Dziewczyna mojego mężczyzny - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

Temat: Dziewczyna mojego mężczyzny

Witam wszystkie forumowiczki. Temat zapewne się przewijał wielokrotnie, ale każdy wątek jest inny. Mam 18 lat. Jak na swoje 18 lat, bardzo dużo w życiu przeszłam. Moja samoocena jest tak niska, że czasem pół żartem pół serio mówię, że w ogóle jej nie ma smile. Między innymi z tego powodu nigdy nie byłam w związku. Nigdy się nie całowałam, nie miałam nikogo przy sobie, żyjąc w poczuciu niedostatecznej wyjątkowości by na związek zasłużyć. Zawsze byłam zamknięta, bojaźliwa i generalnie nie zachęcająca. Jego poznałam rok temu w listopadzie, przez internet. Przypadkowo do mnie napisał. Czym mnie zaintrygował?Mądrymi wypowiedziami, a jak się otworzył przekonałam się jak bardzo uczuciowym jest człowiekiem. To jak kochał swoją byłą dziewczynę przygniotło mnie do muru z impetem. To jak był oddany, to jakie wartości prezentował. Mieli poważne plany, ale ona go zdradziła, skrzywdziła niemiłosiernie. Był połamany psychicznie na kawałki, w proszku jak go poznałam. I to ja go pozbierałam do kupy, za co niezmiernie mi jest wdzięczny. Stałam się jego azylem,a on moim. Łaknął mojej obecności, rozmowy jak nikt nigdy wcześniej. Był smutny gdy mnie nie było. A ja chciałam mu oddać całą siebie. Nie chciałam innych facetów, randek, wyrywania, pindrzenia się dla przypadkowych frajerów, imprez. Chciałam być jego za zawsze. Kochać go całą sobą. Był dobry, inny, niewinny, ciepły. Całe dnie i noce spędzone na rozmowach pozwoliły mi mu zaufać, bezgranicznie. Pierwszy raz w życiu tak się otworzyłam. On się zakochał we mnie, z czasem ja w nim. Oszaleliśmy na swoim punkcie, nie mogąc wytrzymać dnia bez rozmów. I ogień nigdy nie przygasał chociażby, nie było momentów ciszy, tabu, barier. Pozwolił mi przetrwać dotykającą mnie w międzyczasie tragedię. Realia zmusiły mnie do wyjazdu za granicę. Bolało, bo wiem że wakacyjny czas spędziłabym w jego ramionach. Oboje nas trzymał plan długoterminowego spotkania po moim przyjeździe. Chciałam mu pokazać miasto, miał poznać moją mamę, siostrę, brata. Dziś jest tydzień przed moim powrotem do Polski. Kilka ostatnich dni było dziwnych. On jakoś przycichł. Nie było w nim entuzjazmu w związku z rozmową ze mną. Zdecydowałam poczekać, aż w końcu wyznał o co chodzi. Jego była dziewczyna kilkanaście dni temu targnęła się na swoje życie, bo on nie chce do niej wrócić. Warto nadmienić, że skrzywdziła wiele osób w podobny sposób, a mnie nazwała "napaloną małolatą", wydała na mnie wyrok, że i tak nigdy go nie będę mieć, a on do niej wróci jak piesek z podkulonym ogonkiem. Chyba jednak nie była taka twarda jaką zgrywała. Targnęła się na swoje życie, na szczęście nie z powodzeniem. On za moim pozwoleniem skontaktował się z nią. Nie chciałam mu tego zabraniać, wiem że grała niebagatelną rolę w jego życiu. Ostatnio mi wyznał, że brakuje mu dwóch kobiet, mnie i jej. Że chce z nią utrzymywać kontakt, ale chyba nie potrafi się z nią tylko przyjaźnić. I sam nie wie co zrobić. Wiem, że mnie kocha, bardzo mnie kocha. Ale chyba nie potrafi o niej zapomnieć. Zdawałam sobie z tego sprawę, ale jest różnica między nieumiejętnością zapomnienia o kimś, a wątpliwościami. Zadziwia mnie jak zmienił nastawienie. Nienawidził jej, tak bardzo go skrzywdziła, a teraz zatęsknił. Na moje oko, jej gra to czysta manipulacja, a on się daje zwodzić. Wiem, że sama powinnam odejść, skoro wątpi w słuszność związku ze mną, ale nie potrafię...chcę być jego, chcę by był mój, chcę być z nim na zawsze. Dał mi poczucie wyjątkowości, kobiecości, mobilizację do życia. Obdarował mnie miłością, czułością, opiekuńczością. Zazdrosny o każdego mężczyznę wokół mnie. Powiedziałam, że dam mu czas. Ale musi podjąć decyzję. nie chcę go stracić, ale nie chcę żeby był ze mną z litości. Bo wiem, że nie chce mnie skrzywdzić. Doceniam jego szczerość, to że mi o tym wszystkim powiedział. Ale nie wiem co teraz. Nie mogę tkwić w takiej niepewności, niewiedzy. Sam mnie prosił o to, żebym nie pozwoliła mu do niej wrócić. Ale nie wiem czy jestem w stanie ją zastąpić...czy jego wizyta po moim powrocie jest dobrym pomysłem? Brakuje nam siebie. Swoich ramion, swojej obecności. I oboje do tego dążyliśmy. Ale to, że zatęsknił, jest chyba świadectwem tego, że czegoś mu ze mną brakuje. To mnie tylko utwierdza w moim poczuciu niedoskonałości. Z jednej strony mam ochotę mu zacytować pewnego artystę słowami "albo mnie kochaj, albo zostaw w spokoju". Ale nie damy bez siebie rady. Ani ja, ani on. W trójkącie żyć nie zamierzam. Chcę by podjął decyzję. Ale co jeśli mnie zostawi? Boję się...:(

Zobacz podobne tematy :
Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny

Wiesz co, moja historia łudząco przypomina mi Twoją z małą różnicą, że była mojego faceta, nie targnęła się na swoje życie, też poznałam go przez internet, też pomagałam mu się podnieść po rozstaniu, które go rozsypało w mak, też urzekł mnie swoją uczuciowością, wrażliwością, czułością, to w jaki sposób traktował swoją byłą partnerkę, miał do niej wielki żal, ale nigdy przenigdy nie usłyszałam żeby mówił o niej źle pt. " to dzi**, szma** itp po prostu bardzo go zraniła to też mnie w nim urzekło.

Też wspólnie stworzyliśmy związek, ale niestety coś się stało i on po prostu wymiękł, nie wiem tak do końca co się stało, też byłam dla niego wszystkim, codzienny kontakt był obowiązkowy a teraz jest tylko cisza i pustka.

Jeśli chodzi o Ciebie rozumiem, że go kochasz, ale nic nie możesz zrobić, on dał się wciągnąć w grę tej dziewczyny i niestety myślę, że będzie się tak odbijał od Ciebie do niej, a Ty przez to jeszcze bardziej się podłamiesz, Twoje poczucie wartości spadnie na poziom minusowy, nie katuj się tak, wiem, że bez niego nie wyobrażasz sobie życia. Nie daj się wciągnąć w ten trójkąt bo to będzie bardziej toksyczne niż Ci się wydaje.

Ja od siebie mogę Ci powiedzieć, że :
też na początku wyłam, wniebogłosy pisałam do niego z pytaniem dlaczego?! Teraz już nie piszę, od czwartku nie mamy ze sobą żadnego kontaktu ja nie piszę on też nie, chociaż zarzekał się, że będzie to robił, mam huśtawki nastrojów, czasami jest dobrze tak jak teraz a za godzinę znowu będzie dół, ale po tym dole znowu przyjdzie lepsza chwila, myślę o nim i zastanawiam się jak to możliwe, że jeszcze nie tak dawno byłam najważniejsza a teraz już nie jestem i to najbardziej boli póki co nie wyobrażam sobie być z kimś innym chce jego, ale on zdecydował inaczej, jeszcze żyje nadzieją, ale czas leczy rany i przygotowuje serce na nową miłość.
Jeśli chodzi o Ciebie idź w myśl sentencji :
Jeśli kogoś kochasz, puść Go wolno. Jeśli wróci - jest Twój. Jeśli nie to znaczy, że nigdy nie był...

Daj mu czas, nie pisz nie dzwoń pokaż mu jak to będzie bez Ciebie nic więcej zrobić nie może, Was obie mieć nie może.

3

Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny

Wstrząsająca, ale jakże prawdziwa sentencja. Też sobie zadaję pytanie, jaki był impuls, że przestałam być najważniejsza. On mi mówi, że go uratowałam, ale ja się czuję trochę tak jakbym tylko pozwoliła mu przetrwać czarne dni, aż w końcu postanowił, że jednak nadal ją kocha. Nie chcę żyć w takiej niepewności, ale nie potrafię sama odejść. Choć wiem, że powinnam i zrobiłabym to gdyby to nie był on. Ale chowam dumę w kieszeń, bo go kocham. Oboje jesteśmy zagubieni, oboje nie potrafimy bez siebie żyć, ale ja nie chcę się nim dzielić. Albo jest mój, albo nie. Nie jestem w dobrej kondycji i psychicznej i fizycznej. Ciężko mi uwierzyć w to, w jakim punkcie się znaleźliśmy. A spotkanie to dobry pomysł? On źle znosi mój wyjazd, czasem gorzej niż ja. Może gdy się zobaczymy będzie miał większe poczucie realności tego co jest między nami? Poczuje moją obecność, ciepło...

4

Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny

przykro się robi jak się to czyta. Ja jak miałam 17 lat (dawno temu) spotykałam się z takim chłopakiem... chodził przede mną z taką panną...na początku byliśmy przyjaciółmi, zwierzał mi się z rozterek z nią związanych...ale potem coś zaiskrzyło. łaknął kontaktu ze mną, przyjeżdżał codziennie, całował i pieścił....zaczął mnie zdobywać...podlizywał się moim rodzicom, mnie obsypywał prezentami. byłam szczęśliwa....z dnia na dzień dowiedziałam się od niego że była się odezwała...jak był u mnie zajrzałam w jego telefon a tu sms od niej : kocham Cię i jego odpowiedź że on ją też...poczułam się jakbym dostała po pysku. on się wystraszył bardzo i napierał na rozstanie...ale jakoś podbudowaliśmy to. miało dojść do seksu...na szczęście nic z naszych planów nie wyszło bo byłam dziewicą i się wystraszyłam. po 5 mies powiedział mi że kochał cały czas była a zachowywał się tak w stosunku do mnie bo myślał że coś z tego będzie. bardzo się wkurzyłam i powiedziałam mu że dosyć! niestety męczył mnie jeszcze z miesiąc bo zachowywał się jak pies ogrodnika. i cieszę się bo dostał nauczkę smile był po mnie z tą byłą może z miesiąc i go wystawiła...ale dalej już mnie nie obchodziło.
Cavendish nie chcę być wróżką ale on chyba odejdzie do tamtej. to jego 1 miłość a Ciebie cały czas traktuje jak jakieś zastępstwo...a wnioskuje to chociażby po tym co teraz wyprawia. jakby tak bardzo Cię kochał jak piszesz to by nawet  z byłą się nie odzywał...wiem że to okrutne ale spotkają się i zaczną całować i Ciebie zostawi z dnia na dzień. nie zasługujesz na taką huśtawkę uczuć. jesteś młodą dziewczyną i masz czas poznać super faceta gdzie będziesz dla niego królową...myślałam kiedyś że po tylu moich nieudanych związkach nic mi sie już od życia nie należy...a okazało się że moje szczęście było tak blisko że nawet sie nie spodziewałam smile życzę Ci tego samego

5

Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny

Poruszająca historia... W swoim ostatnim poważnym związku miałam coś podobnego z tą różnicą że poznaliśmy się w realu i dziewczyna mojego chłopaka (jak to brzmi heh) nie targnęła się na swoje życie. Ale on też się miotał między nią a mną z tą różnicą że mnie mówił o wszystkim, gdzie jest, kiedy z nią jest co o niej sądzi i tak dalej, jednym słowem byłam jego powiernicą od wszystkiego, a ona żyła w błogiej nieświadomości mojej obecności, to znaczy znała mnie i wiedziała że jestem w jego życiu ale tylko jako kumpela... Nie będę tu streszczać całego naszego trójkąta bo nie o to mi chodzi. Chcę tylko powiedzieć ci jaki wniosek z tego wyciągnełam- nie da się życ w trójkącie, po prostu nie. Albo ty albo ona, bo inaczej cierpieć będziecie tak naprawdę wszyscy troje. Ja jedyne co miałam z tego że żyłam w takim układzie to chwile szczęśliwego czasu spędzonego z moim byłym i ogrom cierpienia, zastanawiania się, analizowania, huśtawek nastroju... Teraz już wiem że nie warto, szkod ai czasu i energii. Podobnie jak ty nie wyobrażałam sobie życia bez moejgo faceta dlatego tak się trzymałam kurczowo tej znajomości... gdybym dziś miała wrócić do tamtego czasu to bym od razu z nim zerwała, choć wiem że by mnie to bolało jak cholera.

Dlatego moja rada- przemyśl sobie to wszystko w miarę spokojnie, choć wiem że to łatwe nie będzie. To jaką podejmiesz decyzję to zależy tylko od ciebie ja tylko mogę powiedzieć od siebie- trójkąty się nie sprawdzają. Myślę że spotkanie nie będzie takim złym pomysłem, pogadacie na żywo o tej sytuacji, zobaczysz jak to wygląda z jego perspektywy i tak dalej. Ale też staraj się nie obiecywać sobie zbyt wiele po tym spotkaniu.

6

Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny

Tak bardzo się boję, że odejdzie. Ale macie rację, wszystko co mówił wydaje mi się nieprawdziwe, bo gdyby było tak dobrze jak mówił, to by nie zatęsknił za nią. Powiedziałam mu, że czekam aż przedstawi mi swoją definicję szczęścia. Będzie ona równoważna mi, albo jego byłej dziewczynie. Po prostu nie mogę znieść myśli, że ktoś może być na moje miejsce, tym bardziej ona, bo wiem jak go skrzywdziła. W podobny sposób skrzywdziła jego kuzynkę, były przyjaciółkami. I generalnie była zła, skreśliła sobie znajomość z tymi ludźmi. Tym bardziej mnie irytuje jego naiwność, bo jestem niemalże pewna, że znów go skrzywdzi.
Po prostu pierwszy raz się tak otworzyłam. Jest dla mnie całym światem. Nie łaknę innych facetów, lepszych, przystojniejszych, nie chcę zdobywać, nie chcę randek. Chciałam tylko jego, na zawsze. Ale bardzo mnie martwią jego wątpliwości.
Podświadomie chyba się przygotowuję na to, że odejdzie. Tak na wszelki wypadek...czas pokaże.
Powiedział, że go pozbierałam z kawałków do kupy i to prawda, i jego rodzina też to potwierdza. Ale teraz czuję się jak model zastępczy, jakbym mu była potrzebna tylko po to, by pewnego dnia się obudził i zdecydował "o, jednak nadal ją kocham." A dla mnie jej gra to czysta manipulacja.
Po prostu mnie to dziwi, chciał żeby "zniknęła z naszego życia", zawsze się irytował jak o niej słyszał. A teraz taki zwrot akcji.

Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny
Cavendish napisał/a:

Jest dla mnie całym światem. Nie łaknę innych facetów, lepszych, przystojniejszych, nie chcę zdobywać, nie chcę randek. Chciałam tylko jego, na zawsze.

Ja czuje dokładnie to samo identycznie! Jednak zaczynam się zastanawiać czy aby na pewno on jest taki super bo skoro jednego dnia nie mógł się obejść beze mnie byłam idealna wymarzona, itp, itd to jakim cudem teraz on może się nie odzywać nie mieć potrzeby kontaktu ze mną przecież to sprzeczne i nie logiczne i mimo, że on zaprzecza a ja nie chce w to wierzyć to powoli zaczynam myślę, że po prostu się znudził nie miał odwagi mi tego powiedzieć żeby mnie bardziej nie zranić.
Myślę, że u Ciebie jest podobnie facet wie ile Tobie zawdzięcza i wie, że nie zasługujesz na to, ale uczucie do byłej jest silniejsze i się miota.
Ja z mojego też musiałam to wycisnąć bo nie miał odwagi, podejrzewam, że gdybym tego nie zrobiła to nadal byśmy byli razem a on by mi nic nie powiedział, czasami żałuję, że to z niego wyciągnęłam a czasami myślę, że tak miało być. Jednak staram się patrzeć w przyszłość tej bez niego i powoli uświadamiam sobie, że taka też jest możliwa.

8

Odp: Dziewczyna mojego mężczyzny

Zgadzam się, to sprzeczne. Mnie to też uderzyło, jak zmienił podejście. Nie do mnie, a do niej. Byłam dla niego całym światem...a on dla mnie. Między nami zawsze było tak, że rozłąka, brak rozmowy powodowało komplikacje. Powinniśmy być ze sobą 24 godziny dobę, wtedy jest najlepiej smile
Dziś zachowywał się tak jak wcześniej. Wiem, że mnie kocha. Ale zgadzam się z tym, że sam musi zdecydować, czy chce wybrać czysty związek ze mną, nie zbluzgany żadnymi zdradliwymi występkami, a jestem pewna że ona go zdradzi ponownie, czy ją, która dobrą kobietą nie jest.
Gdyby to nie był on, odeszłabym słysząc o samych wątpliwościach. Ale nie potrafię...wszystko wyjdzie z czasem. Wiem jedno, nie potrafimy bez siebie żyć. I ja i on.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024