Załamana. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 43 ]

Temat: Załamana.

Witam Was drogie kobietki. Nie daję już rady, ludzie mówią, że przesadzam ale ja ciągle myślę inaczej. Otóż jestem z moim chłopakiem 3 lata prawie on ma 21 lat ja 19. Związek był burzliwy lecz w końcu się wszystko poukładało. Problem mam w tym, ze on czasem potrafi się nawet cały dzień do mnie nie odzywać, to ja często piszę, dzwonię. Normalnie widujemy się codziennie ale gdy ma właśnie takie ,,dni,, to nie wiem co robić. Dziś popisaliśmy rano (oczywiście ja to zrobiłam pierwsza), i od tamtej pory cisza, ja rozumiem że on pracuje ale bez przesady że nie może poświęcić minutki aby coś napisać. Gdy się spotykamy jest zazwyczaj dobrze. Kurcze co robić gdy on mnie tak olewa? czuję się wtedy naprawdę okropnie. Aktualnie tak jest od wczoraj ;/ nie chcial wczoraj przyjśc do mnie i ogólnie milczał. Czy ja jestem jakaś nienormalna? robi to totalnie bez powodu. A może to on zachowuje się normalnie a ja rozpieszczona jedynaczka wymagam za dużo zwracania na siebie uwagi? bardzo proszę o radę.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Załamana.

W ostatnim zdaniu sama sobie odpowiedziałaś na to pytanie smile
ech....ta młodość wink ....

3

Odp: Załamana.

Jesteś na najlepszej drodze, żeby chłopak uciekł gdzie pieprz rośnie....

Nie dajesz juz rady? Matko... a on daje?????

4

Odp: Załamana.

gabi222 wybacz ironię, ale to chyba najtypowszy problem nastolatek gdy tymczasem dla nastolatków, a potem też dorosłych facetów i tak chyba do śmierci- coś zupełnie naturalnego:)
Mężczyźni nie mają potrzeby komunikować się tak często jak ich kobiety czy dawać znać ,że żyją.
Przykładowo: mój mąż, który z natury jest romantyczny, wrażliwy i czuły, gdy wychodzi do pracy, najczęściej pierwszy sygnał od niego mam....gdy widzimy się ponownie po południu smile A gdy wychodzi z kolegami na piwo, ....to samo smile

Daj więc mu spokój, zajmij sie swoimi sprawami tak jak on zajmuje się swoimi smile

5 Ostatnio edytowany przez supermenka (2012-09-24 18:23:42)

Odp: Załamana.

Oj dziewczyno. Dotykasz tutaj odwiecznego problemu jakim jest  dopasowanie partnerów. Zasadniczo ludzie - nie wiedzieć czemu, koniecznie chcą doprowadzić do jednomyślności a przecież to bzdura. Ludzie nie są tacy sami i różnie odbierają świat, mają odmienne systemy wartości, słownik pojęciowy, inną emocjonalność i empatię itp.  I .... całe szczęście. Rzecz polega na prozaicznym szacunku dla owej odmienności i polubieniu (pokochaniu) człowieka takim jakim jest - a może lepiej jakim może być. Bo oczywiste jest, że się zmieniamy - właśnie często pod wpływem partnerów - ale właśnie "POD WPŁYWEM" a nie "POD PRESJĄ" a to jest istotna różnica.  Oczywiście w pełni Cię rozumiem, bo sama bardzo źle znoszę milczenie drugiej strony - mimo, że wiem o tym, iż nie jest to zła wola. Akceptuję to jako coś normalnego ale i tak od czasu do czasu odruchowo irytuję się w takiej sytuacji. Nikt nie jest doskonały.  Podsumowując rzecz jest paradoksalnie prosta - jeżeli jesteście w stanie się zaakceptować i po części zmienić (w naturalny sposób) te zachowania, które budzą największe kontrowersje to ok. Jak nie to pora szukać kogoś innego. I nie ma wtedy niczyjej winy - nie można się złościć na kogoś, że do siebie nie pasujemy.   No chyba, że jest inny powód nieodzywania - nie zależy mu tak naprawdę, lub co gorsze podwójne życie - jedna na stałe żeby zawsze była pod ręką a druga (lub inne) dla rozrywki i spełnienia samczego pędu do zdobywania.  Mam nadzieje, że nieco rzuciłam światła na Twoje rozterki.

6

Odp: Załamana.

Chłopak w końcu nie wytrzyma i ucieknie ; )
Musisz wrzucić na luz!

7

Odp: Załamana.

ale ja chcę z nim być, kocham go nad życie. Zdarza się że czasem napisze nawet 50 smsów dziennie a czasem tylko popiszemy rano i potem wieczorem... tęsknię za nim, jestem zazdrosna o kumpli, o to że poświęca czas komuś innemu. Co zrobić aby trochę teraz on się postarał? jak dać mu odetchnąc a zarazem nie męczyć się z tym sama? nie mogę go stracić jest kochany gdy jesteśmy razem. Boję się że już mu się znudzily codziennie spotkania i kontakt co parę godzin ze mną .

8

Odp: Załamana.

"jak dać mu odetchnąc a zarazem nie męczyć się z tym sama?" --jedynie wprowadzić się w stan hibernacji. Innego sposobu nie ma.

9

Odp: Załamana.
Catwoman napisał/a:

"jak dać mu odetchnąc a zarazem nie męczyć się z tym sama?" --jedynie wprowadzić się w stan hibernacji. Innego sposobu nie ma.

Nie umiem nie pisać do niego jako pierwsza, nie odzywać się. Boję się że mnie zostawi.

10

Odp: Załamana.

gabi222 przede wszystkim nie staraj się tego za wszelką cenę kontrolować. Bedziesz zdrowsza.

Dlaczego twierdzisz, że miałby Cię zostawić? BYĆ ZE SOBĄ to nie mieć kontakt telefoniczny 24h, to nie codzienne spotkania czy randki. To coś znacznie więcej: wiedza, że KTOŚ JEST KOMU ZALEŻY, ktoś czeka, kocha. Porozumienie dusz.
Nie dorosłaś jeszcze do tego by tak to odczuwać, ale też nie popadaj w skrajne stany emocjonalne.....
Przyjmijmy, że się rozstaniecie, że Cię zostawi...... czy masz na to wpływ? Nie bardzo. Bo on może podejmować takie decyzje, jakie chce, jakich pragnie.
Co się stanie, jeśli Cię zostawi?
Zycie toczy się nadal...  smile

11

Odp: Załamana.
Catwoman napisał/a:

gabi222 przede wszystkim nie staraj się tego za wszelką cenę kontrolować. Bedziesz zdrowsza.

Dlaczego twierdzisz, że miałby Cię zostawić? BYĆ ZE SOBĄ to nie mieć kontakt telefoniczny 24h, to nie codzienne spotkania czy randki. To coś znacznie więcej: wiedza, że KTOŚ JEST KOMU ZALEŻY, ktoś czeka, kocha. Porozumienie dusz.
Nie dorosłaś jeszcze do tego by tak to odczuwać, ale też nie popadaj w skrajne stany emocjonalne.....
Przyjmijmy, że się rozstaniecie, że Cię zostawi...... czy masz na to wpływ? Nie bardzo. Bo on może podejmować takie decyzje, jakie chce, jakich pragnie.
Co się stanie, jeśli Cię zostawi?
Zycie toczy się nadal...  smile

Chcę aby był szczęśliwy, nie zapowiada się na to aby chcial mnie zostawić. Większość par ma ze sobą częsty kontakt telefoniczny. A my nie raz tylko kilka smów rano i pod wieczor czy popoludniu. Wiem jestem młoda wiele rzeczy jeszcze nie rozumiem ale wiem że on mnie kocha i dlatego nie rozumiem tego ograniczonego kontaktu ze mną

12

Odp: Załamana.

To ci wyjaśniłam powyżej.
Wielkim krokiem w dojrzałe rozumowanie będzie gdy pojmiesz różnicę między kobiecym umysłem a męskim smile

13

Odp: Załamana.
gabi222 napisał/a:

Większość par ma ze sobą częsty kontakt telefoniczny. A my nie raz tylko kilka smów rano i pod wieczor czy popoludniu. Wiem jestem młoda wiele rzeczy jeszcze nie rozumiem ale wiem że on mnie kocha i dlatego nie rozumiem tego ograniczonego kontaktu ze mną

Niepojęte że on jeszcze nie zwiał ! NIe znam żadnego 21latka który chciałby otrzymywać sms'y od najukochańszej nawet dziewczyny TAK często ! Czy on wogóle ma chwile by za Tobą zatęsknić ?
Więcej spokoju, mniej nerwów i zdecydowanie mniej sms'ów ,aż dziw bierze że były kiedyś związki na świecie i rozwijały się BEZ komórek ...Sms'y to nie jest dowód miłości !!!

Takie zachowanie musi Ci minąć bo nie wyobrażam sobie 25latki która tak szaleje z telefonem, chyba że będziesz je testować na potrzeby sieci komórkowych.

14

Odp: Załamana.

Otóż to!! Niepojęte, że kiedyś ludzie żyli bez smsów! Ba! Nawet ja z moim eks nie mieliśmy komórek przez lata trwania związku, a ja nawet nie miałam stacjonarnego big_smile
ps. rozstaliśmy się big_smile big_smile

15

Odp: Załamana.
gabi222 napisał/a:

ale ja chcę z nim być, kocham go nad życie. Zdarza się że czasem napisze nawet 50 smsów dziennie .

Rany boskie! 50 sms-ów dziennie. Ja bym nie wytrzymała.

Jak nie dasz mu odetchnąć, mieć własne życie (tak, bo trzeba mieć własne życie oprócz związku), kumpli etc. to na dłuższą metę chłopak tego nie wytrzyma.
Miej też swoje własne życie i pozwól jemu na to samo.
Partner "bluszcz" robi krzywdę nie tylko swojemu partnerowi ale także sobie.

16

Odp: Załamana.
luc napisał/a:
gabi222 napisał/a:

ale ja chcę z nim być, kocham go nad życie. Zdarza się że czasem napisze nawet 50 smsów dziennie .

Rany boskie! 50 sms-ów dziennie. Ja bym nie wytrzymała.

Jak nie dasz mu odetchnąć, mieć własne życie (tak, bo trzeba mieć własne życie oprócz związku), kumpli etc. to na dłuższą metę chłopak tego nie wytrzyma.
Miej też swoje własne życie i pozwól jemu na to samo.
Partner "bluszcz" robi krzywdę nie tylko swojemu partnerowi ale także sobie.

ale mnie męczy tak rzadki kontakt zrozumcie, tym bardziej że nie mieszkamy razem i nie zawsze widzimy się codziennie. Ma czas na kumpli, wychodzi z nimi. Ja także mam kumpele. Ale normalne jest aby własny chłopak odzywał się tak rzadko?

17

Odp: Załamana.
gabi222 napisał/a:

. Ale normalne jest aby własny chłopak odzywał się tak rzadko?

własny chłopak?
a może w tym pojęciu kryje się.... podświadome podejście twoje do tematu chłopaka??
nie, on nie jest własny
on nie jest twój
jest z Tobą  - to ogromna róznica

rozumiem, że jesli średnio co godzinę nie dostaniesz info - jestem z tobą, myslę, kocham.. to popadasz w paranoję?
a mnoże warto - włąsnie dlatego, bo jestes taka młoda - uporządkowac relacje z samą sobą? z poczuciem własnej wartości, zaufaniem, odrzuceniem potrzeby ciągłego kontrolowania i czuwania?
może warto pomysleć o madrej terapii?
po co masz z takim bluszczowatym bagażem wchodzić w dorosłe zycie?

18

Odp: Załamana.

rozbawiłaś mnie troszkę:) wyobraziłam sobie ciągle spiętą dziewczyne z telefonem w ręce nawet gdy korzysta z toalety heheh:) wybacz... nic do Ciebie nie dociera, nawet opinie innych kobietek które mają rację!!! wrzuć na luz bo chłop zwieje i tyle będzie...
nie mam nic do dodania...

19

Odp: Załamana.

Macie rację muszę dużo rzeczy zrozumieć chodź to nie będzie proste.

20

Odp: Załamana.

Zaglądam do tego wątku, odkąd pojawił się na forum. Ze dziwieniem obserwuję sposób myślenia autorki, jej podejście do związku, uznawania chłopaka za swą własność i jej rozumienie relacji w tymże związku.
A teraz przeczytałam ostatni post:

gabi222 napisał/a:

Macie rację muszę dużo rzeczy zrozumieć chodź to nie będzie proste.

W pierwszej chwili zrobiło mi się żal autorki, ale zaraz potem zreflektowałam się.
Jaki jest powód takich mych uczuć? To, że autorka wyznała, że zmiana jej sposobu myślenia nie będzie prosta?
Niby wszystko w porządku. No właśnie, niby.
Bo jeśli ktoś uznaje, że źle myśli, że nie ma racji, to zmiana swego sposobu myślenia jest natychmiastowa, od ręki. A w uczuciach pojawia się spora ulga. Tymczasem autorka dalej jest tą biedną i skrzywdzoną. Nie śmiem rozwijać swojej wyobraźni na temat przyczyn takiego stanu rzeczy.


gabi222,
naprawdę uważasz, że jesteś pociągającą osobą, gdy zachowujesz się w opisany przez Ciebie sposób? Naprawdę uważasz, że przywdziewając kostium biedniutkiej, zachęcasz do kontaktu? Moim zdaniem, Twój chłopak kocha Cię MIMO takiego Twego zachowania i myślenia. Ale uważaj, bo "dzban dopóty nosi wodę, dopóki mu się ucho nie urwie".

Przytomności życzę.

21

Odp: Załamana.
Wielokropek napisał/a:

Zaglądam do tego wątku, odkąd pojawił się na forum. Ze dziwieniem obserwuję sposób myślenia autorki, jej podejście do związku, uznawania chłopaka za swą własność i jej rozumienie relacji w tymże związku.
A teraz przeczytałam ostatni post:

gabi222 napisał/a:

Macie rację muszę dużo rzeczy zrozumieć chodź to nie będzie proste.

W pierwszej chwili zrobiło mi się żal autorki, ale zaraz potem zreflektowałam się.
Jaki jest powód takich mych uczuć? To, że autorka wyznała, że zmiana jej sposobu myślenia nie będzie prosta?
Niby wszystko w porządku. No właśnie, niby.
Bo jeśli ktoś uznaje, że źle myśli, że nie ma racji, to zmiana swego sposobu myślenia jest natychmiastowa, od ręki. A w uczuciach pojawia się spora ulga. Tymczasem autorka dalej jest tą biedną i skrzywdzoną. Nie śmiem rozwijać swojej wyobraźni na temat przyczyn takiego stanu rzeczy.


gabi222,
naprawdę uważasz, że jesteś pociągającą osobą, gdy zachowujesz się w opisany przez Ciebie sposób? Naprawdę uważasz, że przywdziewając kostium biedniutkiej, zachęcasz do kontaktu? Moim zdaniem, Twój chłopak kocha Cię MIMO takiego Twego zachowania i myślenia. Ale uważaj, bo "dzban dopóty nosi wodę, dopóki mu się ucho nie urwie".

Przytomności życzę.

Dziękuję bardzo, zgadzam się z Twoim zdaniem. Wiem, ze mnie kocha dlatego nie chcę go doprowadzić do stanu kiedy nie będzie już chciał ze mną rozmawiać.

22

Odp: Załamana.

Troszkę przesadzasz. Daj chłopakowi troszke luzu. Najgorsze jest własnie to jak chłopak wie że zalezy Ci "za bardzo", wtedy jest za bardzo pewny siebie. Wrzuć troszkę na luz, poczekaj czasem aż on pierwszy sie odezwie smile

Ja z moim chłopakiem (obecnie byłym) nie kontaktowałam sie kilka razy dziennie. Czasem nawet w ogole, za to na spotkaniu nie moglismy sie nagadac. A jak zaczełam potem byc natretna, wydzwaniac, pisac esy to zerwał, bo miał dość. Bardzo go to denerwowało bo duzo pracował i w dzien nie miał w ogole czasu. Tak wiec czekaj az on pierwszy sie odezwie, ogranicz smsy do minimum a bedzie dobrze.


Pozdrawiam

23

Odp: Załamana.
gabi222 napisał/a:

A może to on zachowuje się normalnie a ja rozpieszczona jedynaczka wymagam za dużo zwracania na siebie uwagi? bardzo proszę o radę.

Dokładnie tak.

Pozdrawiam.

24

Odp: Załamana.
punka_90 napisał/a:

Troszkę przesadzasz. Daj chłopakowi troszke luzu. Najgorsze jest własnie to jak chłopak wie że zalezy Ci "za bardzo", wtedy jest za bardzo pewny siebie. Wrzuć troszkę na luz, poczekaj czasem aż on pierwszy sie odezwie smile

Ja z moim chłopakiem (obecnie byłym) nie kontaktowałam sie kilka razy dziennie. Czasem nawet w ogole, za to na spotkaniu nie moglismy sie nagadac. A jak zaczełam potem byc natretna, wydzwaniac, pisac esy to zerwał, bo miał dość. Bardzo go to denerwowało bo duzo pracował i w dzien nie miał w ogole czasu. Tak wiec czekaj az on pierwszy sie odezwie, ogranicz smsy do minimum a bedzie dobrze.


Pozdrawiam

Dzisiaj gdy rozmawialiśmy popołudniu przez tel umówiliśmy się, że przyjdzie do mnie po pracy, nie przyszedl. To tez mam mu puścić płazem? i udawać że nic się nie stało? nawet nie napisał że nie przyjdzie.

25

Odp: Załamana.

co innego jest dotrzymywanie słowa, a co innego odbieranie komuś prawa do życia ...osobistego:)

26

Odp: Załamana.

Poczekałabym na wyjaśnienia chłopaka.

Czasem i niedotrzymanie umowy jest zasadne.

27

Odp: Załamana.
Catwoman napisał/a:

co innego jest dotrzymywanie słowa, a co innego odbieranie komuś prawa do życia ...osobistego:)

Poradź proszę co ja mam teraz w takiej sytuacji zrobić ;(

28 Ostatnio edytowany przez Catwoman (2012-09-25 19:30:54)

Odp: Załamana.

gabi222 a czy wy czasem rozmawiacie? Tzn. czy prowadzicie dialogi , czy jedynie ukłdasz w myślach co masz myśleć i robić?  Pamiętaj: związek to nie jest gra przeciw sobie, ale gra w jednej drużynie.
Najzwyczajniej nie jesteś go pewna, nie ufasz mu. Niestety.

29

Odp: Załamana.
Catwoman napisał/a:

gabi222 a czy wy czasem rozmawiacie? Tzn. czy prowadzicie dialogi , czy jedynie ukłdasz w myślach co masz myśleć i robić?  Pamiętaj: związek to nie jest gra przeciw sobie, ale gra w jednej drużynie.
Najzwyczajniej nie jesteś go pewna, nie ufasz mu. Niestety.

oczywiście że rozmawiamy, był u mnie także i rozmawialiśmy

30

Odp: Załamana.

i od 3 lat jeszcze się nie dogadaliście?
gabi222 mam złotą radę: idź też do pracy- przestaniesz o tym myśleć bo najzwyczajniej w świecie nie znajdziesz na to czasu.

31

Odp: Załamana.
Catwoman napisał/a:

i od 3 lat jeszcze się nie dogadaliście?
gabi222 mam złotą radę: idź też do pracy- przestaniesz o tym myśleć bo najzwyczajniej w świecie nie znajdziesz na to czasu.

ja jeszcze się uczę więc nie mam za bardzo jak iść do pracy.

32

Odp: Załamana.

A szkoda! Bo to na pewno rozwiązałoby twój problem.

33

Odp: Załamana.

Każda rada ma dwie części: treść i autora. Jeśli radzi Ci ktoś kto sam jest nieszczęśliwy, może Cię najwyżej nauczyć jak (jego drogą) dojść do stanu, w którym będziesz podobnie nieszczęśliwa jak on.

Jeżeli radzą Ci kobiety, które muszą odpoczywać od swoich mężczyzn, to mogą Cię co najwyżej nauczyć jak zbudować z niewłaściwym mężczyzną związek, który męczy. Jeżeli radzą Ci kobiety, których mężczyźni wielkim głosem domagają się  swobody i odpoczynku - jak wyżej (w tajemnicy powiem Ci, że to zwykle te same).

Ja mam mojego Kochanego, z którym jestem szczęśliwa i który jest we mnie zapatrzony. Chcesz mojej rady?

Gabi, czy brałaś pod uwagę, że to może nie jest TEN, może to nie jest ta miłość na całe życie? Nie zgadzam się z tymi, co Cię krytykują. Jeśli chcesz więcej kontaktu, potrzebujesz chłopaka, który będzie miał dla Ciebie więcej czasu i który chce takiego kontaktu - proste.

Nie rozumiem podejścia - musisz się zmienić bo on nie wytrzyma. Nigdy, przenigdy nie należy się zmieniać dla chłopaka. Masz być sobą. Masz się rozwijać. Dla siebie. Bo gdy zmienisz się dla niego, zrezygnujesz z czegoś dla niego, z części siebie, a on odejdzie - zostaniesz z niczym, będziesz miała poczucie krzywdy i będziesz się czuła pokaleczona.

Pamiętaj, że szacunek jest częścią miłości. Można kogoś szanować ale nie kochać. Jednak nie sposób kochać nie szanując. Jeśli on ma do Ciebie tak mało szacunku, że umawia się, nie przychodzi i nawet nie uprzedza o zmianie planów... Ja bym to zrozumiała jako objaw braku szacunku do mnie a tym samym braku miłości.

Wiem, że to co mówię jest przykre. Ale Ty sama CZUŁAŚ, że coś jest nie tak. Gdy kobieta nie czuje się pewnie, chce kontrolować - właśnie tak jak Ty (gdy mężczyzna CZUJE, że to jest TA JEDYNA, bez problemu zgodzi się na taką kontrolę i odbierze ją jako wyraz zainteresowania; poza tym będzie szczęśliwy mogąc wybrance udowodnić, że jest TĄ JEDYNĄ). Gdy CZUJE, że on (gdziekolwiek jest) cieszy się z każdego kontaktu, z każdego jej słowa - czuje się pewnie. Gdy on wybiera innych, nie odpowiada na smsy, ucieka - rzecz jasna: nie kocha.

Powtarzam - nie ma co się dostosowywać. Trzeba znaleźć takiego, do którego się pasuje bez udawania, starania, znęcania się nad sobą.

Często wysyłam smsy do mojego Kochanego i tęsknię gdy znika za drzwiami (choćby to były drzwi łazienki). On o tym wie (i nigdy, przenigdy nie wykorzystuje tej wiedzy przeciwko mnie - to by było nielogiczne, on chce mnie uszczęśliwiać). I ja wiem, że on tęskni, gdy się rozstajemy. Żaden kumpel nie jest dla niego towarzystwem atrakcyjniejszym ode mnie.

Dlatego nie uważam, że coś z Tobą nie tak, albo coś nie tak z Twoim sposobem myślenia. Jeśli ten chłopak nie potrzebuje takich kontaktów jak Ty, to może do Ciebie nie pasuje. Może potrzebuje innej kobiety (może nie jesteś w jego typie). Jak ją znajdzie, zapomni o Tobie w 5 minut. Jeżeli nie jesteś TĄ właściwą, nigdy za Tobą nie zatęskni. Żadne sztuczki nie pomogą.

Piszesz że jest bardzo miły, gdy już się spotkacie... Sypiacie ze sobą? Musiałby być idiotą, żeby nie być miłym, gdy już przyszedł na seks...

Historie o tym, że mężczyźni są inni, że muszą od żon odpocząć, są poligamiczni albo świnie niewierne - wszystkie te historie biorą się stąd, że mężczyźni zgadzają się na związek (albo coś w tym rodzaju), bo kobieta tego chce, nie oni. Nie zabiegają, nie dostają szansy na staranie się, za to dostają swobodę. Po jakimś czasie dochodzą do wniosku, że może tak i wygodniej, i trwają z kobietami których nie kochają. Z przyzwyczajenia. Z przyjaźni. Dla wygody. Może w cichej desperacji. Bo miłości tam nie ma i dopasowani nie są. Oboje się starają i jakoś tak przetaczają się przez życie. Czasem, rzecz jasna muszą od siebie odpocząć. Czasem on wdaje się w romans, czasem ona, niekiedy się to wydaje, niekiedy nie. Forum jest pełne opowiadań nieszczęśliwych ludzi, którzy nie poświęcili dość czasu na znalezienie właściwej osoby, schwytali pierwszą z brzegu i myślą że to już na całe życie. Tkwią w układzie, który nie daje szczęścia, po krótkim czasie czują się "wypaleni" i pytają obcych ludzi co robić. 

Gdy już odchorujesz, może przeznaczysz trochę czasu na szukanie właściwej osoby? Ja miałam około 600 adresów (poznawałam wirtualnie), spotkałam przeszło 100 mężczyzn i skreśliłam wszystkich oprócz jednego. Zapewniam Cię, że warto było.

Oboje ciepło o Tobie myślimy (czytałam Kochanemu i odpowiedź jest od nas obojga).

Masz dużo czasu. Znajdziesz swojego księcia. Tylko nie daj sobie wmówić, że on nie istnieje.

34

Odp: Załamana.

Artemido,
pozwolę sobie nie zgodzić się z niektórymi Twoimi interpretacjami postów z tego wątku oraz Twą oceną zachowania autorki wątku.

Nikt tutaj nie namawiał autorki do tego, by zmian w swym sposobie myślenia i funkcjonowania dokonała dla chłopaka. Jestem od dawna na tym forum i od dawna namawiam do pracy nad sobą, do zmian w swym zachowaniu, myśleniu. I namawiam po to, by ta właśnie osoba była szczęśliwą, by zmian tych dokonała dla siebie.

Nikt tutaj nie stwierdził, że należy ograniczać kontakty ze swym chłopakiem, sporo zaś osób (bodajże wszystkie prócz Ciebie) stwierdziło jedno: wysyłanie kilkudziesięciu sms-ów w ciągu dnia do swego partnera lub tak samo liczne telefony, to niepokojący objaw. Że nie ma niczego dziwnego w spotykaniu się chłopaka ze swymi kolegami. Że dziwnym jest zachowanie autorki w stosunku do swego chłopaka.

Zgadzam się z Twym twierdzeniem, że kontrolowanie chłopaka i tak częsta potrzeba kontaktu świadczy o braku zaufania autorki do chłopaka (świadczyć też może o bardzo kiepskim myśleniu autorki o sobie). Twierdzisz, że każda kochająca osoba zgodzi się na kontrolowanie jej w dowolnej formie. Mam inne zdanie na ten temat. Taka relacja, moim zdaniem, jest toksyczną. Co, faktycznie, nie znaczy, że takie relacje między ludźmi nie istnieją.

I jeszcze gwoli wyjaśnienia.
Jestem w udanym, partnerskim związku od wielu lat. Kocham i jestem kochaną. Nie muszę odpoczywać od mego męża, ale też nie muszę stale mieć go w zasięgu wzroku, nie muszę go kontrolować, nie muszę wysyłać i otrzymać kilkudziesięciu wiadomości dziennie. Ale rzeczywiście, nie jestem zapatrzona w mego męża, ani on we mnie; patrzymy na siebie przytomnie, widząc wzajemnie i zalety, i wady.

35

Odp: Załamana.

Zgadzam się z Wielokropkiem.

36

Odp: Załamana.
Artemida napisał/a:

Każda rada ma dwie części: treść i autora. Jeśli radzi Ci ktoś kto sam jest nieszczęśliwy, może Cię najwyżej nauczyć jak (jego drogą) dojść do stanu, w którym będziesz podobnie nieszczęśliwa jak on.

Jeżeli radzą Ci kobiety, które muszą odpoczywać od swoich mężczyzn, to mogą Cię co najwyżej nauczyć jak zbudować z niewłaściwym mężczyzną związek, który męczy. Jeżeli radzą Ci kobiety, których mężczyźni wielkim głosem domagają się  swobody i odpoczynku - jak wyżej (w tajemnicy powiem Ci, że to zwykle te same).

Ja mam mojego Kochanego, z którym jestem szczęśliwa i który jest we mnie zapatrzony. Chcesz mojej rady?

Gabi, czy brałaś pod uwagę, że to może nie jest TEN, może to nie jest ta miłość na całe życie? Nie zgadzam się z tymi, co Cię krytykują. Jeśli chcesz więcej kontaktu, potrzebujesz chłopaka, który będzie miał dla Ciebie więcej czasu i który chce takiego kontaktu - proste.

Nie rozumiem podejścia - musisz się zmienić bo on nie wytrzyma. Nigdy, przenigdy nie należy się zmieniać dla chłopaka. Masz być sobą. Masz się rozwijać. Dla siebie. Bo gdy zmienisz się dla niego, zrezygnujesz z czegoś dla niego, z części siebie, a on odejdzie - zostaniesz z niczym, będziesz miała poczucie krzywdy i będziesz się czuła pokaleczona.

Pamiętaj, że szacunek jest częścią miłości. Można kogoś szanować ale nie kochać. Jednak nie sposób kochać nie szanując. Jeśli on ma do Ciebie tak mało szacunku, że umawia się, nie przychodzi i nawet nie uprzedza o zmianie planów... Ja bym to zrozumiała jako objaw braku szacunku do mnie a tym samym braku miłości.

Wiem, że to co mówię jest przykre. Ale Ty sama CZUŁAŚ, że coś jest nie tak. Gdy kobieta nie czuje się pewnie, chce kontrolować - właśnie tak jak Ty (gdy mężczyzna CZUJE, że to jest TA JEDYNA, bez problemu zgodzi się na taką kontrolę i odbierze ją jako wyraz zainteresowania; poza tym będzie szczęśliwy mogąc wybrance udowodnić, że jest TĄ JEDYNĄ). Gdy CZUJE, że on (gdziekolwiek jest) cieszy się z każdego kontaktu, z każdego jej słowa - czuje się pewnie. Gdy on wybiera innych, nie odpowiada na smsy, ucieka - rzecz jasna: nie kocha.

Powtarzam - nie ma co się dostosowywać. Trzeba znaleźć takiego, do którego się pasuje bez udawania, starania, znęcania się nad sobą.

Często wysyłam smsy do mojego Kochanego i tęsknię gdy znika za drzwiami (choćby to były drzwi łazienki). On o tym wie (i nigdy, przenigdy nie wykorzystuje tej wiedzy przeciwko mnie - to by było nielogiczne, on chce mnie uszczęśliwiać). I ja wiem, że on tęskni, gdy się rozstajemy. Żaden kumpel nie jest dla niego towarzystwem atrakcyjniejszym ode mnie.

Dlatego nie uważam, że coś z Tobą nie tak, albo coś nie tak z Twoim sposobem myślenia. Jeśli ten chłopak nie potrzebuje takich kontaktów jak Ty, to może do Ciebie nie pasuje. Może potrzebuje innej kobiety (może nie jesteś w jego typie). Jak ją znajdzie, zapomni o Tobie w 5 minut. Jeżeli nie jesteś TĄ właściwą, nigdy za Tobą nie zatęskni. Żadne sztuczki nie pomogą.

Piszesz że jest bardzo miły, gdy już się spotkacie... Sypiacie ze sobą? Musiałby być idiotą, żeby nie być miłym, gdy już przyszedł na seks...

Historie o tym, że mężczyźni są inni, że muszą od żon odpocząć, są poligamiczni albo świnie niewierne - wszystkie te historie biorą się stąd, że mężczyźni zgadzają się na związek (albo coś w tym rodzaju), bo kobieta tego chce, nie oni. Nie zabiegają, nie dostają szansy na staranie się, za to dostają swobodę. Po jakimś czasie dochodzą do wniosku, że może tak i wygodniej, i trwają z kobietami których nie kochają. Z przyzwyczajenia. Z przyjaźni. Dla wygody. Może w cichej desperacji. Bo miłości tam nie ma i dopasowani nie są. Oboje się starają i jakoś tak przetaczają się przez życie. Czasem, rzecz jasna muszą od siebie odpocząć. Czasem on wdaje się w romans, czasem ona, niekiedy się to wydaje, niekiedy nie. Forum jest pełne opowiadań nieszczęśliwych ludzi, którzy nie poświęcili dość czasu na znalezienie właściwej osoby, schwytali pierwszą z brzegu i myślą że to już na całe życie. Tkwią w układzie, który nie daje szczęścia, po krótkim czasie czują się "wypaleni" i pytają obcych ludzi co robić. 

Gdy już odchorujesz, może przeznaczysz trochę czasu na szukanie właściwej osoby? Ja miałam około 600 adresów (poznawałam wirtualnie), spotkałam przeszło 100 mężczyzn i skreśliłam wszystkich oprócz jednego. Zapewniam Cię, że warto było.

Oboje ciepło o Tobie myślimy (czytałam Kochanemu i odpowiedź jest od nas obojga).

Masz dużo czasu. Znajdziesz swojego księcia. Tylko nie daj sobie wmówić, że on nie istnieje.

Ja się z Tobą nie zgadzam, uważam , że pasujemy do siebie. Wiem , ze on mnie kocha i napewno nie zapomniałby o mnie w 5 min tak jak napisałaś. Między nami nie zawsze jest źle. Co do dnia wczorajszego przyszedł na umówione spotkanie i wytłumaczył dlaczego się spóźnił. Pisałam wyraźnie, że nie zawsze tak wygląda nasz kontakt w sensie odzew tylko rano i wieczorem. Najczęściej piszemy dużo rano, ja albo on, później po szkole i czasem odbiera mnie z niej. Wieczorem gdy wraca z pracy najczęściej codziennie przychodzi do mnie lub chce aby ja przyszła. Co do seksu... nie robimy tego czesto wink dlatego uważam, że nie jest miły z tego powodu jak napisałaś wink

37 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-09 16:22:58)

Odp: Załamana.
gabi222 napisał/a:

Nie daję już rady,

czasem potrafi się nawet cały dzień do mnie nie odzywać, to ja często piszę, dzwonię.

popisaliśmy rano (oczywiście ja to zrobiłam pierwsza), i od tamtej pory cisza, ja rozumiem że on pracuje ale bez przesady że nie może poświęcić minutki aby coś napisać.

co robić gdy on mnie tak olewa? czuję się wtedy naprawdę okropnie. Aktualnie tak jest od wczoraj ;/ nie chcial wczoraj przyjśc do mnie i ogólnie milczał.

Gabi, ja wiem, że piszę coś odwrotnego niż większość.

W przypadku relacji damsko-męskich faktycznie mam poglądy, które wielu trudno zrozumieć. Dla innych to co mówię jest oczywiste. Zazwyczaj nie rozumieją mnie te osoby, które w związkach mają problemy. Najgoręcej protestują ci, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że problem jest poważny. Zazwyczaj zgadzają się ze mną ci, którym w związkach układa się lepiej niż dobrze. Ale oczywiście każdy związek jest inny. Nie uważam się za jasnowidza.

Skupiam się na zachowaniach, które wskazują, co dla partnera jest ważne. Czy ważne jest samopoczucie drugiej osoby? Tak ważne, że poświęci nieco czasu, niekiedy wygody, żeby pokazać, że mu zależy na jej szczęściu?

Gdybyś wymagała, żeby polował dla Ciebie na krokodyle, też bym uznała że przesadzasz. Ale minuta na wysłanie smsa, który Cię ucieszy? Bez którego jest Ci smutno i czujesz się okropnie? Gdy to wszystko wie?

Taka jesteś, takie masz potrzeby. Chcesz ich nie mieć? Chcesz pracować w tym kierunku, żeby mieć inne?

Gdy kobieta się rozwija, jest ok. Ale jeśli rezygnuje z części siebie, żeby podporządkować się chłopakowi, sama sobie robi krzywdę.

Ty wiesz najlepiej co jest częścią CIEBIE a co fanaberią. Jeśli uważasz, że potrzeba częstego kontaktu nie jest ważna dla Twojego poczucia bliskości z nim - ok. Widocznie źle zrozumiałam pierwszy post.

Wielokropku, Twój związek jest Twój. Cieszę się, że jesteście szczęśliwi. Dajecie sobie nawzajem to, czego potrzebujecie, jest dobrze. W przypadku Gabi, jej chłopak nie daje jej tego, czego ona potrzebuje i od tego ona jest (bywa) nieszczęśliwa.

Myślę bardzo prosto.

1. Jeśli mam i mogę dać coś, czego potrzebuje ukochana osoba - dam jej to.

2. Jeśli nie mogę, bo nie mam - nie dam.

3. Jeśli mam i mogę, ale nie daję, to

   - albo nie wiem o tych potrzebach (czyli niewiele wiem, słabo znam tę osobę),
   - albo mnie one nie interesują - czyli nie kocham.

Dalej chyba nie muszę tłumaczyć.

38 Ostatnio edytowany przez adlernewman (2012-10-09 17:08:09)

Odp: Załamana.

Al, al, al...az mnie zabolalo od tego postu.

Gabi, zadna normalna osoba zenska, meska czy nijaka, nie chcialaby byc kontrolowana 24 godziny na dobe. Co to za milosc, jezeli ma sie w klatce mieszkac, a partner taki ma brak zaufania, ze szpieguje caly czas? Co to za milosc, jezeli partnerowi wydaje sie, ze ona/on jest pepkiem swiata i dlatego niewazne jak chlopak/ dziewczyna ciezko haruje, niewazne czy ma egzaminy, czy mu babcia umarla, powinnien/na byc na skiniecie malym paluszkiem?

Smutne to, ze Ty nic innego do roboty nie masz, tylko sciskasz ten telefon. Wyczuwam bardzo male poczucie wlasnej wartosci, ktorego zaden facet, ten czy inny ani nie naprawi, ani, Boze bron, nie powinnien probowac naprawic!

Zaden z moich chlopakow w przeszlosci, i ten aktualny tez, nie wydzwanial i nie wydzwania do mnie codziennie, co wcale nie znaczy, ze mnie nie kochali/kocha. Jak Chris idzie do praktyki to ma sterte papierow do odwalenia, umowy do podpisania, rozmowy do przeprowadzenia, a nie bajdurzenie do mnie w sms-ach. I to jest NORMALNE. Ja jestem studentka, ale tez do niego nie wydzwaniam sto razy na dzien (wlasciwie wcale, chyba, ze gdzies wychodze z kolegami albo musze siedziec dluzej na uczelni) bo mam sie czym ZAJAC.

39

Odp: Załamana.
Artemida napisał/a:

Dla innych to co mówię jest oczywiste.
Zazwyczaj nie rozumieją mnie te osoby, które w związkach mają problemy. To, że ktoś się z Tobą nie zgadza, nie znaczy że ma w związku problemy. Chyba, ze uważasz się za dyżurnego psychologa i psychoterapeutę IV RP
Najgoręcej protestują ci, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że problem jest poważny. Zazwyczaj zgadzają się ze mną ci, którym w związkach układa się lepiej niż dobrze. Aha, czyli prosta klasyfikacja: Ci, co z Atremidą się nie zgadzają, nadają się już tylko na terapię małżeńską, a ci co się zgadzają to na bank są najszczęśliwze małżeństwa w Polsce
Ale oczywiście każdy związek jest inny.
Nie uważam się za jasnowidza. Ulżyło mi, że to dodałaś

40

Odp: Załamana.
Wielokropek napisał/a:

Artemido,
pozwolę sobie nie zgodzić się z niektórymi Twoimi interpretacjami postów z tego wątku oraz Twą oceną zachowania autorki wątku.

Nikt tutaj nie namawiał autorki do tego, by zmian w swym sposobie myślenia i funkcjonowania dokonała dla chłopaka. Jestem od dawna na tym forum i od dawna namawiam do pracy nad sobą, do zmian w swym zachowaniu, myśleniu. I namawiam po to, by ta właśnie osoba była szczęśliwą, by zmian tych dokonała dla siebie.

Nikt tutaj nie stwierdził, że należy ograniczać kontakty ze swym chłopakiem, sporo zaś osób (bodajże wszystkie prócz Ciebie) stwierdziło jedno: wysyłanie kilkudziesięciu sms-ów w ciągu dnia do swego partnera lub tak samo liczne telefony, to niepokojący objaw. Że nie ma niczego dziwnego w spotykaniu się chłopaka ze swymi kolegami. Że dziwnym jest zachowanie autorki w stosunku do swego chłopaka.

Zgadzam się z Twym twierdzeniem, że kontrolowanie chłopaka i tak częsta potrzeba kontaktu świadczy o braku zaufania autorki do chłopaka (świadczyć też może o bardzo kiepskim myśleniu autorki o sobie). Twierdzisz, że każda kochająca osoba zgodzi się na kontrolowanie jej w dowolnej formie. Mam inne zdanie na ten temat. Taka relacja, moim zdaniem, jest toksyczną. Co, faktycznie, nie znaczy, że takie relacje między ludźmi nie istnieją.

I jeszcze gwoli wyjaśnienia.
Jestem w udanym, partnerskim związku od wielu lat. Kocham i jestem kochaną. Nie muszę odpoczywać od mego męża, ale też nie muszę stale mieć go w zasięgu wzroku, nie muszę go kontrolować, nie muszę wysyłać i otrzymać kilkudziesięciu wiadomości dziennie. Ale rzeczywiście, nie jestem zapatrzona w mego męża, ani on we mnie; patrzymy na siebie przytomnie, widząc wzajemnie i zalety, i wady.

Podpisze sie pod tym.
Zeby nie bylo...tez jestem w szczesliwym zwiazku i nie potrzebuje mezczyzny zeby czuc sie dobrze sama ze soba.

41

Odp: Załamana.
Artemida napisał/a:

(...)Wielokropku, Twój związek jest Twój. Cieszę się, że jesteście szczęśliwi. Dajecie sobie nawzajem to, czego potrzebujecie, jest dobrze. W przypadku Gabi, jej chłopak nie daje jej tego, czego ona potrzebuje i od tego ona jest (bywa) nieszczęśliwa. (...)

Moim zdaniem, uzależnianie swego szczęścia od drugiej osoby jest błędem.

Artemida napisał/a:

(...)W przypadku Gabi, jej chłopak nie daje jej tego, czego ona potrzebuje i od tego ona jest (bywa) nieszczęśliwa.(...)

Proste zdanie. Jego interpretacja jest jeszcze prostsza.
Problem w tym, że autorka oczekuje od chłopaka nieustannego kontaktu, że wysyła do niego 50 sms dziennie, że oczekuje odpowiedzi na te wiadomości, że czuje się zagrożoną, gdy ich nie otrzymuje.
Jakże inaczej wygląda teraz to zacytowane zdanie.

Jestem zwolenniczką związku partnerskiego. Nie będę więc wspierała autorki w byciu bluszczem.

42 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-10-15 16:08:49)

Odp: Załamana.
Wielokropek napisał/a:

Moim zdaniem, uzależnianie swego szczęścia od drugiej osoby jest błędem.

Zgadzam się. Idźmy dalej - uzależnianie swojego szczęścia od czegokolwiek, co dzieje się poza nami (a nawet od tego co dzieje się z nami, a nie jest od nas zależne), jest błędem. Tak mówią medytujący i jogini, i buddyści... Ale Autorka wątku nie jest na takim etapie. I nie spodziewam się, żeby nagle wskoczyła w taki właśnie etap.

Próbowałam pomóc. Gdy się człowiek nie szarpie z emocjami, dochodzi do głosu racjonalne myślenie. Bywa lepsze od wszystkich rad... Których i tak nie da się zastosować, gdy nie można myśleć jasno...

Posty [ 43 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024