mam 20 lat jestem mama 15miesięcznego synka, i żona...mieszkamy z moją teściowa i jej chorym ojcem w 3-pokojowym mieszkaniu, każde z nas zajmuje jeden pokój, my jesteśy w trójke w jednym,mąż pracuje ale i tak ledwo wystarczy wiązać koniec z końcem..żyjemy od daty wypłaty do daty..nie miałam możliwości skończyć szkoły a teraz nie mam możliwości zacząć żadnej pracy ponieważ żaden pracodawca nie przyjmie nikogo bez wykształcenia.. w naszym miasteczku prubowałam już chyba wszędzie i nic.... leży mi to na sercu i to bardzo.. chciałabym sie wkońcu wyprowadzić bo mieszkanie z teściową nie ma sensu, może wiecie czy są jakies instytucje które pomagaja osobom w mojej sytuacji... z góry prosze nie oceniajcie mnie:(
Tak są takie imstytucje zarejsestruj sie na bezrobociu i tam skierują cię na darmowe kursy. Ja robiłam kilka (kasa fiskalna, otworzenie własnej działalności i kursy kosmetyczne).
Możesz spróbować nauki wieczorowo, a wtedy jako uczen szybciej znajdziesz pracę. Z tym że na to trzeba mieć czas.. Ma kto zająć się dzieckiem na ten czas?
chodzi właśnie o to że w naszym tym małym miasteczku nie ma szkoły wieczorowej:(
Chyba rejestracja w Urzędzie Pracy wydaje się najrozsądniejszym rozwiązaniem
Jakbyś chciała, to nawet przy dziecku skończyłabyś szkołe, chociażby zaocznie. Tylko się tyłka ruszyć nie chce. Przepraszam Cię za te ostre słowa, ale szlag mnie trafia jak czytam takie rzeczy, i żal mi kolejnego dziecka, które będzie wychowywało się w biedzie.
A to obok tego małego miasteczka nie ma większego?
Nie rozumiesz. Zapewne jest. Tylko pewnie autorce nie chce się tam wybrac.
Jak nie skończysz szkoły, nie ruszysz się z miejsca, to z biedy nie wyjdziecie. Niestety.
9 2012-09-07 12:29:12 Ostatnio edytowany przez strzała (2012-09-07 12:38:08)
Jakbyś chciała, to nawet przy dziecku skończyłabyś szkołe, chociażby zaocznie. Tylko się tyłka ruszyć nie chce. Przepraszam Cię za te ostre słowa, ale szlag mnie trafia jak czytam takie rzeczy, i żal mi kolejnego dziecka, które będzie wychowywało się w biedzie.
Nie rozumiem po co naskoki od razu.
Autorka napisała wyraznie,że próbowała wszędzie szukac tej pracy ,ale to nie dało rezultatu.
Zresztą niedziwne,że bez wykształcenia ciężko jest coś znaleśc.
Możliwe ,że nie jest też łatwo ruszyc się z domu z 15miesięcznym dzieckiem . W domu jeszcze teściowa ma chorego ojca.
Aneczka nawet na internecie możesz sprawdzic dostępne szkoły zaoczne najbliższe w Twojej okolicy.
Pogadaj z mężem, aby i on w tym czasie zajmował się dzieckiem, albo i czasem teściowa.
Czas leci , nie odkładaj tego na potem,gdy dziecko będzie starsze.
Przy swoim ,,wykształceniu'' nie znajdzie pracy. chyba że jako śmieciara.
Więc skończenie szkoły, zaocznie chociażby, to konieczność.
11 2012-09-07 12:47:49 Ostatnio edytowany przez LeeBee (2012-09-07 12:51:27)
Jak napisała FionkaF smaruj do Urzędu Pracy. oprócz kursów możesz również starać się stypendium z tytułu kontynuowania nauki (jak już ją podejmiesz). tym samym szkoła jest bezpłatna (bo i tak jest), za dojazdy mogą ci zwracać i i stypendium dostaniesz (tylko nie wiem w jakiej wysokości), b z reguły każdy urząd ma inaczej.
Ogólnie idź do doradcy zawodowego czy to w PUP czy w poradni psychologiczno-pedagogicznej czy w biurach OHP, przedstaw swoją sytuację i poproś o pomoc w ustaleniu jakiejś ścieżki życiowej.
Edit. Nie ma co się załamywać, tylko trzeba chcieć. Za parę lat już kompletnie nikt Cie nie zatrudni. Szukać pracy szerzej. Nie tylko 100m od domu. Niestety pracuję z młodzieżą i widzę, że to chyba jest największy problem młodych ludzi. Nie są mobilni. Miejscowość położona 6 km dalej z tabunem autobusów jest za daleko......