Zbyt indywidualna jestem na związek?... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 18 ]

Temat: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Zakochalam się po uszy w Nim, to było w kwietniu ubiegłego roku, a w 2012 roku wszystko zaczęło się psuć. Nie umieliśmy razem poprowadzić związku, bo jest to nasz pierwszy rak długi poważny związek.

Ja niedlugo mam 20 lat, on ma 24 lata.

Gdy zaczęłam być z Nim to zaczęłam też tracić swoją indywidualność. Bardzo dobrze spędza mi się czas samotnie, a gdy jestem w grupie to też jestem dość odsunięta, jestem outsiderem, ale i lubię ludzi. Lubię imprezy, uwielbiam gdy coś się dzieje, lubię pobawić się z ludźmi, flirtować, momentami bawić się uczuciami, ale pozwalam też bawić się moimi - nie w sensie destrukcyjnym - chodzi mi o ten flirt o grę uczuć pomiędzy ciekawymi ludźmi. Ale najbardziej lubiłam się bawić z moim chłopakiem. Aż iskrzyło. Gdy się poznawaliśmy. I nie chodzi mi o seks, może bardziej o to poznawanie człowieka.

Bardzo lubie poznawać ludzi, ich naturę, lubię swiat, otoczenie, to szare i kolorowe, wierzę, ze wszędzie mogę znaleźć coś ciekawego, radosnego, zlego, intrygującego, różnorakiego!

Lubię pomagać ludziom, lubię być aktywna, lubię mścić się na ludziach, którzy mi coś zrobili i są wg mnie chamami.

ON też mi się taki wydawał. Ale miałam maturę, studia i tak dalej. Musiałam sie skupić na tym czego nienawidzę. Chodziłam do liceum plastycznego, gdzie jest trudniej, niż w normalnych. Miałam zespół rockowy. Musiałam zrezygnować ze wszystkich przyjemności na rzecz tego, by dostać się na jak najlepsze studia. Nic w zyciu mnie tak nie wykończyło. Cholerny prestiż - liczy się nie to co umiesz, a to skąd jesteś i jak wysokie mniemanie o sobie masz...

Nieważne... Chodzi mi o to, że mój chłopak też jest indywidualistą. Miał pasje, był sobą. A gdy zaczęliśmy pogłebiać naszą znajomość, zbliżać się i dzielić wszystkim, pomagać sobie, to to zaczęło zanikać. W pewnym momencie zaczęliśmy się dusić sobą, a nie przyznawaliśmy się, bo chcieliśmy sobie pomagać i okazywać miłość. Wpadliśmy w pułapkę.

Już nie pamiętam nawet kiedy to się stało. Przegapiłam ten moment, gdy zatraciliśmy się...

Skutek jest taki, że mamy coś w stylu depresji i nie czujemy chemii do siebie. Ale bardzo chcemy ze sobą być. Wydaje mi się, że go kocham, no bo chcę dla niego i nas jak najlepiej...

Tak do końca to chyba nie wiem jeszcze czym jest prawdziwa miłość. Może to ta w  której jestem? Nie wiem, bo po tych problemach to czuję się jakby ktoś wypalił mi dziurę w duszy.

Czuję się staro, a jesteśmy przecież młodzi...

Czuję, że go za bardoz poznalam... ?

Nie jestem gotowa na poważny związek? A kiedy będę? Obawiam się ze nigdy. Czuję się trochę nienormalna z tym wszystkim. No bo ja nie chcę mieć dzieci, nie chcę mieć męża. Chcę mieć partnera, z którym będziemy sie wzajemnie inspirować.

Dla mnie najważniejszą wartością w życiu jest sztuka, zmysłowość, życie jako jakiś pęd życiowy i ... miłość. Ale miłość, które daje szczęści i mi i tej osobie, która jest dla mnie ważna. A jak na razie to dałam Mu same nieszczęście i sobie także.

...

Czy moje wartości są jakieś dziwne?

Nigdy nie czułam się podobna do otaczających mnie ludzi. Wolałabym być bezdomna, niż mieć dużo pieniędzy, szczęśliwą rodzinę, dom i... nic poza tym. Jestem z normalnego domu... Ale co inne się dla mnie liczy... Czy to niedojrzałość? Odkąd pamiętam mam w głowie taki schamet życia - żeby pędzić do czegoś aż do śmierci i nigdy tego nie osiągnąć - to jest mój cel. Mieć marzenia. Bo uważam, ze gdy spełni się swoje marzenia to... ich wtedy nie będize. A trzeba! żyć marzeniami.

Czy w tym wszystkim jest miejsce na miłość? Bardzo jej pragnę... ale takiej wolnej...

Nigdy nie chciałabym mieszkać z mężczyzną. Bo nie potrafię. Potrzebuję swojej samotności. Ona mi daje energię. Gdy za długo ostatnio mieszkałam z koleżanką to też czułam się przytłoczona.

Teraz będę mieszkać w akademiku. To też trochę problem... Ale może będzie tam jakiś podział... Nie wiem...

Czuję się z tym wszystkim dziwna ale i niespełniona.

Czy jestem nienormalna?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Nie, nie jesteś nienormalna. W tym co napisałaś nie ma nic dziwnego, niezdrowego, nienormalnego. Po prostu trochę się ze swoim facetem przejedliście sobą wzajemnie. Zacznijcie trochę więcej czasu poświęcać swoim pasjom i sobie (a nie sobie nawzajem) i po kilku tygodniach chemia najpewniej powróci.

3

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

A jeśli... chemii nie ma już od kwietnia?... To nie za długo?

Wiem, że to wygasa, przecież wiem, że nie będzie tak jak na początku... Ale chyba do swojego partnera nie powinna się czuć uczuć jak do przyjaciela.

Z tą nienormalnością to bardziej chodziło mi o moje hedonistyczne podejście do życia.

W każdym razie dziękuję za odpowiedź...

4

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Spróbować nie zaszkodzi. Jak niczego to nie zmieni to się najwyżej rozejdziecie w przyjacielskiej atmosferze. Nie ma sensu na siłę dusić się sobą wzajemnie.

5 Ostatnio edytowany przez Artemida (2012-09-15 14:54:27)

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Mój mężczyzna musi być moim przyjacielem. Jakże inaczej? Tylko kochankiem? Nie umiem tak.

Jesteś inna, masz inne potrzeby, może faktycznie nie chcesz mieć w mężczyźnie przyjaciela... Czy jesteś  pewna? Czy poznałaś siebie? Poznajesz innych ludzi; intrygują Cię póki są obcy? Potem powszednieją? Nie są interesujący?

Gdy spełniają się jedna marzenia, pojawiają się inne...

6

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Nie, ja nigdy nie do końca spełniam marzenia. Nie da się. Nie można brać niczego za pewnik. Co to za życie, gdy wezmę życie za pewnik.

Proszę, napisz mi, gdzie napisałam, że ja chcę mieć tylko kochanka?

7

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...
Strzyga napisał/a:

Zakochalam się po uszy w Nim, to było w kwietniu ubiegłego roku, a w 2012 roku wszystko zaczęło się psuć. Nie umieliśmy razem poprowadzić związku, bo jest to nasz pierwszy rak długi poważny związek.

Ja niedlugo mam 20 lat, on ma 24 lata.

Gdy zaczęłam być z Nim to zaczęłam też tracić swoją indywidualność. Bardzo dobrze spędza mi się czas samotnie, a gdy jestem w grupie to też jestem dość odsunięta, jestem outsiderem, ale i lubię ludzi. Lubię imprezy, uwielbiam gdy coś się dzieje, lubię pobawić się z ludźmi, flirtować, momentami bawić się uczuciami, ale pozwalam też bawić się moimi - nie w sensie destrukcyjnym - chodzi mi o ten flirt o grę uczuć pomiędzy ciekawymi ludźmi. Ale najbardziej lubiłam się bawić z moim chłopakiem. Aż iskrzyło. Gdy się poznawaliśmy. I nie chodzi mi o seks, może bardziej o to poznawanie człowieka.

Bardzo lubie poznawać ludzi, ich naturę, lubię swiat, otoczenie, to szare i kolorowe, wierzę, ze wszędzie mogę znaleźć coś ciekawego, radosnego, zlego, intrygującego, różnorakiego!

Lubię pomagać ludziom, lubię być aktywna, lubię mścić się na ludziach, którzy mi coś zrobili i są wg mnie chamami.

ON też mi się taki wydawał. Ale miałam maturę, studia i tak dalej. Musiałam sie skupić na tym czego nienawidzę. Chodziłam do liceum plastycznego, gdzie jest trudniej, niż w normalnych. Miałam zespół rockowy. Musiałam zrezygnować ze wszystkich przyjemności na rzecz tego, by dostać się na jak najlepsze studia. Nic w zyciu mnie tak nie wykończyło. Cholerny prestiż - liczy się nie to co umiesz, a to skąd jesteś i jak wysokie mniemanie o sobie masz...

Nieważne... Chodzi mi o to, że mój chłopak też jest indywidualistą. Miał pasje, był sobą. A gdy zaczęliśmy pogłebiać naszą znajomość, zbliżać się i dzielić wszystkim, pomagać sobie, to to zaczęło zanikać. W pewnym momencie zaczęliśmy się dusić sobą, a nie przyznawaliśmy się, bo chcieliśmy sobie pomagać i okazywać miłość. Wpadliśmy w pułapkę.

Już nie pamiętam nawet kiedy to się stało. Przegapiłam ten moment, gdy zatraciliśmy się...

Skutek jest taki, że mamy coś w stylu depresji i nie czujemy chemii do siebie. Ale bardzo chcemy ze sobą być. Wydaje mi się, że go kocham, no bo chcę dla niego i nas jak najlepiej...

Tak do końca to chyba nie wiem jeszcze czym jest prawdziwa miłość. Może to ta w  której jestem? Nie wiem, bo po tych problemach to czuję się jakby ktoś wypalił mi dziurę w duszy.

Czuję się staro, a jesteśmy przecież młodzi...

Czuję, że go za bardoz poznalam... ?

Nie jestem gotowa na poważny związek? A kiedy będę? Obawiam się ze nigdy. Czuję się trochę nienormalna z tym wszystkim. No bo ja nie chcę mieć dzieci, nie chcę mieć męża. Chcę mieć partnera, z którym będziemy sie wzajemnie inspirować.

Dla mnie najważniejszą wartością w życiu jest sztuka, zmysłowość, życie jako jakiś pęd życiowy i ... miłość. Ale miłość, które daje szczęści i mi i tej osobie, która jest dla mnie ważna. A jak na razie to dałam Mu same nieszczęście i sobie także.

...

Czy moje wartości są jakieś dziwne?

Nigdy nie czułam się podobna do otaczających mnie ludzi. Wolałabym być bezdomna, niż mieć dużo pieniędzy, szczęśliwą rodzinę, dom i... nic poza tym. Jestem z normalnego domu... Ale co inne się dla mnie liczy... Czy to niedojrzałość? Odkąd pamiętam mam w głowie taki schamet życia - żeby pędzić do czegoś aż do śmierci i nigdy tego nie osiągnąć - to jest mój cel. Mieć marzenia. Bo uważam, ze gdy spełni się swoje marzenia to... ich wtedy nie będize. A trzeba! żyć marzeniami.

Czy w tym wszystkim jest miejsce na miłość? Bardzo jej pragnę... ale takiej wolnej...

Nigdy nie chciałabym mieszkać z mężczyzną. Bo nie potrafię. Potrzebuję swojej samotności. Ona mi daje energię. Gdy za długo ostatnio mieszkałam z koleżanką to też czułam się przytłoczona.

Teraz będę mieszkać w akademiku. To też trochę problem... Ale może będzie tam jakiś podział... Nie wiem...

Czuję się z tym wszystkim dziwna ale i niespełniona.

Czy jestem nienormalna?

big_smile
Nie nie jestes nienormalna smile
Tez bedac w twoim wieku myslalam podobnie.
Ze nie jestem gotowa na zwiazek i nigdy nie bede. Ze nie wiem co to milosc (i w sumie nie wiedzialam czy chce wiedziec bo kojarzyla mi sie wtedy z cierpieniem i ograniczeniem)  Jednoczesnie bardzo jej pragnelam ale wlasnie takiej...bez ograniczania. Mam zasady i nie trzeba mi mowic ze sie meza nie powinno zdradzac ale chcialam byc wolna, podrozowac, nie byc przywiazana do osoby/domu/miejsca.
Czulam sie jak 80latka w mlodej skorze. Zmeczona zyciem...zmeczona posiadaniem marzen ktorych, wydawalo mi sie nigdy nie spelnie.
Owszem wyobrazalam sobie mieszkanie z kims ale nie wyobrazalam sobie slubu czy chociazby wspolnego spania (kocham swoja przestrzen i w lozku z druga osoba jest mi...ciasno i jakos niewygodnie smile  )
Dzieci tez nie chcialam i nie chce.

I zawsze czulam sie inna niz wiekszosc spoleczenstwa. Moze nie taka sama jak ty ale inna smile Poczucie wyobcowania i nie do konca zrozumienia swiata i ludzi.

Co do zwiazku...jest mozliwe znalezc osobe ktora nie da ci poczucia zamkniecia w klatce smile Mnie sie udalo. Maz mnie nie ogranicza i rozumie moja potrzebe wolnosci. To ze decyduje sie spedzic kilka godzin na gorze czytajac ksiazke nie znaczy przeciez ze go nie kocham smile To ze uwielbiam go ciagac w rozne strony swiata wynika z tego ze chce je ogladac z nim. smile Nawet udaje mi sie spac z nim w jednym lozku bez jakiegos dyskomfortu big_smile

Jedyne co moge poradzic to znalezc pokoj z sama soba, zaakceptowac siebie jaka jestes i nie dac sie wtloczyc w zadne schematy. Pogodzic sie ze swoja innoscia. To zaleta a nei wada big_smile
Ja czesto budze kontrowersje swoimi pogladami smile Trudno. Nie zmienie tego. smile Czuje sie spelniona i dopelniona robiaz zeczy ktore wiekszosc spoleczenstwa nie rozumie smile

8

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Sadie, miło mi to czytać, serio...

Bo na prawdę w końcu stałam się nieszczęśliwa w tym związku...

Chciałabym być z kimś , kto ma podobnie jak ja... ; )

9

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...
Strzyga napisał/a:

Sadie, miło mi to czytać, serio...

Bo na prawdę w końcu stałam się nieszczęśliwa w tym związku...

Chciałabym być z kimś , kto ma podobnie jak ja... ; )

...albo pozwala ci byc soba z milosci do ciebie smile To tez jest dobre. I czasem sie zdarza...

10 Ostatnio edytowany przez Strzyga (2012-09-16 17:29:26)

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Oj, on mi pozwala...

Tak dzisiaj siedzę sama w domu, słucham muzyki i czuję, że chyba nie potrafię kochać. Tzn. może i kocham, gdzieś tam w głębi. Ale nie potrafię tego okazać chłopakowi. Nie potrafię już nic.

Jestem chyba uzależniona od stanu zakochania. Bo ja się staram, przytulam do chłopaka, daję mu prezenty, obraz mam np. dla niego namalowany. Ale nie potrafię z nim uprawiać seksu. Ani całować się. To chyba głębszy problem, niż to, że jestem indywidualna. Ja chyba po prostu nie potrafię kochać.

W głębi mi b. na nim zależy i czuję, że kocham, że nie chcę np. by stała mu się krzywda.

Ale jego słabości nie potrafię zaakceptować. Gdzieś tam obok miłości tęsknie za namiętnoscią, za kłótniami, za tym by coś się działo. A ja się z nim rzadko kiedy kłóciłam. On raczej milczy, ja paplam. Paplam o uczuciach.

Utożsamiam się z beznadziejnymi bohaterami z książek typu 'Cierpienia młodego Wertera' [ beznadziejna książka ]. Tak samo jestem nadwrażliwa i tak samo ciągle jest w pogoni za intensywnymi doznaniami.

Mój chłopak jest spokojny. I to mnie w nim ujęło na początku. Opanowany, spokojny, tajemniczy. Na początku miał nade mną władzę. Jak coś głupiego powiedziałam, to zwrócił mi uwagę, a ja się zastanowilam.

A w końcu przestaliśmy się kłócić. Teraz wymieniamy się tylko informacjami. A gdzie dyskusje? Człowiek żyje dyskusjami przecież... Każdy ma inne zdanie na dany temat... Czyż nie?

W ogóle straciłam odczuwanie pożądania do mojego faceta.

A jesteśmy ze sobą dopiero 1,5 roku.

Uważam, ze to nienormalne.

Ja mam duży temperament, on nie. Nigdy nie uprawiałam z nim seksu... Ta, brzmi dziwnie. Było dużo pocałunkow i pieszczot, ale to potem minęło. On przestał mnie podrywać. A ja też, bo ja jestem kobietą i nie mam zamiaru ciągle przejmować inicjatywy. Zwłaszcza, że to ja go poderwałam, zaprosiłam na imprezę, i tak dalej. Zawsze ja!

Aaa!

A tak bardzo z drugiej strony go uwielbiam i cenię! Doceniam, szanuję! Ale gdzie... chemia!... Mówią, ze wygasa... Ale na pewno nie do końca! To dopiero 1,5 lat. A nie 5 lat...!


Jak sobie przypomnę jak byłam sama, gdy go nie znałam... To czułam pożądanie. Nie wiadomo do kogo, ale miałam w głowie takie pole dla tego jedynego. Miałam takie pole, że wiedziałam jak chcę być traktowana, że wiedziałam czego mi potrzeba.

Jak zaczęłam być z chlopakiem to on wypełnił to pole, była silna chemia, ale ... to tylko na początku było tak jak w moich wyobrażeniach. Potem on przestał być taki męski jak w moim wyobrażeniu. I tu nie chodzi o samą chemię.

Bo jak byłam sama to chemii nie było, ale wyobrażenia były. To teraz też gdyby on spełniał moje potrzeby z wyobrażeń - typu po prostu - seks i namiętność, a nie głaskanie po głowie mnie jak psa...

Czy ktoś cokolwiek rozumie z tego co piszę, czy piszę zbyt chaotycznie i już w ogóle ze mną źle jest? Eh... Czuję się winna i zła, ze nie potrafię kochać.

Czuję się niedojrzała i brak mi człowieczeństwa i wrażliwości - tak to czuję.

11

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Chemia nigdy nie powinna do konca wygasnac...
Zmienia sie jej specyfika czy w pewnych okresach intensywnosc ale chemia powinna zawsze pozostac smile
Nie ma znaczenia 1,5 roku 5 lat czy 17.

Jest takie powiedzenie...
"nigdy nie osiagniesz pelni szczescia. Ale dla samej pogoni warto zyc..." smile
Ja sie staram tego trzymac...to podroz jest przygoda a nie dotarcie do celu..

12 Ostatnio edytowany przez Strzyga (2012-09-16 17:51:55)

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Sadie, jak najbardziej zgadzam się z drugą częścią.

Ale co do chemii... to czemu jej nie czuję... A może szukam dziury w całym... Może zbyt długo mieszkałam z moim chlopakiem i straciliśmy indywidualność?...

Wg mnie nie ma miłości bez chemii, fascynacji. I mi nie chodzi o poznawanie kogoś. Dla mnie mój chłopak po 6 miesiącach był o wiele bardziej fascynujący niż na początku!

A teraz on nie ma pracy, nie ma zainteresowań i ciągle siedzi i narzeka. A ja siedzę z nim i mnie to męczy. Albo całe dnie leżymy w łóżku, bo jak wychodzimy i ja coś proponuję to on tylko powie - mhm, i to wszystko na nic i tak...

Ja obecnie mam zerowe libido, a do tego jestem dziewicą, bo mój chłopak jakoś nigdy nie dążył do tego by ze mną się przespać, tzn. na pewno dążył, ale nieudolnie. A ja zawsze wystrojona uśmiechnięta i tak dalej, aż w końcu z tego całego czekania się wypaliłam. Myślałam, że może nie podobam mu się, próbowałam się odchudzać w talii, nie miałam pojęcia, dlaczego tak się dzieje.

Teraz dopiero o tym wszystkim rozmawiamy. Mi zawsze było głupio rozmawiać z nim o tym. Bo czułam się z tym głupio...

Mi się teraz żadne facet nie podoba. Mam ochotę zająć się tylko sobą i robić muzykę i śpiewać.

Ale faktem jest też, że kocham mojego chłopaka. Tam w głębi wiem, że go kocham. Nawet jak pokocham potem innego, to on na zawsze będzie w moim sercu, bo to jest taki typ człowiek co mi bardzo odpowiada duchowo, w emocjach... Tylko niestety temperament chyba nie ten... Nie mam pojęcia... Boję się, że zakocham się w kimś innym...

A jednocześnie nie wyobrażam sobie życia bez niego, mimo, że tak się różnimy i tyle niedomówień między nami.

Czuję sie głupia strasznie i niedojrzała. Winna.

13

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Ty to ja za jakiś czas big_smile moze nie doslownie, ale też cechuje mnie ten brak umiejetności kochania. Pytanie co z tym zrobic ?

14

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Nie chodzi o indywidualizm,a o brak dojrzałości. Życie i bycie razem to nie wesołe miasteczko, nie ma atrakcji co krok, nie ma fajerwerków co noc. Zakochać się w codzienności, być szczęśliwym nie tylko gdy jest ekscytująco i tryska chemia.

Kiedy przychodzą ważne decyzje (studia, praca,etc) jest czas dla rozumu,a nie dla porywów serca.

Możliwe,że wasze uczucie się  wypaliło, bo po prostu nie miało trwać wiecznie, a jeśli oboje chcecie "więcej" i nie chcecie się czuć "staro" i potrzebna jest "wolna miłość" to szukajcie tego co potrzebne wam teraz.Bo poważny związek to chyba nie to na co jesteście gotowi.Może nie razem.

15

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Ja chcę być tylko z tym chłopakiem, ale nie w poważnym związku. Nudzi i obrzydza mnie poważne życie...

16

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Strzyga jak dla mnie jesteś młodą osobą, która dopiero odkrywa siebie, poszukuje siebie. Utożsamiasz miłość z namiętnością, skrajnymi emocjami itp. Jesteś wrażliwą, artystyczną duszą, która wszystko bardzo przezywa, rozdarta wewnętrznie, poszukująca itp. Jak dla mnie to jest normalne, jesteś młoda, może nawet niedojrzała ale ma to swój urok.

Dopiero sama siebie odkrywasz, to co lubisz, nie lubisz itp. Jest w Tobie ogólna chęć poznawania, odkrywania itp.

Twoja artystyczna natura powoduje, że na tym etapie swojego życia przede wszystkim szukasz inspiracji, ponadprzeciętności, czegoś co Cię zachwyca, co powoduje silne emocje. Potrzebujesz tych emocji na tyle, że mam wrażenie, że w pewnym sensie nawet lubisz cierpieć, przeżywać skrajnośc uczuć poprzez kłótnię i rozpacz, aż do intensywnej potrzeby bliskości ze swoim mężczyną, czego akurat w Twoim związku nie ma. Potrzebujesz z druga osobą uczty emocjonalnej i intelektualnej, piszę to odnośnie wspomnianych dyskusji, które ekscytują, wzbudzają pożądanie itp.
Pewnie też przyjdzie taki etap w Twoim życiu gdzie docenisz ciepły koc i kubek gorącego cacao, stabilność uczuć Twojego faceta itp.

Póki co dla Ciebie bliskość to przede wszystkim uczucia, coś wzniosłego. Samo to, że utożsamiasz się z bohaterami romantycznych powieści jak nastolatka żyjąca w swoich fantazjach i jednocześnie próbujaca w tym wszystkim gdzieś odnaleźć swoje prawdziwe Ja pokazuje, że dopiero kształtujesz siebie jako kobietę dorosłą.

Żyjesz obecnie fantazjami i wyobrażeniami - jaki powinien być Twój facet, jak on powinien się zachować, jak Cię podrywać. Tak jakbyś zakładała, że mężczyzna siedzi w Twojej głowie i to wszystko wie.
Mówisz, że nie próbuje Ciebie zdobyć seksualnie, a może tylko w Twojej głowie wysyłasz mu takie sygnały? Może on nic nie robi, bo myśli, że nie chcesz? Chcesz być trochę jak "księzniczka", którą on zdąbędzie na każdym polu Waszej relacji, sam z siebie spełni Twoje marzenia. Zapominasz, że Twój chłopak jest też tylko człowiekiem!

Chcesz być zakochana w kochaniu i czuć się tym stanem "upojona". Myśłisz, że kochasz kiedy czujesz się szczęśliwa, kiedy nie czujesz tej ekscytacji wątpisz w swoje uczucia do niego.
Miłość to nie tylko "odjazdy emocjonalne", ciagłe poczucie emocjonalnego podniecenia...

Jednak uważam, że fascynacja jest ważna w związku (to taka moja dygresja).

Możliwe też, że faktycznie Twój chłopak jest bardziej Twoim przyjacielem niż mężczyzną. Jest Ci bliski, ważny ale może to faktycznie jedynie przyjaźń. Może potrzeba Ci innego mężczyzny, który będzie umiał rozbudzić Twoje zmysły i uczucie chemii nie wypali się zaraz po wypaleniu się zauroczenia.

Jednak myślę, że Ty po prostu masz za dużo wyobrażeń odnośnie tego jaki on powinien być... Za dużo nierealnych oczekiwań. Trochę tak jakbyś uważała, że on cały powinien być dla Ciebie i tylko dla Ciebie. Jego problemy Cię zniechęcają, nudzą, bo najwyraźniej przeszkadza Ci to, że nie jesteś wówczas w centrum tego związku, że Twoje potrzeby nie są w centrum.

Myślę, że to wynika z niedojrzałości i Twojej artystycznej natury. Z tego, że sama ze sobą nie jesteś jeszcze uporzadkowana.

Postaraj się popatrzeć na swojego chłopaka i całą sytuację obiektywnie. Z innego niż Twój punkt widzenia. Popatrz realistycznie.

Zastanów się czego naprawdę chcesz! Nie wpędzaj się w poczucie winny! Bądź szczera sama ze sobą! Poznawaj siebie!

17 Ostatnio edytowany przez Strzyga (2012-09-20 17:52:02)

Odp: Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Dużo racji.

Ale niestety. Chłopak nie ma <takich> problemów, zaczął zyć moimi w pewnym momencie i to nas zgubiło. Przecież każdy ma swoje życie, my troche za bardoz się złączyliśmy, zbyt szybko... Mimo to chcę z nim być. Mamy bardzo podobne spojrzenie na świat, na przyszłość...

Po prostu ciężko mi, skończyła się szkoła, skończyła się chemia, i mam to po raz pierwszy w życiu. Jakby zbyt wielką wolność. A taka wolność mi się zawsze kojarzyła z imprezami itd. Jednocześnie wiem, że takiego faceta jakiego mam to nie znajdę w życiu. Wiem to po prostu, bo byłam w związkach. Co prawda jako nastolatka, ale trochę wiem, że coś jest, mija, itd.  Zawsze miałam starszych facetów. Poza tym żyję trochę na świecie, no i widzę co się dzieje ; )

I teraz np. siedzę i tęsknię za nim. Nie tak jak na początku. Nie jestem pełna euforii i motyli, że muszę być mega odwalona bo jak zobaczy mnie bez makijażu... itd.itp. Wiadomo. I mam to po raz pierwszy. Że nie czuję tego.

Pożądania też w ogóle nie odczuwam, ale to bym połączyła z inną sprawą...

Chciałabym żeby z tym chłopakiem wyszedł mi pierwszy poważniejszy związek... Przecież mam dopiero 20 lat, dlaczego by nie sprobować...

Wydaje mi się, że miłość to nie motyle. To dopasowanie dusz. A dopiero potem to wszystko inne.

Posty [ 18 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Zbyt indywidualna jestem na związek?...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024