Byłam z nim ok pół roku, potem rozstanie, po trzech miesiącach możliwość powrotu... już wiem, że nie ma to sensu, i nie ma co próbować, ale zastanawiam się z czego to wynika.
On ma 27 lat, jest DDA. Cały czas bardzo mu na mnie zależało. Robił daleko sięgające plany (np w kwietniu już planował nam wakacje). Przytakiwałam, choć miałam świadomość, że za miesiąc czy dwa może nie będziemy już razem (choć oczywiście tego nie chciałam). Z tego co wiem poprzednie dziewczyny rzucał dość szybko (miesiąc, dwa), a nasz "związek" był dla niego niemal "rekordowy". Od znajomego wiem, że niby chciał czegoś dłuższego. Przy zerwaniu początkowo twierdził, że kończy go bo nastąpiła "rutyna i brak fajerwerków". Niedawno dowiedziałam się, że chodziło też o inne aspekty (byłam zbyt dystansowana, zimna, miał wrażenie, że traktuję go jak głupka). Zaczęliśmy się spotykać. Znowu zaczęło mu zależeć. Częste telefony, chęć spotkań, planowanie kolejnych weekendów. Kiedy już poprosił abym przemyślała powrót, wspomniał o wspólnych świętach u rodziny za granicą oraz wyjazd w lutym ![]()
Jest jednak rzecz, w której się różnimy, a mianowicie poczucie humoru. Naszła go refleksja (po moim wyjeździe z koleżanką, za którą on nie przepada), że to się już nie zmieni. Od tego czasu nie szuka kontaktu ze mną (czyli mu nie zależy). Mamy się widzieć jutro. Myślę, że on się rozmyślił, ale nawet jeśli nie, to chyba jest zbyt zmiennym człowiekiem i bałabym się znowu sparzyć.
Czy ktoś z Was ma podobne doświadczenia z tego typu osobami? A może ktoś ma podobny charakter?