Niestety, ale właśnie dotyka mnie to. Wydawało mi się, ze mam zajeb***ych znajomych, przyjaciółkę, chłopaka... Niestety wszyscy oni mnie zawiedli
Od tygodnia leżę w szpitalu, z powodu kamieni w nerkach. Zanim trafiłam na oddział miałam 3 kolki nerkowe. Tyle co ja się nacierpiałam w ostatnich dniach, nie życzę najgorszemu wrogowi. Jutro będę mieć zabieg usuwania tego kamienia grrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! I przez cały tydzień nikt z moich "zajebis***ych znajomych" mnie nie odwiedził
Tak samo mój chłopak, swoją drogą mój pierwszy chłopak w życiu. Cały tydzień kręcił, wykręcał się, zmieniał daty przyjazdów. Miał być już dzisiaj na 100%... Miał być
Rano mi napisał, że "umarł po wczorajszej imprezie" i nie da rady. Ryczałam pół godziny w toalecie jak głupia. Denerwuję się przed jutrzejszym zabiegiem, będą mi wyciągać ten kamień przez pęcherz. Ałaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! I potrzebuję wsparcia, żeby mnie ktoś przytulił, dodał otuchy, pogadał ze mną. Ale niestety, życie... A chłopaka oczywiście już spławiłam. Ale czuję się tak beznadziejnie, że masakra. Nigdy więcej się z nikim nie zwiążę.
1 2012-08-26 11:40:11 Ostatnio edytowany przez kate1234 (2012-08-26 11:43:24)
Nie zrozum mnie źle ale taki zimny prysznic dobrze Ci zrobi,ja też się ostro nadziałem na tak zwanych super "przyjaciół",będziesz ostrożniejsza.
A oni niech się walą!
no to wydawało Ci się że są tacy super. Przykro
Kate1234 - rozumiem Cię, przechodziłam przez to samo przy operacji. Ja byłam w szpitalu a facet ( już teraz były ) poszedł sobie popić. Nie martw się... Będę trzymać kciuki ![]()
Ja też Cię doskonale rozumiem. Właśnie sama przeżyłam coś takiego. Kiedy ktoś mówił, że w takiej podbramkowej sytuacji zdziwisz się, kto okaże się przyjacielem, nie chciało mi się w to wierzyć. Przecież obeserwujemy swoje otoczenie i mniej więcej wiemy, na co kogo stać! Ale życie zweryfikowało moje poglądy.
Właściwie mogę teraz wyrzucić do kosza ponad 7-letnią "przyjaźń" i to taką, w której ja kiedyś nie spałam pół nocy, bo się martwiłam problemami tej drugiej osoby. Nie powiem, że nie było mi przykro, nawet i łezka poleciała... Ale później pomyślałam, że tak naprawdę to nie moja wina i taka osoba po prostu nie zasługuje na to, żeby się nią martwić choćby i 5 minut!!!
Nigdy więcej się z nikim nie zwiążę.
Tak nie można mówić
Ludzie jeszcze wiele razy Cię zawiodą, nieraz ktoś Cię zrani. Ale człowiek jest tak skonstruowany, że jednak zawsze będzie dążył do jakichś relacji z innymi. A dobrzy ludzie też istnieją, trzeba ich tylko odnaleźć ![]()
A to, że przejdziesz przez to, co się teraz dzieje sama (chociaż wierzę, że to trudne), uczyni Cię mocniejszą! Przesyłam wirtualne buziaki i trzymam kciuki, żeby wszystko się dobrze skończyło ![]()
Współczuje Ci bardzo, bo sama rok temu miałam takie wiadro zimne wody co do rzekomych dwóch "przyjaciółek"
Boli strasznie takie coś.... Ale dzięki temu przejrzałam na oczy, że one tak naprawde nigdy tymi przyjaciółkami nie były, a doceniłam naprawdę prawdziwą przyjaźń osoby, od której się oddalałam powoli... Wlasnie przez te dwie "psiapsióły" ![]()
Aż mnie trzęsie, jak sobie pomyślę, że ta przyjaźń mogła się powoli - z mojej własnej winy! - rozwalić....
Także powtarzam za poprzedniczkami - jest Ci strasznie ciężko i pewnie jeszcze będzie... Ale po czasie zobaczysz, że w sumie dobrze, że takie coś wyszło - przynajmniej nie zyjesz pozorami, a to najgorsze co może być ![]()
Ja was dobrze dziewczyny rozumiem, sama przez cale życie każdemu z moich znajomych, przyjaciół pomagałam, a gdy ja w ważnej sprawie potrzebowałam pomocy nikt mi nie pomógł, o nic nie zapytał. Przez pewien problem nie odzywałam się do nikogo przez prawie miesiąc, przez ten czas nikt nawet nie zauważył że ja nie daje oznak życia. Zapomnieli o mnie.
Po tym wszystkim, odrzuciłam przyjaźń wielu osób, zerwałam z nimi kontakty. Pozostały mi tylko 3 osoby,te które zasłużyły na przyjaźń. Ale pomimo tego nadal jestem samotna, bo wszyscy mieszkają daleko odemknie. Mam z nimi kontakt, ale tylko telefoniczny... moje życie stało się troche nudne i szare, ale nie żałuje ze odepchnelam od siebie tych psełdo przyjaciół.