Witajcie
Pisałam już trochę o mojej "kochanej rodzince" w innym wątku dotyczącym mojego małżeństwa.
Jednak jest to temat,który wzbudza we mnie tyle emocji,że postanowiłam założyć osobny wątek.
Pochodzę ze wsi z wielodzietnej rodziny.Żyliśmy zawsze bardzo biednie-wstydziłam się tego bardzo przed koleżankami i nikogo nie zapraszałam do domu.Nie to mnie jednak bolało najbardziej tylko co innego:brak miłości,brak więzi rodzinnych.Z matką mogliśmy jeszcze porozmawiać-chociaż nigdy nie okazywała żadnych uczuć.Ja byłam zawsze bardzo wrażliwa,wszystko bardzo przeżywałam i bardzo brakowało mi ciepłych słów,przytulenia itp.
Ojciec zaś to podły typ.Nigdy się nami nie interesował,nie powiedział dobrego słowa...Dla niego byliśmy tylko siłą roboczą-widział nas jak była robota w polu!Nie rozmawiał z nami w ogóle-tylko wydawał polecenia.Jedynie z młodszym bratem miał tematy a od kilku lat zżył się bardzo z drugim synkiem.
U nas w domu nigdy nie obchodziło się żadnych świąt,imienin...Brakowało mi tego.Zazdrościłam koleżankom,że mają normalne rodziny,że mogą pogadać z rodzicami o wszystkim.Z siostrami miałam pozytywne relacje,ale nie było tej mocnej wiezi-może dlatego,że były sporo starsze?
Bracia zaś są podobni do ojca-egoiści jak on-i nasz kontakt jest równy zeru.
Jako dziecko robiłam wszystko,aby ojciec mnie zauważył,pochwalił...Uczyłam się bardzo dobrze,ale on tylko dogadywał,że szkoła to głupota a ja i tak będę nikim.I tak się stało,bo nie chciał dać mi kasy na studia a ja nie miałam odwagi aby pojechać w świat i uczyć się i pracować.
Byłam bardzo zdolna,ale niestety zmarnowałam swoją szansę i teraz tyram w sklepie za parę groszy.Znienawidziłam go bardzo za to wszystko,popadłam w kompleksy i straciłam wiarę w siebie.
Przez ten głód miłości wpakowałam się w chore małżeństwo,bo tak bardzo chciałam kochać i być kochaną.
Mam 40 lat i nie mogę sie uwolnić od koszmarnego dzieciństwa.Ja ojca nienawidzę i ciągle się go boję.Cokolwiek bym nie zrobiła to myślę potem:co ojciec nato powie?Ciągle czuję się jak mała dziewczynka,która coś zbroiła i boi się,że dostanie karę.
Czy to normalne?Czuję,że zaraz oszaleję!