Witam:). Nie chcę zakładać kolejnego tematu, który kręci się wokół tego czy warto czy nie warto wrócić i czy to jest w ogóle możliwe... Chodzi mi bardziej o to jak wyglądał Wasz powrót do byłego partnera... czy nagle się spotkaliście i od razu stwierdziliście że chcecie spróbować jeszcze raz czy też to był dłuższy proces - najpierw spotykaliście się jako znajomi i z czasem to ewoluowało w stronę związku. Z niecierpliwością czekam na Wasze wypowiedzi ![]()
Jest całe mnóstwo takich przypadków na tym forum. Ale to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie ;-)
Wiem, że to zależy ode mnie, ale czasem znaki wysyłane przez chłopaka są bardzo mylne, więc się zastanawiam czego on w ogóle chce... No i ciekawi mnie jak to było u innych, jakie są różne niekiedy zwariowane przypadki;). A może mogłabyś podać linki do tych przykładów?
Wiem, że to zależy ode mnie, ale czasem znaki wysyłane przez chłopaka są bardzo mylne, więc się zastanawiam czego on w ogóle chce... No i ciekawi mnie jak to było u innych, jakie są różne niekiedy zwariowane przypadki;). A może mogłabyś podać linki do tych przykładów?
Z linkami będzie ciężko
nie wiem jak teraz tego szukać, ale myślę ze odezwie sie ktoś, kto będzie chciał Ci doradzić swoja historią. Kochasz chłopaka??? Kim jest dla Ciebie?
Ja z moim byłym rozstawałam się 4ro krotnie z jego inicjatywy i 1 z mojej. Nasze rozstania trwały po kilka miesięcy,z wyjątkiem tego z mojej inicjatywy,które trwało ok.1,5roku. Powroty-zawsze z jego str. Te pierwsze 3 razy,gdy odszedł i chciał wrócić wyglądały na zasadzie "przepraszam,zrozumiałem,kocham ciebie,itp" i praktycznie od ręki było mu wybaczone i wracaliśmy do siebie. Kiedy już staliśmy się dorośli ja odeszłam,po półtora roku zaczął się pojawiać na nowo w moim życiu,tym razem się nabiegał,bo go nie chciałam (oczywiscie do czasu). Zarzekał się wtedy,że on tak tylko po koleżeńsku chce pogadać od czasu do czasu,no ale byłam z nim ponad 5 lat i wiedziałam,że krył się tam jakiś podtekst i się nie myliłam,starał się o powrót. Widać wtedy,że facet zaczyna robić to,czego zawsze oczekiwałaś od niego,a czego zawsze nie chciał,nie umial Ci dać. Po tym chyba najłatwiej jest to rozpoznać
A zresztą kobieta takie rzeczy wyczuje,ja potrafiłam wyczuć z kilkutygodniowym wyprzedzeniem,że się chyba święci kolejne przepraszanko i powrocik
Tak, kocham go... nigdy nie przestałam go kochać. I choć nie widzieliśmy się rok i nie mieliśmy żadnego kontaktu przez ponad 4msc, to gdy się spotkaliśmy z jego inicjatywy w ogóle nie czułam tej przerwy w znajomości... czułam, że jest ze mną jak kiedyś... Tylko w sumie teraz nie wiem czego on chce ![]()
może ktoś jeszcze się wypowie???
myśle, ze to zalezy troche od przezyc jakie był zwiazane z tym chłopakiem, wspomnien, czy zranił, jezeli tak to w jaki sposób... ale jezeli oboje czujecie, ze nadal wam na sobie zalezy, ze czujecie wciaz cos do siebie, to według mnie, raczej predzej czy pozniej znowu wrócicie, do siebie, ja nigdy nie wracałem drugi raz do dziewczyny, bo po prostu urywalismy kontakt po kłótniach i tak to sie konczyło, odzyskiwalismy kontakt po jakims czasie, ale wtedy juz było inaczje bo kazdy juz w jakis sposób miał kogos innego, wiec mysle, ze tjest to kwestia indywidualna, aczkolwiek teraz jak straciłem dziewczyne jestem w stanie zrobic wszytsko zeby wróciła do mnie
9 2012-10-29 16:30:46 Ostatnio edytowany przez ziemniaczana (2012-10-29 16:36:34)
Raz zerwalam z chlopakiem bo odkrylam dosc glupie smsy z"kolezanką" na jego telefonie. Totalny szok i niedowierzenie (on zawsze byl we mnie zapatrzony jak w obrazek). W glowie mialam mętlik. Z jednej strony to tylko smsy z drugiej zdradzone zaufanie, bo nie przyznal sie sam, w dodatku poczatkowo klamal i sie wypieral. Dopiero po dluzszym naciskaniu sie przyznal twierdzac ze to tylko zarty, ze to tylko kolezanka. Bardzo mi na nim zalezalo i w koncu po tygodniu jego placzu i starań wrocilam.
Ale zdradzone zaufanie boli. W dodatku ja jestem osobą ktora niestety lubi rozpamietywac. Ta sytuacja byla jak ciagle niegojąca sie rana. Zmienilam sie. Stalam sie nieufna, ciagle potrzebowalam wiecej z jego strony, ciagle zastanaiwalam sie czy przypadkiem znow z kims nie pisze i mnie nie oklamuje (choc nigdy go juz nie przylapalam)...Zrobilam sie zaborcza i wymagalam od niego ciaglego zainteresowania mną i tylko mną. Mimo jego starań nie potrafilam zapomniec. Nie czulam sie juz taka beztroska i szczesliwa jak przedtem. Niby spedzilismy jeszcze potem wiele fajnych chwil, ale nigdy nie bylo tak jak wczesniej. Zawsze czulam jakąś "skazę" pomiedzy nami. I czuje ze ten mój żal niszczyl mnie, zwiazek i jego.
Bylismy jeszcze potem jakies poltora roku (łącznie prawie trzy lata). Tym razem to on zostawil mnie a jego wielka milosc wyparowala z dnia na dzien
Ja chcialam wrocic, latalam za nim ale on byl nieugiety (swoją drogą teraz wiem ze to byl blad:) ) Moze i mial powody, moze moje zachowanie przesączone tym właśnie żalem go do mnie zniechęciło, a moze byl zwyklym klamca i dzieciakiem, nie mam pojecia. Nie probuje juz dociekac czyjej winy bylo wiecej w rozpadzie tego zwiazku. Faktem jest ze przez dobre 4 miesiace nie bylam w stanie sie pozbierac.
Dzisiaj wiem ze jesli nie umiesz czegos w 100% wybaczyc i zaakceptowac to taki zwiazek sie nie uda. Jesli chcesz wrocic musisz zostawic negatywne emocje za sobą . Bo predzej czy pozniej jedna lub druga strona nie wytrzyma, a milosc zamieni sie w toksyk. Kwestia tez tego z jakiego powodu sie rozstalisciei z czyjej inicjatywy. Ale jesli nie dochodzilo do jakichs patologii, a obie strony chcą tego samego i są tego pewne ( a nie jest o wynik chwilowej zachcianki typu "bo nie moge znalesc nic lepszego"), do tego nie maja do siebie jakichś glebokich zalow to mysle ze czemu nie
Slyszalam nawet ze czasem rozstanie i powrot potrafia pomoc zwiazkowi. Ale mysle ze to indywidaulna kwestia kazdego. Zycze podjecia dobrej decyzji ![]()
Pozdrawiam:)