Od znajomości do fascynacji. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Od znajomości do fascynacji.

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 22 ]

Temat: Od znajomości do fascynacji.

Witam,

Zapewne mój wątek nie będzie szczególnie oryginalny, no ale do rzeczy.

Kilka lat temu poznałem pewną kobietę. W zasadzie na dzień dobry zauważyłem, że jest w niej coś, co cholernie mnie kręci. Zabrałem się zatem do roboty, parę razy się spotkaliśmy, no ale z biegiem czasu rozsądkiem zaczęły władać emocje i wszystko się popieprzyło. To żenujące, jak facet potrafi się zachowywać, kiedy zadurzy się w kobiecie. Podobno mężczyźni nie potrafią ukryć dwóch rzeczy - kiedy są pijani i kiedy są zakochani;)

Nasza znajomość podupadła, w zasadzie przestała istnieć. W międzyczasie zacząłem spotykać się z inną niewiastą, która po jakimś czasie zostawiła mnie na lodzie. Jej historię pominę, bo to zła kobieta była.

Aby całkowicie nie stracić cech ludzkich i nie zgnuśnieć w mojej pustelni, wskrzesiłem znajomość. Wszystko fajnie, pięknie, wspólne wypady do kina, wspólne imprezy, wspólne wyjazdy na weekendy. Wszystko w luźnej, typowo koleżeńskiej atmosferze. Do pewnego momentu było dobrze.

Kilka miesięcy temu wyjechała do pracy zagranicę, nie miała tam w zasadzie znajomych, jej przyjaciółka, która ją tam ściągnęła okazała się osobą niewartą przyjaźni, więc z kolei znajomość między nami (czysto wirtualna) zaczęła się zagęszczać, przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Zawsze ceniła mój intelekt, mamy podobne zainteresowania, mamy o czym gadać. Dlatego też rozmawialiśmy praktycznie codziennie, poprzez gg, bo oboje preferujemy pisemną formę kontaktu. Trochę mniej fajnie się zrobiło, kiedy z tej zagranicy wróciła. Kontakt podupadł, a ja czułem, że to mi za bardzo nie pasuje, że potrzebuję jej więcej. Wie o tym, jak cholernie mi się podoba (patrz pierwszy akapit), ale jej jakoś specjalnie do mnie nie ciągnie. Spotkaliśmy się ostatnio, było kino, była rozmowa i delikatna ilość alkoholu, ale w jej mieszkaniu zobaczyłem kwiaty od jakiegoś zasranego absztyfikanta. Wyprowadziło mnie to z równowagi. Nie wiem, czy jestem w stanie kontynuować tę znajomość po prostu w formie przyjaźni, bo jak już wcześniej mówiłem - za bardzo mi się ta białogłowa podoba. Jestem już w takim wieku, że przydałby się ktoś, przy kim mógłbym się spokojnie starzeć, jakaś rodzina i dom nie tylko w sensie budynku;D Podobno jestem przystojny, intelektem też nie grzeszę. Mam dobrą pracę i jak to kiedyś mój kumpel powiedział - kobiety powinny się ustawiać do mnie sznurem. Niemniej jednak zdaję sobie sprawę ze swoich słabości, przy atrakcyjnych kobietach całkowicie tracę zimną krew i zaczynam się zachowywać nieracjonalnie. Kiedy już ochłonę, widzę swoje błędy. Wiem, że trudno będzie mi teraz ją zauroczyć, być może z kimś się już spotyka, choć otwarcie mi tego nie powie, bo wie, że strasznie mogłoby mnie to skosić. Jednak nie chciałbym odpuszczać bo jeśli to zrobię, naszą znajomość szlag trafi. Nie mam zamiaru obserwować, jak układa sobie z kimś życie, nie mam zamiaru udawać, że wszystko okej. Czułbym się wtedy upokorzony.

Spotykamy się za 3 tygodnie, zaprosiłem ją do teatru, strasznie to lubi, oboje lubimy. Nie posądzam absztyfikanta od kwiatów, aby był równie szarmancki, ale jeśli dalej będzie widziała we mnie tylko kumpla to będę musiał zawiesić broń, no przecież jej do niczego nie zmuszę.

Jak ją sobą zainteresować na miły bóg? Żeby we mnie zobaczyła faceta z prawdziwego zdarzenia a nie mięczaka, który się boi kwiatów w wazonie od obcego gościa.

Pomocy, nie chcę się starzeć w samotności;)

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Od znajomości do fascynacji.

3 tygodnie to dość długi czas ..

Czy zawsze spotykacie się w takich odstępach czasu?
Ile macie lat?

3

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Wow, jednak są tu jakieś życzliwe duszyczki;D

Ja trochę po 30, Ona 26 więc dojrzałe z nas osobniki;)

4

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Wiesz, dla mnie te kwiaty nic nie oznaczają. Można je dostać od faceta, kolegi, znajomego, koleżanki albo samemu kupić.. wink
Rozumiem, że Ona Ci powiedziała że spotyka się równocześnie z Tobą i innym?

5

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Wiesz, trudno powiedzieć, nie wiem nawet, czy się z kimś spotyka, czy ten facet, który wręczył jej kwiaty znaczy dla niej coś więcej (bo bukiet na pewno dostała od jakiegoś gościa;)). Nigdy nie rozmawiałem z Nią o mężczyznach, z którymi się spotykała, bądź z którymi chciałaby się spotykać, to jej temat tabu i ze mną chyba nie umiałaby o tym rozmawiać.

Tak jak mówiłem, ona raczej traktuje mnie jak kumpla i chyba mimo wszystko próbuje znaleźć sobie kogoś innego, we mnie niestety nie widzi tego, co widzę w niej ja.

Do dupy.

6

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Z czego to wynika, że spotykacie się dopiero za 3 tygodnie?
Nie możecie wcześniej?

7

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Ja nie lubię się narzucać. Ona z kolei nie lubi, kiedy ktoś się Jej narzuca. Wróciła jakiś czas temu do Polski, niech się nacieszy swoimi znajomymi, nie chcę w tym przeszkadzać. Poza tym trochę ochłonę przez te 3 tygodnie, bo nie lubię, kiedy kierują mną emocje. Jeśli sama zasugeruje spotkanie, to również będę miał wątpliwości, czy to dobry pomysł. A po 3 tygodniach zobaczymy. Atmosfera będzie podniosła, sztuka w dobrym teatrze, do tego czasu jeszcze trochę schudnę, nabiorę sił i zobaczymy co dalej.

Jeśli się będę narzucał, to wyczuje, że Jej potrzebuję. Nigdy nie działało to pozytywnie, chyba nie tylko w moim przypadku.

8

Odp: Od znajomości do fascynacji.
ginnungagap napisał/a:

Ja nie lubię się narzucać. Ona z kolei nie lubi, kiedy ktoś się Jej narzuca. Wróciła jakiś czas temu do Polski, niech się nacieszy swoimi znajomymi, nie chcę w tym przeszkadzać. Poza tym trochę ochłonę przez te 3 tygodnie, bo nie lubię, kiedy kierują mną emocje. Jeśli sama zasugeruje spotkanie, to również będę miał wątpliwości, czy to dobry pomysł. A po 3 tygodniach zobaczymy. Atmosfera będzie podniosła, sztuka w dobrym teatrze, do tego czasu jeszcze trochę schudnę, nabiorę sił i zobaczymy co dalej.

Jeśli się będę narzucał, to wyczuje, że Jej potrzebuję. Nigdy nie działało to pozytywnie, chyba nie tylko w moim przypadku.

Nie chcesz się narzucać? przecież to ślimacze tempo.. Ty jej nie dajesz możliwości poczucia czegokolwiek a co dopiero zatęsknienia za Tobą..
Ja po tygodniu milczenia ze strony faceta usuwam jego numer z telefonu. .. 
Przestań myśleć co ona pomyśli tylko działaj bo panna Ci ucieka a Ty jedyne co robisz to trenujesz mimikę przed lustrem aby się tylko nie domyśliła że Ci zależy.. bo to by było dopiero jak by się wydało..

9

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Ale ona przecież wie, że mi zależy! Ja przecież też jej kiedyś kupowałem kwiaty i wielokrotnie powtarzałem, co mi się w niej podoba etc. W ogóle nie kryłem tego, że byłem w niej zakochany. Problem w tym, że zachowywałem się wtedy naprawdę kretyńsko i czuję, że ona o tym nie zapomniała. Nie zachwyciłem jej wtedy, nie zafascynowałem jako facet. Ja chciałbym się sprzedać jej z jakąś nową jakością, od tamtej pory wyciągnąłem wiele wniosków i myślę, że łatwiej byłoby mi to zrobić. Ale pod warunkiem, że tę nową jakość sprzedaję nieznajomej osobie, nie jej.

10

Odp: Od znajomości do fascynacji.

echhhh

Twoja historia jest podobna do mojej sprzed lat. Z tym, że ja jestem kobietą do której (jak się później okazało) świrował gość w podobny sposób do Twojego.
Jego błędy:
1. raz pokazał, że mu się podobam itp i uważał, że ja będę myśleć, że to mu się nigdy nie odmieni. Tymczasem ja myślałam: skoro facet nie działa no to widocznie już ma mnie gdzieś i poszłam w swoją stronę szukać takiego, który będzie działał.
2. też spotykaliśmy się baaaardzo rzadko. Ja chciałam częściej, sama proponowałam spotkania czasem (co go bardzo cieszyło), ale był ZA PASYWNY!
3. grał bezpiecznie: uważał, że jak będzie się co jakiś czas pojawiał to będzie wystarczało. Tymczasem lepiej jest już robić to takimi zrywami: spotykamy się ze 2 - 3 razy w krótkim odstępie czasu i potem dłuższa przerwa - kobieta wtedy zaczyna tęsknić (jak nic nie sknociłeś na spotkaniach)
4. ja też mu powiedziałam, że nie lubię gdy ktoś się mi narzuca, on też tak miał. Ale ja to mówiłam w kontekście: cieszę się, że Ty mi się nie narzucasz, nawet chciałabym żebyś bardziej się narzucał.
5. czekał na mój ruch - to było dla mnie momentami ciężkie, bo ja lubię flirtować, ale na zdobywanie facetów się nie nadaję. Jestem dość konserwatywna: lubię czuć, że to facet mnie zdobywa, że mu zależy. A od niego tego nie czułam (poza pierwszą sytuacją kiedy jasno określił że się mu podobam), ale co z tego jak potem osiadł...
Widzisz, jak to odbiera ta Twoja 26latka?
To teraz chłopie zacznij działać. Ten mój przyjaciel bardzo lubił myśleć, analizować, rozkminiać Ty pewnie też taki jesteś. Chcę CI powiedzieć, że tym co faceta wyróżnia jest DZIAŁANIE, a nie TYLKO MYŚLENIE. Samym myśleniem niczego nie zdziałasz.
Powodzenia!

11

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Dzięki za cenne uwagi!

Mam jedno pytanie - ten facet, o którym pisałaś, podbił w końcu Twoje serce?;)

12

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Pewnie wolałbyś przeczytać, że tak, ale odpowiedź brzmi nie.
Właśnie dlatego, że postępował tak jak opisałam i się nie ogarnął w porę.
On myślał, że mi się nie podoba. Ja myślałam to samo w odniesieniu do niego.
Ważna jest otwartość. Mówienie wprost o tym co się czuje i myśli - to wiele ułatwia.
Mnie zaczęło to denerwować wszystko (no bo ile można czekać?) i wewnętrznie go sobie odpuściłam.
Mogłabym się na niego rzucić i go po prostu pocałować - tylko to znowu byłabym ja. Znowu ja musiałabym przedsięwziąć jakieś kroki.
Kobiety wychodzą z resztą ze słusznego założenia, że jak facetowi zależy to działa i dlatego go sobie odpuściłam. A po latach mi powiedział, że szalał za mną itd.
Jak byłam młoda parę takich historii przeżyłam. Miałam do tego wyjątkowy talent smile A to dlatego, że podobali mi się faceci bardzo wrażliwi i troszkę nieśmiali ale jednocześnie silni.

Dlatego właśnie się odezwałam byś nie popełniał tych błędów.
z całego serca życzę Ci powodzenia!

Odp: Od znajomości do fascynacji.
ginnungagap napisał/a:

Ale ona przecież wie, że mi zależy! Ja przecież też jej kiedyś kupowałem kwiaty i wielokrotnie powtarzałem, co mi się w niej podoba etc.

Ale to może było kiedyś? Wydaje mi się, że ona może nie wiedzieć, że Ty oczekujesz od niej czegoś więcej. Zgadzam się z Sugarbabe - chyba działasz zbyt wolno i ślamazarnie. Kobiety od facetów oczekują większego zdecydowania smile.

Spróbuj jasno się określić, ale nie oczekuj od niej tylko i wyłącznie zgody na romans. Może ona jednak nic do Ciebie nie czuje. Ale próbuj - fajny z Ciebie facet (świetnie mi się Ciebie czyta smile ), może jednak ona to doceni.

14

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Im dalej w las, tym więcej drew:D

Kiedy zainicjowaliśmy naszą znajomość, jakieś 4 lata temu, wówczas w bardzo kiepskim stylu zamiotłem sam siebie pod dywan. Wtedy nie kryłem, że mi zależy. I tak to wszystko zdechło. Po wznowieniu kontaktu, to było jakiś rok temu  sprzedawałem jej siebie zupełnie inaczej. Widziałem, że czuje się dobrze w moim towarzystwie, z każdym miesiącem coraz lepiej i swobodniej. Podkreśliłem, że poznaliśmy się wcześniej z dupy strony:D Oboje mamy introwertyczny styl bycia, ona lubi słuchać i ja lubię słuchać. Lubimy czytać, oboje sami siebie. Jej pochwały dotyczące mojego stylu wypowiedzi czy zapisów wszelkiej maści sprowadziły się do tego, że pisałem jej listy motywacyjne, referencje etc, żeby pomóc jej w znalezieniu pracy tu, w Polsce, a nie na dorobku już i tak u jakiegoś wypchanego ojro cudzoziemca.

Teraz też próbuję jej to pokazać, subtelniej, w bardziej dojrzały sposób. Nie rzucę się na nią z mordą do całowania, bo to nie zdało wcześniej egzaminu, really;)

Umówiłem się z nią na jakąś pogawędkę (online) na jutro, dostała pracę, jest zalatana ale czuję, że chce rozmawiać. Zaproszę ją na jakiś obiad, zobaczymy się chociaż na chwilę.

Chciałbym jej w dniu wyjazdu do teatru kupić jakiś piękny bukiet, żeby ten frajer od róż też poczuł kłucie w boku, nie lubię czuć się gorszy, nie lubię i nie umiem przegrywać;) Dlatego tak długo to się ciągnie. Chciałbym też z nią wtedy coś ustalić, co dalej? Przecież nie będę chodził za nią na kolanach przez nie wiadomo ile czasu. A nie mam zamiaru trwać w przyjaźni w obecności innego gościa, na którego być może ma większą ochotę niż na mnie. No bo to już nie jest przyjaźń.

15

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Jakie kwiaty ona lubi? może w ogóle ich nie trawi.. dowiedz się zanim jej sprezentujesz bukiet badylków których nie lubi smile
Oryginalność w podarunkach też jest ważna.

16

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Wydaje mi się, że lubi kwiaty. Kiedyś dałem jej bukiet z róż, podobno trzymała je przez kilka miesięcy;) Poza tym jak mam to sprawdzić? Nie mamy zbyt wielu wspólnych znajomych, a przecież nie spytam się jej wprost!

17

Odp: Od znajomości do fascynacji.
ginnungagap napisał/a:

Wiesz, trudno powiedzieć, nie wiem nawet, czy się z kimś spotyka, czy ten facet, który wręczył jej kwiaty znaczy dla niej coś więcej (bo bukiet na pewno dostała od jakiegoś gościa;)). Nigdy nie rozmawiałem z Nią o mężczyznach, z którymi się spotykała, bądź z którymi chciałaby się spotykać, to jej temat tabu i ze mną chyba nie umiałaby o tym rozmawiać.

Tak jak mówiłem, ona raczej traktuje mnie jak kumpla i chyba mimo wszystko próbuje znaleźć sobie kogoś innego, we mnie niestety nie widzi tego, co widzę w niej ja.

Do dupy.

Wiesz - akurat co do byłych partnerów i nieudanych związków to w moim odczuciu (z mojego doświadczenia) akurat kobieta zainteresowana mną jako potencjalnym partnerem nie specjalnie porusza temat byłych. Natomiast z koleżankami i przyjaciółkami to bardzo często o tym rozmawiam, bo potrzebują się wygadać, zaczerpnąć opinii z męskiego punktu widzenia itp. Nie wiem skąd się to bierze, ani czemu tak jest....ale tak jest.


ginnungagap napisał/a:

przecież nie spytam się jej wprost!

A to czemu nie?



Weź się zepnij w sobie i zwiększ częstotliwość spotkań (nie zawsze to musi być kino/teatr itp, może to być zoo, czy zwykły spacer lub wypad do pubu - nawet w większym gronie), bo w tym tempie to się oboje zestarzejecie zanim zdążysz cokolwiek zdziałać....

18

Odp: Od znajomości do fascynacji.

Chciałem tylko skomentować, jak to wszystko wygląda teraz.

Ano wygląda marnie.

Byliśmy w teatrze, spotkaliśmy się kilka razy. Zapraszałem ją na wspólne obiady, zrobiliśmy też sobie wycieczkę. Cały czas dawałem jej sygnały, że mnie pociąga, że mi się cholernie podoba. Czar prysł, kiedy wysłała smsa, który do mnie trafić nie powinien. Flirtuje z jakimś kolesiem, choć trudno mi powiedzieć, czy jej zależy na nim czy nie. W każdym razie z pewnością nie zależy jej na mnie, jako na potencjalnym facecie. Spytałem się jej wprost, co we mnie jest takiego odpychającego, albo czego brak, żebyśmy mogli być razem? Odpowiedziała, że lubi się ze mną spotykać, ceni bardzo naszą znajomość, ale nie widzi we mnie tego "czegoś". Jaki banał, boże;)

Przyznam szczerze, że trochę mi tego wszystkiego żal. Tego, w jakim stopniu się jej poświęciłem, jak oddałem sprawie.

Nasza znajomość najprawdopodobniej chyba tego nie przetrwa. Szkoda, bo ja też ją bardzo cenię. Ale mam też jakąś szczątkową dumę i nie mam zamiaru przyglądać się temu, jak buduje relacje z gościem, o którego jestem ewidentnie zazdrosny.

Wycofuję się.

19

Odp: Od znajomości do fascynacji.

problem jest w tobie nie w niej. po tym jak piszesz widac ze jestes jakims dziwakiem, ktory ma swoj wlasny swiat i to bynajmniej nie w dobrym tego slowa znaczeniu. Facet delta, ktorego kazdy moze popchnac i opluc na ulicy. Typ kobiet ktory bedzie na takie dziwactwo lecial, to rowniez jakas zapuszczona bibliotekarka "intelektualistka" stosujaca slowa ktorych nie rozumie tylko po to, zeby pokazac jaka to jest oczytana i jaka to politologie skonczyla z wyroznieniem, kobieta ktorej zaden normalny facet nie zaczepi na ulicy, takiej kobiety szukaj.

20

Odp: Od znajomości do fascynacji.

nomoreagain Ty z pewnością jesteś facetem Alfa? (ironia)

Naczytałeś się chyba jakiś żałosnych durnot na temat podrywu i sam najwyraźniej żyjesz w świecie własnych fantazji, zaś Twoja rzeczywistość jest desperacko żałosna!

21 Ostatnio edytowany przez ginnungagap (2012-09-29 19:41:12)

Odp: Od znajomości do fascynacji.
nomoreagain napisał/a:

problem jest w tobie nie w niej. po tym jak piszesz widac ze jestes jakims dziwakiem, ktory ma swoj wlasny swiat i to bynajmniej nie w dobrym tego slowa znaczeniu. Facet delta, ktorego kazdy moze popchnac i opluc na ulicy. Typ kobiet ktory bedzie na takie dziwactwo lecial, to rowniez jakas zapuszczona bibliotekarka "intelektualistka" stosujaca slowa ktorych nie rozumie tylko po to, zeby pokazac jaka to jest oczytana i jaka to politologie skonczyla z wyroznieniem, kobieta ktorej zaden normalny facet nie zaczepi na ulicy, takiej kobiety szukaj.

Jak dla Ciebie mogę być samcem psi czy nawet omega, ale czy to już jest tak na tym świecie, że facet nie ma prawa do wrażliwości? Nie jestem psem na baby, nigdy nie byłem i przyznam szczerze - nie chcę być. Mam udawać kogoś, kim nie jestem? To jest dopiero bzdura.

Popychadłem nie jestem i się nim nie czuję. Zarządzam kadrą przeszło 100 osób i chyba niewłaściwym byłoby, żeby kierował nimi człowiek, który jest totalnie spolegliwy i naiwny.

Ja nie mam problemów z kobietami. Ja mam problem z kobietą;) I tak proszę wszystkie powyższe wpisy traktować.

PS - personalnie nie mam nic do bibliotekarek. To, że są nudne i zapuszczone to najzwyklejszy stereotyp.

PS2 - jeśli masz udzielać tego typu rad, to oszczędź sobie. To, co napisałeś wyżej mnie najzwyczajniej ryra, ale nie wszyscy mogą podobne treści przyswoić równie obojętnie.

Posty [ 22 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Od znajomości do fascynacji.

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024