ziemniaczana napisał/a:dearly podpisuje sie pod tym rekoma i nogami:)
Ale z drugiej strony rozmawialam dzisiaj z mamą i stwierdzilam ze to poniekad smutne ze ludzie wczesniej tak sobie bliscy, najbliżsi mozna rzec, staja sie nagle zupelnie obcymi ludzmi, i obustronnie (lub tez jednostronnie) tylko psy na sobie wieszaja.
Oczywiscie nie mowie tutaj o kulturalnych rozstaniach,gdy obie strony potrafią pokazac klase, na zasadzie "bylo milo ale to juz koniec" i maja szacunek do tego co razem przeszli.
A co mozna powiedziec o kims kto nagle wszystkiemu zaprzecza? Jakoby caly czas spedzony razem nigdy nie mial sensu, ze milosc nigdy nie istaniala? Dla mnie dziecianada i tyle. A moze proba pocieszenia, racjonalizacji swojej decyzji?
Ziemniaczana no wlasnie w Twoim przypadku to nie fajnie wyszlo, Twoj byly chlopak musi byc jeszcze niedojrzaly. W moim przypadku rozstalismy sie w kulturalny sposob, bez nienawisci, w spokoju. Chociaz mialam w glebi duszy zal, ze tak sie stalo ale po prostu nie wyszlo. Po rozstaniu nie chcialam miec z nim kontaktu i tak tez sie stalo. Nie odzywalismy sie do siebie przez kilka miesiecy, po czym kontakt sie nawiazal- kolezenski. Jakis czas temu spotkalismy sie ze soba po kumpelsku pare razy, jednak ta przyjazn widze nie jest mozliwa... i tak dochodze do wniosku, ze chyba w moim przypadku nie ma przyjazni miedzy bylymi partnerami. Byc moze kiedys, za kilka lat to sie zmieni.
A Wy co myslicie o przyjazni z bylymi parnerami? Przyjaznicie sie z nimi? Moim zdaniem srednio to widze, opowiadac bylemu chlopakowi o swojej nowej sympati, i innych rzeczach.
Ziemniaczana przykre to jest, ze tak beznadziejnie sie on zachowal, cham jeden! az smutne jest to, ze ludzie ktorzy byli wczesniej razem potem zachowuja sie jak by Cie nie znali i nigdy nic Was nie laczylo.. na pocieszenie moge powiedziec, ze kiedys na pewno trafimy na fajnych chlopakow i bedziemy szczesliwe :-)