Witam, mam nadzieję, że ktokolwiek będzie w stanie mi coś poradzić.
Otóż, mam ciężką sytuację.. jestem młoda, bo mam 19 lat, mieszkam jeszcze z rodzicami. Moje relacje z mamą są straszne. Wydawałoby się, że matka jest najlepszą przyjaciółką swojej córki, niestety nie w moim przypadku. Moja mnie wiecznie krytykuje, codziennie się kłócimy. To ona jest powodem mojej wyprowadzki. Po skończeniu edukacji miałam wyjechać do siostry za granicę, to było jedyne wyjście z sytuacji, aby być daleko od mamy, od awantur i nacisków z jej strony. Ale teraz jest trudniej. Mam cudownego chłopaka, bardzo się kochamy.. to naprawdę wspaniała miłość. Chciałam dla niego zostać, odstawić plany wyprowadzki za granicę, byleby być z nim. Próbowałam, mieszkać normalnie z rodzicami do czasu kiedy będziemy mogli już razem zamieszkać i się pobrać, ale już nie jestem w stanie, relacje z mamą mnie wykańczają, codziennie jestem przygnębiona, mam ochotę płakać. Wpadłam na pomysł aby wynająć kawalerkę, znaleźć pracę i sama sobie radzić.. ale nie jestem w stanie sama się utrzymywać. Możecie zapytać, czemu teraz z chłopakiem się wspólnie nie wyprowadzimy i nie zamieszkamy? Niestety, jego sytuacja na to nie pozwala ale o tym rozpisywać się nie będę. Boję się, że jedynym wyjściem z tej chorej sytuacji jest jednak mój wyjazd do siostry za granicę (która z resztą, też 10 lat temu wyprowadziła się z domu, przez naszą mamę). Czy jeśli wyjadę, tam będę pracować i mieszkać ta miłość przetrwa? On nie może wyjechać ze mną, a ja tutaj nie mam gdzie zostać.
CO ROBIĆ? JAKĄ DECYZJĘ PODJĄĆ? Tak bardzo go kocham, tak bardzo nie chcę go zostawiać..