Hej netkobiety,
Jestem tu nowa, postanowilam opisac swoj problem, gdyz nie wiem jak powinnam postapic.
Nie wiem czy juz powoli nie schizuje , czy przypadkiem moje obawy nie sa trafne.
Jestem zbyt zaangazowana by moc ocenic na chlodno sytuacje, w ktorej sie znajduje.
Wy jestescie obce wiec bedzie wam latwiej.
Zaczne od tego, ze jestem z moim chlopakiem 2 lata, powoli nasz zwiazek zaczyna przechodzic kryzys, moj chlopak nie ukrywa, iz powoli zaczyna nudzic sie w moim towarzystwie.
2 tygodnie temu oznajmil mi, ze nic konstruktywnego nie robimy, siedzimy tylko w domu, ogladamy tv i jemy obiady !
Niepotrzebnie dalam z siebie zrobic kuchte i sluzaca - teraz mam za swoje - on wogole tego nie docenia.
Pozniej sie uspokoil, wydawalo mi sie, ze jest lepiej.
Zapisalam sie na fitness, trenuje aby schudnac (gdyz jemu nie odpowiada moja figura : jak to okreslil " mam duza dupe" ze mu sie odechciewa).
Dodam, ze nie jestem jakims mega grubasem - waze 55 kg przy wzroscie 167.
Jestem tylko slabo ujedrniona i mam tluszczyk - ale podejrzewam, ze miesiac na silowni i nie bedzie sladu.
Bardzo mnie to zabolalo - jakie on ma powierzchowne zdanie o kobiecie !!!! Co za gbur.
Pod koniec zeszlego tygodnia oznajmil mi, czy nie mam nic przeciwko aby pojechal trenowac z kolegami nad morze (mieli wziasc rowery i trenowac) - oczywiscie zgodzilam sie, uznalam, ze jeden weekend bez siebie dobrze nam zrobi.
Zajelam sie soba, cwiczeniami - jestem z siebie dumna.
Jak w piatek dojechal , to pisal smsy, mial zadzwonic - nie zadzwonil ![]()
W sobote rano komorka nie odpowiadala - caly czas poczta glosowa.
Dopiero po południu napisal smsa, ze dopiero sie obudzil.
Po 16 probowalam dzwonic - komorka znowu nie odpowiadala - rozladowana ????
Pod wieczor zaczal do mnie wydzwaniac, aby sie tlumaczyc.
A dzisiaj od rana jego komorka znowu nie odpowiadala.