu w związku

Wilczyca89 - ale w tym wypadku zawsze było kiepsko jeśli chodzi o ilość. Teraz jest gorzej, bo jest raz na te dwa tygodnie.

Ty się dziwisz zdradzającym kobietom, a ja tak. Ktoś im każe być w związku, w którym nie są szczęśliwe? Zakończyć związek i rozstać się jest trudniej, niż zdradzać i potem się tłumaczyć?

25

Odp: Brak seksu w związku

Ty się dziwisz zdradzającym kobietom, a ja tak. Ktoś im każe być w związku, w którym nie są szczęśliwe? Zakończyć związek i rozstać się jest trudniej, niż zdradzać i potem się tłumaczyć?

Problem w tym, że one zazwyczaj uważają, że są w swoich związkach i małżeństwach szczęśliwe. Tylko seks nie jest taki, jak powinien, więc szukają go gdzie indziej.

26 Ostatnio edytowany przez V Panther (2012-10-13 19:17:08)

Odp: Brak seksu w związku
Wilczyca89 napisał/a:

Tylko seks nie jest taki, jak powinien, więc szukają go gdzie indziej.

Per analogiam jak mi nie pasuje chleb w piekarni A to do razu idę do B. Czy mówię piekarzowi A, że odwala fuszerkę i albo to zmieni albo on zostanie zmieniony na B, C...?

27

Odp: Brak seksu w związku

V Panther, właśnie w tym problem, ze większości szkoda czasu na tłumaczenie skoro tyle piekarni do wyboru a ta konkretna nie sprostała wymaganiom smile.

28

Odp: Brak seksu w związku
Kobra99 napisał/a:

V Panther, właśnie w tym problem, ze większości szkoda czasu na tłumaczenie skoro tyle piekarni do wyboru a ta konkretna nie sprostała wymaganiom smile.

Prawo wolnego rynku?, moim zdaniem sfera emocjonalna powinna być z tego całkowicie wyłączona coś jak enklawa. Masz rację ludzie są leniwi i idą na łatwiznę, to jest żenujące.

29

Odp: Brak seksu w związku

No więc dla mnie seks to coś więcej jak pójść po bułki do piekarni... Oczwiście, że mogłabym sobie kogoś znaleźć do seksu, ale nie mam na to ochoty. Chcę uprawiać seks z facetem, z którym mam więź emocjonalną, który dla mnie dużo znaczy. A mój facet jest dla mnie ważny, więc chcę problem rozwiązać. Jak się nie uda to się prędzej rozstaniemy niż ja go zdradzę.

30

Odp: Brak seksu w związku
kaisa_malene napisał/a:

No więc dla mnie seks to coś więcej jak pójść po bułki do piekarni... Oczwiście, że mogłabym sobie kogoś znaleźć do seksu, ale nie mam na to ochoty. Chcę uprawiać seks z facetem, z którym mam więź emocjonalną, który dla mnie dużo znaczy. A mój facet jest dla mnie ważny, więc chcę problem rozwiązać. Jak się nie uda to się prędzej rozstaniemy niż ja go zdradzę.

Świetne podejście do sprawy. Widać jesteś wrażliwą, odpowiedzialną i świadomą tego czym jest seks kobietą.
Większość zaznaczam facetów nie zna tych cech, większość jest z partnerką tak długo i oszukuje tak tak długo, aż nowej nie znajdzie. Wtedy odchodzą.
Tobie życzę by wszystko się ułożyło, bo zasługujesz na to.

31

Odp: Brak seksu w związku

Nie miałby prawa Ciebie tak traktować, nawet jakbyś była "szkaradna i płaska". Wiadomo, że nie trzeba być miss, żeby pociągać faceta, czasem pociąga najzwyklejsza dziewczyna, która być może reszcie populacji niezbyt się spodoba wink. Tzn, należy Wam się poważna rozmowa, bo pisałaś chyba, że z innymi dziewczynami nie miał takich problemów.
Jak widać w tym temacie Cię zbywa, a jak to jest z innymi tematami, na które rozmawiacie? Ile już jesteście razem? Nie pamiętam tego dokładnie.

Kiedyś chyba pisałam, że u Was to może być ciężej, bo tak u Was jest z seksem w sumie od początku, ciężko coś zdziałać, jeżeli np facet ma inne libido. No, ale oczywiście może to być kwestia stresu, tego, że nie dba o siebie, wieczne przemęczenie... no, ale to on w końcu będzie musiał coś z tym zrobić, sama za niego nic nie zdziałasz, jeżeli on nie zauważy problemu, bo być może dla niego jest Ok, może się wyspać, najeść i tyle.

32 Ostatnio edytowany przez lakhti (2012-10-13 22:36:50)

Odp: Brak seksu w związku

Remi
Niestety, ale to co napisałeś o libido i o problemach to niestety nieprawda. Owszem - jedno, przez całe życie, ma się takie samo i jest to temperament. Jedni wolą mniej, drudzy więcej. Ale samo libido to nie to samo. Ono jest zmienne.. Wpływają na to różne czynniki.. Jednego dnia można najeść się afrodyzjaków i polecieć w tango na kilkanaście "numerków", a drugiego można mieć "potąd" myślenia o seksie. I tak jak napisałam w swoim pierwszym poście - codzienne życie, relacje w związku, stresy, choroby.. to wszystko niejako reguluje ludzkie stany psychiczne i fizyczne.
I to się tyczy każdej płci. Mężczyzn też. Nie możesz generalizować i mówić, że faceci nie mają problemów i o wszystkim zapominają, bo to nieprawda. Nie wszyscy myślą penisem. Osobiście znam wielu takich facetów. Seks nie jest dla nich sposobem na problemy ani żadną "zapominajką".

Yoghurt
Na Twoje pytanie o prawo do zmęczenia świetnie odpowiedziała już Wilczyca. Co innego czasowe zmęczenie, osłabienie, niewyspanie, niechęć, a co innego notoryczne i przeciąganie tego w nieskończoność.

Może tak być i wszystko na to wskazuje, że partner Autorki ma jakiś problem.. Może odczuwa spadek libido, może jest chory, może coś innego mu dolega, ale nie chce się przyznać z różnych przyczyn. I unika krępujących sytuacji - zarówno w samym łóżku jak i w rozmowie o tym, właśnie uciekając po pranie czy do sklepu.
Nie zmienia to jednak faktu, że tym zachowaniem rani swoją dziewczynę. I mimo wszystko byłoby lepsze zrozumienie i przede wszystkim jasność między nimi, gdyby się przemógł do rozmowy.

A zdrady nie są sposobem, ani nie są łatwiejsze. Jak widzisz na przykładzie Autorki, wcale nie olała swojego faceta i nie rzuciła się w ramiona gorących kochanków, tylko próbuje uratować swój związek i dotrzeć do nierozumiejącego istoty problemu partnera. I tak właśnie robi większość ludzi, którzy kochają swoich bliskich i nie chcą tego tracić.

33

Odp: Brak seksu w związku

Lakhti - dla mężczyzn seks jest jednak bardziej sprawą fizyki, dla kobiet psychiki. Bo kobieta czując niechęć do mężczyzny - nie podnieci się gdy on dotyka, czuje że to odrzuca. Chciałabyś całować z kimś, kto Ci obojętny? Nie sądzę.
A mężczyźni - cóż gdy oczy zamkną, nawet najbrzydsza kobieta ręką doprowadzi go do orgazmu...

Psychicznie mężczyźni nie chcą seksu, gdy po prostu nie czują, że ona jest szczera w tym co robi. Nie jest szczera w seksie, to oznacza, że nie stara się, jest obojętna i nie dąży, nie widzą jej podniecenia, oczu, nie słyszą oddechu... Gdy to dłużej - odechciewa się. Bo co to za radość z kimś, kto nie angażuje się. Lepiej samemu i w spokoju.

34

Odp: Brak seksu w związku
Remi napisał/a:

A mężczyźni - cóż gdy oczy zamkną, nawet najbrzydsza kobieta ręką doprowadzi go do orgazmu...

No tym razem to poleciałeś po bandzie, ja się z tej grupy wypisuję wolałbym z gołymi rękami na Lokiego iść.

35

Odp: Brak seksu w związku
V Panther napisał/a:

No tym razem to poleciałeś po bandzie, ja się z tej grupy wypisuję wolałbym z gołymi rękami na Lokiego iść.

A ja położyć "wacka" pod Mjölnir wink

36

Odp: Brak seksu w związku
V Panther napisał/a:
Remi napisał/a:

A mężczyźni - cóż gdy oczy zamkną, nawet najbrzydsza kobieta ręką doprowadzi go do orgazmu...

No tym razem to poleciałeś po bandzie, ja się z tej grupy wypisuję wolałbym z gołymi rękami na Lokiego iść.

Gdy oczy zamkniesz i nic nie widzisz - to Ty rozpoznasz różnicę między Angeliną Jolie a Kryśką z Ołomuńca lub Tomkiem z Zegrza?
yikes

37

Odp: Brak seksu w związku
Remi napisał/a:

Gdy oczy zamkniesz i nic nie widzisz - to Ty rozpoznasz różnicę między Angeliną Jolie a Kryśką z Ołomuńca lub Tomkiem z Zegrza?
yikes

Po sposobie dotyku, zapachu i "elektryfikacji" w powietrzu rozpoznam bezbłędnie.

38

Odp: Brak seksu w związku

Remi, a ty nie rozpoznasz różnicy? Każda kobieta inaczej pachnie (i nie mówię o perfumach) inaczej smakuje, inaczej całuje. Każda skóra ma inna fakturę, inaczej reaguje na dotyk, każda ma inną budowę...każda dotyka w inny sposób, inaczej się porusza...


Naprawdę nie czujesz różnicy?

39

Odp: Brak seksu w związku

Zostawiam wasze dylematy wam. A sam nie chcę pisać off-topicu. Tyle w tym temacie.

40

Odp: Brak seksu w związku
Remi napisał/a:

Zostawiam wasze dylematy wam. A sam nie chcę pisać off-topicu. Tyle w tym temacie.

Poprawcie mnie ale czy to nie jest rejterada?

41

Odp: Brak seksu w związku
Remi napisał/a:

Psychicznie mężczyźni nie chcą seksu, gdy po prostu nie czują, że ona jest szczera w tym co robi.

coś takiego - a ja całe życie myślałem, ze mężczyźni chcą seksu, bo ich laska jara i w dupie mają czy jest szczera, albo co tam sobie myśli big_smile big_smile

42

Odp: Brak seksu w związku

Nie proś się o seks, znajdź sobie faceta, który będzie się do Ciebie dobierał nawet na niedzielnym obiadku u Twoich rodziców! Uwierz mi są tacy .;P

43

Odp: Brak seksu w związku

Próbowałam z niego wydusić o co chodzi. Wychodzi na to, że... on sam nie wie big_smile Po prostu fantastycznie. Mówię mu, że dla mnie skoro niczego nie inicjuje to tak jakbym go nie pociągała. On stwierdził, że to nie tak, że po prostu nie jest zbyt dobry w inicjowaniu rzeczy. No to się dobraliśmy, bo ja też nie (tylko u mnie to wynika głównie z tego, że się boję, że mnie odrzuci). Pytanie tylko dlaczego on ma problem z inicjowaniem seksu. Nie wie. No ok, to czy zdarza mu się mieć na mnie ochotę w ciągu dnia? No zdarza, i to wiele razy. To czemu nic wtedy nie robi lub nie mówi? Też nie wie. No i tyle z rozwiązywania problemów... Jak on sam nie wie to jak ja mam mu niby pomóc? Mam autentycznie wrażenie, że on się czegoś wstydzi. Kurde, jesteśmy ze sobą 1,5 roku, połowę tego czasu mieszkamy razem i myślałam, że jesteśmy do siebie na tyle przyzwyczajeni, że nie ma się czego wstydzić. Problem jest też w tym, że po każdej takiej akcji ja się czuję bardziej niepewnie i nie mam już takiej radości z seksu jak miałam na początku. No nic, zobaczymy jak to się dalej potoczy. Dziękuję wszystkim za odpowiedź smile

44

Odp: Brak seksu w związku

To ja zadam pytanie....jak wygladal wasz pierwszy raz?
Bo moze to zamkniecie wynika z jakiejs twojej uwagi/zachowania, ktore dla ciebie bylo niczym, a dla niego uroslo do rozmiarow piramidy.
Serio pytam bo sie sama jakis rok temu dowiedzialam czemu jeden taki, na ktorego kiedys tam zagielam sobie parol po dosc krotkim okresie wycofal sie i oziebl.
Problemem stal sie komentarz o jego czapce smile Ja tego nie pamietam a on podobno strasznie przezyl...

Wiec stwierdzenie, ze "on nie wie dlaczego nie inicjuje niczego" jest tu zwykla wymowka....

Ja jak mi maz rzuca teks pt nie wiem to ja rozmawiam w ten sposob:
Ja: Podoba ci sie ten samochod?
On: Nie wiem
Ja: to co nie wiesz co lubisz?
On: no wiem
Ja: no to skoro wiesz to mow tak czy nie?

I z tym twoim zrobilabym tak samo:
Ty: to czemu nic nie inicjujesz jesli masz na mnie ochote?
On: nie wiem
Ty: Nie wiesz czy chcesz? Nie wiesz czy ci stanie? Nie wiesz czy cie podniecam? Nie wiesz czy ja mam cos przeciwko? Boisz sie ze zajde w ciaze? Czego nie wiesz? Jesli ty nie wiesz to kto ma wiedziec? Nikt ci do lba nie zajrzy i z mozgu nie wyczyta co tam jest.

Mozliwosci sa dwie...albo facet bedzie sie wil jak robak, albo wybuchnie i ci w koncu wywali prawde w oczy. Nie musi byc to prawda przyjemna, ale chociaz bedziesz wiedziec na czym stoisz.
A jesli bedzie sie wil to przycisnac robala i zobaczyc jak daleko zajedzie.
Szczerze...jesli zajedzie w jakies kompletne glupoty i bedzie sie pocil wymyslajac na poczekaniu 10000 powodow dla ktorych nie to ja sugeruje sie rozejrzec za innym zwiazkiem.

Ty po prostu za wczesnie odpuszczasz smile Kupujesz to ze on "nie wie" i dajesz spokoj ale wewnatrz nadal cie to gryzie. On wie tylko nie mowi smile

45

Odp: Brak seksu w związku

kaisa_malene, doskonale rozumiem Twój problem, w wielkim skrócie, mój pratner nagle  z dnia na dzień stał się oziębły, najpierw seks w miarę często, nie narzekałam, później co ok 2 miesiące z łaski na uciechę a normalny seks był ok pół roku temu. Rozumiem to jak fatalnie się z tym czujesz, też czuje się najgorsza, najbrzydsza i etc. Tak samo jak u Ciebie rozmowy nic nie dają. Po prostu zmęczony, po prostu mu się nie chce, jemu wystarcza rzadko itd... Gdy mówię, że dla mnie to nie jest normalne i że mam nieco inne oczekiwania, to słyszę, że muszę zrozumieć bo on tak ma... Nawet nie wiem jak dalej prowadzić rozmowę by dojść do jakiegoś kompromisu... Z tego wszystkiego obecnie mam też tak jak napisałaś, zaczęłam się wstydzić bliskości, mam wrażenie że nawet już nie potrafię oddać się tej przyjemności, że nie należy mi się odrobina czułości... że to już nie dla mnie, mam wręcz blokadę... Najgorzej, że oddala mnie to od niego i boje się że niebawem będzie on dla mnie jak przyjaciel... bo w sumie jest nim cały czas skoro intymności brak...

Popieram sadie, ma rację, nie ma odpowiedzi nie wiem, przyczyna jakaś musi być tylko kwestia czemu krępują się o tym mówić?  Co ze szczerością? Przecież przed własną połówką nie powinno się ukrywać problemów żadnej rangi, od tego się ją ma by wsparła, pomogła, zrozumiała... Takie zachowanie tylko truje relacje...

Piszesz, że przytula, całuje, okazuje czułość... no to jakim cudem tłumaczy, że nie umie zainicjować? że się krepuje? przecież zaczyna cokolwiek więc od tego droga bardzo bliska do zbliżenia? Mój dla porównania nawet mnie nie całuje.. jedynie na powitanie czy tam na pożegnanie... Więc u mnie w ogóle nie ma żadnego nawet gestu w tą stronę, zaś Twój jak widać potrafi objąć, pocałować tylko pytanie czemu nagle się peszy? Przecież w przypływie podniecenia raczej nie pomyślał by "o jednak nie bo nie potrafię zainicjować", skoro właśnie już to zrobił?

46

Odp: Brak seksu w związku
linka89r napisał/a:

k Z tego wszystkiego obecnie mam też tak jak napisałaś, zaczęłam się wstydzić bliskości, mam wrażenie że nawet już nie potrafię oddać się tej przyjemności, że nie należy mi się odrobina czułości... że to już nie dla mnie, mam wręcz blokadę... Najgorzej, że oddala mnie to od niego i boje się że niebawem będzie on dla mnie jak przyjaciel... bo w sumie jest nim cały czas skoro intymności brak...

Jezu, to straszne, ale ja się dokładnie w tych słowach odnajduję... I też mu raz walnęłam, że mam czasem wrażenie, że jest dla mnie bardziej bratem niż chłopakiem. Nie wiem co mam z nim zrobić. Widzę, że go to strasznie boli jak mu wyrzucam, że jest mało seksu, no ale mam nic nie mówić? Mi się wydaje, że on ma jakiś wewnętrzny problem ze sobą, bo w dzieciństwie dzieciaki go prześladowały, więc się zrobił dość zamknięty w sobie. Wydaje mi się, że on się wstydzi pokazać od aż tak intymnej strony. Np. zapytałam go ostatnio gdy już byliśmy w łóżku i się całowaliśmy etc na co ma ochotę. W sumie domyślałam się, ale i tak go zapytałam. Usłyszałam w odpowiedzi: "Na Ciebie". Ja: "Ale ja pytam na co, nie na kogo masz ochotę". On: "Ale co masz na myśli?". Tak się wykręcał od odpowiedzi jakby mu po prostu nie mogło przejść przez gardło: "Chcę, żebyś... (tu wstaw dowolne fantazje)". I paradoksalnie gdy pierwszy raz uprawialiśmy seks to wydawał mi się bardziej otwarty i myślę, że to dlatego, że wtedy jeszcze nie był tak zaangażowany w ten związek. Nie wiem, może za bardzo sobie dorabiam jakieś teorie, ale tak mi to wygląda.

linka89r napisał/a:

Piszesz, że przytula, całuje, okazuje czułość... no to jakim cudem tłumaczy, że nie umie zainicjować? że się krepuje? przecież zaczyna cokolwiek więc od tego droga bardzo bliska do zbliżenia? (...) Przecież w przypływie podniecenia raczej nie pomyślał by "o jednak nie bo nie potrafię zainicjować", skoro właśnie już to zrobił?

Nic mi nie mów w ogóle... jak leżymy w łóżku i zaczyna się robić miło to słyszę, że on musi rano jutro wcześnie wstać. I dupa. A w ciągu dnia jak mnie przytula to ma to raczej aseksualny charakter.

47

Odp: Brak seksu w związku
lakhti napisał/a:

Yoghurt
I sorry, ale wymówki w stylu "jestem zmęczony" to można przeciągać w nieskończoność i nie wmówisz mi, że to nie jest wygoda. Koleś nie chce seksu i tak mu dobrze - więc niech przynajmniej przyzna w czym rzecz, a nie wciska kitów. Seks jest zwieńczeniem uczuć w związku i nie możliwe żeby ktoś nie czuł pociągu do osoby, którą kocha. Jeśli jest inaczej to znaczy, że coś jest nie tak.

I albo partner Autorki sobie to uświadomi i zacznie nad tym pracować - chociażby mówiąc jej prawdę na początek, albo spadło mu libido, odechciało mu się seksu i będzie przez nastepne lata katował Autorkę przymusowym celibatem.

Jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to chyba nie ma za grosz empatii, że o "uczuciach" nie wspomnę..

Zgadzam się. Ja np. odkąd pamiętam mam niskie libido i bałam się trafić na mężczyznę, który będzie miał duże wymagania. Całe szczęście mój już narzeczony ma tak samo niskie jak ja. Odbyliśmy wiele szczerych rozmów na ten temat i jego zdanie jest takie, że jakby było częściej to byłoby miło, ale on tego częściej nie potrzebuje, tak samo jak różnych udziwnień i ulepszeń. Nikt też tego nie robi sam, nikt nie ogląda pornografii, o zdradzie też nie ma mowy. Czasem ja, czasem on odmówi i nikt nie ma pretensji. Czasem jest często, a czasem nawet raz na 2tyg.
A no i nie wiem w sumie skąd wzięła się opinia, że Ci którzy mają niskie libido są mało atrakcyjni, bądź zakompleksieni lub mają kogoś na boku. Mój narzeczony jest przystojny, dobrze zbudowany i całkiem normalny, ja podobam się mężczyznom i też nie widzę głębszego problemu. Niektórzy mają po prostu mniejsze potrzeby, ale jak najdzie ochota to się dzieje.

Taka różnica, że my na ten temat potrafimy rozmawiać, a jak widać jej chłopak nie. hmm Zmuś go do rozmowy, nie rób mu wyrzutów, poproś o szczerą odpowiedź.

48 Ostatnio edytowany przez miodowyblond (2012-10-16 09:39:43)

Odp: Brak seksu w związku
yoghurt007 napisał/a:

I sorry, ale wymówki w stylu "jestem zmęczony" to można przeciągać w nieskończoność i nie wmówisz mi, że to nie jest wygoda. Koleś nie chce seksu i tak mu dobrze - więc niech przynajmniej przyzna w czym rzecz, a nie wciska kitów.

Widzisz - ja np mam takie schorzenie, którego objawem jest uporczywe i powtarzające się uczucie zmęczenia. Z drugiej strony....w tym stanie działam najlepiej. Dopiero zmęczenie działa na mnie mobilizująco. Trochę to dziwne, ale swoje 5 groszy dorzuciło w tym temacie wojsko. Lampki gotowości do działania włączają się dopiero przy określonym poziomie zmęczenia. Widzę, że brak ochoty na seks wpływa destruktywnie przy świadomości, że kobieta chce. Widziałem po moim kumplu. Miał ochotę raz czy dwa w miesiącu. I tak przez jakiś rok. Chodził tak zestresowany i tak się bał, że go kobieta zostawi (albo zdradzi), że nawet jak ochotę już miał, to erekcja mu mijała już po paru minutach. Coś jak z niektórymi kobietami, którym okres się spóźnia, zaczynają świrować, ze może są w ciąży i to powoduje dalszą obsuwę w czasie. Stres osiąga poziom krytyczny, robi sobie taka test i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki jeszcze tego samo dnia pojawia się okres. Podobny mechanizm. Kwestia libido u facetów wpływa bardzo, ale to bardzo negatywnie na ego, na pewność siebie. Pojawiający się mechanizm wyparcia jest tak silny, że dojście do przyczyn tego problemu jest najczęściej nierealne, bo facet sam przed sobą wszystko bagatelizuje i nie chce o tym rozmawiać, ani nawet o tym myśleć.

Chcesz być impotentem - proszę bardzo, ale dlaczego masz męczyć kogoś, kto chce z Tobą być?

Widzisz - to jest presja jaką czuje chyba każdy facet. Ma być gotowy zawsze i wszędzie kiedy tylko partnerka będzie miała ochotę. I oczywiście ma dać jej rozkosz swoje potrzeby stawiając na drugim miejscu. W drugą stronę to już nie działa. Widziałaś gdzieś rady dla tych chłodniejszych kobiet, które można by skrócić do "weź się w garść i zrób mu dobrze, bo pójdzie do innej" ? Ja nie. Raczej odwrotnie - on ma się pogodzić, zaakceptować, nic na siłę, widać tak masz itp.

To zdecydowanie nie jest fair. Bo widzę po tym forum, że jednak presja na facetów w temacie seksu rośnie. Co raz większe wymagania, a nic w zamian prawdę mówiąc.

Tak - masz rację - w tej chwili nikogo nie mam. Ale wiem doskonale jak to jest się zmagać z brakiem ochoty tej drugiej strony w związku. Wiem jak destruktywnie to wpływa na człowieka, jaką frustrację się czuje. Zwłaszcza przy braku dialogu i uporczywym zmiataniu sprawy pod dywan.


Jeśli ktoś nie potrafi tego zrozumieć to chyba nie ma za grosz empatii, że o "uczuciach" nie wspomnę..

I co - ma się faszerować chemią, żeby miał ochotę i możliwość, czy ma sobie kijek zamontować?

Mądrze mówisz, zgadzam się. Jeśli mężczyzna(lub kobieta) zdaje sobie sprawę z problemu powinien też próbować coś z tym zrobić. W sumie tabletki to ostateczność, ważniejszy jest psycholog lub seksuolog. Szkoda, że ludzie wstydzą lub nie chcą korzystać z terapii.

Do autorki: a może on się czegoś brzydzi? Może chodzi o higienę? Może seks nie sprawia mu przyjemności w jakiejś pozycji? Przyczyn może być wiele, na pewno jakaś jest. Jego 'nie wiem' mnie nie przekonuje, choć jeśli naprawdę nie wie to moim zdaniem powinniście iść do seksuologa.

49

Odp: Brak seksu w związku
kaisa_malene napisał/a:
linka89r napisał/a:

k Z tego wszystkiego obecnie mam też tak jak napisałaś, zaczęłam się wstydzić bliskości, mam wrażenie że nawet już nie potrafię oddać się tej przyjemności, że nie należy mi się odrobina czułości... że to już nie dla mnie, mam wręcz blokadę... Najgorzej, że oddala mnie to od niego i boje się że niebawem będzie on dla mnie jak przyjaciel... bo w sumie jest nim cały czas skoro intymności brak...

Jezu, to straszne, ale ja się dokładnie w tych słowach odnajduję... I też mu raz walnęłam, że mam czasem wrażenie, że jest dla mnie bardziej bratem niż chłopakiem. Nie wiem co mam z nim zrobić. Widzę, że go to strasznie boli jak mu wyrzucam, że jest mało seksu, no ale mam nic nie mówić? Mi się wydaje, że on ma jakiś wewnętrzny problem ze sobą, bo w dzieciństwie dzieciaki go prześladowały, więc się zrobił dość zamknięty w sobie. Wydaje mi się, że on się wstydzi pokazać od aż tak intymnej strony. Np. zapytałam go ostatnio gdy już byliśmy w łóżku i się całowaliśmy etc na co ma ochotę. W sumie domyślałam się, ale i tak go zapytałam. Usłyszałam w odpowiedzi: "Na Ciebie". Ja: "Ale ja pytam na co, nie na kogo masz ochotę". On: "Ale co masz na myśli?". Tak się wykręcał od odpowiedzi jakby mu po prostu nie mogło przejść przez gardło: "Chcę, żebyś... (tu wstaw dowolne fantazje)". I paradoksalnie gdy pierwszy raz uprawialiśmy seks to wydawał mi się bardziej otwarty i myślę, że to dlatego, że wtedy jeszcze nie był tak zaangażowany w ten związek. Nie wiem, może za bardzo sobie dorabiam jakieś teorie, ale tak mi to wygląda.

linka89r napisał/a:

Piszesz, że przytula, całuje, okazuje czułość... no to jakim cudem tłumaczy, że nie umie zainicjować? że się krepuje? przecież zaczyna cokolwiek więc od tego droga bardzo bliska do zbliżenia? (...) Przecież w przypływie podniecenia raczej nie pomyślał by "o jednak nie bo nie potrafię zainicjować", skoro właśnie już to zrobił?

Nic mi nie mów w ogóle... jak leżymy w łóżku i zaczyna się robić miło to słyszę, że on musi rano jutro wcześnie wstać. I dupa. A w ciągu dnia jak mnie przytula to ma to raczej aseksualny charakter.

Kaisa, ja z kolei jak czytam to co piszesz, to właśnie jakbym czytała o swojej historii... też mam identyczne wrażenie, że na początku był otwarty i w sprawach seksu też, bo jeszcze nie był aż tak zaangażowany w nasze relacje, bardziej chyba traktował mnie jak odskocznie po wcześniejszych nieudanych związkach i takie samo podejście miałam ja, bratnia dusza, aż doszło do seksu, przez miesiąc bardzo OK a później od razu inny człowiek... Bardzo mnie to odsunięcie bolało, bo nawet nie mogłam nic z niego wydusić... wtedy przez kilka miesięcy chodziłam bardzo przybita bo wiedziałam, że mi zależy, widziałam, że jemu też, ale nie mogłam pojąć czemu przestałam być dla niego kobietą... Od tamtej pory nie ma dnia żebym przez to nie płakała sad

Tak samo jak Ty widzę, że mój też ma problemy z wyrażaniem tego co oczekuje, tak samo przez gardło mu nie chcą przejść słowa w tym temacie... Gdy poruszam ten temat to mnie atakuje, że mi tylko jedno w głowie, że to nie jest najważniejsze, że w związku są ważniejsze aspekty itp itd... A gdy mówię, co ja uważam, schodzi z tematu... Jak jeszcze poruszałam czasem ten temat, już nawet pół żartem coś "przygadując" to tak samo natychmiast robił wszystko by nie powiedzieć czegoś więcej, unika tego jak ognia...

Również mu mówiłam,że czuje się bardziej jak koleżanka/siostra niż dziewczyna... ale jestem w błędzie podobno...

Widzę, że nasze przypadki są niemalże identyczne... tylko pytanie czemu w każdym innym temacie potrafią byś szczerzy, rozmawiać a w temacie bliskości "olewają" to co czujemy i jak przez to się czujemy... Nie wiem jak na Ciebie, ale na mnie to działa strasznie destrukcyjnie... nie czuje się w ogóle kobieco, skoro nawet własnego partnera nie pociągam... sad gdy np ostatnio się przy mnie przebierał, to się aż zdziwiłam, bo krępował mnie jego widok bez koszulki... wstydziłam(?) się tego, że patrze na niego, że wtedy pociągał mnie jeszcze bardziej, ciężko mi to opisać, ale aż byłam speszona... wtedy właśnie uzmysłowiłam sobie tą blokadę, że nawet już bym nie potrafiła znaleźć się w "bliższej" sytuacji .. naprawdę przeraża mnie to, co się zadziało z moją psychiką.. dlatego chociaż piszę tu na forum, bo gdyby nie to to bym zwariowała...

Na koniec napisałaś, że jego wymówką jest to,że musi wstać, no ok, każdy musi i każdy może być zmęczony, to nie jest powód dla którego się odtrąca.. mój też tak mówi, bo zmęczony, bo wstać trzeba, bo śpiący... raz się zgodził na zasadzie ja leże, ty rób co chcesz... głupia się zgodziłam, bo myślałam że w trakcie nabierze ochoty, ale nawet mnie nie raczył dotknąć... żałuje do dziś, że na to przystałam, tylko bardziej uzmysłowiło mi to, że go nie pociągam... (tylko po co mówi inaczej...) Masakra, znów płaczę...

A jak już dojdzie do czegoś u Was, to daje Ci przyjemność? Czy robi to mechanicznie, aby odhaczyć w kalendarzu, że było?

50

Odp: Brak seksu w związku

Seks towarem deficytowym w małżeństwie?, nie wydaje mi się.

51

Odp: Brak seksu w związku

"zapytałam go ostatnio gdy już byliśmy w łóżku i się całowaliśmy etc na co ma ochotę"

Moja rada - nie pytaj. Większość ludzi ma problemy z mówieniem na głos o swoich fantazjach. Mnie osobiście również trudno o tym mówić, chyba że w trakcie, jak już jestem bardzo podniecona, wypowiadam swoje życzenia ;p Jesteście już trochę razem- domyśl się czego może chcieć ;p Może spróbuj czegoś nowego - ale wszystko to powoli, z czułością, aby Cię nie odtrącił. Może Wasz seks przestał być czuły, stał się z biegiem czasu bardziej "mechaniczny", a jemu właśnie potrzeba tej bliskości, uczuć. Chce poczuć się szanowany i kochany - wiem, może to dziwnie brzmi, bo to mężczyzna. Ale czasami oni też mają takie potrzeby. Absolutnie niczego Ci nie zarzucam, bo nie wiem jak dokładnie wyglądał u Was seks.

Jest też taka opcja, że MOŻE miłość w nim wygasła i boi się o tym Tobie powiedzieć, bo, mimo to, bardzo Cię lubi i szanuje i strasznie boi się Ciebie zranić - tylko domysły. Gdy we mnie miłość do mężczyzny powoli wygasała, minęło "zaślepienie" charakterystyczne dla początku związku, również zaczęłam unikać zbliżeń - nie mogłam, po prostu. I też długo zwlekałam z wyjawieniem prawdy, aż w końcu wybuchłam sad co zakończyło się rozstaniem. Myślę, że zamiast pytać "czy Cię jeszcze pociągam?" lepsze byłoby tu spokojne, acz zdecydowane pytanie "czy Ty mnie jeszcze w ogóle kochasz?" Tak prosto w oczy.

Albo po prostu choruje w tych miejscach, coś mu tam wyskoczyło smile i wstydzi się przyznać, równocześnie nie chce pójść sam do lekarza.

Pozdrawiam!

52

Odp: Brak seksu w związku
miodowyblond napisał/a:

a może on się czegoś brzydzi? Może chodzi o higienę? Może seks nie sprawia mu przyjemności w jakiejś pozycji?

Rozmawiałam z nim na temat jego preferencji, wiem, że jest na "nie" tylko odnośnie seksu analnego i podczas okresu (i ja się z nim w tym zgadzam). Na resztę jest ponoć otwarty, tylko właśnie jakby chciał, żebym to ja ze wszystkim wychodziła. A ja kurde też nieśmiała jestem, więc nie mogę tak wszystkiego ciągle inicjować. O higienę na pewno nie chodzi, bo się myję częściej od niego.

linka89r: na mnie także działa to destrukcyjnie. Ogólnie jestem bardzo uczuciowa, więc jeśli coś nie gra w moim związku to wpływa to na wszystko inne (praca, studia etc). Czuję się niechciana, brzydka i nic niewarta. Wiem, że to głupie, wiem, że on tak naprawdę wcale nie ma tego na myśli, ale mimo wszystko to siedzi w mojej głowie. Co ciekawe nigdy się swojego ciała nie wstydziłam, byłam od dziecka oswojona z nagością. A teraz jakoś czuję się nieswojo nago w jego obecności. Ehh, ile to ja nocy przeryczałam, nic mi nie mów. Choć u mnie jest jednak lepiej, bo jak już do seksu dochodzi to jest zazwyczaj fajnie: on się angażuje i widzę, że jest zadowolony. Dba też zawsze przy tym o mnie. Więc tym bardziej tego nie pojmuję: skoro mu seks pasuje to czemu go unika? Toż to nielogiczne...

Tany8nyT: zwykle nie pytam o takie rzeczy w łóżku. Po prostu chciałam zobaczyć jak zaregauje. I to nie jest kwestia czułości, on mnie ciągle przytula i całuje i ja mu się odwzajemniam tym samym. I nie wierzę, że się nagle we mnie odkochał, bo ciągle mi powtarza, że mnie bardzo kocha (sam z siebie, żeby nie było).

53

Odp: Brak seksu w związku

kaisa no to sie oducz niesmialosci smile
Zainicjuj cos sama i zobacz co bedzie. smile
Czy ten chlopak to wulkan energii tylko trzeba go rozgrzac czy tam sie cos wiecej kryje...

Jesli masz ochote na swojego faceta to czemu nie masz smialosci na niego wskoczyc? smile

Ja obecnie tez musze inicjowac...czesciej niz bym chciala...ale koniec koncow to jest moj maz. smile
Z chwila kiedy nie bedzie chcial uprawiac ze mna seksu, odejde bo nie bedzie to mialo sensu.

54

Odp: Brak seksu w związku

Zgadzam się niestety , że to jest problem ,który dotyczy tysiące kobiet. Niestety mężczyźni mają w główce wyidealizowany obraz samego siebie - i będą się w tej sprawie bronić. Z genetycznego punktu , to kobiety mają częściej chęć na seks itd. Wynika to z wielu przyczyn, o których pisałam już kiedyś, w naszej kulturze utarło się ,że to facet niby taki fifa rafa zawsze chce i zawsze o tym mówi , właśnie dlatego, że mają kompleks związany z seksem i publicznie chcą pokazać przewagę nad kobietą i nad tym , że chętniej to robią, więcej chcą itd. chociaż to wielka bzdura i nie prawda. A jak to w życiu bywa najgłośniej szczeka najmniejszy i najsłabszy pies , więc takie są Panowie realia.Będąc chwile we francjii zauważyłam , że tam mówi się wszędzie głośno o tym ,że to kobiety są lepsze w łóżku , że chcą częściej itd. Nawet na wykładach nie robi to żadnego wrażenia na nikim , wydaje mi się to spowodowane kompleksem naszych panów, którzy myślą ,że przez obraz macho wyrywacza zaliczajacego kazda, sa wiecej warci niz w rzeczywistosci.A tam wartości są nieco inne i ludzie maja nabyta pewnosc siebie ,ktorej nie musza nikomu udawadniać.

Każdy seksuolog wam to powie , jak i każdy medyk czy lekarz. ale wracając do sedna sprawy . muszę przybić Ci pięć bo u mnie seks od pewnego czasu też jest rzadko, oczywiście to ja muszę inicjować , a jak mam pretensje to wina spada na mnie, że kiedyś powiedziałam coś ... albo inne bzdury. Zauważyłam , że jak mieszkamy razem to seksu nie ma , jest raz na jakiś czas itd. a kiedy wracamy na wakacje do rodziców, i mimo , że mieszkamy w jednej mieścinie , ale w innych blokach, to ten seks jest codziennie. Muszę o tym pogłówkować i poczytać być może przesiąkliśmy rutyną - nie wiem , nie chce zwalać na nikogo winy.

Moje koleżanki dokładnie 3laski maja ten sam problem z facetem co ty . I wszystkie 3 są już w paro letnich i jedna w paro miesiecznym związku.
Nie wiem co mam powiedzieć, bo rady chyba na to nie ma - takie jest zycie. Dziewczyny moje to sa laski dbajace o siebie , facet chyba tak ma , jak dostanie to przez chwile sie cieszy potem już osiada na laurach i słodko woli spać wink)

Pozdrawiam;))

55

Odp: Brak seksu w związku

Sadie: jestem z natury nieśmiała, ale moje zachowanie zależy w dużej mierze od drugiej osoby, czy czuję się przy niej komfortowo. Na początku znajomości byłam trochę nieśmiała, ale po kilku miesiącach na urodziny przyszłam do niego z ciastem, w samym gorsecie, stringach, pończochach i wysokich szpilkach smile (tak, tylko to miałam pod płaszczem, a musiałam wyjść na zewnątrz, bo wtedy jeszcze razem nie mieszkaliśmy, dość ciekawe przeżycie). Więc potrafię jak chcę i jak się czuję pewnie. Teraz czuję się totalnie niepewnie i aseksualnie + naprawdę ciężko się zdobyć na jakiekolwiek inicjowanie, jeśli masz świadomość, że na 75% powie, że nie bo cośtam... Właśnie to mnie najbardziej boli. Bo pół biedy jakby po prostu sam nie inicjował, bo się wstydzi, on mi odmawia. Dlatego nie chcę inicjować, bo nie chcę, żeby mnie znowu odrzucił. I my tu gadu gadu, a tu znowu tydzień mija i nic... I żeby nie było: po naszej ostatniej kłótni to ja oczywiście zainicjowałam (ze skutkiem pozytywnym tym razem). Teraz poczekam aż mu się przypomni, że ze swoją dziewczyną może uprawiać seks, nie tylko gadać i się przytulać.

szanties: nie pocieszasz... Jak tak ma wyglądać moje życie seksualne do starości to ja dziękuję... I kurde, miałam wcześniej 2 facetów i nigdy nie miałam tego problemu. Jak już to w drugą stronę, że ja czasem byłam zmęczona i wolałam iść spać. Ale to czasem, nie notorycznie. Więc ta sytuacja jest dla mnie zupełnie nowa i w życiu bym się nie spodziewała, że mnie coś takiego spotka.

56

Odp: Brak seksu w związku

Szanties jak to czytam to wydaje mi się to aż nieprawdopodobne. Ja z byłą już narzeczoną byłem niemal 7 lat. Jej inicjowanie czegokolwiek ograniczało się do "no dobrze chodźmy się pobzykać". I tyle. Nie było tygodnia, żebym czegoś nie próbował - z wyjątkiem czasu kiedy mówiła, że czuje się "osaczona moją seksualnością". Potrafiłem się powstrzymać nawet przed dwuznacznymi sformułowaniami przez tydzień...dwa...trzy...miesiąc. I też nie przynosiło to efektu. Przez ostatnie dwa lata związku notorycznie i uporczywie mi odmawiała wymyślając sobie kolejne wymówki. A to że zmęczona, głodna, podchorowana, przed okresem, w czasie okresu, po okresie, głodna, najedzona. Zawsze coś.

Wiem doskonale jak to wpływa na samopoczucie, jak frustracja spowodowana taką sytuacją odbija się na wszystkich aspektach życia. I choć wiele bardzo przykrych słów usłyszałem, z czego wiem już, że kompletnie wyssanych z palca, to jednak wciąż się z tym borykam....a minęło już ok 8 miesięcy od rozstania.

57

Odp: Brak seksu w związku

Niestety nie zabrzmi to fajnie ale na Twoim miejscu po prostu dałbym sobie spokój i ewakuował się z tego związku. Oczywiście to tylko mój osobisty pogląd ale nie oszukujmy się dziewczyno "dostaniesz do głowy". Moim zdaniem nie dobraliście się pod względem temperamentów i twój problem będzie się tylko potęgował a nie o to chodzi. W związku masz być szczęśliwa i spełniona i jak to określiłaś masz mieć obok siebie faceta, który rzeczywiście każdy Twój sygnał będzie potrafił czytać i z radością dostarczyć Ci chwil uniesień a Ty z wzajemnością dać mu to samo. To jedyny sposób na tym etapie Twojego życia, ażeby podejmować trafne życiowe decyzje bo ważą się jego losy. Pamiętaj żadna osoba czy to będzie facet czy kobieta nie zmieni swoich potrzeb z dnia na dzień bo taki już jest. Każda zmiana z jego strony to będzie poświecenie a to nie trwa w nieskończoność (również będzie mu z tym źle i będzie go to frustrować tak jak Ciebie obecna sytuacja) . Pozdrawiam i życzę podejmowania trafnych decyzji.

58

Odp: Brak seksu w związku
Assasin napisał/a:

Pamiętaj żadna osoba czy to będzie facet czy kobieta nie zmieni swoich potrzeb z dnia na dzień bo taki już jest. Każda zmiana z jego strony to będzie poświecenie a to nie trwa w nieskończoność (również będzie mu z tym źle i będzie go to frustrować tak jak Ciebie obecna sytuacja).

Ja musiałam się dostosować i zmienić moje "zapotrzebowania na bliskość" bo partner tak chciał... oznajmił w sumie, że jemu wystarcza bardzo rzadko i koniec.. nie ważne co ja mam do powiedzenia w tym temacie.. nie obchodzą go moje potrzeby - tak to można zrozumieć... zupełny brak bliskości... dotyku, pieszczot, pocałunek na "do widzenia" i już... Poświęcam się tylko ja i też właśnie się obawiam, że niedługo moja cierpliwość się skończy... ni to związek ni to przyjaźń... A rozmowy nic nie dają.. bo "seks to nie wszystko..."

59

Odp: Brak seksu w związku

Uff... no to mój problem chyba się w końcu rozwiązał. Polecam upić faceta, gdy się chce z nim szczerze porozmawiać, od razu bardziej skory do rozmowy będzie wink Nam się zebrało na szczere zwierzenia wczoraj na imprezie i przynajmniej wiem już o co chodzi. Sadie miała rację: wymówki były często tylko wymówkami. Tzn. on faktycznie jest często zmęczony i ja to rozumiem, ale przecież w ciągu dnia jest tyle możliwości etc i dla chcącego nic trudnego. Tylko, że on się... boi zaproponować smile No i akurat tu wierzę, że mężczyźnie się ciężko do czegoś takiego przyznać, bo przecież wyjdzie na ciotę i co ja sobie pomyślę. A on się bał, że ja go odrzucę, przy czym jednocześnie sam mnie odrzucał (co raczyłam mu zresztą w tym momencie przypomnieć, żeby do niego dotarło jak ja się czułam, skoro sam się boi odrzucenia). Jakaś masakra. I wyszło też na jaw, że dziewczyny, z którymi był wcześniej, były innego typu niż ja: same się na niego rzucały zanim jeszcze płaszcz zdjął po powrocie do domu i w ogóle seks non stop z ich inicjatywy. A tu trafił na mnie, która wcale nie ma ochoty wszystkiego inicjować i też się wstydzi. Nosz cholera, za podobni do siebie jesteśmy. On też ma niską samoocenę i jest niepewny siebie, bo się nad nim dzieciaki znęcały jak był mały, chociaż w ogóle tego po nim nie widać, bo wśród ludzi gra odważnego i jest duszą towarzystwa. Niemniej jednak jak już sobie wszystko dokładnie wyjaśniliśmy: czego oczekujemy, co lubimy, a czego nie, to mieliśmy naprawdę super seks po powrocie do domu smile I mam nadzieję, że od teraz będzie tylko lepiej. A jak nie, to przynajmniej będę wiedziała w czym tkwi problem i coś będę kombinować. Dziękuję wszystkim za komentarze smile

60

Odp: Brak seksu w związku

kaisa_malene - nie wierz nigdy pijanemu człowiekowi. Tym bardziej, jak całość kupy się nie trzyma - a tutaj jednak jest pełno nieścisłości.

61

Odp: Brak seksu w związku

Dlaczego mam nie wierzyć pijanemu człowiekowi? Do tej pory jedyne, z czym się spotkałam u pijanych ludzi to zbytnia szczerość i wylewność. Dowiedziałam się zresztą od chłopaka kilku innych rzeczy w ramach szczerych wyznań i nie wszystko było takie różowe. Powiedział mi też, że od nowego roku zrezygnuje z pewnych zobowiązań na uniwersytecie, które faktycznie wypełniają mu mnóstwo czasu (nie może tego zrobić tak nagle, musi znaleźć zastępcę). Więc pozostaje mi przeczekać ten okres i mieć nadzieję, że faktycznie wtedy coś się zmieni i będziemy mieli dla siebie więcej czasu. Jak nie, to pewnie nie wytrzymam w takim związku na dłuższą metę. Uważam, że warto poczekać, bo naprawdę mi na nim zależy. I co masz konkretnie na myśli mówiąc, że pełno tu nieścisłości?

62

Odp: Brak seksu w związku
linka89r napisał/a:
Assasin napisał/a:

Pamiętaj żadna osoba czy to będzie facet czy kobieta nie zmieni swoich potrzeb z dnia na dzień bo taki już jest. Każda zmiana z jego strony to będzie poświecenie a to nie trwa w nieskończoność (również będzie mu z tym źle i będzie go to frustrować tak jak Ciebie obecna sytuacja).

Ja musiałam się dostosować i zmienić moje "zapotrzebowania na bliskość" bo partner tak chciał... oznajmił w sumie, że jemu wystarcza bardzo rzadko i koniec.. nie ważne co ja mam do powiedzenia w tym temacie.. nie obchodzą go moje potrzeby - tak to można zrozumieć... zupełny brak bliskości... dotyku, pieszczot, pocałunek na "do widzenia" i już... Poświęcam się tylko ja i też właśnie się obawiam, że niedługo moja cierpliwość się skończy... ni to związek ni to przyjaźń... A rozmowy nic nie dają.. bo "seks to nie wszystko..."

Linko, ciężko mi zrozumieć sytuację, gdy w związku nie ma nawet pocałunków. To, że ktoś ma mniejszy temperament, to OK, ale jeżeli nie ma nawet przytulenia czy całowania, to ja bym się ewakuowała, dla mnie to od dawna wygląda, że on nie darzy Cię uczuciem (o czym już pisałam w kafejce). Widać po Twoich postach jak cierpisz, płaczesz, a on nic sobie z tego nie robi, Ty masz się dostosować, nie rozumie Twoich potrzeb, zatem taki związek jak dla mnie nie ma sensu.

W przypadku kasi_malene, sytuacja też nie wygląda ciekawie, ale skoro dogadujecie się i czułość jest, to faktycznie nie trzeba tego zaprzepaszczać. Z jednej strony faktycznie niektórym po alkoholu włącza się taka szczerość, ludzie mniej się kontrolują, więc może faktycznie coś w tym jest. Jeżeli widziałaś w nim tę większą niż zwykle otwartość, to być może rzeczywiście powiedział prawdę.
Ja bym jednak jeszcze zaczęła rozmowę jak będzie trzeźwy, żeby upewnić się czy on pamięta to co mówił i czy faktycznie od tej pory będzie się bardziej starał.

Dobrze, by właśnie zrozumiał, że Ty nie jesteś jak jego byłe i facet też musi się postarać smile Choć z drugiej strony to takie nieco naciągane, że się wstydzi, skoro nie raz sama coś inicjowałaś. Sam widzi jak bardzo go pragniesz. No, ale życzę, by było tak jak powiedział i ruszyło do przodu smile

63 Ostatnio edytowany przez yoghurt007 (2012-10-22 01:51:18)

Odp: Brak seksu w związku

kaisa_malene - wbrew pozorom nie jest tak łatwo o dziewczynę, która wychodzi regularnie z inicjatywą. A już wątpliwe jest, aby "wszystkie jego poprzednie same się na niego rzucały". Jest to możliwe, ale mało prawdopodobne jednak.

Poza tym, nieśmiałość można zrozumieć, ale przy takim rzekomym libido (wszak byłym chyba nie odmawiał?), to nie odmawiałby i tobie, a przynajmniej nie tak często, aby wykształcił się w tobie strach przed propozycją. I dziwnym zbiegiem okoliczności po całym czasie waszego związku dopiero teraz to wychodzi?

Nijak nie tłumaczy to też myślenia o zakupach, pralni itp.


W całym swoim życiu (może i długie nie jest, ale dobrze zabawić i dobrze się wypić to zawsze lubiłem - a truskaweczka19 to kojarzy jakie ilości alkoholu mogę spożyć) nie widziałem jeszcze nikogo, kto powiedziałby prawdę będąc w stanie "po spożyciu". Jakieś pojedyncze elementy prawdy - tak. Ale nigdy historii jako całej. Lepsze lub gorsze bajki to ja słyszałem nie raz. Ba - sam po pijaku niezłe cuda wygadywałem. I nie miało to wiele wspólnego z prawdą, choć brzmiało to jak najbardziej prawdziwie. Jakby nie było, to alkohol to środek psychoaktywny działający na ośrodkowy układ nerwowy. Na wszystko co mówi osoba pijana/wstawiona należy patrzeć przez palce. Niezależnie od tego czy te słowa nam się podobają, czy nie i czy wydają nam się logiczne, czy nie. Gdyby zaczął wsiadać za kółko mówiąc "spokojnie - dam radę" to nie miałabyś wątpliwości, że to alkohol przez niego przemawia i nie jest to prawdą. Ale, że skleił historię, która przypadła ci do gustu, bo zawiera wszystkie elementy dobrej historyjki, to uwierzyłaś....

64

Odp: Brak seksu w związku
truskaweczka19 napisał/a:
linka89r napisał/a:
Assasin napisał/a:

Pamiętaj żadna osoba czy to będzie facet czy kobieta nie zmieni swoich potrzeb z dnia na dzień bo taki już jest. Każda zmiana z jego strony to będzie poświecenie a to nie trwa w nieskończoność (również będzie mu z tym źle i będzie go to frustrować tak jak Ciebie obecna sytuacja).

Ja musiałam się dostosować i zmienić moje "zapotrzebowania na bliskość" bo partner tak chciał... oznajmił w sumie, że jemu wystarcza bardzo rzadko i koniec.. nie ważne co ja mam do powiedzenia w tym temacie.. nie obchodzą go moje potrzeby - tak to można zrozumieć... zupełny brak bliskości... dotyku, pieszczot, pocałunek na "do widzenia" i już... Poświęcam się tylko ja i też właśnie się obawiam, że niedługo moja cierpliwość się skończy... ni to związek ni to przyjaźń... A rozmowy nic nie dają.. bo "seks to nie wszystko..."

Linko, ciężko mi zrozumieć sytuację, gdy w związku nie ma nawet pocałunków. To, że ktoś ma mniejszy temperament, to OK, ale jeżeli nie ma nawet przytulenia czy całowania, to ja bym się ewakuowała, dla mnie to od dawna wygląda, że on nie darzy Cię uczuciem (o czym już pisałam w kafejce). Widać po Twoich postach jak cierpisz, płaczesz, a on nic sobie z tego nie robi, Ty masz się dostosować, nie rozumie Twoich potrzeb, zatem taki związek jak dla mnie nie ma sensu.

Dla mnie też te całe nasze relacje wyglądają dziwnie... Tak jak napisałam ni to związek ni to przyjaźń... z drugiej strony wiem, że bardzo cierpiał przez ex... więc rozumiem, że może chcieć czasu czy coś... No ale ja też się przez swojego ex nacierpiałam i też mam swoje jakieś oczekiwania, a tu znów tylko ja muszę rozumieć sad Tak naprawdę tkwię w tym, bo widzę jak się stara i jak dba o wszystko inne względem mnie... Ja już tak naprawdę stałam się bierna w naszych relacjach, to on zabiega o wspólnie spędzony czas, zaskakuje czymś itd... Mnie jakoś na razie to zobojętniało mimo, że mi zależy na nim... Ale fakt który rozróżnia przyjaźń od związku (ja tak to postrzegam) czyli jakakolwiek bliskość, namiętność, intymność już nie występuje bardzo długo, za długo sad dlatego czuję, że się odsuwam od niego tak bardzo, że niebawem przekroczę granicę, do której postrzegam go jako potencjalnego partnera... niby seks to nie wszystko, zgodzę się, ale ja nie oczekuje co dzień, co dwa, czy nawet raz na tydzień... po prostu aby czasem wykazał mną zainteresowanie, bym widziała tą iskrę w oku...a jak teraz mija 7 miesięcy już chyba, bez żadnej bliskości, żadnego seksu normalnego ( nie liczę sytuacji w której zbliżenie był na zasadzie on leży ja mam se robić co chcę...) to łapie się na tym że krępuję się przy nim jak przy obcej osobie... unikam nawet zwykłego przebrania się przy nim sad zastanawiam się tylko czy da się wrócić do normalności... nawet jak on zmieni swoją postawę, czy będę potrafiła dać mu to czego samej mi brakuje... czy się przełamię po tylu miesiącach odrzucenia, cierpienia i płakania sad Wybaczcie, że się tak rozpisuję, ale chociaż cząstkę żalu i gniewu wyrzucam z siebie, rozładowuje emocje choć troszkę...

kaisa_melane, tez uważam, że słowa wypowiedziane po alkoholu nie można traktować do końca jako czystą prawdę... Może koloryzuje, może łatwiej wtedy mu wymyślać wytłumaczenia.. Ja bym tak w 100% nie wierzyła... troszkę na dystans bym potraktowała te słowa. Z drugiej strony możesz się poświęcić i zmobilizować mimo, że to nie do końca leży w twojej naturze, ale zrobić tak jak sam powiedział, "rzucaj się" na niego po powrocie z pracy, albo czekaj naga w łózko, albo akurat bierz prysznic przy otwartych drzwiach i sprawdź czy faktycznie wtedy jest taki chętny... mój były po pijaku też niby był szczery... aż do bólu, tylko że w ogóle nijak się to miało do prawdy, zatem po prostu ja bym podchodziła do takich rozmów troszkę sceptycznie...

65

Odp: Brak seksu w związku

kaisa_malene dopiero dzisiaj tutaj trafilam i jestem ciekawa czy nadal jestescie razem?

Ja mam 40 lat i jestem z moim mezem 23 lata razem, zawsze mielismy inny temperament ale czlowiek byl mlody, on byl moim pierwszym partnerem i nie zdawalam sobie sprawy, ze takie cos moze kiedys przeszkadzac.
Przez 2 lata znajomosci przed slubem seks uprawialismy raz w tygodniu, zawsze to ja inicjowalam zblizenie, ja zawsze chcialam wiecej. Jakos wtedy nie wydalo mi sie to dziwne, nie mialam porownania, z kolezankami nie rozmawialam na takie tematy.
Po slubie byla ciaza, pozniej kilkumiesieczna przerwa. Dopoki dziecko nie skonczylo pol roku nadal byl seks co tydzien, a pozniej standardowo raz w miesiacu. Majac 22 lata (maz rok starszy) musialam sie prosic o seks, kilka razy rozmawialam na ten temat ale on twierdzil, ze pracuje i jest zmeczony i nie ma ochoty. Poszlam do pracy, tez bylam zmeczona ale ochote mialam.
Wiem na pewno, ze maz nie ma nikogo na boku, poniewaz pracujemy razem i praktycznie zawsze wiemy, gdzie kazde z nas z kim przebywa. Po prostu moj maz nie ma potrzeb wiekszych niz raz w miesiacu. Jak juz to ma miejsce to nie raz bylo tak, ze on byl zaspokojony, a ja zostalam z niczy albo ja sie naprawde staralam, a on tylko lezal.

Cos sie zmienilo na krotki czas kilka lat temu, po prostu pojawil sie przy mnie inny facet, ktory sie mna interesowal i moj maz w koncu po kilku miesiacach trwania tej sytuacji postanowil o mnie zawalczyc. Wtedy byl seks kilka razy w tygodniu i nie trwal 15 minut tylko nawet po 2-3 godziny, bylo fantastycznie. To trwalo pol roku ale, gdy maz mial pewnosc, ze zaden rywal mu nie zagraza to znowu wrocil to dawnych przyzwyczajen i seksu raz w miesiacu.
Teraz od 2 lat jest tragedia, seks co 3-4 miesiace, nawet sie nie stara aby mnie zaspokoic jak on juz skonczy, wszystko trwa moze 2-3 minuty, jest to dla mnie zenujace.
Dodam, ze otwarta bylam na wszystko i wiele probowalismy, no bo jak juz byl ten seks raz w miesiacu to i byly zabawki, oral, anal, masturbowanie na oczach partnera itd. Maz jest typowym domatorem, dba o nasza rodzine, nie chodzi po knajpach, nie ugania sie nigdzie z kolegami, nigdy mnie nie ponizyl, ublizyl, duzo rozmawiamy ze soba, zawsze fajnie sie do mnie zwraca ale co z tego jak w tym wszystkim brakuje i zawsze brakowalo seksu. Po prostu dobralismy sie pod kazdym wzgledem tylko nie pod seksualnym. Z nikim o tym nie rozmawialam, bo nie mam do nikogo, az takiego zaufania aby o tym mowic. Zreszta jak ktos patrzy na mojego meza i uslyszalby, ze on nie ma ochoty na seks to popukalby sie w glowe, poniewaz moj maz wyglada na takiego co moze to robic non stop (pozory myla).

Posty [ 1 do 65 z 69 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » SEKS, SEKSUALNOŚĆ, PSYCHOLOGIA » Brak seksu w związku

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024