Witam, w związku z burzliwym rozstaniem z chłopakiem, straciłam wiarę w siebie, pewność i posiadam niskie poczucie wartości. Tłumaczę sobie, że tamten poprzedni związek był toksyczny. Nigdy nie chciałam skrzywdzić nikogo, tym bardziej osoby, na której mi zależało. Wiadomo - człowiek jest tylko człowiekiem, popełnia błędy. Faktycznie - niektórzy ludzie są stworzeni do zakochania, ale nie do bycia razem. Jak mogę pozbyć się tego poczucia winy i oskarżania się o niepowodzenie związku ? Uważam, że skrzywdziłam chłopaka, z którym byłam, że nie jestem nic warta i nie zasługuję na szczęście. Chłopak przy każdej kłótni wypominał mi przeszłość, mówił wszystko, co złe, mówi również rzeczy, które gdzieś usłyszał, a nie były prawdą. Ciężko mi było mu wytłumaczyć cokolwiek, bo wiedział swoje. A siebie nie bronię pod żadnym względem, bo nikt bez winy nie jest. Siedzę i myślę o całej tej sytuacji, najchętniej
bym mu się tłumaczyła ze wszystkiego, by nie widział we mnie złej osoby, a dobrą. Cały czas siebie krytykuję, nie umiem pogodzić się z tym, co się stało. Nie bardzo chce mi się wychodzić gdziekolwiek, moje miasto aż takie wielkie nie jest - praktycznie wszyscy się znają i będąc gdzieś na imprezie, bawiąc się dobrze - miałabym wyrzuty sumienia, bo wiem, że ktoś mógłby mu przekazać itp. a on pomyślałby o mnie negatywnie...Wiem, że to może brzmieć co najmniej dziwnie i nienormalnie, ale tak jest. Nie wierzę w to, że mogę kogoś poznać, zakochać się a tym bardziej znaleźć prawdziwą miłość. Mam 24 lata, czas ucieka a marzy mi się, by być kochaną i być z kimś blisko. Kobiecie, im jest starsza tym ciężej jest znaleźć kogoś. Ciężko jest mi sobie wyobrazić w swoim życiu innego mężczyznę, który może mnie pokochać a ja jego. Mam wrażenie, że nie ułożę sobie życia pod tym względem, że zostanę sama. Nie umiem się odnaleźć i przez to czuję się gorsza.
Witam, w związku z burzliwym rozstaniem z chłopakiem, straciłam wiarę w siebie, pewność i posiadam niskie poczucie wartości. Tłumaczę sobie, że tamten poprzedni związek był toksyczny. Nigdy nie chciałam skrzywdzić nikogo, tym bardziej osoby, na której mi zależało. Wiadomo - człowiek jest tylko człowiekiem, popełnia błędy. Faktycznie - niektórzy ludzie są stworzeni do zakochania, ale nie do bycia razem. Jak mogę pozbyć się tego poczucia winy i oskarżania się o niepowodzenie związku ? Uważam, że skrzywdziłam chłopaka, z którym byłam, że nie jestem nic warta i nie zasługuję na szczęście. Chłopak przy każdej kłótni wypominał mi przeszłość, mówił wszystko, co złe, mówi również rzeczy, które gdzieś usłyszał, a nie były prawdą. Ciężko mi było mu wytłumaczyć cokolwiek, bo wiedział swoje. A siebie nie bronię pod żadnym względem, bo nikt bez winy nie jest. Siedzę i myślę o całej tej sytuacji, najchętniej
bym mu się tłumaczyła ze wszystkiego, by nie widział we mnie złej osoby, a dobrą. Cały czas siebie krytykuję, nie umiem pogodzić się z tym, co się stało. Nie bardzo chce mi się wychodzić gdziekolwiek, moje miasto aż takie wielkie nie jest - praktycznie wszyscy się znają i będąc gdzieś na imprezie, bawiąc się dobrze - miałabym wyrzuty sumienia, bo wiem, że ktoś mógłby mu przekazać itp. a on pomyślałby o mnie negatywnie...Wiem, że to może brzmieć co najmniej dziwnie i nienormalnie, ale tak jest. Nie wierzę w to, że mogę kogoś poznać, zakochać się a tym bardziej znaleźć prawdziwą miłość. Mam 24 lata, czas ucieka a marzy mi się, by być kochaną i być z kimś blisko. Kobiecie, im jest starsza tym ciężej jest znaleźć kogoś. Ciężko jest mi sobie wyobrazić w swoim życiu innego mężczyznę, który może mnie pokochać a ja jego. Mam wrażenie, że nie ułożę sobie życia pod tym względem, że zostanę sama. Nie umiem się odnaleźć i przez to czuję się gorsza.
Co bylo a nie jest nie pisze się w rejestr. Myślę, że nie miał prawa wypominać Ci przeszłości, jeśli dotyczyła Twojego życia przed związkiem z nim (pomijając pewne szczególne przypadki). Jeśli wypominał Ci orzy sprzeczkach to co było w przeszłości Twego zycia, znaczy że się z tym nie pogodził, a bez akceptacji tego stanu nie stworzylibyście udanego związku. Jeśli możesz, opisz szerzej sytuację. Dlaczego uważasz, że go skrzywdziłas?
Dobrze, że widzisz swoje błędy - może uda Ci się ich uniknąć w przyszłości. Ale nie bierz na siebie więcej winy niż potrzeba; sama piszesz, że nikt bez winy nie jest. Ty w swoim mniemaniu krzywdziłaś jego - ale on też krzywdził Ciebie. Facet wywlekał w każdej kłótni dawne sprawy, że aż do tej pory masz jakąś dziwaczną potrzebę usprawiedliwiania się przed nim i udowadniania mu, że jesteś jednak dobrą osobą - po co? Strata energii. Ciężko Ci było przedstawić swoją wersję w związku, wiedział swoje, po co Ci jego aprobata po rozstaniu? Żeby przejrzał na oczy, pożałował czegoś? Niektórzy nie przeglądają, a wybujałe ego nie pozwala im się przyznać do błędu w ocenie. Odpuść sobie próby udowadniania mu czegokolwiek.
Co do tego, że jeszcze nie wychodzisz - może jeszcze nie pora na to. Eks nadal mocno siedzi Ci w głowie. Z tego co piszesz widać, że cały czas się czujesz w jakiś sposób zobowiązana wobec niego. Daj sobie czas na dojście do siebie. Nie musisz przecież zaraz po zerwaniu z uśmiechem od ucha do ucha rzucać się w wir aktywności imprezowo-romansowych, mam wrażenie, że szukanie na siłę teraz kogoś innego "bo czas ucieka" może spowodować kolejną pomyłkę.