on - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 42 ]

Temat: on

opowieść pewnie jak innych tysiące,proszę nie oceniajcie,doradzcie.

mam 30 lat,jestem 10 lat po slubie,mam 3 dzieci.z męzem od zawsze bylismy przyjaciólmi,kochankami,mielismy plan na życie i go realizowaliśmy,do czasu...

wyszłam za maz jako 20-latka,mąz miał 23.oboje ambitni,skonczone studia,mimo mojej ciazy,dobra praca,mieszkanie,jedno drugie i teraz trzecie,najwieksze,te wypracowane dla naszych dzieci.

mieszkam tu poł roku,od 3 miesiecy mam romans.

on,mieszka obok,widzimy swoje okna.lat 35,15 lat w zwiazku,10 po ślubie,8 letnia córka.zaczeło sie od przypadkowych rozmow przez net,jak sasiedzi(mamy forum osiedlowe).szlo coraz glebiej i mocniej,silniej,.na dzien dzisiejszy nie umiemy bez siebie zyć,wszystko inne stracilo sens.kochamy się jak dzieci,spotykamy dotykamy całujemy.nie spaliśmy jeszcze ze soba,albo inaczej,do stosunku nie doszlo,przygotowujemy sie na to,chcemy to celebrować,dojdzie do tego.

kocham go,miłościa jakeij nigdy nie znałam,nie czułam,on kocha mnie,powtarza mi to na okrągło.Mysle ze to ta moja 2 polówka jabłka,ja zacznam zdanie-on kończy,mamy wspolne zainteresowania,śmiejemy sie z tego samego ,możemy rozmawiać bez końca.
nie wiem co robić,każde z nas ma związek,nie nieszczesliwy,normalny mąż,normalna zona,żadne z nas nie mówi inaczej.

nie wiem co robić,wiem jak się kończa romanse,w koncu wpadniemy.

co robic,nie piszcie uciekaj,zakończ,bo ja go kocham i nie chcę odejść.raz chciałam,czułam się winna,wrociłam po 3 dniach z jeszcze silniejszą zaborczością i miłościa.kocham go.

2

Odp: on

no to skoro go kochasz, a z mezem po prostu jest ci ''wygodnie'' to sie rozwiedz. Szkoda mi meza, sama piszesz ze jest w porzadku, a Ty go oszukujesz i to w sumie przed jego oczami. Badz fer i daj mu zyc, niech tez odnajdzie swoje szczescie. Jestes dorosla kobieta, wiec zamiast czekac na nieunikniona ''wpadke'', skoro nie chcesz zostawic kochanka to tylko rozwod. Nie badz egoistka nie ran bardziej innych niz juz to zrobilas. Masz odwage zdradzac meza to miej odwage zaczac zycie na nowo

3

Odp: on

kolejny przyklad.
najpierw zdrada a potem zakonczenie zwiazku.

4

Odp: on

Mam nadzieję, że ten wątek to jakaś prowokacja, bo aż nie chce mi się wierzyć, że takie kobiety istnieją.

5

Odp: on

zagubiony-możesz rozwinąć?

wilczyca-dlaczego prowokacja,napisalam coś dziwnego,napisałam prawdę.

6

Odp: on
boona32 napisał/a:

zagubiony-możesz rozwinąć?

wilczyca-dlaczego prowokacja,napisalam coś dziwnego,napisałam prawdę.

A co tutaj rozwijac?Wystarczy poczytac sobie inne tematy w tym dziale zwiazane ze zdrada

7 Ostatnio edytowany przez Hard-Bitter (2012-10-06 16:52:25)

Odp: on
boona32 napisał/a:

co robic,nie piszcie uciekaj,zakończ,bo ja go kocham i nie chcę odejść.raz chciałam,czułam się winna,wrociłam po 3 dniach z jeszcze silniejszą zaborczością i miłościa.kocham go.

Niby którego kochasz?

8

Odp: on

wilczyca-dlaczego prowokacja,napisalam coś dziwnego,napisałam prawdę.

Przeczytaj inne podobne wątki na tym forum, a zrozumiesz, że jesteś o krok od wpakowania się w bagno, z którego ciężko będzie Ci się wykaraskać.

9

Odp: on

kocham "kochanka",nie męża.

10

Odp: on

ja ciebie nie rozumiem, kochasz kochanka a nie meza wiec czemu sie nie rozwiedziesz?

11

Odp: on

kocham go,miłościa jakeij nigdy nie znałam,nie czułam,on kocha mnie,powtarza mi to na okrągło.Mysle ze to ta moja 2 polówka jabłka,ja zacznam zdanie-on kończy,mamy wspolne zainteresowania,śmiejemy sie z tego samego ,możemy rozmawiać bez końca.
nie wiem co robić,każde z nas ma związek,nie nieszczesliwy,normalny mąż,normalna zona,żadne z nas nie mówi inaczej.

Dla mnie sprawa jest bardzo prosta.
Ty podajesz o rozwód.
On podaje o rozwód.
Żyjecie wspólnie do grobowej deski.

Zapytaj go "co on na to"?
Jeśli się będzie wykręcał: "na razie to niemożliwe" "ona jest śmiertelnie chora i nie mogę" "ojciec jest śmiertelnie chory i umarłby gdyby się dowiedział" "jestem z nią tylko ze względu na dzieci" albo inne pierd.. ły, takie jakimi karmią swoje kochanki żonaci mężczyźni - to znaczy że ta cała "miłość" - to tylko POŻĄDANIE, które minie wraz z pierwszym miesiącem zamieszkania.. kiedy zobaczy Cię bez makijażu, zmęczoną po pracy i zarąbaną pracami domowymi..

Życzę szczęścia, ale otwórz oczy i przyjrzyj się jakimi jesteście hipokrytami.

12 Ostatnio edytowany przez Wielokropek (2012-10-06 21:14:53)

Odp: on

Oj dokad zmierza ten świat?

Ktos dał rozum i wolną wolę i nie tak się to wykorzystuje?Gdzie zdrowy rozsadek?
Jaki jest ten kochanek? zdradza zonę tylko z Tobą czy ma kogoś jeszcze na boku?Ludzie dorabiaja się wszystkiego a w główce się przewraca...?Jednym słowem-za dobrze w życiu macie?wieje nudą...




Edit:
PS.A pomyślałas,ze za jakiś czas to te słodkie chwile miną zacznie sie codziennośc i znając zycie znów ktos z Was kogos pozna...?
Tak jak historia sytuacje w życiu potrafią się powtarzac.

13

Odp: on
k.iness napisał/a:

PS.A pomyślałas,ze za jakiś czas to te słodkie chwile miną zacznie sie codziennośc i znając zycie znów ktos z Was kogos pozna...?
Tak jak historia sytuacje w życiu potrafią się powtarzac.

Ale tak bedzie.Minie pare lat i nie bedzie juz motylkow w brzuchu,zaczna sie problemy i rutynai co w tedy?Szukac kolejnych partnerow przeciez to normalna rzecz.
Gardze osobami ktore zdradzaja.Jesli jest zle w zwiazku i nie ma szans na poprawe to wtedy trzeba sie rozstac a dopiero szukac nowego partnera.No ale w dzisiejszych czasach tak sie chyba nie da.
Mysle ze gdyby nie kochankowie i kochanki to o wiele mniej by bylo rozpadow zwiazkow.
Ja nie rozumiem osob ktore chca byc z osobami ktore zdradzaja.
Nigdy nie zwiazalbym sie z kobieta ktora zdradzila swojego poprzedniego partnera.

14

Odp: on

Taka jest teoria zdrady-jesli choc raz ktoś zdradził ślubną,ślubnego to zrobi to ponownie.

Tylko na co komu był slub koscielny i te obietnice-nie opuszczę Cie az do śmierci,w chorobie itd.
Nikt chory nie jest wszystko jest ok a takie historie?
Bzdury,brednie,niech każdy mówi swoja formułkę w kościele to według niej bedzie rozliczany w razie czego...

15 Ostatnio edytowany przez raki (2012-10-06 22:51:08)

Odp: on

Boona32, jedno jest pewne, że teraz już nic nie będzie takie samo i to chyba najgorsze z czym będziesz musiała się zmierzy. Bo niedługo przyjdzie, niezależnie jak skończy się ta historia, gigantyczny ból i cierpienie - wszystkich wokół i Twoje.

Ta historia ma pewno wiele kontekstów, których nie da się wyczytać z Twojej opowieści. Jedno jest pewne, że stan zakochania przysłania wiele rzeczy i nie pozwala nam do końca postrzegać rzeczywistości.

Może warto, żebyś wyjechała, nim cokolwiek zrobisz. Tak na dłużej, tylko obiecaj sobie brak kontaktu i z mężem i z kochankiem. Spróbuj się zdystansować, pobyć ze sobą.

No i trzymaj się dzielnie, bo jak zresztą możesz tutaj poczytać, to niestety początek bardzo trudnego okresu w Twoim życiu.

16

Odp: on

autorka prosiła o nie ocenianie, więc uszanuję jej prośbę.

Jedna rzecz, która mi nie daje spokoju to, że jest w to wszystko wplątana 4 dzieci. Poświęcanie ich dzieciństwa tylko dlatego, że 2 dorosłych się nudziło w związkach... Gdyby Twój mąż Cię bił, a tamtego żona piła, to może byłoby jakieś usprawiedliwienie do odejścia. Jednak skoro macie normalne rodziny, to poświęcenie ich dla czegoś niepewnego i ulotnego wydaje się głupotą. Zranicie na dzień dobry 6 osób, nie licząc was samych.

Mądrą rzeczą byłoby to skończyć. Jednak zarówno Ty i on jesteście w tym momencie narkomanami dla których najważniejsza jest kolejna dawka narkotyku. Nie chce mi się nic więcej pisać, bo do Ciebie to i tak nie dotrze, Ty już decyzję podjęłaś, że oddasz mu się cała i będziesz miała 3 dzieci z pierwszego małżeństwa i pewnie kilkoro z kolejnych. Zaradność życiowa i spory dorobek materialny nie gwarantuje niestety dojrzałości emocjonalnej nawet w wieku 30 lat.

Prawda jest taka, że tego typu romanse palą się gorącym płomieniem jak słoma - płomień piękny blask silny, jednak sam ogień kompletnie wygasa bardzo szybko. Teraz go "kochasz", za 2 lata będziesz go nienawidziła.

17

Odp: on

Ja mam tylko takie pytanie czy ty pomyślałaś o dzieciach w ogóle w tej całej sytuacji?

18

Odp: on
boona32 napisał/a:

(...)co robic,nie piszcie uciekaj,zakończ,bo ja go kocham i nie chcę odejść.raz chciałam,czułam się winna,wrociłam po 3 dniach z jeszcze silniejszą zaborczością i miłościa.kocham go.

Ten cytat jest odpowiedzią.
Ty decyzję już podjęłaś, teraz tylko szukasz dla niej społecznego (forumowego) przyzwolenia.
A przecież to Twoje życie, Ty podejmujesz decyzje i Ty ponosisz ich konsekwencje.

19 Ostatnio edytowany przez boona32 (2012-10-07 06:48:15)

Odp: on

czytam i płaczę.
nomoreagain,wielokropku  i raki,dziękuję za odpowiedz.

20

Odp: on

Dobrze Ci radzą. Najpierw rozwód, potem seks. Jeśli on złoży papiery, to będzie wyjątkiem potwierdzającym regułę - że mężczyzna nawet w dobrym związku szuka przygód a kobiecie powie i obieca wszystko żeby ją sobie owinąć wokół palca, gdy zaś ją dostanie, będzie się bawił jak długo się da lub dopóki mu się nie znudzi.

21

Odp: on

część forum nie dorosła do życia w związku.mąż jest ok ale kocham innego w sumie jest ok on nic nie wie będę zapinana na dwa baty.bo przecież mężowi też muszę dawać,  wtedy się nie zorientuje .świat zeszedł na psy.

22

Odp: on

Łatwo jest oceniać i mobilizować dopóki nas coś nie spotka albo dowiemy się,  że też mamy ciemną stronę.
Nie ma osób idealnych.

23 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-07 11:18:14)

Odp: on

Post poniżej poziomu forum.


Moderatorka Wielokropek

24 Ostatnio edytowany przez Lena (2012-10-07 11:19:42)

Odp: on

raki mam 40 lat dwoje dzieci i wymarzonego męża.kochamy się na zabój.jest ach i ech więc nie pisz o ciemnej stronie.usunięte przez moderatora  ma się we krwi.

Proponuję przystopować trochę z osądami i słownictwem

25

Odp: on

przeczytałam te usunięte wyzwiska.mleko sie wylało,mąż wie.

26

Odp: on
boona32 napisał/a:

przeczytałam te usunięte wyzwiska.mleko sie wylało,mąż wie.

I całe szczęscie...nie musiał zbyt długo żyć z hipokrytką u swego boku.

27

Odp: on

autorko i co dalej?

28

Odp: on

nie wiem
mąż szalał,uderzył go.w domu awantura,teraz cisza.

dostalam wiadomość,koniec!!!!!az tak mnie kochał(kochanek)

a ja kocham go i cierpie podwójnie.

29

Odp: on
boona32 napisał/a:

nie wiem
mąż szalał,uderzył go.w domu awantura,teraz cisza.

dostalam wiadomość,koniec!!!!!az tak mnie kochał(kochanek)

a ja kocham go i cierpie podwójnie.

wiesz... współczuję Twojemu mężowi i współczuję Tobie, współczuję bo zawierzyłaś temu uczuciu, zawierzyłaś słowom kochanka, bo otworzyłaś swoje serce i pozwoliłaś by on nim zawładnął. Teraz cierpisz, cierpi jeszcze bardziej Twój maż, może to będzie dla Ciebie przestrogą. Być może taki wstrząs, świadomość, że możesz męża stracić, ze może zechcieć odejść od ciebie wiedząc co zrobiłaś, może to wszystko sprawi , że otrząśniesz się z tego i zrozumiesz jakiego skarba przy sobie masz. Możliwe też, że uświadomisz sobie, że czegoś innego chcesz, innego mężczyzny, innego życia...

30 Ostatnio edytowany przez Leona (2012-10-07 17:10:43)

Odp: on

Jak Twój mąż się o tym dowiedział? Miałaś na tyle odwagi i sama mu powiedziałaś? Co żona kochanka na to?Ona tez wie?

Nie wiem co Ci napisać. Wiadomo żadne słowa nie usprawiedliwią Twojego zachowania. Teraz dopiero będzie pod górke i myślę,że już nigdy dobrej relacji z mężem nie utworzysz. Nawet jeżeli zdecyduje się na bycie z Tobą to zawsze będzie miał w głowie to co zrobiłaś.Nawet jeżeli wybaczy to nie zapomni.
Wiem bo sama 2 krotnie )właśnie z moim mężem)  bylam w takiej sytuacji jak Twój mąż. Próbowałam a i tak małżeństwo sie rozpadło.Nie potrafiłam być taka jak kiedyś. Tęsknie za nim myślałam o powrocie a bardziej ratowaniu tego ale wiem że nie ma szans bo co?  Bo właśnie sie nie zapomina. Są chwile dobre że się o tym nie myśli ale niestety często wracało.I wiesz co? Byłabym mu bardzo wdzięczna jakby właśnie mnie zostawił w chwili kiedy to wyszło na jaw... przecierpiałabym, wiele sytuacji bym uniknęła, mnie smutku, mniej łez....
A tak cierpiałam w związku po zdradzie całe 4 lata....
Zastanów się nad tym czy aby lepszym wyjściem nie było to jakbyś go zostawiła.... Przecierpiał by, przeżył po  czym na nowo ułożył sobie życie z kimś kto by go kochał i nigdy nie wywinął mu takiego numeru. Nie rób mu więcej krzywdy

31

Odp: on
boona32 napisał/a:

nie wiem
mąż szalał,uderzył go.w domu awantura,teraz cisza.

dostalam wiadomość,koniec!!!!!az tak mnie kochał(kochanek)

a ja kocham go i cierpie podwójnie.

Z kim koniec? Z mezem czy kochankiem?

32

Odp: on

Witam wszystkich serdecznie

"Mądra miłość nie pozwala na wszytko tym, których kochamy.
Tylko nie każdy ma siłę, odwagę i mądrość by w tym być konsekwentnym..."

Jest takie powiedzenie: lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dlatego z tej strony apeluję do wszystkich: zanim zaczniecie jakikolwiek niewinny flirt, zastanówcie się trzy razy, zanim nie będzie za późno. Bo wchodzicie na drogę prowadzącą do miejsca, z którego już nie ma powrotu!

Nikt, powtarzam, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy ten wydawałoby się niewinny flircik przekształca się w coś, co prowadzi do bólu i cierpienia nieświadomych tego osób- naszych partnerów: żony lub męża.
Bo oni zawsze dowiadują się jako ostatni i spada to na nich jak grom z jasnego nieba, powodując w ich psychice nieodwracalne zmiany do tego stopnia, że depcząc swoją godność walczą o coś, czego uratować się już nie da- swoje małżeństwa, związki. Bo decyzja zdradzającego już dawno zapadła.

Niewinny z pozoru flirt można porównać z lawiną w górach. Nie znamy momentu, kiedy zejdzie z gór, niszcząc wszystko, co napotka na swojej drodze. I często zabijając.

Zdrada to strzał z przyłożenia i zaskoczenia w potylicę partnera. I tylko nieliczni go przeżywają.

Po fakcie zawsze jako uzasadnienie zdrady słyszymy to samo: zły mąż/żona, on/ona (niepotrzebne skreślić)mnie rozumie, a trafiłam/trafiłem na kogoś kto wreszcie mnie wysłucha, zrozumie zaspokoi moje potrzeby.
Dla tych, okazuje się często krótkotrwałych chwil szczęścia, niszczy się drugiego człowieka, z którym często przeżyło się wspólnie kilka, kilkanaście lub dziesiąt lat.

33

Odp: on

och jak pięknie napisane ...

Wszystko zawarte w kilku słowach....Brawoo!

34

Odp: on
mark21 napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie

"Mądra miłość nie pozwala na wszytko tym, których kochamy.
Tylko nie każdy ma siłę, odwagę i mądrość by w tym być konsekwentnym..."

Jest takie powiedzenie: lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dlatego z tej strony apeluję do wszystkich: zanim zaczniecie jakikolwiek niewinny flirt, zastanówcie się trzy razy, zanim nie będzie za późno. Bo wchodzicie na drogę prowadzącą do miejsca, z którego już nie ma powrotu!

Nikt, powtarzam, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy ten wydawałoby się niewinny flircik przekształca się w coś, co prowadzi do bólu i cierpienia nieświadomych tego osób- naszych partnerów: żony lub męża.
Bo oni zawsze dowiadują się jako ostatni i spada to na nich jak grom z jasnego nieba, powodując w ich psychice nieodwracalne zmiany do tego stopnia, że depcząc swoją godność walczą o coś, czego uratować się już nie da- swoje małżeństwa, związki. Bo decyzja zdradzającego już dawno zapadła.

Niewinny z pozoru flirt można porównać z lawiną w górach. Nie znamy momentu, kiedy zejdzie z gór, niszcząc wszystko, co napotka na swojej drodze. I często zabijając.

Zdrada to strzał z przyłożenia i zaskoczenia w potylicę partnera. I tylko nieliczni go przeżywają.

Po fakcie zawsze jako uzasadnienie zdrady słyszymy to samo: zły mąż/żona, on/ona (niepotrzebne skreślić)mnie rozumie, a trafiłam/trafiłem na kogoś kto wreszcie mnie wysłucha, zrozumie zaspokoi moje potrzeby.
Dla tych, okazuje się często krótkotrwałych chwil szczęścia, niszczy się drugiego człowieka, z którym często przeżyło się wspólnie kilka, kilkanaście lub dziesiąt lat.

Nic dodac nic ujac.Sam bym tego lepiej nie napisal

35

Odp: on

mijają tygodnie,jest mi zle,brakuje mi go,tak latwo zrezygnował a tyle obiecywał....powiedzcie mi tylko,dlaczego??????

w domu względny spokój,ale nie jest dobrze.nie kocham męża,nie potrafię już nic.

36

Odp: on

Byłaś/jesteś zakochana. A miłość (partnerska) jakkolwiek ją rozumieć to zupełnie co innego.
Masz pecha, wytworzyłaś sobie neurobiologiczne warunkowanie w głowie i nie masz szans na szerszy/głębszy ogląd siebie, swoich potrzeb, lęków.
Brutalnie mówiąc - byłaś na codziennej dawce ecstasy, a teraz masz "zjazd".
Jeśli masz dość dyscypliny i siły spróbuj przetrwać, "odwarunkować" się (czyli żadnych, absolutnie żadnych kontaktów z "podmiotem lirycznym") a dopiero potem (miesiące upłyną...) spojrzeć na siebie i swoją pozycję w związku, możliwość realizacji potrzeb w tym związku.

37

Odp: on

http://www.netkobiety.pl/t43762.html proponuje przyczytac:)

38

Odp: on
Ze napisał/a:

Byłaś/jesteś zakochana. A miłość (partnerska) jakkolwiek ją rozumieć to zupełnie co innego.
Masz pecha, wytworzyłaś sobie neurobiologiczne warunkowanie w głowie i nie masz szans na szerszy/głębszy ogląd siebie, swoich potrzeb, lęków.
Brutalnie mówiąc - byłaś na codziennej dawce ecstasy, a teraz masz "zjazd".
Jeśli masz dość dyscypliny i siły spróbuj przetrwać, "odwarunkować" się (czyli żadnych, absolutnie żadnych kontaktów z "podmiotem lirycznym") a dopiero potem (miesiące upłyną...) spojrzeć na siebie i swoją pozycję w związku, możliwość realizacji potrzeb w tym związku.

dzięki,naprawdę dzięki.

39

Odp: on
ulcia853 napisał/a:

http://www.netkobiety.pl/t43762.html proponuje przyczytac:)

czytam Ulcia,ja akurat jestem po Twojej stronie,wiem jak boli.

40

Odp: on
mark21 napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie

"Mądra miłość nie pozwala na wszytko tym, których kochamy.
Tylko nie każdy ma siłę, odwagę i mądrość by w tym być konsekwentnym..."

Jest takie powiedzenie: lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dlatego z tej strony apeluję do wszystkich: zanim zaczniecie jakikolwiek niewinny flirt, zastanówcie się trzy razy, zanim nie będzie za późno. Bo wchodzicie na drogę prowadzącą do miejsca, z którego już nie ma powrotu!

Nikt, powtarzam, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy ten wydawałoby się niewinny flircik przekształca się w coś, co prowadzi do bólu i cierpienia nieświadomych tego osób- naszych partnerów: żony lub męża.
Bo oni zawsze dowiadują się jako ostatni i spada to na nich jak grom z jasnego nieba, powodując w ich psychice nieodwracalne zmiany do tego stopnia, że depcząc swoją godność walczą o coś, czego uratować się już nie da- swoje małżeństwa, związki. Bo decyzja zdradzającego już dawno zapadła.

Niewinny z pozoru flirt można porównać z lawiną w górach. Nie znamy momentu, kiedy zejdzie z gór, niszcząc wszystko, co napotka na swojej drodze. I często zabijając.

Zdrada to strzał z przyłożenia i zaskoczenia w potylicę partnera. I tylko nieliczni go przeżywają.

Po fakcie zawsze jako uzasadnienie zdrady słyszymy to samo: zły mąż/żona, on/ona (niepotrzebne skreślić)mnie rozumie, a trafiłam/trafiłem na kogoś kto wreszcie mnie wysłucha, zrozumie zaspokoi moje potrzeby.
Dla tych, okazuje się często krótkotrwałych chwil szczęścia, niszczy się drugiego człowieka, z którym często przeżyło się wspólnie kilka, kilkanaście lub dziesiąt lat.

Czytając tą wypowiedź, te mądre i piekne słowa, aż się popłakałam sad Ja osobiście nie mogłabym postąpić jak autorka tego wątku, ukrywac zdradę. Najpierw powinnaś zakończyć swoje małżeństwo a potem się bawić z kochankiem. Pomyślałaś o mężu i dzieciach?? Mnie i moją córkę zostawił facet niedawno, po 6 latach nie mogę się ogarnąć dla młodszej o 13 lat ja cierpię a on się bawi. Ludzie, którzy zdradzacie nie krzywdzcie swoich bliskich, którzy przy Was byli, jesli chcecie odejść powiedzcie to w twarz zasługuje na to druga osoba, gdyz ma uczucia!!

41

Odp: on
mark21 napisał/a:

Witam wszystkich serdecznie

"Mądra miłość nie pozwala na wszytko tym, których kochamy.
Tylko nie każdy ma siłę, odwagę i mądrość by w tym być konsekwentnym..."

Jest takie powiedzenie: lepiej zapobiegać niż leczyć!
Dlatego z tej strony apeluję do wszystkich: zanim zaczniecie jakikolwiek niewinny flirt, zastanówcie się trzy razy, zanim nie będzie za późno. Bo wchodzicie na drogę prowadzącą do miejsca, z którego już nie ma powrotu!

Nikt, powtarzam, nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy ten wydawałoby się niewinny flircik przekształca się w coś, co prowadzi do bólu i cierpienia nieświadomych tego osób- naszych partnerów: żony lub męża.
Bo oni zawsze dowiadują się jako ostatni i spada to na nich jak grom z jasnego nieba, powodując w ich psychice nieodwracalne zmiany do tego stopnia, że depcząc swoją godność walczą o coś, czego uratować się już nie da- swoje małżeństwa, związki. Bo decyzja zdradzającego już dawno zapadła.

Niewinny z pozoru flirt można porównać z lawiną w górach. Nie znamy momentu, kiedy zejdzie z gór, niszcząc wszystko, co napotka na swojej drodze. I często zabijając.

Zdrada to strzał z przyłożenia i zaskoczenia w potylicę partnera. I tylko nieliczni go przeżywają.

Po fakcie zawsze jako uzasadnienie zdrady słyszymy to samo: zły mąż/żona, on/ona (niepotrzebne skreślić)mnie rozumie, a trafiłam/trafiłem na kogoś kto wreszcie mnie wysłucha, zrozumie zaspokoi moje potrzeby.
Dla tych, okazuje się często krótkotrwałych chwil szczęścia, niszczy się drugiego człowieka, z którym często przeżyło się wspólnie kilka, kilkanaście lub dziesiąt lat.

Brawo!

A tak na marginesie. Nie wierze w to co przeczytałam hmm Ręce mi opadły, mówię oczywiście o wątku. Boże, co za ludzie...

Posty [ 42 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024